<< Nowiny | << Archiwum nowin
14 grudnia 2012
Kim Dzong Un prowokuje społeczność międzynarodową. Czy zgrane karty wystarczą? - 16:32 - Zagłoba
Kolejna porcja wieści prosto z centrum absurdu, jakim jest Korea Północna. Kraj, który nie potrafi wyżywić własnych obywateli i zatrzymał się w aspekcie technologicznym gdzieś w latach 60’ ubiegłego wieku, powoli rozwija swój program kosmiczny. Na chwilę obecną raczej można mówić o spektakularnych porażkach niż sukcesach, lecz nie jest zaskoczeniem, iż chodzi tutaj tylko o wywarcie pożądanego efektu na społeczności międzynarodowej. Kim Dzong Un wciąż korzysta ze zgranych trików swojego dziadka i ojca, a reszta świata nadal udaje wielkie zaskoczenie oraz święte oburzenie.

Zdjęcie Kim Dzong Una


12 grudnia z terytorium Korei Północnej została wystrzelona rakieta balistyczna Unha-3, która wzniosła satelitę na orbitę okołoziemską. Sukces to jednak połowiczny, gdyż jak informują amerykańscy badacze, obiekt (bo według nich nazwanie „tego czegoś” mianem satelity, to gruba przesada) został umieszczony tam nieprawidłowo, w efekcie czego koziołkuje on w sposób niekontrolowany i nie potrafi nawiązać łączności z Ziemią. Konkludując, kwestią czasu jest zanim ten koreański cud techniki zostanie przyciągnięty przez grawitację i rozbije się o powierzchnię naszej planety.



Ten fakt nie przeszkadza jednak reżimowi w odtrąbieniu sukcesu w ramach „programu pokojowego wykorzystania przestrzeni kosmicznej”, a jego południowemu sąsiadowi w biciu na alarm na ten „zamaskowany test balistycznego pocisku międzykontynentalnego, zdolnego przenosić bojową głowicę jądrową”. Napinania muskułów i potrząsania szabelką ciąg dalszy.

Jasne jest, że Kim Dzong Unowi nie chodzi o żadne programy, lecz o próbę wzmocnienia swojej pozycji na arenie międzynarodowej. Dotąd lider Korei Północnej był uważany za bardziej ugodowego i skłonnego do współpracy niż jego poprzednicy, a co za tym idzie – słabszego. Na dodatek jako swego rodzaju nóż na gardle należy traktować zbliżająca się rocznicę śmierci Kim Dzong Ila i potrzebę spełnienia wcześniejszej obietnicy, iż 2012 będzie rokiem siły oraz pomyślności dla kraju.

Szczątki koreańskiej rakiety Unha-3


Poza tym, można śmiało przypuszczać, że to była kolejna sugestia skierowana w stronę Seulu. U południowego sąsiada zbliżają się wybory prezydenckie, a dwóch czołowych kandydatów obiecało ugodową dyplomację względem reżimu. Być może chodziło o kolejny nacisk i zapewnienie powrotu do „słonecznej polityki” z lat 1998-2008, kiedy to inwestycje oraz pieniądze lały się strumieniami w kierunku Phenianu, a reżim nawet nie kiwnął palcem w kwestii złagodzenia strategii działania.

Reakcja społeczności międzynarodowej zależna będzie od tego, jakie wnioski zostaną wysunięte z analizy szczątków rakiety, znalezionych przez marynarkę wojenną Korei Południowej na Morzu Żółtym. Zapewne stanie na kolejnych iluzorycznych sankcjach, zakończonych kłamliwymi obietnicami zaprzestania programu przez Koreę Północną, w zamian za pieniądze, żywność i bezpieczeństwo reżimu. Tego ostatniego Kim Dzong Un może być praktycznie pewien – w kryzysowych czasach nikogo nie obchodzi wywołanie nieopłacalnego konfliktu, którego spokojnie można uniknąć, odpowiednio przymykając oczy i zagłuszając sumienie.

Źródło: Wirtualna Polska, Wprost
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<< Nowiny | << Archiwum nowin

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer