Szukaj>> | Archiwum >>
30-04-2021
'Tekst' Głuchowskiego w nowym wydaniu – teraz oficjalnie z nagrodą 'Nika' za najlepszy scenariusz filmowy - 10:02:24 - Squonk
Zamów książkę w przedsprzedaży w najlepszej cenie już teraz! Ilja wychodzi z więzienia. Osiem lat spędzonych za kratami pozbawiło go najpiękniejszego okresu młodości. Zniszczyło mu życie. Znajomi już dawno poukładali sobie życie, on zaś odsiadywał karę za nielegalne posiadanie narkotyków – karę niesprawiedliwą: trefny woreczek z białym proszkiem został podrzucony mu w akcie zemsty przez milicjanta podczas narkotykowej obławy w jednej z moskiewskich dyskotek. Sąd, więzienie. Ilja przegrał z machiną rosyjskiego wymiaru sprawiedliwości. Osiem najlepszych lat życia. Bezpowrotnie straconych. Przez milicjanta, Piotra Chazina, który w tym czasie używał życia i pławił się w luksusach – jak większość skorumpowanych funkcjonariuszy oddziału antynarkotykowego. Nadchodzi jednak czas zemsty. Po wyjściu z więzienia Ilja zdobywa iPhone’a należącego do Chazina i poznaje jego najmroczniejsze sekrety. Bo przecież każdy smartfon to backup czyjegoś życia, kopia zapasowa czyjejś duszy. Każdy, kto go odblokuje, może dowiedzieć się wszystkiego o jego właścicielu. Więcej: może stać nim stać. Nie dosłownie. Na zewnątrz, dla tych, którzy się będą się z nim kontaktować. SMS-y, wiadomości, zdjęcia, e-maile – tak łatwo stać się kimś innym, wystarczy tylko mieć jego telefon. Ilja wchodzi głęboko w życie Chazina i zmienia losy jego najbliższych, znajomych, mocodawców i kontrahentów. Dla nich wszystkich jest Chazinem, choć ma tylko jego telefon. Ale we współczesnym świecie smartfon wystarczy. Wystarczy, by stać się kimś innym. O tym, czy ta metamorfoza zgubiła Ilję, czy zadośćuczyniła za doznane krzywdy, przeczytacie w poruszającym, porywającym, niesamowitym Tekście Głuchowskiego, opowieści o starciu pokoleń, niemożliwej miłości i niesprawiedliwej karze. To niezwykła proza, w której przenikają się thriller, kryminał, noir i dramat. Za Tekst – w jego kinowej odmianie, czyli za najlepszy scenariusz filmowy – Głuchowski otrzymał prestiżową nagrodę Rosyjskiej Akademii Sztuki Filmowej „Nika”. A teraz w nowym wydaniu – z kinową okładką – powieść jest znów dostępna w Polsce.
Skomentuj newsa

26-04-2021
Aktualizacja głównie czarnobylska choć wiosenna [4/2021] - 11:14:51 - Squonk
Za udział wzięli: Jerzy, Maślana Mucha, Squonk.
Skomentuj newsa

13-04-2021
S.W.A.N.: Chernobyl Unexplored - pozycja dla Fanów Reaktora - 07:40:08 - Stary Wujek
Ilustracja do nowiny 'S.W.A.N.: Chernobyl Unexplored - pozycja dla Fanów Reaktora'
26 kwietnia 1986 roku w pobliżu miasta Prypeć na Ukrainie doszło do tragicznej w skutkach katastrofy. Reaktor bloku energetycznego nr 4 Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej uległ awarii, która doprowadziła do jego wybuchu, a w następstwie do skażenia promieniotwórczego rozległego terenu. Na początku lutego 1987 roku – 9 miesięcy po katastrofie – zespół naukowców z moskiewskiego instytutu w pewnym miejscu odebrał sygnały, które świadczyły o tym, że nadal przebywają tam ludzie. Odkryto także występowanie różnych niewyjaśnionych anomalii. Jak się później okazało sygnały pochodziły z Instytutu S.W.A.N. zlokalizowanego niedaleko miasta Prypeć. S.W.A.N.: Chernobyl Unexplored (SWAN Research Center) to science fiction FPS puzzle horror, którego akcja toczy się kilka miesięcy po katastrofie w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej. Uczestnicząc w ekspedycji badawczej zostaniesz jedną z pierwszych osób, które wejdą za mury Instytutu S.W.A.N. od czasu awarii. Odkryjesz miejsce utrzymywane w tajemnicy przez władze ZSRR, pominięte w czasie akcji ewakuacyjnej po katastrofie w Czarnobylu. Główne cechy rozgrywki: ☢ psychologiczny horror z elementami science fiction, ☢ fascynująca historia, ☢ rzadkie i nieznane choroby, ☢ abstrakcyjne i różnorodne zagadki, ☢ unikalne urządzenia skonstruowane w Instytucie, które służą do obrony i pokonywania przeszkód; ☢ osobisty dziennik gracza, ☢ korzystanie z systemu komputerowego placówki, ☢ klimat i stylistyka ZSRR lat 80, ☢ dużo promieniowania, ☢ bogata oprawa audiowizualna. 👉 Link do serwisu Steam 👉 Strona WWW 👉 Trailer:

Skomentuj newsa

06-04-2021
Muzyka na czas pandemii - część #2 - 09:28:08 - Squonk

Ilustracja do nowiny 'Muzyka na czas pandemii - część #2'
Czy jesteście zaskoczeni wczorajszym powrotem zimy? I to w czasie trwania świąt, które zdecydowanie kojarzą się z czasem odrodzenia i nowego początku?? 🧐 Jeśli wiecie co się na świecie dzieje, i to od ładnych już paru lat a nie tylko od zeszłego roku, to być nie powinniście 🤷‍♂️ No tylko niech ci, którzy są tutaj służbowo lub szukają okazji do trollingu, niech się od razu nie odpalają, że o jakiejś polityce mówię. Mówię o wiośnie, choć właściwie mówienie o pogodzie to też jest polityka. Bo to jak z piciem, czy raczej nie piciem. Kto nie pije ten kapuś, a kto gada tylko o pogodzie (a nie o polityce), to też kapuś 🤔 Bowiem stan pogody też jest polityką, jak choćby tzw. globalne ocieplenie. Już przecież w koncernach czy korporacjach zacierają ręce jak ludziom z sytego i bogatego Zachodu (czy z trochę mniej ale jednak Wschodu) histerycznie nakręcić emocje, by zaczęli kupować "ekologiczne technologie". Ooo, było coś o polityce, ci co są tutaj służbowo lub dla trollingu mogą sobie podokazywać teraz 😅 Stałe i niezmienne jest za to piękno i wyjątkowość tej muzyki. Goście którzy ją wówczas stworzyli mieli wokół siebie równie dziwny pierd...nik co my mamy teraz. Zimna wojna niby wygasała, ale oba bloki gdzie tylko mogły to się kąsały po łydkach. W kulturze, zwłaszcza na jej wierzchu buzowało bagienko kiczu, jednak ten kto był śmiały i odważny, mógł zanurkować głębiej by zanurzyć się w świat PRAWDZIWEJ SZTUKI. Takiej jaką na tym albumie jest ta muzyka. 💿 Opis: Talk Talk - The colour of spring (1986).
Skomentuj newsa

02-04-2021
Muzyka na czas pandemii - część #1 - 12:15:04 - Squonk

Ilustracja do nowiny 'Muzyka na czas pandemii - część #1'
Gdy na schronowego Instagramka wrzuciłem lans focię z pozyskanymi, legendarno-kultowymi albumami z muzyką Jean Michel Jarre'a (link www.instagram.com/p/CMfi9Q4hxFa/) to zaskoczył mnie relatywnie duży odbiór tegoż 😲 Dobra muzyka je zawsze dobra - jak mawiają uczeni w pismach. I to jest szczera racja. Jednak nie można abstrachować od układu odniesienia, w którym dzisiaj muzyką mogą być stękania na sedesie wydawane przez typa w porach z krokiem w kolanach, otoczonego paniami które będą machać pośladkami, tak jakby one miały im zaraz odpaść. I żaden jutub, fejsbuk czy tłitter tego nie zablokuje. Ale zaśpiewaj coś o tym że mama i tata to normalność to od razu fashystom zostaniesz 🤣 No więc w ramach rozpoczęcia takiegoż cyklu, przypomnienie albumu na którym znajduje się naprawdę wyciszający i uspokajający utwór tytułowy, pokazujący że JMJ to nie tylko typ od wielkich spędów pod gołym niebem ale również ktoś z ambicjami. 💿 Opis: Jean Michel Jarre - Waiting for Cousteau (1990).
Skomentuj newsa

22-03-2021
Outpost Głuchowskiego: powrót do postapokalipsy - 20:52:29 - Squonk
Zamów książkę w najlepszej cenie już teraz! Głuchowski nie odcina się jednak od tematyki postapokaliptycznej, która przyniosła mu sławę i stała się trampoliną do innych twórczych światów. Powraca do niej powieścią Outpost – żywym dowodem na to, że wciąż jest mistrzem tego gatunku. Outpost to jednak zupełnie inna postapokalipsa niż ta znana z cyklu Metro 2033. Choć akcja powieści rozgrywa się w Rosji, pisarz już nie zamyka nas w ciasnych, klaustrofobicznych i mrocznych tunelach moskiewskiego metra – w Outpoście trafiamy do otwartego świata, w którym teoretycznie można się swobodnie przemieszczać. Nie oznacza to jednak, że ów świat nie jest niczym ograniczony – kluczem jest tu słowo „teoretycznie”. Otóż po wojnie domowej w Rosji mocarstwo to w zasadzie przestało istnieć, skolapsowało do stolicy i pierścienia miast satelitów. Jednym z nich jest Jarosław, odległy od Moskwy o jakieś 250 kilometrów. Przez tę niegdyś całkiem sporą i tętniącą życiem miejscowość przepływa rzeka Wołga, teraz już tylko toksyczny ściek żrących substancji, nad którym unosi się nieprzenikniona zielona mgła. Wyznacza ona jednocześnie wschodnią granicę zniszczonej konfliktem Rosji. To tu, na rubieżach Moskowii (tak się zwie usiłująca podnieść się z kolan postapokaliptyczna Rosja), w posterunku zorganizowanym w starej fabryce opon, gdzie skupiły się niedobitki ze zniszczonego Jarosławia, rządzi podpułkownik Pałkan – przybrany ojciec Jegora, głównego bohatera powieści. Jegor jest zakochany po uszy w Michelle. Zrobi dla niej wszystko – i robi wszystko, niejednokrotnie ryzykując swoim życiem. Niestety serce Michelle, która pragnie jak najszybciej wyrwać się do Moskwy, zwraca się ku innemu – setnikowi wojsk kozackich, atamanowi Krigowowi, który pojawia się w Jarosławiu ze swoim oddziałem po to, by przedrzeć się przez Wołgę i przyłączyć do Moskowii nowe ziemie. Sytuacja staje się tym bardziej skomplikowana, że oto z tamtej, zupełnie niedostępnej, zupełnie niezbadanej strony mostu na Wołdze, przybywa najmniej spodziewana postać – charyzmatyczny głuchy duchowny, który nie tylko wyraźnie wie o czymś, czym nie chce się podzielić z mieszkańcami placówki w Jarosławiu, ale też sieje wśród nich chaos, odbierając resztki nadziei na odkupienie – czy to jeszcze na ziemi, czy nawet już w niebie. Outpost Głuchowskiego to wielowymiarowa postapokalipsa. Z jednej strony czytelnik otrzymuje pełnokrwisty thriller, w którym nie brakuje zwrotów akcji, napięć i wyrazistych postaci. Z drugiej – jak to u Głuchowskiego – mamy sporo realizmu magicznego, rzeczy niewyjaśnionych, wręcz niemożliwych. Kolejną warstwę stanowi – znów jak to zwykle u tego autora – subtelna, ale bardzo trafna i błyskotliwa krytyka nigdy nieumierających zapędów imperialnych Rosji, które regenerują się wcześniej niż zniszczona infrastruktura mocarstwa, które za nic mają jednostkę, a nawet całe społeczności. W końcu mamy krytykę religii – osoba jurodiwego, obłąkanego (czy aby na pewno?), głuchego duchownego to jej wyjątkowo płodna osnowa. Outpost zadowoli zarówno tych czytelników, którzy kochają Głuchowskiego za jego niezwykle plastyczne, sugestywne, mroczne i intensywne podejście do postapokalipsy, jak i tych, którzy cenią go za głębię emocji, błyskotliwość spostrzeżeń i trafność krytyki systemów politycznych, religijnych i społecznych. Słowem: Outpost to kolejna książka Głuchowskiego, którą trzeba przeczytać!

Skomentuj newsa

20-03-2021
Schronzin #9 Niewola - 11:46:38 - Jerzy
Ilustracja do nowiny 'Schronzin #9 Niewola'
Ponad rok temu pisałem, że zaległy numer Schronzina niebawem? No cóż, nieudolnie wieszczyłem. Numer w końcu jest. Najnowszy ale poprzedni. Zakrzywienie czasoprzestrzeni. Teksty napisane zasadniczo (bo jest jeden wyjątek) w połowie 2018 roku okazują się zaskakująco aktualne. Widocznie widzieliśmy to, czego nie było widać. Pewnie dlatego, że nie staraliśmy się niczego przewidywać. Klisza - niewolnik w postapo i wszystko jasne? Nic z tych rzeczy. Przynajmniej w tym numerze. Mad Maxa nie ma. Jest za to felieton o (nie)przepraszaniu, co o niewolniczym umyśle świadczy. Nie tylko politykom pod rozwagę. Gladiatorów i igrzysk śmierci też nie ma? Niespodzianka! Serial w którym benzynę z krwi robią, to krew z ich krwi oraz kość z kości. Jakieś wredne korpo i dyktatura też w tle obecne. Swoją recenzją Rodrrik ukłon w stronę tradycji zrobił. Równowaga być musi. Strzelistych ód do wolności brakuje. Zastąpione zostały recenzją punkowego albumu – "Większy zjada mniejszego". W ramach premii Wrathu ładnie, na przykładach pokazał, że największymi wrogami wolności mogą być niewolnicy. Nie ma wstrząsających tekstów o uzależnieniach. Musi wystarczyć skromny, przewrotny artykuł Starego Wujka. Za to z wierszykiem. I jeszcze kazanie schronowego kapelana, o (nie)wychowaniu, co na (nie)wolę skazuje – czy bezpieczeństwo może być tyranią? Veskern uchronił numer od monotematyczności, pisząc bez grama politycznej poprawności o "Gwiezdnych wojnach". Nie wiem za Sokratesa robi, więc nie wiem o czym pisze. W sumie trzydzieści sześć stron – solidna kwarta postkultury od serca nalana. W newsie nie sposób wszystkiego uwzględnić. Lektura nie miała być miła, ale… będzie? Wobec takiego stężenia absurdu niczego nie można być pewnym. W atrakcyjność strony graficznej numeru nie należy jednak wątpić. Hammer i Pucka dołożyli starań i użyczyli fantazji. 🏪 Schronzin #9
Skomentuj newsa

10-03-2021
Dmitrij Manasypow 'Droga stali i nadziei' - garść słowa o książce - 14:41:50 - Squonk
Co jednak znajduje się w samej książce? Tak odpowiada na pytanie autor - Dimitrij Manasypow. Jest w niej stal i nadzieja. Do tego trochę ołowiu, człowieczeństwo, barbarzyństwo, ból, krew, drobne tragedie i jeszcze drobniejsze, a przez to istotniejsze, radości. Stal jest nie tylko w nożach, siekierach, naostrzonych gazrurkach, młotach i broni palnej. Stal to szyny jednej z najstarszych rosyjskich kolei, łączącej Moskwę z Syberią. Całość rozgrywa się w trzech obwodach Rosji leżących daleko od Moskwy. Są tu wielka rzeka Wołga przepływająca przez Samarę, bezkresne uralskie stepy Orenburga i niegdyś zielone lasy i łąki Baszkirii. Nie brak tu też bohaterów, od głównych do drugoplanowych i oprócz ludzi, jestem jak najbardziej poważny, jednym z nich jest ogromny zmutowany kot. I uwierzcie mi, los Szablozęba będzie interesował czytelników na przestrzeni całej trylogii. W książce praktycznie każdy czytelnik znajdzie postać dla siebie. Zamów książkę w najlepszej cenie już teraz! Droga stali i nadziei wyróżnia się swoją bezpardonowością, surowy i brutalny klimat postapo zostanie z nami od początku do końca. Co gorsza – jedyny sposób, by przen>trwać w tym nowym świecie i pokonać zło, to samemu stać się złym. Autor odpowiada, co skłoniło go do tak pesymistycznej wizji: Nie lubię romantyzacji postapo. Prawdopodobnie przestałem lubić po służbie w armii. Kiedyś życie w świecie Mad Maxa, Wodnego świata czy Wysłannika przyszłości wydawało mi się szalenie atrakcyjne. Można to wybaczyć, jak oglądało się te filmy mając 12-13 lat. W wojsku zdarzyło mi się służyć na Kaukazie, kiedy było tam niespokojnie. I zrozumienie prostych rzeczy - gorącej i zawsze dostępnej wody, ciepła niezależnie od dostępności drewna, nieprzeciekającego dachu nad głową i ośmiu godzin spokojnego snu - zrozumienie ich zmieniło spojrzenie na wiele kwestii. W Rosji mamy powiedzenie żyjąc z wilkami, wyjesz jak wilk. Moim zdaniem bardzo dobrze pokazuje mój zamysł w tych książkach. Jeśli będziesz miły, szlachetny i pokojowo nastawiony, to cię pożrą. A zatem naostrz kły i pazury, a jeśli ich nie masz, zastanów się, czym je zastąpić. Najważniejsza nie jest broń, a ręce, które ją trzymają i głowa, będąca najważniejszą bronią. W końcu jest od myślenia, a nie jedzenia nią 🙂 Droga stali i nadziei nie wymaga wiedzy z żadnych poprzednich książek. Można po nią sięgnąć, zapiąć pasy i czytać! A plejada bohaterów czeka. Łowca potworów Azamat idący ścieżką samuraja-ronina. Najemnik Morhołt, twardziel i samotnik, nadal marzący o małym cudzie. Inga, major Zakonu Odrodzenia, która bez wahania wykona każdy rozkaz Mistrza, nawet gdy Rada otwarcie wykazuje swoje wątpliwości. Każdy z innego regionu, każdy niesiony przez stalowe szyny, każdy mający interes do tajemniczej dziewczyny Daszy…
Skomentuj newsa

21-02-2021
Dmitrij Manasypow 'Droga stali i nadziei': premiera nowej książki w Uniwersum Metro 2033 już 24 lutego! - 16:19:02 - Squonk
Droga stali i nadziei jest pełną akcji i brutalności historią, opowiadającą trzy linie fabularne. Losy trójki bohaterów, każdy pochodzący z innego rejonu Rosji, zostają złączone z tajemniczą dziewczyną Daszą Darmowają. Stalker i przemytnik Azamat łamie prawo Nowoufskiej Republiki Komunistycznej i musi ponieść tego konsekwencje. Inga, major Zakonu Odrodzenia, otrzymuje od Mistrza zadanie. Awanturnik Morhołt od wielu dni śni o dziewczynie rezydującej w twierdzy Kiniel. Każdy z nich opuszcza bezpieczne enklawy i ciągnie w kierunku Daszy… U Manasypowa nie istnieją dobre rozwiązania. Żeby poradzić sobie w jego wizji świata, trzeba dopuścić się zła. Lecz czy nadal można mówić o złu, gdy wokół szaleją mutanty, a każdy dba wyłącznie o swoje dobro? W 2033 roku świat utracił swoje kolory, nie ma już czerni i bieli, wszystko jak okiem sięgnąć jest szare. Włącznie z ludzkim sercem. Prawo wojenne trwa od dekad, a autor nie daje nam chwili relaksu, nieustannie ukazując problemy postapokaliptycznego świata. Napaści bandytów, ataki mutantów, gwałty na służących, nagłe ucieczki z ułudą nadziei, tortury, niewola i korupcja, a co gorsza – wszechobecna akceptacja zła i obojętność. Gdy zaś myślisz, że czynisz dobro, łatwo o zranienie niewinnej duszy. Z rozedrganej mgły na Rubieży pod Samarą, z miasta położonego na brzegu rzeki Biełej, z wypalonych orenburskich stepów… Kilometry wędrówki przez półmartwy świat, podróży wiodącej do miasta pozbawionego radości. Każdy z wędrowców ma swój cel, każdy swoją drogę. Od tego, jak nią podąży, zależy to, jaka się ona stanie. Jednak w świecie pełnym krwi i nienawiści nie da się przejść swojej drogi i się przy tym nie zbrukać. I droga zmienia każdego – zostawia blizny na ciele i szramy na duszy. Trudno się nie złamać pod naporem okoliczności, nie ugiąć się pod ostrymi smagnięciami losu. Ale dopiero gdy człowiek przejdzie pomyślnie próby tułaczki, może zrozumieć, kim jest i z jakiego powodu się tutaj znalazł. Bez względu na to, jakie pojawią się w podróży przeszkody, powinien je pokonać z honorem. I możliwe, że wtedy na końcu drogi stali ukaże mu się drżący miraż nadziei. Dmitrij Manasypow to uznany w metrowej społeczności autor. Aż sześć z kilkunastu swoich powieści wydał w ramach Uniwersum Metro 2033 – czas najwyższy, by i polscy czytelnicy mogli go poznać. Na jego twórczości niewątpliwie odcisnęła piętno służba wojskowa. Dziś jest szczęśliwym mężem i ojcem. W wolnym czasie tworzy nowe światy, słucha heavy metalu i pali tytoń. Żartobliwie opisuje siebie jako: „Drania, łajdaka i kanalię, najgorszego z najgorszych”.
Skomentuj newsa

17-01-2021
Raport społecznościowy - podsumowanie roku 2020 - 12:14:19 - Squonk
Ilustracja do nowiny 'Raport społecznościowy - podsumowanie roku 2020'
Uuu! Aaa!! Ooo!!! Te dramatyczne dźwięki mają nas wprowadzić w dramatyczny nastrój, bowiem stało się! Na świecie od początku minionego roku trwa ogólnoświatowa epidemia Covid-19 wywołanej przez wirus SARS-CoV-2. Na całym świecie, więc doświadczenie choćby poczucia zagrożenia to doświadczenie całej ludzkości. A jak dodamy do tegofakt, że początek roku 2021 przyniósł ewidentne działania wielkich portali społecznościowych w jednostronnym ograniczaniu wolności słowa, to robi się jeszcze ciekawej. No ale zobaczymy co będzie dalej. O to więc dane dotyczącego naszego potencjału w mediach społecznościowych za rok 2020.
Skomentuj newsa

Szukaj>> | Archiwum >>