<< Nowiny | << Archiwum nowin
02 kwietnia 2014
Recenzja 'Czerwonej ofensywy' Piotra Langenfelda - 16:28 - Veron
Piotr Langenfeld - Czerwona ofensywa
W "Czerwonej ofensywie" Piotr Langenfeld, podobnie jak w przypadku swojej debiutanckiej powieści, ponownie zabiera czytelnika w czasy II wojny światowej. "Elsenborn" był jednak niejako opowieścią wpisaną w wojenny kontekst, umiejętnie wplecioną i scaloną z ówczesnymi realiami. "Czerwona ofensywa" to już klasyczna historia alternatywna (porównując obrazowo - jak "Bękarty wojny"), w której autor popuszcza wodze fantazji, ale jednocześnie trzyma je w ryzach. I jak dotąd to najlepsze, co wyszło spod pióra tego utalentowanego pisarza.

Fabuła jest w zasadzie prosta. Wojna w Europie nie kończy się, ponieważ imperialistyczne zapędy wuja Stalina skutecznie podsycają jego żądzę panowania nad Starym Kontynentem. Wkrótce po kapitulacji Niemiec Rosjanie gromadzą wojska na granicy z Polską. O tym, co się naprawdę święci, przekonani są tylko generałowie George S. Patton i Władysław Anders. Wspólnymi siłami próbują przekonać najbardziej wpływowe postaci swoich czasów do podjęcia zdecydowanych działań. Tymczasem Armia Czerwona przeprowadza błyskawiczną ofensywę.

Langenfeld od początku dosłownie zalewa nas ilością wątków. Co rusz zmienia wiodących bohaterów i miejsce akcji. "Czerwona ofensywa" ma przez to wręcz szalone tempo, ale mimo tego czyta się ją bardzo przyjemnie. Znacznej poprawie uległ warsztat autora, którym nie przekonywał ani w "Afganistan. Dotknąłem wojny", ani we wspominanym "Elsenborn". To w połączeniu z doskonałym panowaniem nad fabułą nader korzystnie wpływa na komfort lektury. "Czerwona ofensywa" wciąga jak książki Gawędy, Wolffa, Pawełka.

Do tego owa mnogość wątków przekłada się na szeroką panoramę Europy roku 1945. Co prawda Langenfeld nie skupia się na opisie powojennych zniszczeń, nie wnika w genezę podziału administracyjnego, nie przygląda się życiu wysiedlonych ludzi etc. Interesuje go żołnierz - i szeregowiec, i generał, i ten z frontu, i ten z wywiadu. Fenomenalnie potrafi przybliżyć mentalność zarówno czerwonoarmisty, polskiego porucznika i alianckiego oficera z samego szczytu władzy. Ba! Nawet amerykańskiego prezydenta i brytyjskiego premiera. Dysponuje ogromnym zakresem wiedzy historycznej i świetnie się w niej porusza. Z werwą opisuje potyczki i konfrontacje. Potrafi z tych najmniejszych, widzianych do tego z perspektywy pojedynczego wojaka, złożyć w bogaty, z rozmachem nakreślony obraz całości - kolejnej wojny.

Jedno muszę jednak wyraźnie zaznaczyć. "Czerwona ofensywa" to nie książka historyczna. Kontrfaktyczna fabuła wraz z kluczowym zwrotem akcji spycha powieść Langenfelda w stronę podgatunku nazywanego patriotic fiction. To współczesna książka w duchu sienkiewiczowskim. Krzepi serce i po prostu chce się ją czytać. Jedyny minus to długość - raptem trzysta stron. Pocieszam się faktem, że "ciąg dalszy nastąpi". Niech następuje, bo takich utworów nigdy za wiele. Gratulacje dla Piotra Langenfelda. Znakomita książka.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<< Nowiny | << Archiwum nowin

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer