<< Nowiny | << Archiwum nowin
07 kwietnia 2013
Recenzja 'Ostatniego świadka' Marcina Ogdowskiego - 10:11 - Veron
Marcin Ogdowski - Ostatni świadek
Marcina Ogdowskiego można uznać za autorytet w kwestii misji stabilizacyjnej - od niedawna szkoleniowej - polskiej armii w Afganistanie. Mimo że nie jest żołnierzem i przebywał tam stosunkowo niewiele czasu, poznał realia afgańskiej wojny na tyle wnikliwie, by zaowocowało to onieśmielającym wręcz znawstwem wielu aspektów tematu, uwidocznionym w książce "zAfganistanu.pl - Alfabet polskiej misji". Doprawdy trudno znaleźć bardziej kompetentnego "cywila" do do roli przewodnika po Afganie.

Nie sposób także przecenić - co podkreślaliśmy już wielokrotnie na Trzynastym Schronie - wpływu Ogdowskiego na kształtowanie obrazu naszego wojska i jego działań na Bliskim Wschodzie. A raczej prostowanie, bowiem konterfekt polskich żołnierzy i panorama ich pracy to obrazy najczęściej wypaczone i po prostu kłamliwe. Powodów tego stanu rzeczy jest wiele, Ogdowski - w swojej debiutanckiej, osadzonej w rzeczywistości współczesnego Afganistanu powieści, zatytułowanej "Ostatni świadek" - zwraca szczególną uwagę na dwa: uwierającą polityków niewygodę tematu i - zwłaszcza - pochopność mediów.

"Wieść o śmierci afgańskich cywilów potraktował jako kolejny cios. W pierwszym odruchu nawymyślał żołnierzom od "głupich skurwysynów".
- W co oni nas, kurwa, wpakowali?! - wrzasnął w towarzystwie kilku urzędników, choć mówiąc "nas", tak naprawdę nie miał na myśli ani rządu, ani tym bardziej partii, lecz samego siebie. (...)"


Konglomerat tych dwóch czynników skutkuje massmedialną nagonką i mentalnym linczem społeczeństwa na tych żołnierzach, którzy w istocie rzetelnie wykonują powierzone im obowiązki. Feruje się wyroki bez sądów, mało kto bierze pod uwagę charakter ich pracy - skrajnie stresującej i stresogennej, często wykonywanej w śmiertelnym niebezpieczeństwie; pracy, w której krytyczną decyzję nierzadko podejmuje instynkt. Ogdowski wyraźnie nawiązuje do niesławnego incydentu w Nangar Khel z 2007 roku. Echo tych wydarzeń powraca w "Ostatnim świadku", zwłaszcza jeśli chodzi o ogólnospołeczne reakcje. Autor, odsłaniając przed czytelnikiem arkana książkowej - fikcyjnej, ale noszącej pierwiastek autentyczności - akcji, nakierowuje jednak na odmienne od utartego podejście do działań żołnierzy. Stawia go w roli wojskowych, utożsamia z nimi. I chociaż nadal pozostaje w solidarności z wojskowymi, pozwala czytelnikowi osądzić ich samemu. Ten relatywny obiektywizm jest największym atutem powieści Ogdowskiego.

Sugerowany tytułem lejtmotyw "Ostatniego świadka" - oprócz tego, że skłania do refleksji nad racją bytu słynnego onegdaj wykrzyknika "C'est la guerre!" we współczesnym świecie - obnaża intencje autora co do zamierzonej wymowy swojej książki. Ogdowski tęsknie woła tu za profesjonalną reporterką z prawdziwego zdarzenia. Dziennikarz gra w jego opowieści kluczowa rolę, on sam zaś sukcesywnie piętnuje przejawy "pismactwa". Daje tym do zrozumienia, że uprawiane dzisiaj dziennikarstwo nie odpowiada mu (co także mimochodem podkreśla własną działalnością), ale jednocześnie wierzy w szlachetność zawodu dziennikarza, zanikającą cechę, którą ta profesja i tak nigdy nie była przesadnie przesycona. "Pierwszą ofiarą działań wojennych zawsze jest prawda". Któż inny może i powinien przekazać ją nam - czyli opinii publicznej - uczciwiej, prawdziwiej, bardziej należycie (przynajmniej w założeniu)?

Ogdowski buduje więc przekaz swojej książki na wielu płaszczyznach. Jedną z nich są bohaterowie. Nie są to jednostki rozpisane zamaszyście, to raczej zalążki pełnokrwistych postaci z potencjałem na rozwiniecie w ewentualnych późniejszych tytułach spod pióra Ogdowskiego. Dość gruba, jednoznaczna kreska zastosowana do szkicowania portretów bohaterów owocuje jednak tym, że postaci te stają się symboliczne. W pojedynczych ludziach autor uosabia całe grupy, socjalne i zawodowe. Zabieg ten spełnia się w swojej roli dzięki obrazowej wymowności, mimo że wyczuwa się w nim niejakie uproszczenie, uogólnienie lub skrótowość (zwłaszcza w przypadku postaci polityka Kubackiego; podobna rzecz ma się z niektórymi wątkami fabularnymi).

"Przyglądając się wojsku w Afganistanie - i to nie tylko Polakom, ale całemu ISAF - łatwo było dostrzec, że skupia się ono na zabezpieczeniu własnego funkcjonowania. O "odzyskiwaniu" kraju w skali większej niż pojedyncze dystrykty nikt tak naprawdę już nie myślał."

Fundamentem rozważań Ogdowskiego jest jednak Afganistan i Polski Kontyngent Wojskowy tamże. Oparta na dziennikarskich korzeniach i przede wszystkim doświadczeniach autentyczność wydarzeń oraz realizm świata przedstawionego są niezwykle frapujące w swojej dokumentalnej wręcz prawdziwości (dodatkowo niejako naturalnie spełniają też pewną rolę dydaktyczną). Research dokonany przez Ogdowskiego oszałamia szczegółowością. Cytat z okładki - "na wojnie wszyscy są ofiarami" - zyskuje na znaczeniu z każdą przeczytaną stroną. "Ostatni świadek" to przyobleczony w fabułę "Alfabet polskiej misji" z wszystkimi jego zaletami - buchającą z kart książki prawdą, szczerością przekazu i żywym w języku, reporterskim (w prostocie, nie w "suchości"), znakomitym warsztatem autora.

Marcin Ogdowski m.in. w wywiadzie dla Trzynastego Schronu zapowiadał, że zamierza jeszcze wrócić do Afganistanu. Z pewnością dowiemy się o jego nowych doświadczeniach z blogu zAfganistanu.pl. Liczę jednak na to, że znajdzie i poświęci czas na następną tradycyjnie wydaną, literacką publikację. "Ostatni świadek" to bowiem propozycja godna wszelkiej rekomendacji. I kolejny - wykonany przez pana Marcina - milowy krok w przedstawieniu i demitologizacji wojny w Afganistanie. Wojny z udziałem Polaków, nigdy o tym nie zapominajmy.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<< Nowiny | << Archiwum nowin

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer