<< Nowiny | << Archiwum nowin
03 września 2009
Co z tym Afterfallem? Kolejna część niekończącej się telenoweli - 17:46 - Zagłoba

Odcinek 573, czyli jak dumny imć nobilis Zagłoba, odnalazł mgliste informacje o projekcie Afterfall.

Był szary wrześniowy poranek roku pańskiego 2309. Zagłoba, dumny Sarmata i szlachcic z dziada pradziada, dopijał właśnie ostatnią butelkę węgrzyna pozostawionego na czarną godzinę. Wszyscy jeszcze odsypiali wczorajszą upojną noc (prócz naczelnika, który jak zwykle musiał odwalić brudną, papierkową robotę – ludzkość nigdy nie ucieknie przed biurokracją), związaną z celebracją „Dnia Ponownych Narodzin” postapokaliptycznego Schronu, oznaczonego numerem trzynastym. Choć głowa bolała tak jakby zeszłego wieczora paradowała tam gromada nadpobudliwych mutantów, a organizm nadal domagał się kolejnej dawki zbawiennego H2O, to arystokrata nie potrzebował już więcej odpoczynku. Kto wie, może to przez geny swoich dumnych przodków, zyskał odporność na nadliczbowe promile alkoholu we krwi? Albo był to skutek tułaczki i dekad spędzonych na postnuklearnych pustkowiach, kiedy to człowiek jest jak nigdy hartowany przez kolejne dawki zabójczego promieniowania oraz śmiercionośne temperatury?

Trzeba było w końcu zapłacić mieszkańcom Schronu za strawę, napitek i gościnę w tej jedynej z ostatnich enklaw „względnego spokoju”. Zawsze przychodziła pora „odwzajemnienia”, inaczej pewnego dnia ktoś odnalazłby na pustkowiach jego ograbione truchło, rozszarpywane przez lokalne gatunki fauny. W tych niespokojnych czasach, kiedy to system walutowy praktycznie zanikł, jedną z najlepszych form zapłaty była informacja. Wysuszył zatem do końca ostatnią butelkę swojej ambrozji, zasiadł przed jednym z głównych komputerów i włożył w odpowiedni otwór swój holodek, zawierający niezliczone relikty przeszłości oraz dane, za które można by było zabić. Patrząc na ekran monitora, postanowił otworzyć folder o nazwie „Afterfall”. Wspomnienia nagle powróciły. Wszak był to projekt badawczy, nad którym pracowały jedne z najtęższych mózgów w jego rodzimej Rzeczypospolitej. Ambitne i niecodzienne połączenie nowoczesności oraz tradycyjnych rozwiązań! Wszystko to jednak zostało zaprzepaszczone przez… żądze zysku?... głupotę?... niedoświadczenie?... Kto wie. Taaaak… To może być znakomita nauczka dla przyszłych pokoleń, aby mierzyć siły na zamiary.

Swój wzrok skierował na plik „oficjalna strona projektu”. Krótka komenda „otwórz” nie powiodła się i to kilkakrotnie – „Błąd. Rzeczony plik nie istnieje lub nie można go otworzyć”. „Ten psubrat w kitlu obiecał, że od początku września wszystko będzie działało idealnie! A to bisurmański krętacz, już ja go wyćwiczę, jak go tylko znajdę!” – zaklął szpetnie Zagłoba. No nic, nie drzwiami to oknem, jak to mawiało stare przysłowie. Folder „Fani” wyglądał na wyraz nęcąco, to też pospiesznie wystukał komendę. „Jeden plik odnaleziony”. Sukces! Jego wyraz twarzy zdradzał tryumf, oblizał wargi z podniecenia i nakazał otwarcie pliku zawierającego zapis przedwojennej strony afterfall.net. Tytuł - „Najlepsze forum o Afterfall”, brzmiał co najmniej komicznie, ale była to ostatnia deska ratunku, na znalezienie czegoś wartościowego.

Krótki rzut oka na ten relikt zamierzchłej przeszłości pozwolił mu się upewnić – „odnalazłem coś nowego!”. Może nie były to żadne fajerwerki, tym niemniej był to powód do właśnie... nadziei? To brednie! A może jednak? Być może projekt był kontynuowany nadal, w tajemnicy? „Otwórz – Co aktualnie dzieje się z AF”. Jego oczy przywitał wpis tajemniczego The One.

31 sierpnia 2009 roku, 12:49 – The One, naukowiec pracujący nad projektem Afterfall.

„To co przede wszystkim chcemy dać światu, to uniwersum Afterfall. Świat postapokaliptyczny, którego historia opiera się na alternatywnej historii, oddzielającej się od naszej, realnej, jeszcze w czasie drugiej wojny światowej. Wgłębić się w uniwersum będziecie mogli dzięki szeregowi dzieł z akcją w nim osadzonym. Najważniejszymi z nich będzie gra cRPG "Afterfall" i jej druga część. Prócz nich planowany jest szereg gier rozmaitych gatunków, i jedną z nich jest RASCAL. .”

Zagłoba spokojnie oblizał usta, robiło się coraz ciekawiej.

„Przede wszystkim RASCAL nie jest cRPGiem. Należy do gatunku Survival Horror ,a jego akcja rozgrywa się niedługo po wybuchu wojny, kiedy powierzchnia ziemi nie nadaje się jeszcze do życia, a bohaterowie gry wychowywali się, pracowali i studiowali jeszcze w normalnym świecie niedotkniętym wojną, a kiedy rozpoczyna się akcja, mają już za sobą kilka lat zamknięcia w jednym z wielkich, narodowych schronów. Akcja gry i jej realia, mają za zadanie, oczywiście prócz zaprezentowania ciekawej opowieści i dostarczenia graczom najwyższej jakości rozrywki, wprowadzić odbiorcę w świat Afterfalla, poprzez kawałek jego historii, widziany oczyma ludzi takich jak my - ludzi, którzy przywykli do pokoju i dobrobytu.”

Fascynujące. W jego oczy rzucił się też pewien pamiętnik opisujący życie przed wybuchem.

obrazek

„Był 16 Października 2012 roku. Tydzień wcześniej obroniłem pracę magisterską i załatwiałem ostatnie formalności. Kiedy głównym wejściem do wydziału wszedł oddział wojska, chyba wszyscy pomyśleliśmy „No nie... znowu?”. Tak jak w poprzednich trzech przypadkach w tym miesiącu spakowali nas do ciężarówek i wywieźli po schronach, jak zwykle „na wszelki wypadek”. Zarówno studentów jak i kadrę naukową. Dotarliśmy do celu w kilkanaście minut i według dowódcy oddziału, czekało nas jakieś pięć godzin siedzenia na tyłkach. Już kiedy wpadli na uczelnię, wiedziałem że nic już dzisiaj nie załatwię, więc siedząc na schronowej stołówce wyciągnąłem z torby drugi tom „Krążących sfer”, z nadzieją że mam wreszcie chwilkę czasu na skończenie lektury. Podano nam napoje (bezalkoholowe rzecz jasna) a ja, ignorując głośne narzekania na wszystko siedzącego obok Weissberga, zatopiłem się w świecie młodego adepta magii. Jakieś trzy godziny później z lektury wyrwał mnie wstrząs. Dopiero blednące i przerażone twarze ludzi wokół mnie, pozwoliły zdać sobie sprawę z tego co się wydarzyło. Pomyślałem, o Magdzie, o rodzicach, przyjaciołach, tych wszystkich, którzy zostali na zewnątrz. Tyle miało być już tych końców świata... dlaczego akurat tym razem alarm nie okazał się być fałszywym? Teraz, kiedy właśnie miałem wkroczyć w zawodowe życie. Przyjrzałem się twarzom wokół. Kilku starych kumpli, parę ładnych dziewczyn z pierwszej grupy dziekańskiej, niemal cała kadra akademicka. Zrozumiałem że właśnie z tymi ludźmi spędzę w najlepszym wypadku większość, w najgorszym całą resztę życia.”

Szlachcic zaśmiał się. Nawet nie wiedział jakie miał w podorędziu znalezisko. Ściągnął te dane dawno temu, w jakiejś podstarzałej placówce wojskowej, do której nikt już dawno nie zaglądał. Zasadniczo nie dziwota, sam ledwo uszedł wtedy z życiem, gdyż niebezpieczna to okolica. Jednakowoż fortele jego pradziada Jana znów uratowały mu skórę. Kto wie, może dostanie za takie informacje coś ekstra od komisarza Holdena.

Komisarz wstał jednak lewą nogą…

„No i co mnie tam wołasz Zagłoba?! Co to ma znaczyć do cholery?!! Takie informacje to ja mogłem zdobyć wczoraj, gdybym nie musiał się zajmować takimi łapserdakami jak Ty i ciągle wycierać im nosy. Chcę więcej szczegółów, mięsa! Rozumiemy się.” - poklepał go po policzku jak małe dziecko - „Wracaj do tej dziury skąd wziąłeś te dane misiaczku i przynieś mi więcej, bo się pogniewam!” - oczywiście musiał się przy tym pochwalić swoim nowym sprężynowym nożem. - „Na jednej nodze, bo wisisz mi ciągle za wczorajszą popijawę”.

Ech… znów mi te mutanty przypieką tyłek ze swoich miotaczy ognia, pomyślał arystokrata. No nic, trzeba brać się znowu do roboty, bo czego nie robi się dla Przenajświętszego Schronu?

Informacja zaczerpnięta z afterfall.net.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<< Nowiny | << Archiwum nowin

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer