<< Nowiny | << Archiwum nowin
02 grudnia 2010
Z powrotem w Afganistanie - 1:06 - Squonk
PKW w Afganistanie
Afganistan... Czyż ten kraj nie kojarzy się z klimatami znanymi z serii Fallout? Wymieńmy:
  • trudne, wręcz mordercze wysokogórskie warunki naturalne;
  • suche, pustynne obszary;
  • groźne dla zdrowia Europejczyków bakterie i pasożyty.
I najważniejsze:

Wejście wojsk zachodnich na obszar permanentnej niestabilności w konflikt, który pociąga za sobą setki ofiar w ludziach, miliardy kosztów zużytego sprzętu i materiałów, przy jednoczesnym braku wymiernych sukcesów.

No i gdzie tu te Fallouty spytacie się może nadal nie widząc powiązań? A czasy przed Wielką Wojną? Czyż wojny w Afganistanie nie można porównać do ciągle tlącego się konfliktu, który osłabia militarnie i gospodarczo państwa NATO? Mityczna walka z terroryzmem, którego gniazdo nadal rzekomo miało i ma się znajdować właśnie tam powoduje, że "chłopcem do wyrzucenia nocnika" z tego niestabilnego obszaru jesteśmy my, zaś Rosja i Chiny z radością się temu przypatrują ciesząc się, że inny frajer tam siedzi. Do tego dochodzi jeszcze Pakistan - formalny sojusznik NATO, a w praktyce państwo lawirujące między zachodem, a cicho wspierające talibów - czyli odpowiedzialnych za stworzenie w Afganistanie Al-Kaidzie ciepłych gniazdek. A te są równie dobrze umoszczone w Pakistanie, który jak już wiemy formalnie jest naszym sojusznikiem.

To kocioł, w którym już chyba nawet sam diabeł nie miesza, tylko siedzi ze smętną miną obok. A robi tak, bo każdemu by opadło słysząc jak żołnierze natowscy głoszą frazesy o potrzebie budowy w Afganistanie państwa demokratycznego. Czyli tak jakbyśmy naszych przodków z czasów Mieszka I, chcieli nauczyć zasad społeczeństwa obywatelskiego. Zaś śmiać tu nie ma z czego, bo zawartość tego kotła może się wylać do Pakistanu, który jak wiemy posiada broń jądrową. Co by to mogło znaczyć to łatwo się już domyśleć. Chcąc nie chcąc harcerzykami są tam więc żołnierze państw NATO, w tym także z Polski.

O misji w Afganistanie napisano już tyle, że właściwie nie napisano nic konkretnego. Społeczeństwo jest karmione bajkami o wojnie z terrorem, o misji stabilizacyjnej. I broń Boże nic o tym, że to jest wojna i musicie zabijać - jak mawiał Bogusław Linda grając dzielnego majora Kellera. Stąd wszyscy patrzą na naszych żołnierzy jak na ufoludków, najemników, najgorszy motłoch, który własną matkę by sprzedał za garść dolarów.

To jak naprawdę jest w Afganistanie? Co robią tam nasi żołnierze? Baa! Co robią tu w Polsce, gdy już wrócą do domu po półrocznej misji, do problemów jakże odmiennych od choćby takiego faktu, "jak to jest jak przyjaciel umiera nam na kolanach, a my nic nie możemy zrobić"?

Czy więc udział Polskiego Wojska na wojnie w Afganistanie ma być sprawą samych żołnierzy, ich rodzin oraz garstki fałszywych polityków, nie potrafiących powiedzieć jak sprawy się mają, nie mówiąc już o nazwaniu rzeczy po imieniu?

Uważam, że nie - stąd cieszy inicjatywa Marcina Ogdowskiego, który po raz drugi udał się z naszymi żołnierzami do Afganistanu by śledzić i opisywać ich działania. Wszystkie informacje z tej jak i z poprzedniej wyprawy są zamieszczane na blogu Z Afganistanu. Życie i problemy naszych żołnierzy, życie i problemy żołnierzy wojsk sojuszniczych - człowiek czyta i nie może się nadziwić jak tam jest. Poprawka - nie może się nadziwić jeśli jedyne co zna to papka z ogólnodostępnych mediów.

Warto więc odwiedzać stronę, o której już wcześniej wspominaliśmy >>> Z Afganistanu

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<< Nowiny | << Archiwum nowin

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer