<< Nowiny | << Archiwum nowin
04 lutego 2010
Oscary 2010 - nasi w około klimatach z królikami w tle - 1:31 - Squonk
Królik po berlińsku
Polska twórczość filmowa nie ma zbyt dużego szczęścia do zdobywania nominacji, a tym bardziej zdobywania samych Oscarów. W końcu to nagrody amerykańskiego przemysłu filmowego, a nie polskiego - żeby było jasne. Stąd "wielkie gwiazdy" polskiej kinematografii w rodzaju Cichopek, nie zrobią wielkiego wrażenia za oceanem. I dobrze.

Jednak od czasu do czasu (no chyba, że Steven Spielberg nakręci wielkie dzieło, a Janusz Kamiński stanie jak zawsze za kamerą), filmy przy których pracowały polskie ręce zostają docenione oscarowymi nominacjami. W tym roku otrzymał ją krótkometrażowy film dokumentalny Królik po berlińsku w reż. Bartosza Konopki.

Gdzie jest tu miejsce na "klimaty"?

Najbardziej zeschizowane miejsce Zimnej Wojny czyli Berlin podzielony murem na pół, a w strefie ziemi niczyjej, żyjące jak pączki w maśle króliki. Upadek komuny, upadek muru berlińskiego prowadzi do upadku króliczego raju, a kicaki muszą się odnaleźć w nowej sytuacji. W końcu zmiany społeczne jak i naszą "lubianą" postapokalipsę można modelować i obserwować nie tylko za pomocą halfanstych filmów o zombich i wojnie atomowej. Tylko ciasny rozumek i wąskie horyzonty co niektórym w tym często przeszkadzają. Ale jak widać nie amerykańskim akademikom X muzy.

Więcej o Króliku po berlińsku.

Tu małe co nie co:
Przestrzeń między dwoma murami, których linia dzieliła od 13 sierpnia 1961 r. Berlin na Wschodni i Zachodni, była prawdziwym rajem dla licznej populacji królików. Początkowo króliki były przekonane, że mur, zasieki i strażnicy z psami są po to, by strzec ich bezpieczeństwa.

W rezerwacie żyło się wygodnie. Każdy jego mieszkaniec miał to samo, każdy żył podobnie w jednej z identycznych nor. Nie trzeba było walczyć o pozycję na drabinie społecznej. W ogóle – niewiele trzeba było robić. Króliki były zadowolone. Ale z biegiem czasu okazało się, że trawy jest wprawdzie po równo dla każdego, ale jest fatalnej jakości, i że zaczyna brakować przestrzeni do życia. A wszelkie próby opuszczenia rezerwatu są surowo karane.

W końcu mur został rozebrany. W szerokim, wolnym świecie, który się przed nimi otwarł, króliki poczuły się zdezorientowane, zagrożone i nieszczęśliwe. Pierwsze pokolenie nie potrafiło znaleźć sobie w nim miejsca. Szanse mają być może młode króliki, które urodziły się już poza „rezerwatem” .


Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<< Nowiny | << Archiwum nowin

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer