< POSTKULTURA | << GRY WIDEO
Dungeon Rats

Okłada gry 'Dungeon Rats' Producent: Iron Tower
Wydawca: Iron Tower
Platformy: PC
Oficjalna strona: irontowerstudio.com/dungeon-rats-news
Data premiery - świat: 4 listopada 2016 (PC)
Gatunek: RPG, fantasy, turowe, postapokalipsa, widok izometryczny, taktyczne, dungeon-crawler, klasyczne RPG

Ekipa ze studia Iron Tower przez ostatnie 11 lat trudniła się tworzeniem gry RPG, w której postapokalipsa łączy się ze starożytnym Rzymem i legendami o eugenicznych, pradawnych rasach. I tak powstała gra Age of Decadence. Krótko po premierze swojego opus magnum, dostała wiatru w żagle i ogłosiła pracę nad taktycznym RPG dziejącym się w uniwersum ich wcześniejszego projektu. Niecały rok po zapowiedzi, nasze komputery mogą już spokojnie obliczać prawdopodobieństwo uniku naszej postaci.

Dungeon Rats to właśnie ów taktyczny RPG. Swoisty miks hardcorowego cRPG-a z grą taktyczną w stylu Commandos czy Fallout Tactics. Walki to tutaj pierwszy plan gry, zajmujący ponad 3/4 naszego czasu przed monitorem. Każde z pojedynczych starć zostało dokładnie zaprojektowane, tak aby zostawało w głowie na dłużej. Nawet na najłatwiejszym trybie rozgrywki, śmierć będzie dla nas codziennością, a niektóre walki będziemy powtarzać dziesiątki razy. Jednak intelektualne potyczki ze sztuczną inteligencją to nie jedyne co Szczury mają do zaoferowania.

Screen z gry 'Dungeon Rats'

Drabina

Zaraz po stworzeniu postaci w bardzo dobrym RPG-owym systemie, mocno zbliżonym do S.P.E.C.I.A.L, zostajemy przeniesieni do rozmowy z kimś, będącym tu władcą. Po dialogu moje oczy oświeciły się blaskiem, który po raz pierwszy pojawił się w nich podczas oglądania intra do Fallouta 2. Świat, który przedstawili mi twórcy kupiłem bez wahania, zostawiając spory napiwek. Okazuje się, że nasza postać to skazaniec zesłany do monstrualnej kopalni, a naszym rozmówcą jest władca najniższego poziomu. Bowiem w całej kopalni powstał system, w którym każde pojedyncze piętro to osobne królestwo. Im wyżej, tym jego mieszkańcy żyją w lepszych warunkach, w silniejszym państwie. Krążą legendy, że na najwyższym piętrach dochodzi do nich nawet świeże powietrze i czują wiatr na twarzach. My zaś, budząc się na umierającym najniższym piętrze, obserwujemy wychudzone postaci kopiące w skałach, by w nagrodę dostać choć kęs pokarmu. Szybko zostajemy wysłani w celu stłumienia zamieszek przeciw obecnemu władcy. Tak samo szybko odkrywamy, że obecny władca chciał się nas pozbyć, wysyłając nas na pewną śmierć. Po jego śmierci, przejmujemy władzę i teraz to my rządzimy najniższym poziomem. Teraz to my, piętro po piętrze, musimy poprowadzić nasz lud ku światłu i wolności.

Screen z gry 'Dungeon Rats'

Po trupach do celu

Starając się wygryźć kawałek po kawałku naszą drogę w górę, powoli odkrywamy świat. A jest co odkrywać! Pomimo że większość czasu walczymy, a nasze dialogi nie należą do najbardziej rozbudowanych w gatunku, to rozgrywka na pewno nie jest liniowa. Można skończyć ją na cztery sposoby. Nasza postać nie jest też zamknięta w stereotypie wojownika, bo dzięki rozbudowanej Alchemii i Kowalstwu, zamiast stać na linii frontu z mieczem czy łukiem, równie dobrze możemy być cwaniakiem, który swoją charyzmą i inteligencją zwerbuje towarzyszy walczących za nas. A po walce, tworząc mikstury i lepsze bronie zrobi z nich doskonałych wojowników. Podróżując kanałami, walcząc z każdym kto stanie nam na drodze czy wczytując się w historie naszych towarzyszy, posuwamy się z rozgrywką na przód. W każdej z tych chwil, klimat gry przytłacza nas i wciąga na dobre. Genialna jest również ścieżka dźwiękowa, łącząca starożytną muzykę rzymską z industrialem, jak również i dbałość o szczegóły oraz reżyseria każdej, najmniejszej sceny. To wszystko sprawia, że świat "ludzkich szczurów" pochłonie nas bez reszty. Gra pomimo postawienia walki na pierwszym miejscu, nie traci w żadnym wypadku swobody kształtowania rozgrywki czy wspominanej już historii oraz imersji.

Screen z gry 'Dungeon Rats'

Podziemia strawią najsłabszych

Ścieżka, którą będzie dane nam przebyć, nie należy do najmilszych. Nie tylko dlatego, że gra sama w sobie jest trudna i osoby przyzwyczajone do odmóżdżającego grania szybko przed Dungeon Rats uciekną. Ale przede wszystkim dlatego, że gra ma swoje wady. Największą z nich jest bez wątpienia grafika. Romans rzutu izometrycznego z 3D rzadko kiedy dobrze się kończy. A w tym wypadku może skończyć się bolesnym rozstaniem minutę po poznaniu. Sterowanie również pozostawia wiele do życzenia. Fabularnie, pod koniec gry także możemy poczuć lekkie rozczarowanie. Nasza wspinaczka po drabinie pięter zajmuje od 5 do 8 godzin. Gracze przyzwyczajeni do "nowoczesnych" gier RPG wypchanych szajsem do granic możliwości, mogą się przyczepić do długości. Jednak każdy, kto nie odskoczy z piskiem od Szczurów z podziemi, szybko je pokocha i przygarnie do swojego dysku na dłużej. Choćby po to, by przejść je jeszcze na kilka innych sposobów, i znów z błyskiem w oku obserwować wędrówkę ku niebu nad głową.

Screen z gry 'Dungeon Rats'

Moja ocena: 8,5/10

© 2016 Kacper 'Rodrrik' Kandora

< POSTKULTURA | << GRY WIDEO