< POSTKULTURA | << FILMY
Contagion - Epidemia strachu

Contagion - Epidemia strachu
Contagion - Epidemia strachu
Produkcja: USA, Zjednoczone Emiraty Arabskie 2011
Reżyseria: Steven Soderbergh
Scenariusz: Scott Z. Burns
Obsada: Matt Damon (Mitch Emhoff), Gwyneth Paltrow (Beth Emhoff), Laurence Fishburne (Dr Ellis Cheever), Kate Winslet (Dr Erin Mears), Marion Cotillard (Dr Leonora Orantes), Jude Law (Alan Krumwiede) i inni
Muzyka: Cliff Martinez
Zdjęcia: Steven Soderbergh
Czas: 105 min.

Film Contagion - Epidemia strachu, w reżyserii zdobywcy Oscara Stevena Soderbergha, oparty jest na standardowej dla kina katastroficznego konstrukcji fabularnej. Zaczyna się więc niepozornie - od pewnej trzydziestokilkuletniej Amerykanki przebywającej w Hong-Kongu, którą męczy gorączka, kaszel i inne objawy typowe dla niejednej choroby. Kobieta wraca do domu, jej stan zdrowia gwałtownie się pogarsza. Co gorsza symptomy zaczynają występować także u jej kilkuletniego synka. W ciągu paru dni oboje umierają. Tymczasem nieznana choroba zaczyna opanowywać azjatycką metropolię i błyskawicznie przemieszcza się w inne miejsca na całym świecie. Wystarcza tydzień, żeby ofiary tajemniczej choroby liczono w setkach, zarażonych zaś - w dziesiątkach tysięcy.

Soderbergh nie opowiada o niczym nowym. Filmów podobnych do Contagion mieliśmy okazję zobaczyć multum. Porywając się na tę dość mocno oklepaną, apokaliptyczną tematykę, twórca Traffic musiał zdawać sobie sprawę, że sukces jego filmu zależeć będzie od formy, w jaką go ubierze, od sposobu, w jaki opowie o pojedynku "ludzie kontra zaraza". I choć w prowadzonej przez niego narracji nie ma śladu innowacyjności, to rutyna nie zdusiła jego opowieści, tak jak uczyniła to z Epidemią Wolfganga Petersena z 1995 roku.

Historia - co nie stanowi zaskoczenia - przedstawiona jest z perspektywy kilku osób. Poznajemy więc m.in. przedstawicieli amerykańskich instytucji do walki z chorobami zakaźnymi i urodziwą panią pracującą w Światowej Organizacji Zdrowia. Ale także zwyczajną rodzinę, która ma wystarczająco własnych problemów, żeby dodatkowo użerać się z nieznaną chorobą, oraz - przejaw naszych czasów - blogera, który obrał sobie za cel obnażenie rządowych przekrętów za pomocą Internetu i siania tytułowej epidemii strachu wśród i tak już przerażonych rodaków. Dwa ostatnie wątki wydają się w Contagion najciekawsze, bo dotyczą najbardziej wystawionych na potencjalne zarażenie, zwykłych ludzi (przedstawiciele elit mogą się przecież pookrywać - za grubą kasę rzecz jasna...). Niemniej jednak umiejętnie zmontowane ujęcia i reżyserska sprawność Soderbergha owocują faktem, iż opowiadana historia zyskuje iście epicki rozmach. Ciężko jest wskazać aspekt powiązany z tą hipotetyczną, ale niewykluczoną przecież sytuacją, którego twórca trylogii o Dannym Oceanie nie poruszyłby w swoim filmie.

A trzeba przyznać, że bohaterowie Contagion maja się z czym zmagać. Filmowy wirus - nazwany MEV-1 - potrafi zabić w ciągu kilku dni, w ciągu miesiąca - pozbawić życia mieszkańców aglomeracji wielkości Tokio. Rozprzestrzenia się przez dotyk, infekuje - przez drogi oddechowe. Przy częstotliwości mimowolnego dotykania twarzy oscylującej - jak dowiemy się z filmu - w granicach pięciu tysięcy razy na dobę (!) o zachorowanie zatem nietrudno. Soderbergh sugestywnie pokazuje przebieg obejmowania pandemią coraz większych terenów z rosnącą liczbą mieszkańców na metr kwadratowy. Nieźle wychodzi mu także prezentowanie - rozprzestrzeniającej się we wprost proporcjonalnym tempie do wirusa - paniki, która szybko ewoluuje w bezład, przemoc, zezwierzęcenie, na czystej anarchii kończąc. Najlepiej widać to w będących rasowym postapo obrazkach zdewastowanych miast, których uświadczymy w Contagion wcale niemało. Fabuła silnie inspirowana jest falami epidemii, które znamy z niedalekiej przeszłości - tzw. świńskiej i ptasiej grypy. Soderbergh przedstawia najgorszy z możliwych scenariuszy, lecz nie patetyzuje ani nie heroizuje działań i postaw bohaterów. Kluczowy zabieg więcej ma z ryzyka kogoś zrezygnowanego i postawionego pod ścianą niż pustosłownego bohaterstwa.

Przy wszystkich wypunktowanych wyżej pozytywach Contagion - Epidemia strachu żadną rewelacją jednak nie jest. Reżyseria, choć sprawna, jest aż boleśnie poprawna. Nie uświadczymy w filmie dosłownie żadnych zaskakujących narracyjnych chwytów. Planujący odwieszenie reżyserskich butów na kołku, Soderbergh jest wyraźnie zmęczony robieniem filmów. Contagion brakuje lekkości, świeżości. Potrafi wciągnąć, ale nie porywa. Nie pomaga plejada gwiazd, grających w dolnych granicach normy i bez specjalnego zaangażowania (z ciżby hollywoodzkiej śmietanki wyróżniają się jedynie Winslet, Law i - uwaga, uwaga - Matt Damon). Ale omówmy się też, że aktorzy nie maja za bardzo czego grać - nagromadzenie wątków nie sprzyja budowaniu autentycznych emocji (poza napięciem skutecznie wspomaganym muzyką Cliffa Martineza). Ogólnie jest nieźle, ale chciałoby się więcej i po projekcji wyraźnie czuć niedosyt.

Moja ocena: 7/10


Tweet

© 2011 Zrecenzował Michał 'Veron' Tusz

< POSTKULTURA | << FILMY