< POSTKULTURA | << KSIĄŻKI I OPOWIADANIA
Robert J. Szmidt - Szczury Wrocławia

Okładka książki 'Szczury Wrocławia' Autor: Robert J. Szmidt
Tytuł: Szczury Wrocławia
Wydawnictwo: Wydawnictwo Insignis
Data wydania: 2015
Liczba stron: 544
ISBN: 978-83-63944-81-0

Szczury Wrocławia. Chaos można by traktować tylko jako ciekawy eksperyment Roberta J. Szmidta, gdyby nie jeden "szkopuł". To doskonała powieść w konwencji zombie apocalypse, wyjątkowa właśnie ze względu na niecodzienny zabieg autora.

Szmidt bowiem za pośrednictwem Facebooka zaprosił fanów swojej twórczości, do wzięcia udziału w ciekawej inicjatywie. Otóż zaproponował, iż umieści i uśmierci on chętnych temu pomysłowi użytkowników portalu w swojej najnowszej książce. Zgłosiło się ponad dwa tysiące osób, Szmidt wybrał około dwustu. Powiem szczerze - uau! Dziwne to uczucie czytać o okrutnych zgonach ludzi, których nawet zna się osobiście. Ale za to jaka frajda dla samych 'realnych' bohaterów! Gratulacje dla autora. Od czasu Dmitrija Głuchowskiego i jego akcji przy okazji Metra 2033 nie spotkałem się z równie frapującym manewrem marketingowym pisarza.

Sama książka to świetnie napisany, pełnokrwisty horror z zombie w roli głównej. Akcja rozgrywa się w ciągu jednej nocy w czasach głębokiej komuny. Wrocław opanowuje zaraza, zmieniająca ludzi w krwiożercze monstra. Nieprzeciętna wyobraźnia autora przełożona na obfitość bohaterów skutkuje przedstawieniem akcji z mnóstwa perspektyw. Mamy więc i zwykłych obywateli, i tych na mniej prestiżowych, ale stanowiskach, i aparatczyków władzy ludowej, i szeregowych zomowców. Całe spektrum nad wyraz bogato rozpisanych postaci, a dzięki temu - mnogość punktów widzenia.

Daje to pewien obraz ówczesnej rzeczywistości. Nie mam powodu, by Szmidtowi nie wierzyć, że sposób działania ludzi w zależności od pozycji w hierarchii tamtejszego życia tak właśnie wyglądał. Edukacyjna powieść grozy? Czemu nie? Za to szacun dla autora. Także, a może przede wszystkim - za niebanalność każdego elementu powieści: tempo, w którym akcję poprowadził, świetny warsztat, dzięki któremu opanował tytułowy chaos, rozmach całego przedsięwzięcia, jakim było napisanie tej powieści. No i za obraz samego, skrupulatnie przedstawionego miasta. Szczury Wrocławia to kawał naprawdę dobrej literatury dla miłośników gatunku, do tego po mistrzowsku wręcz wydany. Już zacieram ręce na kontynuację.

Powieść została opatrzona opowiadaniem pt. Horda autorstwa debiutanta, Artura "Olchowego" Dzikowego. Szmidt zapowiedział, że podobny zabieg będzie odtąd stosował przy okazji najnowszych publikacji w celu promowania nowych autorów fantastyki. Autorowi powieści musiał się więc tekst Dzikowego spodobać, autorowi tej recenzji już niekoniecznie. Do weryfikacji.

© 2015 Michał 'Veron' Tusz

< POSTKULTURA | << KSIĄŻKI I OPOWIADANIA