<< Nowiny | << Archiwum nowin
10 maja 2010
Witamy w Przenajświętszej Rzeczpospolitej? - 20:03 - Squonk
Przenajświętsza Rzeczpospolita
Wystarczyło, że Robert J. Szmidt w swojej Apokalipsie według Pana Jana zamieścił zabawny fragment z arcybiskupem Zaczykiem, a już dewoty zaklasyfikowały go do grona antyklerykałów. Zaraz - dewoty? A skąd! Gorszymi od dewotów są tzw. obiektywiści, ludzie do szpiku kości myślowo politycznie poprawni i układni. Milczący przed większością, za to z siłą zajadłego kundla rzucający się na mniejszość. Uparcie tkwiący na przysłowiowym środku, uważający by nikomu się narazić - w domyśle nie narazić silniejszemu. To takich właśnie najbardziej obruszył fragment, w którym przedwojenni władcy Polski - katoliccy księża zostają w skuteczny sposób zlikwidowani przez Pana Jana, szykującego nowe, polityczne rozdanie w odradzającej się Rzeczpospolitej.

Trochę bardziej oberwało się śp. Tomaszowi Pacyńskiemu za jego Wrzesień. To ciężka, napisana jeszcze dość niewprawnym językiem powieść, biorąca na bary całą tą "esencję" polskości: ksenofobię, fanatyczną, ograniczającą się do pustych gestów religijność oraz obarczanie winą za wszystkie zło urojonych Żydów. Za to Tomasz Pacyński został przez Macieja Parowskiego zaklasyfikowany do kategorii zakompleksionego żydowskiego młodzieńca. Czyli można wywnioskować, że jeden z ojców Funky Kovala lubił zaglądać w spodnie autorom, który mieli zamiar coś opublikować w "Fantastyce", gdy był tam redaktorem naczelnym. Na Trzynastym Schronie nie ma takiego wymogu, więc nie musicie się niczego obawiać.

Po 10 kwietnia więc widzimy jak przez Polskę przetacza się fala weryfikacji kto jest, kto ma prawo, kto może się uważać za PRAWDZIWEGO POLAKA. To już nie są rojenia łysych matołów zacieszających popłuczyny po Dmowskim, w przerwie między występami w jednym a drugim bractwie falloutowym. To już nie miejsce na stanie tu, a nie tam gdzie stało ZOMO. To zmasowany atak telewizji łże-publicznej, kościoła oraz części polityków, formatujących społeczną pulpę pod wymogi owej prawdziwości. Jeszcze chwila a okaże się, że kryterium prawdziwości będzie posiadanie w swoim domu pianina oraz potwierdzenie od księdza odbycia sakramentów. A kto tego nie ma ten won: do Irlandii, Izraela, na Madagaskar czy do Rosji.

Jak na razie jednak jest to tylko literacka fikcja, którą na swój specyficzny sposób podrasował Jacek Piekara w powieści Przenajświętsza Rzeczpospolita. Moje zainteresowania życiem tzw. fandomu ograniczają się do płaszczyzny półka z książkami - kasa w Empiku, więc nie mam pojęcia czy owa książka wywołała tam głośny odzew. Czy Marcin Wolski (też przecież zaliczający się do niego przez swoje fantastyczną twórczość) kazał posypywać głowę popiołem, a Maciej Parowski zaglądał Piekarze w inne części ciała (wówczas mój krótki epizod z kupowaniem "Fantastyki" się skończył).

Dzisiaj jednak wszystkie te trzy książki, a zwłaszcza Wrzesień oraz Przenajświętsza Rzeczpospolita są niepokojąco aktualne. Kościół już dawno nie odpowiada na wyzwania poszukiwania sensu ale też głodu wiary wśród młodych ludzi, zadowalając się np. hipokryzją "konieczności" brania kościelnego ślubu czy tłumami podczas różnych świąt. Do tego całkowitym zawłaszczeniem i przejęciem semantyki państwowo/samorządowej, w której nawet otwarcie miejskiego szaletu musi być obowiązkowo pokropione przez duszpasterza. Co jeszcze zostało więc do podzielenia? Komunistom, w marcu 1968 roku udało się rozpętać nacjonalistyczną i antysemicką nagonkę, dziś w przedbiegach stoi kolejna selekcja: prawy Polak lub nie, płakałeś po prezydencie lub nie, Rosjanie i Tusk coś kręcą lub nie. Już nie układ, spisek i zdrada narodowa, bo to nawet dla głosicieli tych bzdur zaczęło być głupie. Teraz musisz rozgrzebywać ludzkie szczątki w miejscu katastrofy pod Smoleńskiem czy bredzić Pospieszalskiemu do kamery bzdury o możliwym udziale UFO w lotniczej katastrofie. Bo jak nie to won stąd nieprawy Polaku!

Dziwne, że pomimo politycznych klęsk I Rzeczpospolitej, rozbiorów, niepotrzebnych i przegranych powstań, głupota w naszym społeczeństwie nadal jest silnie zakorzeniona, a tępa i ociężała myślowo większość zawsze jest sterowana przez krzykliwą mniejszość (zwłaszcza tą katolicko-narodową), która w 1922 roku doprowadziła do zabójstwa pierwszego prezydenta - Gabriela Narutowicza, a dziś na śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego buduje sobie prawo do definicji tego, kto ma prawo być Polakiem.

Tak jak ona zadaje tylko pytania, tak my sobie też zadajmy jedno - czy jesteśmy już jedną nogą w Przenajświętszej Rzeczpospolitej.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<< Nowiny | << Archiwum nowin

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer