<< Nowiny | << Archiwum nowin
05 maja 2011
Rzeczywistość się pomału w świat przemienia ideału - 14:54 - nie wiem
W sen ze srebra i kryształu; Daj mi teraz marzyć, daj.

Gdy czytałem Ferdydurke, to bardzo przypadł mi do gustu, chociaż nie pamiętam czy podany w dosłownie tej samej formie, w której go przytoczyłem, cytat z Zygmunta Krasińskiego, używany przez Gombrowicza w momentach, w których próbował zakomunikować, ze coś jest nie tak, albo że coś się zaraz stanie. Tym razem można go odnieść do dziwnego pomysłu politycznego dotyczącego urozmaicenia SIO, czyli Systemu Informacji Oświatowej o dane jednostkowe dotyczące szczegółów życia uczniów w Polsce. W nowym SIO pojawić się mają informacje o tym, czy dzieciak posiada kartę rowerową, czy jest pod opieką poradni psychologicznej, czy ma dysfunkcje i jeśli tak, to jakie, czy uczy się w szkole specjalnej. Natomiast możemy odetchnąć pełną piersią, bo nie będzie tam informacji dotyczących tego jakiej orientacji politycznej są rodzice tego dziecka oraz czy są prawymi katolikami, tak jak episkopat nakazał (tzn. czy chodzą do kościoła co niedzielę i – co ważniejsze – czy rzucają na tacę). No dobrze – powiemy sobie – chcą więcej informacji o dzieciakach i tych starszych trochę, ale w jakim celu? Żeby lepiej podejść do ucznia, trafniej zrozumieć jego charakter albo naturę, żeby skuteczniej go czegoś nauczyć i wychować? No cóż...

Nie chcę być kompletnym defetystą, ale z własnych doświadczeń wiem, że istnienie jakiejkolwiek bazy danych w Polsce wcale nie równa się temu, że ta baza jest logicznie i dobrze wykorzystywana. No bo – żeby podać najbliższy mi teraz przykład, bo za kilka dni będę miał znowu do czynienia z papierkową robotą – skoro Urząd Skarbowy i moja uczelnia są instytucjami państwowymi, finansowymi z pieniędzy podatników i mają swoje bazy danych, to dlaczego zwyczajnie same nie mogą sobie dać znać o tym, ze mam takie i takie dochody, nie prowadzę działalności gospodarczej i tak dalej? Przecież to kwestia przesłania – z klauzulą poufności – pewnych danych, które i tak wiele osób mi nieznanych dostanie (pani z okienka w US, o ile się tam pojawi raz na jakiś czas oraz koledzy z Wydziałowej Komisji Stypendialnej, którzy wyglądają trochę dziwnie i wcale nie chciałbym im mówić ile zarabiają moi rodzice, bo to moja sprawa). Ja ewentualnie mógłbym zezwolić na taki transfer danych, co leżałoby w moim interesie, bo nie musiałbym specjalnie po to jeździć do domu i przywozić tych papierów. Co więcej – dlaczego oświadczenie o dochodach za poprzedni rok ważne jest tylko trzy miesiące, skoro w aktualnym roku nie ma fizycznej możliwości, żeby zarobić coś w roku poprzednim? Widać rzeczywistość od dwudziestu dwóch lat miała wystarczająco dużo czasu, żeby się pomału w coś przemienić, szkoda tylko że nie spełniła oczekiwań imć Witolda i zamiast w świat ideału przemieniła się w bagno absurdu.

Dlatego na poważnie pomyślałbym nad słowami senatora PiS (zresztą co za różnica z której partii są te kanalie), Zbigniewa Romaszewskiego, który całkiem trzeźwo zauważył, że otworzyliśmy sobie drzwi do świata Orwella. No cóż, mam nadzieję, że to zbyt duże przerysowanie, ale pamiętajmy, że takie kuriozalne uwypuklenia są czasem jedynymi działającymi wiadrami z zimną wodą.

Przed nami świat Orwella - Wiadomości.gazeta.pl
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<< Nowiny | << Archiwum nowin

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer