<< Nowiny | << Archiwum nowin
16 listopada 2014
Z wizytą w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku - 20:14 - Squonk
Ilustracja do nowiny Z wizytą w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku' - recenzja
Wczoraj (15.10 br.) w ramach co miesięcznych spotkań 3miatoTweetup miałem możliwość zwiedzić niedawno otwarte Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku.

Towarzystwo jakie organizuje i pojawia się na "twitterowych" spotkaniach to zupełnie inna bajka niż moja. Grzeczne, miłe, zero zwyrolni czy trepozy. Czyli nie ma lekko. Odwagi w zmierzeniu się z innym światem dostarczała mi świadomość, że to my - czyli Trzynasty Schron - mieliśmy konto na Twitterze zanim to się stało modne (od 2009 roku), nadając agendę, wytyczając kierunek oraz budując w oparciu o niego nową jakość. A nie mając go tylko jako tubę informacyjną o tym, co się dzieje na Stronie Głównej serwisu. Oparcia dodawały mi też siostry i brat z redakcji magazynu Płyń Pod Prąd, w którym szerzę postapy i tematykę związaną z bezpieczeństwem. Czyli siły i środki zostały zebrane odpowiednie.

Czym jest Europejskie Centrum Solidarności? Cytując za skarbnicą wiedzy i mądrości czyli Wikipedią:

Instytucja z siedzibą w Gdańsku (Plac Solidarności 1) [...], (której) celem działalności Centrum jest upowszechnienie dziedzictwa „Solidarności” w Polsce i innych krajach oraz czynne uczestnictwo w budowie tożsamości europejskiej.

Ilustracja do nowiny 'Z wizytą w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku' Ilustracja do nowiny 'Z wizytą w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku'

I tu pojawił się pierwszy problem natury mocno ideologicznej. Nabożnej czci, ani bałwochwalczych pokłonów w stronę w/w nie mam i raczej mieć nie będę. Nie mam też pokładów hejtu. Całość jest mi obojętna, jak może być obojętna komuś, pochodzącemu z rodziny zawodowego żołnierza wojskowego, odbywającemu służbę w burzliwym okresie lat 80-ch. Wbrew propagandzie jaką uprawiają ludzie z tzw. środowisk patriotycznych, życie w tamtym czasie nie było łatwe. Prześladowania - świadomie użyjmy tej retoryki - spadały zarówno ze strony partyjno-esbeckiego betonu, jak i środowisk kościelnych. Ideałem było więc w tamtych czasach oddawać hołdy Leninowi, ale po 1989 roku natychmiast zmienić front i położyć się krzyżem w kościele. Każdy przejaw pójścia pod prąd, zgodnie z własnym sumieniem i wizją wolności, był nietolerowany przez "czerwonych" i traktowany z podejrzliwością przez "czarnych". O takim widzeniu Polski, jaką reprezentowali tacy ludzie w ECS za wiele się nie dowiedziałem.

Co za to zobaczyłem?

Budynek ECS już z daleka, mówiąc kolokwialnie sieje "klimatem". Na tle postoczniownych budynków, jak żywcem wyjęty z Megatony (Fallout 3) prezentuje się obiekt w kształcie pociętych kadłubów okrętowych, mający na sobie miłą dla oka, rdzawą fasadę. Nie razi w oczy modną dla dzisiejszego Gdańska fasadą szklanych ścian biurowców, w których szwendają się korpo-zombie. Ponury, choć dla wielu osób powodujący szybsze bicie serca wygląd budowli, mile kontrastuje z jej wnętrzem. Duża przestrzeń w środku oraz prawdziwa świeżość powietrza, za którą odpowiada mini ogród botaniczny, znajdujący się na parterze budynku. Tak powinno być w każdym schronie.

Warto tu zaznaczyć, że budynek będzie spełniać szereg funkcji publicznych - i co ważne - swobodnie dostępnych - jak w/w całoroczny ogród oraz księgarnia, sklep z pamiątkami i kawiarnia.

Ilustracja do nowiny 'Z wizytą w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku' Ilustracja do nowiny 'Z wizytą w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku'

Jednak tym co jest szczególnym miejscem w ECS, to właśnie ekspozycja muzealna, przedstawiająca tzw. "drogę do wolności". Szerokie wykorzystanie wyświetlaczy ciekłokrystalicznych (także z opcją dotykową), umożliwiło łatwą i przystępną prezentację ogromnej ilości materiałów, których przejrzenie zajęło by 2,5 roku. Zdjęcia, filmy, nagrania, to wszystko jest w dosłownym wręcz zasięgu rąk zwiedzającego. Klimat minionej epoki Polski Ludowej w jej opresyjnej wersji budują też odpowiednio dobrane ekspozycje jak np. esbecki pokój przesłuchań czy milicyjna ciężarówka. Wszystko multimedialne, choć prezentowane w nie nachalny sposób, wszystko z możliwością dotknięcia, sprawdzenia, poczucia. Jest też sekcja związana z protestami przeciwko budowie elektrowni atomowej w Żarnowcu, które były niejako obok wobec frontu walki komuny z Solidarnością.

Ilustracja do nowiny 'Z wizytą w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku'

Jak zacząłem od dość ponurej prezentacji swojego podejścia do tego co widziałem w ECS, tak i też skończę. Ale nie ponuro, a w optymistycznie. Chyba. Opierając się na poglądach i wizji na świat osoby, którą uważam za swojego przewodnika w tych sprawach. Za głównego ideologa ekipy, która od ponad 40 lat głosi, że wolność to największe i niezbywalne prawo człowieka. Neila Pearta - perkusistę i tekściarza Rush, oraz interpretacji tekstu do utworu Alien shore.

Otóż jako ludzie różnimy się tylko jednym chromosomem, jako niewolnicy hormonów, ciał, duszy, kultury, natury i religii. Płeć nie oznacza współzawodnictwa, płeć nie określa pracy, jaką mamy wykonywać. Kolor skóry, język, kultura nie oznacza współzawodnictwa, niczego nie definiuje. Wszyscy ludzie stworzeni są równi, że są obdarzeni przez stwórcę pewnymi niezbywalnymi prawami; prawem do życia, wolności i dążenia do szczęścia.

Proste? Okazuje się że nadal dla wielu nie.

To właśnie ideologiczna podbudowa jaką przekazało mi Rush, sprawiła że zwiedzając - na szybko, dodajmy - ekspozycję w ECS nie czułem rozdrażnienia że jest nie tak jak ja to widzę, czy że ktoś coś próbuje mi narzucić. To miejsce stoi tam gdzie, i nie jest to tam gdzie stało ZOMO - cytując pewnego klasyka. Dlatego uważam, że warto jeszcze raz się tam wybrać. Na spokojnie.

Co i Wam polecam.

Ilustracja do nowiny 'Z wizytą w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku'


Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<< Nowiny | << Archiwum nowin

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer