<< Nowiny | << Archiwum nowin
29 stycznia 2010
Podsumowanie 2009 roku - gry postapokaliptyczne - 15:50 - Uqahs
Rok 2009 zalał nas obfitym strumieniem gier postapokaliptycznych. Pokusiłem się więc o podsumowanie minionych dwunastu miesięcy. Patrząc na poniższe zestawienie, łatwo dojść do wnioski, że pojęcie postapokalipsy nie ogranicza się jedynie do Fallouta, a więc świata po nuklearnej zagładzie. Równie popularnym tematem wśród twórców gier, a może nawet cieszącym się większym zainteresowaniem, jest zagłada spowodowana przez zombie. Miniony rok przyniósł wiele produkcji, w których główną rolę odgrywały te krwiożercze bestie. Nie brakowało też gier, które stoją nieco z boku ogólnego nurtu, ale w magiczny sposób skupiają uwagę graczy, urzekając ciekawym pomysłem. Oddaję w wasze ręce krótki raport z tego, jakie zeszłoroczne postapokaliptyczne gry przykuły moją uwagę. Na pewno nie uwzględniłem tu wszystkich gier, które można zaliczyć do tego grona, dlatego jeśli znacie ciekawe produkcje "w klimatach", dajcie mi znać.

Fallout 3

Listę rozpoczyna gra, która stanowi główną przyczynę istnienia Trzynastego Schronu. Mimo że premiera Fallouta 3 miała miejsce w 2008 roku, to za sprawą licznych dodatków ta gra cały czas stanowiła gorący temat w mediach poświęconych rozrywce elektronicznej. Bethesda Softworks początkowo planowała wydać trzy dodatki, ale z biegiem czasu, i być może wraz ze wzrostem zachłanności twórców, ich liczba wzrosła do pięciu.

Operation Anchorage

Pierwszym z rozszerzeń było Operation Anchorage wydane 27 stycznia. To DLC przenosi gracza na mroźną Alaskę i pozwala uczestniczyć w starciu przeciwko Chińczykom na kilka lat przed Wielką Wojną, a ta w falloutowym uniwersum rozpoczęła się w 2077 roku. Rozszerzenie oferuje dość krótką przygodę i raczej liniową rozgrywkę, nastawioną na dynamiczną akcję.

The Pitt

Drugie DLC rozgrywa się na terenie zniszczonego Pittsburga opanowanego przez łowców niewolników. Twórcy dodatku postawili przed graczem dylemat moralny – uwolnienie zniewolonych albo pomoc ich ciemiężycielom. Niestety w przypadku Bethesdy wybory moralne są raczej płytkie i The Pitt nie zaskakuje niczym w tej kwestii. Wielu graczy zaskoczył natomiast ilością problemów technicznych (znikające tekstury, zawieszanie gry).

Broken Steel

Trzecie rozszerzenie to Broken Steel. Wprowadziło dość radykalne zmiany – zmodyfikowało zakończenie gry, umożliwiając dalszą grę po przejściu głównego wątku. W Broken Steel fabuła skupia się wokół walki Bractwa Stali z nadal trzymającą się nieźle Enklawą. Ten dodatek stał się przedmiotem drwin, gdyż wprowadził głupawe profity – jeden z nich sprawiał, że bohater wybuchał z siłą nuklearnej eksplozji, gdy jego punkty życia spadły poniżej 20% nominalnej wartości, zabijając wszystko dookoła. Broken Steel to najobfitszy w zmiany z dodatków Bethesdy. W związku z podniesieniem maksymalnego poziomu postaci z 20 na 30, twórcy gry zaserwowali graczom spory zastrzyk nowych broni, przeciwników oraz questów.

Point Lookout

Czwartym z grona dodatków jest Point Lookout. Jego cechą charakterystyczną stał się mroczny klimat rodem z horroru. Akcja gry przenosi gracza na teren parku stanowego Point Lookout w stanie Maryland. Zadaniem gracza jest rozwikłanie zagadki tajemniczego kultu związanego z dziwnym owocem. Rozgrywka główny nacisk kładzie na eksplorację mrocznych bagien. Nie zabraknie też odniesień do historii Stanów Zjednoczonych. Na terenie obecnego parku funkcjonował bowiem obóz dla jeńców wojny secesyjnej.

Mothership Zeta

Piątkę dodatków zamyka najbardziej kontrowersyjny z nich wszystkich - Mothership Zeta. Pomysł uprowadzenia przez złych obcych spowodował wytrzeszcz gałek ocznych wśród fanów klasycznych Falloutów. Według nich Mothership Zeta to karykatura Fallouta, a przeniesienie akcji w kosmos wprowadza zamęt do wcześniej wykreowanego postapokaliptycznego świata.

Wspólnym mianownikiem wszystkich rozszerzeń oprócz niezbyt rozwiniętej strony fabularnej są liczne niedoróbki. W przypadku The Pitt i Broken Steel trudno było uwierzyć, że graczom sprzedano produkty z tak rażącymi zaniedbaniami, które łatano dopiero po premierze. Z drugiej strony, dzięki różnorodnej oprawie graficznej cała wesoła rodzinka dodatków znacznie urozmaica świat Fallouta 3, ale nie każdemu takie urozmaicenie się spodoba. Inną smutną kwestią wartą poruszenia, jest polityka polskiego wydawcy. Niemal rok po premierze pierwszego z dodatków Cenega nadal nie udostępniła polskim graczom możliwości jego zakupu. Póki co nadzieje na rodzime wydanie dodatków mają posiadacze konsol, bowiem jeszcze w tym miesiącu ma ruszyć sprzedaż Fallouta 3: Game of The Year (podstawka i wszystkie rozszerzenia w jednym pudle).

***


Borderlands

Czarny koń jesieni – takim tytułem ochrzczono Borderlands na krótko po premierze (26 października). Gra wzbudziła ogromne zainteresowanie głównie wśród posiadaczy konsol, a to dzięki świetnemu trybowi gry wieloosobowej pozwalającemu na wspólne zmagania czterem graczom. Borderlands łączy w sobie cechy charakterystyczne dla shooterów i gier RPG. Oprócz dynamicznej akcji oferuje system rozwoju postaci przypominający nieco rozwiązania znane z Diablo. Twórcy oddali graczom cztery zróżnicowane klasy postaci, ponad 150 questów i ogromny, ale bardzo różnorodny świat. Akcja gry rozgrywa się na odległej planecie Pandora, na którą przybywają poszukiwacze legendarnego skarbu pozostawionego przez kosmitów. Borderlands z tłumu podobnych gier wyróżnia przede wszystkim oryginalna oprawa graficzna wykorzystująca technikę cel-shading. Studio Gearbox Software szczyci się także systemem losowo tworzonych broni, zdolnym do wygenerowania ponad 17 milionów niepowtarzalnych gnatów.

Zombie Island of Dr. Ned

Niespełna miesiąc po premierze gry, dokładnie 24 listopada, Gearbox Software uraczyło graczy pierwszym dodatkiem - Zombie Island of Dr. Ned. Fabuła tego DLC przedstawia się następująco: tytułowy Dr. Ned zajmował się tworzeniem nieumarłych pracowników dla Jakobsa Cove'a. Niestety, jego praca wymknęła się spod kontroli, a opanowanie sytuacji powierzono nam. Rozszerzenie wprowadza szereg nowych questów, unikalnych przedmiotów i mózgożernych przeciwników.

Madd Moxxi’s Underdome Riot

Tuż przed końcem roku konsolowi gracze mogli zagrać w Madd Moxxi’s Underdome Riot - drugi dodatek do Borderlands. Madd Moxxi to spragniona wrażeń organizatorka morderczych turniejów. To drobne rozszerzenie daje graczom możliwość walki z kolejnymi falami przeciwników na trzech specjalnych arenach: gęsto zabudowanym obszarze Hellburbii, odsłoniętych i górzystych terenach pośród ruin budowli obcych oraz na ogromnej arenie umieszczonej w kanionie. Inną nową użyteczną funkcją, którą owy dodatek wprowadza, jest specjalny bank, umożliwiający graczom przechowywanie łupów.

***


Fallen Earth

Aby umilić sobie oczekiwanie na rodzące się w bólach MMO w uniwersum Fallouta, warto przyjrzeć się bliżej postapokaliptycznemu Fallen Earth, którego premiera miała miejsce 22 września. Fabuła przenosi graczy do roku 2156, po tym jak ludzkość została dziesiątkowana przez zabójczą plagę i wojnę nuklearną. Jedno z niewielu nadających się do zamieszkania miejsc - Wielki Kanion - jest areną walk pomiędzy sześcioma frakcjami. Główne zadanie graczy to przeszukiwanie terenu o powierzchni ponad 1000 km kwadratowych w poszukiwaniu przydatnych w tym niebezpiecznym świecie przedmiotów. Nieodłączną częścią rozgrywki jest też walka z innymi graczami i stworzeniami zamieszkującymi Wielki Kanion, a to wszystko w widoku pierwszoosobowym. W grze mamy do dyspozycji się ponad 70 miast, bezklasowy system awansu oraz system, dzięki któremu ze znalezionego złomu można tworzyć własne przedmioty.

Fallen Earth

Warto wspomnieć, że twórcy sięgają po oryginalne pomysły promocji Fallen Earth. Najpierw przy zakupie dodawali specjalne wirtualne koszulki z logiem frakcji, do której należał gracz. Później uderzyli w nietypowy rynek, oferując 20% zniżki dla członków sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych oraz wirtualne koszulki z logiem Wojsk Lądowych, Marynarki Wojennej, Sił Powietrznych, Piechoty Morskiej albo Straży Wybrzeża, w zależności gdzie służą kupujący grę ludzie. Od niedawna każdy może ściągnąć 10-dniową wersję próbną Fallen Earth i sprawdzić, czy dzieło studia Icarus jest warte zakupu. Granie w pełną wersję wiąże się z comiesięcznymi opłatami z tytułu abonamentu (15 dolarów). To skutecznie odstrasza potencjalnych nabywców, dlatego w Polsce premiera Fallen Earth przeszła prawie bez echa.

***


Zombie Driver

Jak powiedziałem na wstępie, miniony rok okazał się bogaty w zombiakowe produkcje. Jedną z nich jest dzieło polskiego studia EXOR. Zombie Driver to arcade’owa gra akcji, która składa swoisty hołd klasycznym tytułom, takim jak Grand Theft Auto czy Carmageddon.

Widok z góry, szybki samochód i niszczycielskie bronie, to polski przepis na ciekawą rozgrywkę. W Zombie Driver gracz wciela się w taksówkarza, który, pomagając wojsku, ratuje pozostałych przy życiu ludzi w mieście opanowanym przez żądne krwi zombie. Twórcy przygotowali kampanię składającą się z 17 misji, podczas której zasiądziemy za kółkiem 7 różnych pojazdów. Gracze mają możliwość ulepszania swoich wehikułów, a także powiększania niszczycielskiej siły dostępnego arsenału.

Zombie Driver to luźna produkcja niezależnego studia, która nie może się równać z wielkimi hitami, ale dzięki nowoczesnej oprawie graficznej i wykorzystaniu silnika fizyki PhysX nie pozostaje daleko w tyle. EXOR Studios planuje wzbogacić Zombie Driver o nowe tryby rozgrywki, a w późniejszym okresie spróbować swych sił na konsolowym rynku.

***


Fort Zombie

Zombie Driver to przykład na to, że nawet małe studio może stworzyć udaną grę. Fort Zombie to z kolei dowód na to, że nie wszystkim ta sztuka się udaje. Kerberos Productions podjęło się stworzenia gry akcji z elementami RPG i domieszką survival horroru.

Gracz trafia do jakiegoś zapyziałego miasteczka, w którym grasują hordy nienasyconych zombie. Jego zadaniem jest umacnianie zajmowanego budynku i powstrzymywanie ataków nieumarłych. W ciągu dnia jego zadaniem jest poszukiwanie broni, zapasów i ocalałych, a w nocy walka ze zjadaczami mózgów.

Niestety, dobre chęci nie wystarczą. Gra została dosłownie zmiażdżona przez recenzentów, którzy krytykowali wszystko: marną oprawę graficzną, kiepską animację, dźwięk, a przede wszystkim totalną niegrywalność i mnóstwo błędów uprzykrzających grę. Zdecydowanie odradzam zakup Fortu Zombie, no chyba, że ktoś uderzył się w czerep. Zaś sama gra może spokojnie ubiegać się o miano kaszany roku.

***


L4D2

Po malutkich przedstawicielach gier o zombie przyszedł czas na ich większych braci. Left 4 Dead 2 to sequel survival horroru osadzonego w Stanach Zjednoczonych opanowanych przez zombie. Druga część gry to nowi bohaterowie, nowe kampanie, bronie i usprawnieni przeciwnicy. Mechanika i zasady gry praktycznie nie uległy zmianie. Gracz wybiera jedną z czterech dostępnych postaci (gra oferuje tryb kooperacji) i toruje sobie drogę wśród niezliczonych hord wroga, wykorzystując znalezioną broń. Twórcy gry w drugiej części postanowili ulepszyć tzw. AI Directora, dzięki czemu każda rozgrywka jest niepowtarzalna. System potrafi sterować ilością nacierających zombie, a także wywoływać losowe efekty, jak choćby blokowanie niektórych przejść czy zmianę warunków pogodowych.

Left 4 Dead zdobył ogromną popularność dzięki trybowi gry wieloosobowej. Grając przez internet, możemy wcielić się w zombie i w tej postaci stawić czoła drużynie złożonej z ludzi. Szybka akcja, potrzeba współpracy między graczami i mroczny klimat to główne zalety tej gry. Co ciekawe, twórcy gry w jednej z kampanii oblepili całą okolicę plakatami zespołu Midnight Riders. Oczywiście taka kapela nie istnieje w rzeczywistości, ale nie przeszkodziło to Valve wykreowaniu wirtualnego zespołu, który nagrał niedawno świąteczną piosenkę.

***


Resident Evil 5

O tej grze nie informowaliśmy praktycznie w ogóle. Jednakże mówiąc o zombiakach, wypada wspomnieć o serii Resident Evil. We wrześniu ukazała się piąta część tego cyklu horrorów. Największą zmianą, jaka zaszła od czasu pierwszej części jest umiejscowienie kamery za plecami postaci sterowanej przez gracza. Akcja Resident Evil 5 rozgrywa się kilka lat po wydarzeniach z pierwszej części. Chris Redfield jako były członek jednostki S.T.A.R.S, a obecnie agent B.S.A.A., wyrusza do Afryki, gdzie uwolniony został nowy śmiercionośny wirus. Nie trzeba chyba mówić na co chorują zainfekowani i nie jest to grypa.

Capcom najwyraźniej postanowił wykorzystać sprawdzone przez innych producentów rozwiązania. Najnowsza odsłona serii przypomina nieco Gears of War, a dzięki możliwości gry w sieci w trybie kooperacji, Resident Evil 5 upodabnia się też do Left 4 Dead. Najmocniejszą stroną gry jest niewątpliwie doskonała oprawa graficzna. Niektórzy zarzucają grze brak gęstego niczym kisiel klimatu oraz to, że nieco odbiega od tradycyjnego survival horroru. Jak widać, niereformowalny beton nie samym Falloutem żyje.

***


Zew Prypeci

Innym kontynuatorem znamienitej serii, który ukazał się w zeszłym roku jest Zew Prypeci. To trzecia część tego radioaktywnego połączenia RPGa z FPSem. Gra kontynuuje wątek z Cienia Czarnobyla. Agent Ukraińskiej Agencji Ochrony – Aleksander Diegtiariow zostaje wysłany do Zony, aby zbadać tajemniczy wypadek przy realizacji rządowego projektu, który miał na celu objęcie kontrolą elektrowni atomowej. Nowy S.T.A.L.K.E.R. oprócz zyskania kilku dawek promieniowania, pozwala na ponową wizytę w fotorealistycznie odwzorowanej Prypeci.

Główne zmiany w stosunku do poprzednich części S.T.A.L.K.E.R.a to przede wszystkim zmodyfikowany silnik graficzny oraz nowy interfejs. Zrezygnowano z generowanych losowo zadań pobocznych, dzięki czemu twórcy mogli przygotować ciekawsze i bardziej złożone questy. Co ciekawe, najnowsza odsłona serii pozwala na dalszą grę po ukończeniu głównego wątku. To rozwiązanie staje się bardzo popularne w tego typu grach (Borderlands, a także Fallout 3 dzięki rozszerzeniu Broken Steel również posiadają taką możliwość).

Zew Prypeci przyniósł także zmianę wydawcy. Dwie pierwsze części wydał CD Projekt. Obecnie dystrybucją gry w naszym kraju zajmuje się Cenega, która na szczęście pozostała wierna tradycji i spolszczyła grę w taki sam sposób, jak jej poprzednik. W polskiej wersji językowej pozostawiono rosyjskie dialogi, które czyta znany z telewizji lektor, Mirosław Utta.

***


Terminator: Ocalenie

Czwarta część filmowych przygód Terminatora weszła do kin w maju tego roku. Równolegle z filmem swoją premierę miała gra Terminator: Ocalenie. Gra stanowi most fabularny pomiędzy trzecią i czwartą kinową odsłoną tej serii. Gracz wciela się w postać Johna Connora, który walczy przeciwko maszynom w Los Angeles na krótko przed objęciem przywództwa nad ruchem oporu.

Studio Grin, producent gry, oparło rozgrywkę na systemie osłon znanym z Gears of War. Mimo próby wykorzystania sprawdzonych rozwiązań, Terminator: Ocalenie nie zyskał wielkiej popularności. Gra jest bardzo krótka, daje tylko cztery godziny zabawy, a do tego powoduje znaczny ubytek w naszym portfelu. Twórcy gry postanowili zedrzeć z klientów nieco kasy, korzystając z popularności, jaką przyniosła premiera filmu. Jeśli jesteś fanatykiem teminatora, powinieneś mieć radochę, oglądając klimatyczne cut-scenki i słuchając filmowej muzyki.

***


Fuel

Gier wyścigowych w klimatach postapo nigdy nie było zbyt wiele. Dlatego dzieło studia ASOBO powinno zainteresować fanów zagłady lubiących się ścigać. Gra przedstawia wizję świata zniszczonego przez globalne ocieplenie. Trudno oczekiwać skomplikowanej fabuły od gry wyścigowej. Ot, istnieje sobie grupa szaleńców, którzy toczą ekstremalny bój w wyścigach o niezwykle cenne paliwo. Ten płyn stał się bowiem najbardziej poszukiwanym surowcem. Gra oferuje graczom ponad 70 najróżniejszych pojazdów (zarówno dwu, jak i czterokołowych). Fuel ustanowił też ciekawy rekord, za co został wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa. Jego konsolowa wersja oferuje największy grywalny obszar w historii. Świat gry to ponad 14 tysięcy kilometrów kwadratowych zróżnicowanego terenu, na którym szaleją burze piaskowe czy tornada. Według twórców przejechanie z jednego krańca mapy na drugi zajmuje trzy godziny.

***


Machinarium

Na koniec zostawiłem tytuł wyjątkowy. Dzieło czeskiego studia Amanita Design, które wcześniej zasłynęło dwoma częściami flashowych Samorostów, okazało się jedną z najciekawszych niezależnych gier ubiegłego roku. Trudno uwierzyć, że prace nad tą nieskomplikowaną przygodówką trwały aż trzy lata. Patrząc jednak na niesamowitą szczegółowość grafiki, którą stanowią ręcznie rysowane tła, widać ogrom wykonanej pracy.

Machinarium to tradycyjna gra przygodowa point&click. Gracz wciela się w małego robocika, który zostaje wyrzucony na wysypisko. Obserwuje jak złe roboty aktywują ładunek wybuchowy na szczycie wieży wyrastającej w centrum miasta. Jakby tego było mało, jego metalowy obiekt westchnień wpada w tarapaty i dzielny robot rusza na ratunek.

Oprócz wyjątkowej oprawy graficznej grę wyróżnia niepowtarzalny klimat przypominający nieco film Wall-E czy najnowszą produkcję Shane’a Ackera pt. 9. Świat Machinarium ma industrialny charakter, jest pełen metalowych konstrukcji i stworzeń. Pomimo dość zimnego i mrocznego klimatu, gra nie stroni od zabawnych sytuacji, a główny bohater to niezwykle sympatyczna postać. Czesi przygotowali dla graczy mnóstwo ciekawych łamigłówek, które nie są przesadnie trudne, ale dzięki ogromnej różnorodności mocno przykuwają do monitora. Machinarium doskonale odpręża i jeśli nęci was perspektywa spędzenia kilku godzin w tym zabawnym rysunkowym świecie, powinniście zapoznać się z tą grą.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<< Nowiny | << Archiwum nowin

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer