<< Nowiny | << Archiwum nowin
18 września 2009
„9” - okiem nobilisa - 20:46 - Zagłoba
Szczerze mówiąc to nigdy nie pałałem specjalną miłością do współczesnych animacji komputerowych i to niezależnie czy były one skierowane do młodszych odbiorców, czy też do zaawansowanej wiekowo publiczności. Po prostu przesłodzona mieszanka patetycznych dialogów, płaskich dylematów moralnych, humoru niskich lotów oraz taniego efekciarstwa, całkowicie do mnie nie trafia i w skrajnych przypadkach objawia się bólem w dolnej części żeber (przysypianie obok pięknych dzierlatek z niewiadomych powodów straszliwie je irytuje i powoduje dość gwałtowną pobudkę, spowodowaną przez cios łokciem – nie polecam). Choć powoli ta, ograna już chyba od czasów braci Lumière, tendencja zaczyna się zmieniać (choćby tegoroczna „Koralina i tajemnicze drzwi”, gdzie przeciętnego widza nie traktuje się niczym rozwrzeszczanego małolata), to wciąż ciężko jest mi wydusić jakieś ciepłe słowo o tymże gatunku.

obrazek

Jednak film o dość enigmatycznym tytule „9” zaintrygował mnie na tyle, że postanowiłem całkowicie z własnej woli, pojawić się na seansie w dniu polskiej premiery i oczekiwałem z niecierpliwością na to, co postanowiło nam zaserwować magiczne trio – Acker, Burton i Bekmambetow. W założeniach miała być to wyjątkowa mieszanka akcji (tą gwarantował Bekmambetow, twórca klimatycznej „Nocnej Straży” oraz dynamicznego „Wanted: Ścigani”), mrocznego klimatu i pokręconego czarnego humoru (na których skupiają się dzieła Tima Burtona) oraz pokręconego świata (zrodzonego w umyśle utalentowanego Shane’a Ackera, nominowanego do Oscara za najlepszy film krótkometrażowy), która miała przedstawić frapującą historię, w tej jakże niecodziennej dla tego gatunku scenerii i odciąć się od tandety, jaka od dawna trapi animacje komputerowe. Śmiałe założenia, a intencje szczytne. Tylko czy zespół profesjonalistów sprostał wyzwaniu i stworzył faktycznie coś wielkiego?

„Mieliśmy takie możliwości… Takie nadzieje… Ale wszystko roztrwoniliśmy. Nasz świat chyli się ku upadkowi, życie musi się toczyć dalej. Dlatego 9, stworzyłem Ciebie. Ty będziesz strzec naszej przyszłości.”

Głównym bohaterem filmu jest 9 (Elijah Wood), mała szmaciana lalka, która budzi się do życia. Prócz standardowych pytań „Kim jestem? Dlaczego zostałem stworzony?” wita ją niewesoła rzeczywistość w postaci postapokaliptycznej scenerii, gdyż niegdyś zielona i pełna życia Ziemia, już od dawna nie jest przyjaznym miejscem. Ludzie wyginęli przez swoją pychę i arogancje, w krwawej bitwie z inteligentnymi maszynami, pozostawiając po sobie śmierć i zniszczenie. Ruiny dawnej cywilizacji, niebo gęsto zasnute czarnymi chmurami i przerażająca cisza – tak przedstawia się rzeczywistość zastana przez 9. Po pewnym czasie nasz bohater odkrywa, że jedynymi istotami, które przetrwały apokalipsę, jest mała i skryta społeczność podobnych do niego lalek oraz zdziczała maszyna, która z niewiadomych przyczyn poluje na wspólnotę. Jej ofiarą pada 2 (Martin Landau), nowo poznały przyjaciel 9 i choć większość spisała go na starty, dzielny bohater przekonuje innych, że ciągłe ukrywanie się nie ma większego sensu i organizuje eskapadę do leża bestii, która ma na celu uratowanie szmacianego towarzysza. Pech jednak chciał, że cała akcja kończy się obudzeniem tajemniczego zła – Machiny, która przyniosła ludzkości zagładę.

obrazek

Jak widać fabuła nie jest odkrywcza i nie zaskakuje absolutnie niczym – ot typowa sztampa wyciągnięta z hollywoodzkiego taśmociągu, która to ponownie opowiada historię o braterstwie, męstwie i przyjaźni grupki, skazanej na pierwszy rzut oka na porażkę, z bezwzględnym i nikczemnym monstrum. Szczęśliwie jednak sposób przedstawienia tej opowieści jest tak przejmujący, intrygujący i błyskotliwy, że absolutnie nie czujemy tego, że Acker zaserwował nam w sumie ponownie tę samą czekoladkę, tylko że w ładnym papierku. Duża w tym zasługa ciekawych postaci, które czerpią garściami ze schematów cechujących baśniowo-mityczny gatunek. Tytułowy 9, to typowy fajtłapowaty i zagubiony chłopiec, który z czasem staje się odważnym liderem, gotowym poświęcić się dla dobra grupy. Niejednokrotnie jednak jego brawura wpędza w kłopoty innych. Role mentora naszego bohatera spełnia 2 - lalka z żyłką szperacza i wynalazcy, która to często, w drodze do sobie tylko upatrzonego celu, nie zważa na własne bezpieczeństwo. Nie mogło również zabraknąć miejsca dla zagubionego i stetryczałego przywódcy-panikarza (1), który przypomina sobie w końcu o swoich ideałach oraz przedstawicielki płci przeciwnej (7), zachowującej początkowo dystans, a pod koniec czująca wyraźną mięte do naszego herosa. Każdy obywatel małej społeczności laleczek jest na swój sposób unikalny i posiada swoje zalety, jak i również wady. Dzięki czemu pomimo swojego nietuzinkowego wyglądu, sprawiają wrażenie niespotykanie ludzkich i przeżywających identyczne rozterki wewnętrzne jak my sami. Wyjątkiem jest tylko krystalicznie zła oraz przyprawiająca o ciarki Machina, która doprowadziła ludzkość do zagłady i ściga naszych małych zuchów, aby wyssać im ich dusze.

obrazek

Właśnie, właśnie! Wysysanie dusz? Wizja apokalipsy, gdzie trup pada gęsto? Czy to, aby na pewno jest film przeznaczony dla młodszych widzów? Raczej nie, gdyż świat wykreowany przez Ackera i Burtona jest mroczny, surowy, pozbawiony życia i nadziei. Kiedy 9 po raz pierwszy spogląda na zapierający dech w piersiach widok zniszczonej przez wojnę planety, czujemy jednocześnie zachwyt, wyobcowanie oraz grozę. Morze ruin, w których nasza laleczka jest niczym ździebko piasku, zniszczona gotycka katedra (kwatera główna społeczności) czy zrujnowana fabryka (siedziba „Tego Złego”). Perfekcja szczegółów i drobiazgowo dopracowana animacja - pod tym względem „9” to ścisła pierwszoligowa czołówka. Dodatkowo genialne sceny akcji, w których maczał przecież palce sam Bekmambetow, który z nie jednego pieca chleb jadł, a z choinki się też nie urwał. Sekwencje są pomysłowe, trzymają w napięciu do ostatnich minut i są zaskakujące jak na ten gatunek (dekapitacja bestii przez 7 czy sprytne wykorzystanie truchła jednej z laleczek, jako pułapki zastawionej przez Machinę). Może dlatego film dostał wysoką kategorię wiekową jak na animacje (+12) i nie został okraszony dubbingiem (tylko napisy, za co można tylko uścisnąć dłoń polskiemu dystrybutorowi). Odradzałby wybranie się na ten seans z siedmioletnim krewnym.

Jakie są największe mankamenty filmu? Po pierwsze, mimo ciekawie opowiedzianej historii i frapujących postaci, trudno wyzbyć się uczucia powtarzalności, że gdzieś już to wszystko widzieliśmy. Nie dziwota, Acker czerpie garściami z takich hitów jak Terminator czy Matrix i to widać na ekranie już od pierwszych minut. Po drugie dialogi – słabe, trywialne i pełne patosu. Niestety tak to bywa w filmach ocierających się o tematykę postapokaliptyczną, że cisza i zdewastowany świat przytłaczający naszego bohatera „klimatycznie wgniata w fotel”, lecz jeżeli tylko nasz dziarski heros otworzy jadaczkę, to cała atmosfera automatycznie siada, a nam pozostaje tylko złapać się za głowę. Po trzecie muzyka – ta nie jest oczywiście zła, aczkolwiek osobiście liczyłem na coś lepszego.

obrazek

Okiem nobilisa

Na tym skończę swoje sarkanie i przejdę do podsumowania. Mimo płaskiej struktury, odrobiny pseudo-moralizatorskiego bełkotu i uczucia niedosytu, film powinien się podobać i to nie tylko młodszym kinomaniakom. Bo „9” to inteligentne, poukładane i dojrzałe dzieło, pełne humanizmu i wiary w lepszą przyszłość. Na dodatek w gustownym post apokaliptycznym wdzianku, które zapiera dech w piersiach.

7.5/10

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<< Nowiny | << Archiwum nowin

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer