<< Nowiny | << Archiwum nowin
20 listopada 2011
Recenzja dema Afterfall: InSanity - 15:59 - Nightmaster
Afterfall Insanity
Dzisiaj nietypowo, ponieważ rzadko się zdarza, żeby ktoś recenzował wersję demonstracyjną gry. Jednak z racji tego, że powstaje ona już bardzo długo, oraz dookoła niej było pełno wątpliwości czy w ogóle powstanie, postanowiłem zrobić wyjątek, szczególnie, że demko jest świeżutkie, bo zostało wypuszczone zaledwie 4 dni temu. Ponieważ opisuję niepełną wersję gry, zasięgnąłem trochę informacji ze źródła, tj. oficjalnej strony gry, która znajduje się pod tym adresem . Afterfall, bo o tej grze mowa, przenosi nas w postapokaliptyczną Nową Polskę, przedstawiając historię naukowca Alberta Tokaja, który został wysłany na misję rozpoznawczą.

Fabularnie gra jest dobra, historia z cutscenek (przetragicznie wykonanych) oraz plansz, na których opowiadana jest sytuacja, rozjaśniająca sytuację, jest ciekawa i zachęca do gry. Fabuła ma jednak jeden, bardzo poważny minus - jest do bólu liniowa, nie mamy więc dylematów w stylu dać lek dzieciakowi czy lokalnemu politykowi. Szkoda, bo w pierwotnym założeniu Burżuazja miała być polskim Falloutem, typową grą RPG, a nie miernym TPP shooterem. Moim zdaniem to strzał w kolano już na samym początku, niestety później będą kolejne strzały w drugie kolano, obie stopy, a na koniec gra w rosyjską ruletkę przy pomocy uzi.

Technicznie gra jest bardzo mocno zacofana. Grafika straszy nierównością. Z jednej strony mamy piękne animacje, które bez powodu nagle zaczynają mocno klatkować, psując całe wrażenie (tyczy się to między innymi pierwszego spojrzenia na powojenną Nową Polskę). Animacja głównego bohatera momentami również klatkuje, pomimo tego, że mój komputer spełnia wymagania dużo powyżej zalecanych. Na srogie baty zasługuje także to, że bohater porusza się jak mucha w smole, co również psuje ogólne wrażenie. To kolejny strzał w kolano, ponieważ jeśli na oficjalnej stronie gry przedstawiają konfigurację, którą ze sporą nadwyżką spełnia mój komputer, ale animacja nie jest płynna, to znaczy, że mają jeszcze wiele do zrobienia, a optymalizacja (i tak dobrego Unreal Engine, który w innych grach sprawuje się znakomicie) pozostawia wiele do życzenia, to inne założenia twórców możemy wrzucić między bajki.

Przeciwnicy w demku nie są wymagający. Nigdy nie zostałem pozbawiony życia, mimo tego, że cały czas walczyłem bronią ręczną (oprócz jednego wyjątku, w którym posłużyłem się karabinem na wielkiego mutanta). Co do ich ilości to demo pozostawia wiele do życzenia, ponieważ cały czas obserwujemy nieznacznie zmienione postaci, lub wręcz kalkomanie nadciągających przeciwników, co czyni z gry raczej komedię niż survival horror. Ilość może nie robi wrażenia, za to z ich jakością jest już dużo lepiej. Podoba mi się również, że w schronie nie spotykamy tych samych przeciwników co na zewnątrz, co sprawia wrażenie wyraźnego podziału, za które ceniłem sobie Fallouta 2. Przeciwnicy są ładnie zaprojektowani ale… no właśnie ale, jest ich za mało i są bardzo mało wytrzymali. Pewnikiem gdyby było trzecie kolano, to projektanci właśnie by sobie w nie strzelili. Robiąc bardzo dobrą bazę i w połowie drogi ją psując, strzelają sobie tylko w stopę.

Kolejnym strzałem w stopę jest muzyka, a właściwie jej kompletny brak dopasowania do dziejącej się sytuacji. Idziemy sobie korytarzem, lekki klimat grozy a tu muzyka nagle zmienia się na taką, jaka stosowana jest przy dużych starciach. Prowadzi to do sporej dezorientacji, która również psuje rozgrywkę. A szkoda, bo muzyka jest naprawdę bardzo fajna i przemyślana. Jak tylko poprawią momenty, w których pojawia się określona ścieżka audio, to będzie to mocny atut tej gry. Niestety, na chwilę obecną jest to coś, nad czym muszą solidnie popracować, bo inaczej będzie kiepsko.

Menu ekwipunku, a właściwie jego kompletny brak, niszczy tę grę. Tokaj może bowiem nosić przy sobie broń krótką, długą i jedną z dostępnych broni białych, przy czym po wybraniu broni długiej, siekiera (czy inny z elementów, które nie wymagają amunicji) zostaje wyrzucona na podłogę. Można by rzec, że to w sumie typowo polski akcent, ponieważ wystarczy położyć coś na podłodze, odwrócić się, a położona wcześniej rzecz magicznie znika, no nie ma to jak w domu. Istna gehenna, która rujnuje tą grę. Jest to wspomniana wcześniej gra w rosyjską ruletkę automatem, która sprawia, że gra odpycha mnie już na etapie dema.

Z innych, mniejszych już błędów, które rażą mnie swoją obecnością wymienić należy: brak krwi na siekierze, młocie i innych broniach białych, znikanie poległych przeciwników z podłogi, niedostateczna praca kamery, brak możliwości zmiany stroju (przynajmniej w wersji demo), brak możliwości zmiany trybu kamery (pomimo tej opcji w menu), brak możliwości skakania czy też kucania, co też wywołuje u mnie spore zdziwienie. To wszystko jednak urasta do takiego rozmiaru irytacji w trakcie gry, że gracz otrzymuje bonusowy postrzał w jądra.

Ale nawet w najgorszej produkcji są małe smaczki, które się komuś spodobają. Tutaj jest podobnie, ale niestety nie na tyle, żeby ta gra była (na tym etapie) produkcją dobrą. Do rzeczy, które wywołały u mnie uśmiech na twarzy, możemy zaliczyć klimat rozgrywki, takie swoiste połączenie Fallouta, Stalkera, Deus Ex’a i Shadowgun’a. Bardzo ładnie prezentuje się animacja wykańczania przeciwnika bronią białą, która polega na trzykrotnym uderzeniu w głowę ofiary, aż ta się rozpadnie na kawałeczki, a ekran zaleje się krwią. Ponadto zwiedzamy opuszczone miejsca, w których licho nie śpi. Na ścianach WRESZCIE widzimy polskie nazwy i charakterystyczne dla naszego regionu nalepki i napisy. To bardzo fajne, że nawet w anglojęzycznej wersji znajdują się te rzeczy. W tej produkcji możemy znaleźć cząstkę praktycznie każdej z wymienionych wcześniej przeze mnie gier. Ale z jednej strony to co jest dobre może okazać się zgubne. Właśnie to, że gra czerpie garściami z tych produkcji sprawia, że fajna fabuła traci na oryginalności, bo przecież to wszystko już widzieliśmy.

Demo hucznie zapowiadanej od wielu lat gry, która miała być polskim Falloutem, okazuje się być koszmarnym gniotem. Niczym nie przebija ona produkcji, które jako nowości możemy kupić w każdym kiosku za 9.99zł. Co więcej, dobre pomysły są niszczone przez mierne wykonanie. Systemy freefight i fearlock w demie praktycznie nie występują, więc nie mogę ich w żaden sposób ocenić, a szkoda, bo z chęcią chciałbym je zobaczyć w akcji, a nie na prerenderowanym trailerze. Na chwilę obecną, jedyne co w miarę dobrze wyszło w tej demonstracji to ekran powitalny. Niestety, biorąc pod uwagę demo, nie mogę wystawić grze wyższej oceny niż 2/10.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<< Nowiny | << Archiwum nowin

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer