<< Nowiny | << Archiwum nowin
07 grudnia 2012
Na skraju apokalipsy: Kiribati - raj utracony - 16:18 - Zagłoba
Mało istotne, czy wierzymy w teorię globalnego ocieplenia lansowaną przez Gore’a i spółkę, czy też uważamy, że to w pełni naturalny proces. Faktem jest, iż poziom mórz oraz oceanów stopniowo wzrasta, a ponure konsekwencje tego stanu rzeczy widać coraz mocniej. Można prychać pod nosem, ale w przeciwieństwie do śmiesznych teorii domorosłych Nostradamusów zwiastujących rychły koniec świata 21 grudnia, ten scenariusz jest rzeczywisty oraz nieodwołalny.

Flaga państwowa


Powolna śmierć pacyficznego państewka Kiribati, w wyniku kompletnego zalania przez ocean, została przypieczętowana i według komisji praw człowieka ONZ, w najbliższych latach stanie się ono tak zwanym „krajem bez ziemi”. Co smutniejsze, jakiejkolwiek nadzieje rozwiewa prezydent tego kraju, Anote Tong.

„W tym momencie nie mówimy o wzroście gospodarczym czy poziomie życia. My mówimy o naszym przetrwaniu.

Całe partie archipelagu złożonego z około 30 koralowych atoli, z których większość znajduje się tuż nad poziomem wody, już zostały opanowane przez ocean. Na początku października był wielki przypływ, w wyniku czego mamy całe społeczności, które trzeba było ewakuować z zalewanych wiosek. Zegar tyka, nasz czas jest policzony.”

Prezydent Kiribati nie łudzi się, że międzynarodowe konferencje i debaty coś zmienią w kwestii naturalnego zagrożenia trapiącego jego państwo. Nie liczy również na pomoc zagranicznych obserwatorów, gdyż według niego są oni kompletnie niezainteresowani sytuacją pacyficznego państewka i mimo apeli, zbywają problem.



Jednak globalne zlekceważenie nie spowodowało, że Anote Tong czeka z założonymi rękoma na nieuniknione. Rząd planuje dalszą relokacje około 103 tys. obywateli, a także zakup 2 tys. hektarów ziem uprawnych od Fidżi oraz Timoru Wschodniego, aby uniknąć potencjalnej klęski głodu. Ambitniejszymi opcjami, a co za tym idzie znacznie kosztowniejszymi, wydają się być budowy sztucznych barier i zakładanie olbrzymich plantacji mangrowców. Prawdziwe kosmicznie wyglądają plany skonstruowania sztucznych wysp, na których mogliby osiedlić się mieszkańcy zalanych terenów, lecz nie wyklucza się również takiej ewentualności.

Jedno jest pewne – obywatele Kiribati muszą pogodzić się ze stopniową zmianą dotychczasowego stylu życia i godzeniem się z możliwością utraty raju, w jakim przyszło im żyć. Turystyczny eden czekają ciężkie czasy, a dalsze losy i przyszłe konsekwencje dla fundamentów tego państwa trudno przewidzieć.

Źródło: Onet.pl.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<< Nowiny | << Archiwum nowin

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer