<< Nowiny | << Archiwum nowin
31 października 2010
Zabraknie wody - 23:10 - nie wiem
Woda
Nietrudno wyobrazić sobie, że niedobory wody pitnej, zdatnej do rozrabiania spirytusu, rychło mogą doprowadzić do kolejnej wojny światowej. Będąc bardziej poważnym – i mając na uwadze, że media lubią nas straszyć wszystkim, bo to takie medialne (a przecież dziś jest Halloween, co dodatkowo potęguje popyt na straszenie i towarzyszącą mu tendencję polegającą na próbie zaspokojenia) - można, a nawet należy, jeśli chcemy wszyscy dążyć do zaktualizowania naszych potencjałów, w tym świadomości, dowiedzieć się, że jedną z przyczyn końca świata może być koniec wody (trochę to paradoks, jeśli będziemy mieli na uwadze, że nasz świat składa się w bardzo wysokim odsetku z wody, ale pamiętajmy – większość z niej jest słona).

Na początek kilka faktów. W przyrodzie występuje 2,62% wody w postaci słodkiej (vide: Wikipedia), z czego większość znajduje się w czapach polarnych pod postacią lodowców i lądolodów. Przewiduje się (to znaczy ekolodzy przewidują, a z nimi to wiadomo – nie należy podniecać się tym, co mówią), że w ciągu najbliższych dwudziestu lat zapotrzebowanie na wodę wzrośnie o około 40% (chociaż co z tego, skoro świat ma się skończyć gdzieś w okolicach najbliższego Euro). Już teraz do wyprodukowania pozornie prozaicznych produktów potrzebne są ogromne zasoby wody:
  • szklanka soku pomarańczowego – 840 litrów
  • hamburger (jeden!) - 2400 litrów wody
  • kilogram papieru – 125 litrów wody, bez ilości potrzebnej drzewom do wzrostu
Trochę zastanawia ten jeden hamburger, chyba że w jego "wodną cenę" wliczony jest koszt pojenia krowy na tydzień przed jej ubojem. Oczywiście wysoce szczęśliwi są socjolodzy, którzy – jak się okazuje – jednak mogą zrobić pożytek ze swojego w pocie czoła zdobytego wykształcenia (oczywiście nikogo nie chcę obrażać) i przepowiedzieć trzecią wojnę światową (woda bowiem jest surowcem cenniejszym z punktu widzenia ludzkiego organizmu niż ropa naftowa, a wiele państw rozwijających się ma mieć problemy z dostępem do H2O).

Więc co przyjdzie nam począć? Oczywiście trzeba zainteresować się odnawialnymi źródłami wody pitnej. W tym rankingu Polska jak na razie nie szaleje. Według danych Instytutu Pacyficznego (nie jestem pewien jak to się tłumaczy oficjalnie – nazwa angielska to Pacyfic Inctutute, a strona internetowa znajduje się tutaj) z 2005 roku Polska ma 63,1 kilometrów sześciennych odnawialnych źródeł wody na osobę w przeciągu roku. Dla porównania Niemcy mają takich źródeł 188 km3, Francja 189 km3, a europejski przodownik – Rosja 4498 km3. Oto źródło tych danych: Total Renewable Freshwater Supply, by Country. Więcej danych znajduje się pod tym adresem, ostrzegam jednak, że ktoś mądry wpadł na pomysł przedstawiania niektórych danych tabelarycznych w orientacji poziomej, co może doprowadzić do skrzywienia kręgosłupa przy przeglądaniu ich (Trzynasty Schron zawsze na straży twojego zdrowia!). Ciekawe informacje znajdują się również tutaj. Dla tych, co zaraz zaczną na mnie wieszać psy za to, że to nieprzetłumaczone powiem od razu: Dane zawarte na powyższych stronach dostępne są w angielskiej wersji językowej i w znakomitej większości przypadków wymagają użycia strony ling.pl do poprawnego ich odczytania.

Czyli w sumie ta woda to taka cwana – albo nas zaleje, albo nam jej zabraknie, albo – co by było iście przewrotne z jej strony – zrobi te dwie rzeczy na raz i to w taki sposób, że jeszcze będziemy tęsknić do piaszczystej planety Arrakis.

odkrywcy.pl
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<< Nowiny | << Archiwum nowin

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer