<< Nowiny | << Archiwum nowin
09 września 2009
„Moda na Afterfall” – wywiad z Tomaszem Majką. - 11:28 - Zagłoba
Odcinek 574, czyli jak dumny imć nobilis Zagłoba, zawitał do pewnego baru i jak pewna książka uratowała sens jego misji.

„Chromolę tę robotę, chromolę ten świat i chromolę te pieprzone mutanty!” – klął szpetnie szlachcic przechadzając się ulicami zrujnowanej Warszawy – „Urwał, urwał, urwał!”– grzmiał nie wiadomo na kogo.

Wyprawa do Dąbrowy Górniczej okazała się wielkim niewypałem i ujmą na honorze Zagłoby, było nie było, jednego z potomków starożytnego ludu sarmackiego, który to wszak kulom się nie kłaniał (choć kto wie jakby zachowali się jego pradziadowie, gdyby to właśnie ich goniła zgraja zdziczałych mutantów z bronią, która jest w stanie w kilka sekund zamienić ludzki zadek w mocno wypieczony stek) i prawdziwym zaszczytem ginął za sprawę, choćby nie wiadomo jak była beznadziejna. „Za wolność naszą i waszą, Panowie Bracia!”, pamiętał te słowa z licznych opowiadań dziadka i jego bajdurzenia o ideałach, za które warto poświęcić życie. Choć potem poznał inną wersję historii, która przedstawiała zgoła inaczej mityczny ród szlachecki, potrafiący sprzedać swoje usługi niczym dziewka każdemu za garść czerwońców, to jednak w tym konkretnym momencie nie przynosiła ona ulgi. Szczególnie jeżeli przed oczyma ma się wizję mutanta używającego XVII-wiecznej szabli rodowej jako dość ekstrawaganckiej wykałaczki i nie za ciekawą wizję przyszłości.

Afterfall: Rascal


Do Trzynastego Schronu nie miał po co wracać – wieść gminna niosła, że za sprawą nowego nożyka u komisarza Holdena obudziła się żyłka chirurga, tylko jak na złość brakowało ochotników, na których można by było szlifować doskonałość nowej pasji. Zagłoba z dziwnych powodów nie chciał dopomóc swojemu szefowi we wspinaniu się na wyżyny w nowym hobby, a wracając do bunkra z niczym, automatycznie zgłosiłby się jako kandydat do kolejnej praktyki, tej wchodzącej gwiazdy medycyny. Na zadomowienie się gdzie indziej też nie było szans, gdyż podczas chwalebnej ucieczki zgubił lwią część swego dobytku i posiadał tylko to co miał na sobie i co trzymał w ręku.

„Dwa magazynki do pepeszki… papierośnica z wygrawerowanym herbem rodowym… książka „Magiczne tajniki rodzimej mowy” z autografem nie wiema… Nie wygląda to dobrze, ale chyba na jakiś trunek starczy.” – szepnął z nutką nadziei w głosie. Nie da się ukryć, że napój wyskokowy, który skutecznie uciszy wyrzuty sumienia i podreperuje poczucie honoru, byłby teraz jak znalazł. Tym bardziej, że jego oczy już z oddali przyciągał neon miejscowej speluny, który brzmiał więcej niż zachęcająco - „Polygamia. Najlepsze drinki, najświeższe informacje, najłatwiejszy wpier…”. Taaaak… wypadało tam zawitać i zastanowić się co dalej począć.

Afterfall: Rascal


Skinieniem głowy przywitał barmana, usiadł przy ladzie i rzucił mu swoją papierośnicę. „Coś do picia, byle szybko i aby miało dużo procent!”. Garson śpiesznie i z prawdziwym kunsztem podał Zagłobie miejscowe szczyny. Bimber jak bimber, degustował już lepsze. Niestety kilka kolejnych kolejek nie uspokoiło jego sumienia, wręcz przeciwnie - uczucie te kłuło go coraz bardziej.

„Oho… widzę, że klient zmatowiony” – stwierdził tak celnie niczym riposta naczelnika Squonka – „Co Cię trapi, może będę mógł pomóc?”. W sumie co mu szkodziło podzielić się jego ostatnimi perypetiami i tak nie miał lepszego pomysłu, a gość wyglądał uczciwie.

„Ach… projekt Afterfall słyszałem, słyszałem!” - zniżył głos i szepnął – „Ponoć to już nie cRPG, tylko Survival Horror. Cokolwiek to znaczy…”. Zbył go machnięciem ręki, przecież to już wiedział od kilku dobrych dni. Barman widać nie zwrócił na to uwagi i kontynuował swoje. „Hehe… uwierzy Pan, że nawet mam holotaśmę z wywiadem z niejakim Tomaszem Majką, jednym z szefów korporacji, która zleciła pracę nad tym projektem”. Szlachcic chciał już zbyć swojego nachalnego rozmówce (wszak sam już się wygadał i nie miał ochoty słuchać kogo innego), kiedy to momentalnie wytrzeźwiał. Zaraz, moment, jaki wywiad?!

„Skąd go masz, gadaj szybko!” – mówiąc to złapał mocno za kołnierz barmana. „Te informacje kosztują, drogi Panie” – rzekł to wskazując dwóch wykidajłów , którzy siedzieli po przeciwnej strony speluny i aktywnie przypatrywali się rozmowie. Widząc to, szlachcic momentalnie puścił barmana. Jakoś nie widziało mu się zebranie kolejnych razów w tym tygodniu – „Najpierw chcę wiedzieć za co płacę…”. Garson nie zważając na wcześniejszą szamotaninę ukłonił się, pogrzebał chwilę pod ladą baru, wyciągnął holotaśmę i wcisnął przycisk „Play”.

Czy Rascal to produkcja budżetowa, czy raczej tytuł klasy AAA?

To na pewno ocenią gracze, ale mamy takie aspiracje.

Na jakie platformy ukaże się gra?

W pierwszym rzucie na PC - sterowanie jest dostosowane do konwersji, więc następny będzie pewnie Xbox 360.

Skąd w ogóle zmiana z cRPG na survival horror?

Nie ma zmiany CRPG na SH - jedynie kolejność wydawania - przyczyn jest kilka od ekonomicznych do czysto ludzkich. Chcemy też wprowadzić ludzi w świat AF, polscy miłośnicy klimatów postapokaliptycznych znają projekt, ale na świecie jest różnie, zaczynamy więc od gry, która opowie, co tak na prawdę się stało w Europie po wojnie.

Czy dalej aktualna jest premiera na I kwartał 2010, jeżeli tak - to na jakim poziomie zaawansowania są prace?

Na dzień dzisiejszy mamy 2 tygodnie opóźnienia w stosunku do planu - wydaje się, że nadrobimy i termin wydania będzie dotrzymany, ale jak to w świecie gier, zawsze coś może się zdarzyć.

Co jest unikatowego w Rascalu? Co odróżnia waszą grę od RE, Silent Hill czy Dead Space, wychodzi sporo po nich, więc co nowatorskiego pojawi się u Was?

Sama historia, jeżeli oglądałeś film „Gra” z Michaelem Douglasem, to właśnie taka będzie nasza rozgrywka - nie wiesz jak się skończy.


Afterfall: Rascal


To było już coś z czym mógł powrócić do Schronu! „Za więcej musisz już zapłacić.” – rzekł barman z charakterystycznym błyskiem żądzy w oku. Szlachcic uśmiechnął się przez łzy i pokazał mu swój cały dobytek, który składał się z podniszczonej książeczki i dwóch magazynków do Pepeszy. Wtem barman zbladł „Czy to… czy to… „Magiczne tajniki mowy” z autografem nie wiema! Toż to biały kruk! Niespotykane!” – z podniecenia aż opluł sobie brodę i uścisnął rękę zdębiałego szlachcica – „Wiedziałem, że dobijemy uczciwego targu!”.

Tak oto przedwojenna książka z „koślawym stylem pisma” uratowała sens misji szlachcica i jego personę przed ćwiczeniami u komisarza Holdena.

Pełna treść wywiadu.
Źródło - Polygamia.pl.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<< Nowiny | << Archiwum nowin

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer