<< Nowiny | << Archiwum nowin
25 stycznia 2013
Recenzja filmu 'ycie Pi 3D' - 15:29 - Veron
ycie Pi 3D
Podcign "ycie Pi" pod klimaty postapo, to zadanie na pierwszy rzut oka do karkoomne. I fakt, z kanonicznym obrazem postapokalipsy najnowszy film Anga Lee nie ma praktycznie nic wsplnego. Ale ogldajc go, mimowolnie narzucay mi si skojarzenia z filmem Danny'ego Boyle'a, "127 godzin" - kinem, jak by nie patrze, ekstremalnie survivalowym. Takie te jest "ycie Pi", z tym e miast gr stanu Utah mamy tu przestwr Pacyfiku, a kamieniowi przygwadajcemu rk gwnego bohatera do skalnej ciany odpowiada szalupa z... tygrysem bengalskim.

"Ksika, na podstawie ktrej powsta film, staa si midzynarodowym bestsellerem, ktry rozszed si w nakadzie ponad miliona egzemplarzy. "ycie Pi" to niesamowita historia 16-letniego chopca, ktry po katastrofie statku spdzi na Pacyfiku w szalupie ratunkowej 227 dni w towarzystwie trzyletniego tygrysa bengalskiego, a take hieny, zebry i orangutana. To niezwyka, przejmujca opowie o rozpaczy, strachu, wierze i szczciu." [fragment opisu dystrybutora]

W odrnieniu od obrazu Boyle'a "ycie Pi" szybko zmienia si w opowiastk teologiczno-filozoficzn, ze wskazaniem na to pierwsze. Lee zaczyna i w zasadzie koczy ten wtek jeszcze w scenach rozgrywajcych si na suchym ladzie. Poszukiwanie wasnej tosamoci i eksploracja rnych odmian wiary przez Piscine'a s symptomatyczne, ale nie nachalne. Tajwaski reyser nie mdrkuje, nie bawi si w proroka. Raczej cierpliwie, acz metodycznie, przewraca na ekranie kolejne strony zgrabnie napisanego scenariusza, zmierzajc do - bdcego jednoczenie kwintesencj filmu - drugiego aktu.

Ta lwia - a moe raczej tygrysia - cz "ycia Pi" czerpie sw si z realizacji, ktra jest, trzeba to uczciwie przyzna, olniewajca. Pysznie skomponowane kadry pene s rozmachu, wzmocnione dodatkowo porzdnym trjwymiarem, ocieraj si wrcz o wirtuozeri. Takie pereki jak nocne ujcia pywajcych na powierzchni wody meduz czy tysicy surykatek na bezludnej wyspie, skpane w subtelnych, melodyjnych kompozycjach Mychaela Danny, na dugo pozostaj w pamici. Fenomenalnie prezentuje si te koci towarzysz Pi o wdzicznym imieniu Richard Parker, cakowicie wygenerowany komputerowo. Magia obrazu filmowego jest w "yciu Pi" nieomal namacalna.

Lee pozwala chon widzowi te cudnej urody obrazki w rytm kojcy i spokojny niczym morskie pywy w bezwietrzny dzie. Chwaa mu rwnie za to, e - podobnie, lecz nie tak skutecznie jak Boyle w "127 godzinach" - mimo ograniczonej przestrzeni, w ktrej prowadzi akcj, trzyma widza z dala od znuenia. Niemniej jednego wybaczy mu nie mog - nie wcign mnie w opowiadan histori. By moe dlatego, e "ycie Pi" to film lekki i przyjemny a priori - kolorowy, bezkrwawy, pachncy Bollywoodem. Przy caej lakonicznoci tego sowa, to wzorcowy przykad adnego filmu (ale czy na jedenacie nominacji do Oscara?...). Tylko troch brakuje w nim emocji. A te przecie Ang Lee obrazowa potrafi jak mao kto, wystarczy wspomnie takie jego filmy jak "Tajemnica Brokeback Mountain" czy "Ostronie, podanie". Ale i tak warto, choby tylko dla wrae estetycznych.

Moja ocena: 6,5/10
Podgld newsa | Skomentuj newsa

<< Nowiny | << Archiwum nowin

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer