<< Nowiny | << Archiwum nowin
16 stycznia 2013
Misie duże i małe - szkolenie - 3:56 - Squonk
Perk z Fallouta
Tym razem w cyklu survivalowych szkoleń, związanych z możliwością spotkania w sytuacji kryzysowej postapokaliptycznego misia nietypowa rzecz. Bowiem zamiast dywagacji i rozkmin związanych z bestiami, potworami czy innymi mutasami, chcącymi jeśli nie skopać nam nasze dupska to je zeżreć - coś innego. A mianowicie możliwość podejrzenia na żywo prawdziwych miśków: saren, jeleni, dzików, futerkowych drapieżników i roślinożerców, a przede wszystkim żubrów.

Umiejętność polowania na dziko żyjące zwierzęta, w razie wystąpienia ewentualności na pewno zwiększyła by nasze szanse na przeżycie. Oczywiście zależy jeszcze jakich ewentualności. Totalną wojnę atomową, inwazję zombi, czy poważną w skutkach epidemię lub zarazę możemy wykreślić z naszych rozważań z oczywistych względów. Jeśli będziemy szczęśliwcami / nieszczęśliwcami, którym uda się przeżyć, to takie sama opcje zostaną również postawione przed tzw. zwierzyną łowną. W skrócie - zwierzęta też jeść coś muszą. Roślinożerne rośliny - mięsożerne mięso pochodzące od innych zwierząt. Dywagację czym i jak by się one żywiły w razie totalnego skażenia środowiska, zostawmy twórcom fantastyki postapokaliptycznej, z pisarzami pochodzącymi ze stajni Dmitrija Głuchowskiego. Tamten świat i żyjące tam istoty, to...

No właśnie. A o wytrzymałym tałatajstwie - jak szczury, karaluchy czy jaszczurki, które równie dobrze moglibyśmy zjeść jak ono nas - było w poprzednich odcinkach.

Opcją w której można by rozważyć konieczność polowania na dziko żyjącą zwierzynę, mogło by być nagłe załamanie się procesów cywilizacyjnych człowieka, połączone z gwałtownym obniżeniem się populacji. W jaki sposób? Np. poprzez chaos spowodowany ograniczonym w skutkach konfliktem nuklearnym czy gwałtowną w skutkach epidemię, dotykającą jednak tylko ludzi. Coś, co nie wpłynęło by znacząco na stan środowiska, i żyjące tam zwierzęta, a kopnęło by w tyłek przede wszystkim ludzi. Osłabienie ponad miarę rozbuchanego potencjału eksploatacyjnego Ziemi przez człowieka, sprawiło by - po jakimś okresie czasu - odbudowę równowagi na korzyść przyrody. Przewaga ocalałych przy życiu ludzi mogła by się wziąć tylko z faktu posiadania broni oraz umiejętności z niej korzystania, jak i umiejętności polowania. A przede wszystkim z tego, że owi ocaleli mieli by na tyle łby na karku, by się nie zajmować się dożynaniem innych przedstawicieli swojego gatunku. Co jest mało pewne, ale nadzieję mieć trzeba.

W warunkach europejskich, czyli w Polsce wiedzę jak polować na dzikie zwierzęta posiadają przede wszystkim ludzie skupieni w związkach łowieckich. Kwestią do osobnej polemiki jest to, czy zabijanie dla sportu dzikich zwierząt, kiedy są inne możliwości zdobycia pokarmu ma sens. Dla mnie nie. Bajki o kontroli populacji, które są wciskane przez przedstawicieli środowiska myśliwskiego uważam za czerstwe, a całość kojarzy mi się z dowartościowywaniem się grupki samców, że sobie postrzelają i podbudują własne ego. Jednak taki a nie inny system działa, a państwo - czyli poniekąd my wszyscy - które jest właścicielem dzikich zwierzaków ustaliło taki, a nie inny system gospodarowania nimi i ja nic na to nie poradzę. Tak samo jak na to, że zostanie członkiem koła łowieckiego - czy też inaczej mówiąc myśliwym - jest jedną z trzech opcji skutecznego wejścia w posiadanie broni palnej. Czy ma to sens - w sytuacji normalnej to mdła i prowadząca donikąd dywagacja. W sytuacji kryzysowej nie, bo przeszło by się nad tym po prostu do porządku dziennego.

Reasumując więc:
- umiejętność skutecznego polowania na dzikie zwierzęta w Polsce posiadać będą członkowie kół łowieckich, skupieni w Polski Związku Łowieckim oraz w pewnym zakresie pracownicy Lasów Państwowych;
- osoby uprawiające łowiectwo zgodnie z polskim prawem, mogą mieć dostęp do broni palnej;
- wiedzę jak pozyskiwać dziką zwierzynę posiadać będą również osoby zajmujące się kłusownictwem, żyjące zwłaszcza na terenach leśnych.

Co z tego wynika dla nas?

Nawet jeśli w razie wystąpienia ewentualności udało by się nam zdobyć broń palną - dajmy na to "Beryla" - to droga by dzięki niej na coś zapolować, była by długa i żmudna. Jeśli żadna. Zostały by sidła oraz wnyki, skuteczne jednak tylko wtedy kiedy byłyby założone w takim miejscu, w którym nikt inny by ich nam nie opróżnił. Jeśli w ogóle potrafilibyśmy je zrobić.

Dlatego nie pozostaje nam nic innego, jak oddać się skrytej obserwacji zwierząt leśnych, którą udostępniły Lasy Państwowe, pod projektem noszącym nazwę Żubry online.

Klimatyczna podstawa programowa:
- Katastrofa
- Eden
- The Walking Dead

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<< Nowiny | << Archiwum nowin

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer