<< Nowiny | << Archiwum nowin
20 lutego 2010
Lekcja miejskiego survivalu #3 - 16:28 - Squonk
Psie gówno
Zima, zima i chyba już po zimie - przynajmniej w mojej okolicy. W powietrzu czuć powiew wiosny, brudny śnieg roztapia się i znika w cieple porannego słońca, wróbelki dają radosne koncerty o poranku, nawet osiedlowe koty zaczynają oddawać się uciechom radosnego chędożenia.

I tak człowiek idzie sobie po ulicy, nastawiony optymistycznie do świata i ludzi, gdy nagle PLACH!!!

Wycofywujący się z przyczółków śnieg odsłania nam w pełnej krasie nie mniej, nie więcej jak tylko masy psiego gówna. A te z uwagi na zalegające masy śniegu, było oddawane wprost na chodniki, przysypywane kolejnymi warstwami białego puchu. To w ogóle ciekawy przypadek z kwestią odchodów po naszych ulubionych czworonogach, w kontekście naszego kraju. Bo jak się posłucha jakiegoś polityka z prawicy, to aż serce rośnie! My Polacy! Za wolność naszą i waszą! Bohaterowie, zdradzeni przez wszystkich, brutalnie mordowani i wywożeni na Sybir! Przegrane powstania i zrywy wyzwoleńcze!

Uch, ach - jacy jesteśmy wspaniali!!!!!

To wobec tego czemu nie sprzątamy po naszych psach, gdy te nasrają na środku trawnika? Jesteśmy aż tak wyjątkowi, że nasza duma nam na to nie pozwala by się schylić i parujące "złoto" włożyć do specjalnego woreczka? Zresztą politycy lewicowi też nie są w tej sprawie lepsi. Tacy kosmopolityczni, obyci w świecie, wypasieni za młodu na stypendiach w zachodnich uczelniach, a nie zauważyli, że zachód oprócz wyprzedzenia Polski na odcinku dróg, autostrad, mostów, wyprzedził nas także gdy chodzi o kwestie sprzątania po własnym czworonogu. Komisja sejmowa ds. sprzątania po psach, zrobiła by o wiele więcej dobrego, niż głupawy cyrk badający "jak Miro robił dobrze Rychowi" czy jakoś tak.

Zresztą obserwując polskie miasta można dojść do wniosku, że żyjemy na jednej z Wysp Nonsensu, zamieszkałej przez samochodolubków (czy jak im tam było), opisanej w XIII księdze przygód Tytusa, Romka i A'Tomka. Ulice są wysprzątane tak, że można by z nich jeść, za to chodniki są zawalone masami brudnego śniegu i psich gówien. Jakby poruszanie się po miastach było tylko stworzone dla ludzi mających samochody, a reszta plebsu niech lawiruje między śnieżną zaspą, psim klockiem, a opcją ochlapania przez pędzącego durnia. Bo jak na wstępie wspomniałem w powietrzu wisi wiosna, więc śnieg - w ramach swoich fizycznych przemian - zmienia się w fazę ciekłą. A ta, pod naciskiem szybko pędzących kół samochodu może chlapie na lewo i prawo.

Poruszanie się z przysłowiowego buta po najbliższej okolicy wymaga więc istnych umiejętności akrobatyczno-cyrkowych, do tego rozwiniętego zmysłu obserwacji, który umożliwi wypatrzenie leżącego na chodniku psiego gówna, oraz zdolności szybkiego uniku przed breją, która będzie na nas lecieć spod pędzących kół.

Ewentualnie kupić sobie samochód i mieć to wszystko w tym miejscu, które nasz pies wypina na chodnik, robiąc to co my robimy na sedesie.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<< Nowiny | << Archiwum nowin

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer