<< Nowiny | << Archiwum nowin
17 stycznia 2011
Siędziejesię #5 - 19:15 - Squonk
Siędziejesię
Dziś o bajkach, znaczy baśniach. Tych 1000 i jednej nocy.

Świat arabski łączy wspólnota kulturowa, język i oczywiście wiara w islam. Dzieli zaś przede wszystkim bogactwo/bieda oraz polityka. Niedawna wiadomość o przyznaniu Katarowi praw do organizacji mistrzostw świata w piłce nożnej pokazuje, że państwo to już nie jest tylko pustynną oazą utuczonych na ropie naftowej szejków. Wielkie inwestycje, budowle o jakich możemy sobie śnić, możliwości ograniczone tylko przez słowa sky is the limit to obecna twarz krajów z obszaru Zatoki Perskiej jak Zjednoczone Emiraty Arabskie, Bahrajn czy Katar. Wizja politycznych elit rządzących tymi krajami wychodzi daleko poza doraźne czerpanie korzyści z wydobywania czarnego złota.

Obok mamy dwa kraje jak Arabia Saudyjska i niearabski, nie sunnicki a szyicki Iran - oba nieustające w rywalizacji o palmę lidera politycznego w tym regionie. Arabia Saudyjska lawiruje w kotle bogactwa, zamordyzmu panującego rodu, ścisłego przestrzegania prawa koranicznego, ciesząc się jednak przychylnością Stanów Zjednoczonych. Iran zaś to od lat już etatowy chłopiec do bicia dla Ameryki, za nie przestrzeganie procedur demokratycznych, które akurat w tym kraju są większe niż sojuszniczym państwie Saudów. Ale w Irańczykom nie uśmiecha się łykanie amerykańskich bajek o "wolności i demokracji", tym bardziej kiedy cały świat mógł się przekonać jak zostały one zrealizowane w Iraku. No i jeszcze te ambicje atomowe. Tak! Iran to samo ZUO - taki werdykt wydało mądre USA, a kto się z tym nie zgadza to wróg. Ooo!

Wreszcie państwa z obszaru Morza Śródziemnego, równie "demokratyczne" jak Arabia Saudyjska, z tą jednak różnicą, że tu za sznurki pociągają świeccy dyktatorzy, noszący łaskawie tytuły prezydentów (poza Libią i wiecznym pułkownikiem Muammarem Kaddafim).

Reasumując - kraje z arabskiego obszaru kulturowego łączy:
  • zamordyzm politycznych elit, ubranych w szaty prezydentów, królów, emirów i szejków (łącząc a w zależności od kontekstu wyłączając specyficzny ustrój Iranu),
  • większe lub mniejsze wpływy radykałów islamskich, z nieśmiertelnym Osamą ibn Ladenem,
  • społeczeństwa mniej lub bardziej podatne na powyższe wpływy (tzw. ulica),
  • stosunek do Stanów Zjednoczonych oraz Izraela.
Jest jednak jeszcze coś, a mianowicie tykająca bomba demograficzna w postaci młodych (niekiedy nawet bardzo dobrze wykształconych) ludzi, którą może jedynie wygasić mądra polityka oraz oczywiście wspomniana już wcześniej ropa naftowa i gaz ziemny. Źródła petrodolarów kiedyś się skończą, więc dziś jest czas na takie ustawienie gospodarek oraz społeczeństw, by nie powrócić do czasów XIX wieku, gdy jeden szejk od drugiego różnił się liczbą posiadanych kóz i żon. Bo piasek każdy miał taki sam.

Ale co gdy się nie ma w zarękawiu ropy naftowej czy gazu, a rządzić się chce zwłaszcza, że za rogiem przebierają fanatycy od Osamy?

Przed takim dylematem stoją właśnie rządzący takimi państwami jak Egipt, Algieria oraz Mauretania. Problemu pozbył się zaś prezydent Tunezji Zin el-Abidin Ben Ali, a właściwie to jego się pozbyto, w wyniku szeroko zakrojonych ulicznych protestów. Spowodowała je narastająca frustracja z biedy, bezrobocia, braku alternatyw przy których rojenia Osamy i jego "wesołej bandy" o wprowadzeniu w świecie arabskim szariatu to rasowe science fiction. Widocznie więc, wspomniany wcześniej pułkownik Kaddafi czuje pismo nosem co może mu grozić, więc zachowując oczywiście twarz i swoją retorykę smali cholewki do Europy w postaci równie jak on "zabawnego" premiera Włoch Silvio Berlusconiego, by przychylniej spojrzano na libijską ropę i gaz. W Tunezji jednak coś się - oględnie mówiąc - spieprzyło, a rządzącą sitwę przerosła sytuacja. Oberwał ten co stał na szczycie. Kiedy i czy oberwą następni?

A gdzie wspomniane na początku bajki i baśnie? Rzadko oglądam telewizję, więc pewnie nie natrafię na wygłaszającą z przejęciem amerykańską sekretarz stanu Hillary Clinton bajki o potrzebie wolności i demokracji w tym regionie. Arabowie już ich nie kupią zwłaszcza, że sami w ich pisaniu są lepsi.

Więcej:
Gorąco w Tunezji
Żona prezydenta uciekła z 1,5 tony złota
Mauretańczyk podpalił się przed pałacem prezydenckim

a także:

Baśnie z tysiąca i jednej nocy

Obrazek pochodzi z serwisu Chomiks.com

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<< Nowiny | << Archiwum nowin

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer