<< Nowiny | << Archiwum nowin
18 kwietnia 2010
Tygodniowa żałoba narodowa - i co dalej? - 17:39 - Squonk
7 października 1620 roku tragiczną śmiercią na obcej ziemi, zginął zasłużony syn Rzeczpospolitej. Osoba o kluczowej roli w ówczesnym państwie polskim: naczelny dowódca wojskowy oraz - dziś byśmy powiedzieli - premier. W okolicznościach, które można uznać za farsę a nawet kpinę. Tym bardziej gdy weźmiemy jego wcześniejsze dokonania oraz wizerunek państwa polskiego, które miało ambicje odgrywać znaczącą rolę na ówczesnej europejskiej scenie politycznej. Ta tragedia doprowadziło do tego z czego potem okazali się być znani Polacy. Nagłego zrywu, zjednoczenia się w chwili grozy, ale na szczęście (wtedy jeszcze) pozytywnego zakończenia tej historii. A że nie wyciągnięto z niej lekcji na przyszłość? A kto mówi, że można mieć wszystko ;-)

Kim jest owa osoba? To oczywiście Stanisław Żółkiewski - hetman wielki koronny oraz kanclerz wielki koronny, który w owym czasie dowodził wyprawą wojsk polskich podczas ekspedycji w Mołdawii. Błędy w dowodzeniu, utrata kontroli nad wojskiem, wreszcie chaotyczny odwrót doprowadziły do zwycięstwa wojsk tatarsko-tureckich. Ale zamiast wyciągnięcia nauki na przyszłość, zaczęto uderzać w patetyczne tony o "oddawaniu życia za Ojczyznę", co oczywiście budowało legendę Żółkiewskiego, ale nie wnosiło nic realnego na przyszłość.

Po co ta historia? Im więcej wiem o rzekomo "chlubnym okresie potężnej wówczas Rzeczpospolitej" tym bardziej widzę, że mimo upływu 400 lat nic się nie zmieniło. Polacy potrafią łączyć się w smutku, jednoczyć w nieszczęściu, ale nie w radości czy kiedy wszystko jest dobrze. Jakby coś szło za nami, nie odstępowało na krok i ciągle wszystko psuło...

W naszej historii jest jedna z niewielu osób, której się udało, zarazem udając się też polskiemu narodowi. To Józef Piłsudski, który w doraźnym wówczas celu politycznym wypowiedział kiedyś słowa, które można odnieść jako metaforę polskich losów:

Był cień, który biegł koło mnie, to wyprzedzał mnie, to zostawał w tyle. Zapluty, potworny karzeł na krzywych nóżkach, wypluwający swoją brudną duszę, opluwający mnie zewsząd, nie szczędzący niczego, co szczędzić trzeba - rodziny, stosunków, bliskich mi ludzi, śledzący moje kroki, robiący małpie grymasy, przekształcający każdą myśl odwrotnie, ten potworny karzeł pełzał za mną jak nieodłączny druh.

Czy wydarzenia minionego tygodnia czegoś nas nauczą? Kto pójdzie z Polakami w przyszłość? To pytania na które każdy sam będzie musiał sobie odpowiedzieć.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<< Nowiny | << Archiwum nowin

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer