<< Nowiny | << Archiwum nowin
26 stycznia 2012
Mama da szlaban na internet to i rewolucja się skończy - 20:55 - Squonk
Kulfon
To dalszego filozofowania - nie do końca w temacie - ciąg dalszy.

Dlaczego sądzę, że przeciwnicy podpisania przez nasz rząd umowy ACTA - roboczo nazwę ich anonimusami - już na starcie przegrali swoją sprawę, wyprztykując się z możliwości do dalszego, skutecznego działania?

Mija rok od kiedy zaczęły się zmiany polityczne na Bliskim Wschodzie. Libia, Tunezja a przede wszystkim Egipt. Starzy, okrutni satrapowie żyjący sobie jak pączki w maśle, i coraz bardziej wkurzony na sytuację w swoim kraju lud, złożony w większości z młodych ludzi, nie mających wielkich perspektyw na przyszłość. Wystarczył internet, wystarczył Facebook, wystarczył Twitter. Szybki obieg i przekaz informacji, szybka wymiana myśli, poglądów, opinii. Narodzenie się idei, myśli, która w końcu doprowadziła do obalenie tyranów i zaprowadzeniu... No właśnie czego? Co przyniosły w tych państwach owe "twitterowe rewolucje", do której miana pretendują protesty antyACTA'owe w naszym kraju? Faktycznie nic. Ktoś nie odrobił dobrze lekcji, że choć internet daje możliwość szybkiej organizacji "sformatowanych w stronę jednej idei" dużych grup ludzi, to nie buduje prawdziwych więzi społecznych, relacji, struktur dających możliwość realnego oddziaływania na rzeczywistość.

Internetowe więzi, internetowe przyjaźnie, internetowe idee i poglądy, ten nowy kontynent - jak dziś już zaczyna się określać ogólnoświatową sieć - może istnieć tak długo jak długo będzie prąd i fizyczne możliwości dostępu do sieci. Ale to faktyczny wpływ na rzeczywistość będą mieli ci, mający choć jednego człowieka w jakiejś dziurze, siedzącego za odrapanym biurkiem, w pokoju za drzwiami z tabliczka "MY TO JE K...URDE MY!!!". Wojsko, służby specjalne, partie i organizacje polityczne oraz społeczne, związki zawodowe, kościoły i organizacje religijne, nawet mafie. Wszystko co istnieje realnie poza internetem, będzie mieć też praktyczny wpływ na rzeczywistość.

A dobrze wiem co mówię, bo w końcu siedzę od paru lat w projekcie, który jest najlepszym w Polsce w swojej tematyce. Trzynasty Schron - mimo topornego wyglądu - w sieci nie ma sobie równych. Mamy bogatą w zasoby stronę główną, forum z ciekawymi tematami i grupą światłych użytkowników, sporo modułów składowych dostarczających dużej rzeszy naszych czytelników różnych form radości, rozrywki, refleksji związanej kulturą postapokaliptyczną. Ale...

...zupełnie nie ma nas w rzeczywistości poza internetowej. Nasze logo czy naszą medialną obecność zobaczy się na okładkach książek i plakatach reklamujących imprezy oraz spotkania o tematyce, jaką porusza nasz serwis. Nasz realny wpływ na realną rzeczywistość jest więc znikomy, choć od czasu do czasu, a to zrobią z nami wywiad do regionalnych mediów, a to niestrudzony nasa3000 udzielając się w swoim Szczecinie na niwie artystycznej, przemyci i oblansi jakiś schronowy motyw. Nie mamy jednak siedziby, osobowości prawnej, i tym podobnych realnych możliwości kreowania realnej rzeczywistości. Jesteśmy więc tylko i wyłącznie częścią ogólnopolskich (a nawet ogólnoświatowych) środków przekazu informacji - czyli mediów - wydawaną za pomocą internetu.

Ale z pozoru wydawać by się mogło, że... No właśnie - tylko by się mogło wydawać. Tak jak manifestantom z maskami Guya Fawskesa na twarzy wydaje się, że tworzą coś nowego co sprawi, że sam prezydent z premierem ugną się przed ich żądaniami. Nie, nie ugną się, a nawet powieka im nie zadrga, jak na polityków pełną gębą przystało. Bowiem anonimusy nawet jak się bardzo postarają i na ulicach miast rozkręcą zadymę nie bardziej kiepską niż wkurzeni górnicy, to i tak będzie z tego lipa. Bo jak co roku prezydent bądź premier karnie śmiga na czwartego grudnia na Śląsk by pozacieszać górniczy trud, tak niech mi ktoś powie, z kim nasi dwaj najważniejsi luminarze mieliby się spotkać? Komu swoje sarmackie facecje czy harcerskie wspomnienia opowiedziałby prezydent Komorowski? Z kim mógłby pokopać piłkę albo powspominać czasy pracy na wysokościach premier Tusk? Przecież taki jeden z drugim anonimus za swoją maską jest perfekcyjnie anonimowy, czyli nie ma imienia, nie ma nazwiska, jest tłumem, masą. Jest więc de facto nikim dla mającej organizacyjne zaplecze władzy. A protesty w internecie, blokada i hakowanie rządowych stron? No nie żartujcie. Odłączą internet to i protesty się skończą.

Dlatego złośliwie mogę rzec, że wykorzystanie do propagandowej walki w internecie, w obronie swojej sprawy plakatu z filmu "Grudzień 70" to przejaw jakiegoś - specyficznego dla tej platformy przekazu informacji - matołkostwa. Czy nikt, kto obejrzał ten film, nie zdał sobie sprawy, że przelana przez uczestników grudniowych wydarzeń krew nie poszła na marne tylko dlatego, że powstająca wobec komunistów opozycja miała oparcie - tworzyła się wręcz na realnych strukturach społecznych? Kościół, środowiska naukowe, robotnicy. Złośliwie można rzecz, że nawet na Służbie Bezpieczeństwa, przyjmując tezę, że to ona stworzyła Solidarność i wykreowała Wałęsę, gdyż na każdego miała teczkę. Oczywiście poza braćmi Kaczyńskimi - jedynymi niezłomnymi - nawiasowo dodając.

A na kim oprą się anonimusy? Na kibolach, skoro już przyjęli ich metody opluwania oraz zwalczania - co prawda w sieci - Zbigniewa Hołdysa, a także modyfikacji ich przyśpiewek, skierowanych teraz w stronę prezydenta? Na politykach opozycji, którzy nadal nie rozumieją i nie potrafią korzystać z internetu, przydającego im się tylko raz na cztery lata, gdy nadchodzi czas wyborów? Podobnie zresztą jak i ci ze sfery rządowej. Wreszcie najważniejsze pytanie - kto będzie realnie wpływał na posłów w Sejmie i na ministerialnych urzędników, gdy przyjdzie czas ratyfikacji umowy ACTA i wprowadzenia ewentualnych zmian w naszym prawie?

Anonimusy założą swoje ładne maseczki i staną w milczeniu przed Sejmem? Zrobią kolejną zadymę albo zablokują kolejny rządowy serwis? Wrzucą na Fejsa kolejny obrazek, polajkują kolejny filmik antyACTA oraz tradycyjnie "obrzucą hujami" Hołdysa? Baaa!!! A może nawet - do czego namawia osoba bardzo dobrze znana w środowisku fanów Fallouta (Taki lubiany celebryta wręcz z niego jest - 700 znajomych na Fejsie!!! Ja "tylko" ponad 80, ale wiadomo - to ja) - pobiorą z sieci jego utwór na swój komputer, a następnie skasują by narazić go na finansowe straty? (Wiem, że to głupie jak drzwi do budy Schronka, ale takie coś właśnie jest na Facebooku i chodzi w tym głównie o Kazika, ale Hołdys też się pod to łapie).

No dobra - a może będzie inaczej. Może powstaną pierwsze stowarzyszenia, może nawet nasza polska Partia Piratów, może zacznie się ta niewdzięczna, oddolna orka by zacząć budować własne struktury faktycznego wpływu na rzeczywistość. Tylko niech mi ktoś powie, jak takie coś ogarnąć z maską na gębie? Jak ruszyć tyłek do urzędu (Hahaha! A jednak!!!), skoro większość młodych ludzi - czyli przedstawicieli anonimusów - nie wie czym się różni marszałek województwa od wojewody, albo co się załatwia w powiecie?

Chodząc na studia z osobami cokolwiek trochę młodszymi od siebie, poznałem o nich jedną prawdę. To ludzie ciekawi świata, zainteresowani nim, wręcz łapczywie chcący go poznać. Za to totalnie nie interesujący się mechanizmami, w oparciu o które ten świat działa. Jeśli więc i tacy są anonimusy, że chcą wpłynąć na nie zgodną z ich przekonaniami rzeczywistość, ale za pomocą mechanizmów wyjętych ze świata internetu, to ja im życzę powodzenia. Tak jak i Syzyfowi.

No i jeszcze została do przekonania mama, by nie dawała szlabanu na neta jak się jej podpadnie czy coś. Nie ma neta, nie ma manify, nie ma wrzuconego avka z maseczką, nie ma pobranego i skasowanego pliku z utworem Kazika oraz Hołdysa, nie ma rewolucji.

NIE MA NICZEGO!!!

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<< Nowiny | << Archiwum nowin

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer