<< Nowiny | << Archiwum nowin
10 maja 2008
Apokalipsa zacznie si szesnastego maja - 2:18 - Squonk
Apokalipsa wedug Pana Jana Wydawnictwo Fabryka Sw na dzie 16 maja zapowiedziaa premier wznowienia "Apokalipsy wedug Pana Jana" autorstwa Roberta J. Szmidta.

Na "fabrycznej" stronie ksiki moecie zapozna si z obszernym fragmentem tej powieci, oraz pobra tapet nawizujc do okadki.

– Czy bez okularw nie czuje si pan nieco nieswojo? – rzuci Pawe. – Zao si, e w tym pmroku nie widzi pan za dobrze. Chocia dwie dioptrie to jeszcze nie tragedia, chyba e wada wzroku pogbia si ostatnimi czasy.
– Nie rozumiem, o czym pan mwi. Z moim wzrokiem jest wszystko w porzdku.
– Tak? To prosz powiedzie, ile palcw pokazuj. – Pawe z jadowitym umieszkiem wycign przed siebie do w sposb uznawany za obelywy.
Burmistrz nie zareagowa, ale byo wida, e niepokoj go szmery cichych komentarzy dobiegajcych z sali.
– Jeli nawet nie widz za dobrze – powiedzia po chwili – niczego to nie oznacza. Gdy nie ma prdu i spdza si wiele czasu przy ogniu, wzrok si atwo psuje. Pan jako lekarz powinien doskonale o tym wiedzie.
– Sk w tym, e nie jestem lekarzem, panie Sobieszczuk.
Te sowa wywoay zamierzony efekt. W jednej sekundzie spokojne oblicze Burmistrza zamienio si w zastyg mask, ale nie byo na niej nawet ladu przeraenia, co najwyej niepokj. Szmer rozmw nasili si. Widziaem, e Pawe umiecha si znowu. Jak na razie prowadzi w tej walce.
– Jak pan mnie nazwa?
(wicej znajdziecie TUTAJ)

-----

Przenajwitsza Rzeczpospolita Tego samego dnia swoj ksigarsk premier bdzie miaa ksika Jacka Piekary "Przenajwitsza Rzeczpospolita".

Czytelnikom o silnych nerwach i szerokich horyzontach mylowych polecam zapoznanie si z fragmentami tej mocnej, kontrowersyjnej ale wspaniaej w swoim przekazie powieci, oraz z "okadkowymi" tapetami.

Teraz! Teraz! Teraz, sodki Jezusie, nikt mi, kurwa, nie podskoczy, pomyla Amalryk Dymaa, rozgldajc si po biurze z dumn min szybko wzbogaconego fornala. Po biurze, ktre od dzisiaj byo jego biurem! Przelizgn si wzrokiem po skrzanych fotelach, obrotowym krzele z czarn, mikk poduch, olbrzymim biurku z mnstwem szuflad i stojcym na blacie komputerem.
To moje! - wrzasn w rodku radosny gos i Amalryk Dymaa wykona ekstatyczny piruet. Potem opad na fotel i uton w jego bogiej mikkoci. Nadszed wreszcie ten dzie. Za wszystkie wyrzeczenia, za przypochlebcze skamlenie, za robienie z siebie dzie po dniu kurwy. Nadszed wreszcie czas spijania miodu, czas odcinania kuponw od gromadzonych przez cae ycie oszczdnoci.
Jestem kim, wreszcie kim, pomyla i cho zdawa sobie spraw, e jest zaledwie jednym z tysicy trybikw we wszechogarniajcej machinie, to przecie wiedzia take, e dla przecitnego zjadacza chleba trybik ten jest trybem, a on sam - Amalryk Dymaa - osob godn najwyszego szacunku. Ale trzeba by ostronym. O tym Amalryk Dymaa rwnie doskonale pamita. Wystarczy jedno potknicie, nieprzychylne swko wypowiedziane gdzie nie trzeba przez ksidza proboszcza, a kariera zakoczy si tak nagle, jak si zacza. Tym razem na zawsze i bez powrotu. Koci, wity Opiekun Przenajwitszej Rzeczpospolitej, nigdy nie wybacza. Czasem, moe nawet najczciej, nie zauwaa. Lecz gdy ju chcia zauway, nie wybacza.
(wicej znajdziecie TUTAJ)

Podgld newsa | Skomentuj newsa

<< Nowiny | << Archiwum nowin

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer