<< Nowiny | << Archiwum nowin
17 września 2009
Z pola bitwy wracamy bez tarczy - część druga - 16:59 - nie wiem
O tym, że tarczy antyrakietowej w Polsce nie będzie, wiedziano już od dawna. A raczej można było się domyślić. 27 sierpnia na łamach Schronu poinformował o tym Squonk. Nie jest to wiadomość zaskakująca, gdyż już od początku prezydentury Baraka Obamy sprawa instalacji antyrakietowej w Polsce i Czechach funkcjonowała pod dużym znakiem zapytania (o czym pisaliśmy daaawno temu w newsie pt. ”Z pola bitwy wracamy bez tarczy…”). Jak jednak wyglądał finał tej politycznej przepychanki, bo tak chyba można nazwać ten element planu ratowania świata przed globalnym terroryzmem?

Telefon czeskiego premiera odezwał się około północy. Jego rozmówcą był nie kto inny, jak sam prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki, Barak Obama. Czesi pogodzili się z tą wiadomością, która ich nie zaskoczyła. W dalszych negocjacjach z USA będą chcieli potwierdzić ważność umów o współpracy wojskowej i naukowej, zawartych przy okazji negocjacji na temat instalacji antyrakietowej.

A co w Polsce? W Polsce natomiast wciskany jest kit o ”odejściu od dużego systemu obrony rakietowej do takiego, który będzie lepiej odpierał ewentualny atak irański". Kitowciskaczem jest Pentagon, a robi to pod hasłem ”dużych zmian”. Oczywiście negocjacje z Polakami też będą miały miejsce – ciekawe tylko, czy uda nam się wynegocjować to, co już wynegocjowaliśmy (Amerykanie mogą uznać to przecież za nieważne, skoro niejaki Lech K. wzbraniał się przed podpisaniem dokumentu, którego wcześniejsze wynegocjowanie uznał za ogromny sukces, czym dał przykład polskiej dyplomacji, jak zwyciężać ma, hej!). Administracja Obamy odkryła bowiem mało widoczny, wręcz zakamuflowany przez wrogi wywiad fakt – Iran nie stanowi aż tak dużego zagrożenia, żeby budować instalację antyrakietową przeciw pociskom z tego kraju. W mit tarczy wierzy jednak dalej nasz minister spraw zagranicznych, Radosław Sikorski. Decyzja może być zupełnie inna, niż się państwo spodziewacie - nie omieszkał stwierdzić.

Źródła: Sfora, Gazeta.pl



Komentarz od Squonka

Wyobamowani z tarczy czy wytarczowani przez Obamę?
tarcza
Pamiętacie jak to z tarczą było? Zwłaszcza za czasów poprzedniej ekipy rządowej? Jaką to tajnością otaczano ten projekt, aż doszło do tego, że informacje o tym co w ogóle zostanie zbudowane czerpaliśmy od naszych południowych sąsiadów Czechów. Przebieranie nóżkami i czekanie na przyjazne gesty obudowywano frazesami o "polskiej racji stanu", serwilistyczne wręcz zabiegając o uznanie ze strony amerykańskiej. Powoli sytuacja zaczęła iść w kierunku tego, że tak naprawdę to Polska powinna sama wybudować instalacje rakietowe USA i sama płacić za ich utrzymanie, bo bez nich nie będziemy suwerennym państwem. Nie zastanawiano się jak obecność takiej jednostki wpłynie na stosunki między sąsiadami Polski, oraz co będzie z miejscem w którym taka instalacja miałaby się znajdować.

Kiedy w końcu okazało się, że planowaną lokalizacją może być Redzikowo pod Słupskiem, a lokalne władze postanowiły czegoś więcej dowiedzieć się o tarczy od strony amerykańskiej, reakcja MON była cokolwiek nerwowa. Dobrze, że nie skończyło się to nasłaniem służb specjalnych o szóstej nad ranem, szukaniem układu czy badaniem gdzie w czasie wojny służyli dziadkowie "wścibskich" samorządowców.

Po zmianie rządu było jeszcze śmieszniej, gdy wysoki urzędnik MSZ w mediach z wielkim przejęciem opowiadał o szczegółach negocjacji polsko-amerykańskich, z naciskiem na fakt, że obecna ekipa nie dba polskie interesy i tak naprawdę w ogóle nie chce tarczy u siebie (agenci Rosji zapewne!). Za ten iście rejtanowski gest ów człowiek został wysokim urzędnikiem w Kancelarii Prezydenta. I wszystkim było miło.

A co do wesołości, to okazało się, że nasz prezydent jednak lubi premiera, gdyż potrafi się śmiać. Z premiera? Nie! Z tego, że premier podczas wizyty sekretarz stanu USA podczas podpisywania umowy wstępnej, zaczął rozmowę w języku angielskim. Granice śmieszności zaś osiągnięto po zmianie administracji amerykańskiej, kiedy okazało się co to też mamy dostać w zamian. Rakiety Patriot, ale ćwiczebne. Nie - nie ćwiczebne, ale w pełni uzbrojone, tylko nie obsługiwane przez Polaków. A może... Szkoda słów.

Dziś 17 września. Symboliczna data, mogąca robić za dzień opuszczenia Polski przez sojuszników. Nie, nie skupiajmy się tylko na stalinowskiej Rosji i tego co było potem. Nie było by wkroczenia Armii Czerwonej na wschodnie tereny Rzeczpospolitej, gdyby zachodni sojusznicy Polski aktywniej włączyli się do pomocy Polsce, zamiast oddychać z ulgą, że Hitler nie uderzył na nich.

I tak dalej, i tak dalej. Nie będzie tarczy, będzie? A co w ogóle jest... Ale to temat na inną okazję.

Zobacz newsy z:

25 lipca 2007 - Jak powiedzą - tak zrobią - społeczeństwu nic do tego?
27 lipca 2007 - Minister się wkurzył - czyli ciąg dalszy
17 sierpnia 2007 - Jak powiedzą - tak zrobią - część druga
5 grudnia 2007 - BOP czuwa, BOP radzi, BOP nigdy cię...
3 marca 2009 - Wyobamowani z tarczy?
5 lipca 2009 - Amerykańskie szachy z tarczą w tle

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<< Nowiny | << Archiwum nowin

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer