<< Nowiny | << Archiwum nowin
18 lutego 2013
Spadnie - nie spadnie (nie spadło) - 2:15 - Squonk
Zagłada z kosmosu
W wojsku (lub równie jak ono "wesołych" instytucjach) mawia się, że pierwszy raz to przypadek, drugi to zbieg okoliczności, a trzeci to już sabotaż. Spójrzcie więc sami, że mijający tydzień przyniósł sporo takich "razy", a wręcz znaków, które możemy interpretować na wiele sposobów. Zapowiedź abdykacji obecnego papieża i związane z tym domysły na temat nowej osoby mającej objąć to stanowisko, wreszcie upadek fragmentów meteoru nad Rosją. Racjonalność miesza się z domysłami, a znaczenia wielkiego nie ma fakt, że dzisiejsze środki przekazu informacji pokazują nam rzeczy takie jakie są. No starają się...

Nie wchodząc więc w dywagacje "co to znaczy" oraz "do czego ma to doprowadzić" możemy podejść do sprawy w sposób maksymalnie racjonalny, bo od strony bezpieczeństwa (choć bez SPISEq-owych pytań się nie obędzie).

Otóż od dłuższego już czasu było wiadomo, że 15 lutego w pobliżu Ziemi przeleci asteroida 2012 DA14 i to w odległości mniejszej od krążących nad naszym globem satelitów geostacjonarnych (tak naprawdę to one nie krążą, a "stoją w miejscu" gdyż ich prędkość poruszania się jest równa prędkości obrotu samej Ziemi). Co powinny zrobić władze jeśli okazałoby się, że jakiś fragment asteroidy lub części poruszające się w obłoku materii z nią związane spadną na Ziemię? Zważcie, że teraz właśnie wchodzimy w obszar bardzo niejednoznacznych i trudnych do ustalania danych: w którym miejscu i o jakim czasie miałaby taka materia spaść. A jeśli jest taka niejednoznaczność to co z tym robić? Wydać komunikat, który w swoim brzmieniu odnosiłby do klasycznej "wojskowej teorii czasoprzestrzeni", która zakłada, że okopy kopie się od danego miejsca aż do danej godziny. Podobnie i ze spadkiem meteoru: wiemy, że coś może spaść, ale nie wiemy jak duże. Wiemy, że spadnie w obszarze od tego do tamtego miejsca, w tych i w tych godzinach. A może w ogóle nie spadnie, bo się spali w atmosferze.

Przy tym cały czas mówimy o obiektach, których obecność w przestrzeni kosmicznej możemy przewidzieć i nie mieć pewności co do ich faktycznej trajektorii, bo są zbyt małe. Zarazem jednak na tyle duże, by w połączeniu z urządzeniami rejestrującymi informację oraz środkami jej przekazu, wywołać na świecie poczucie zagrożenia. I czy w związku z tym - tylko - poczuciem, każdy kto wiedziałby, że może coś spadnie a może i nie wydałby rozkaz ewakuacji?

Podchodząc do sprawy pod kątem analizy zagrożeń bezpieczeństwa, mimo nasuwających się skojarzeń z tematyką fantastyczną - a zwłaszcza przede wszystkim dlatego - upadek meteorytu można zaklasyfikować do zagrożeń spowodowanych działalnością kosmiczną. Nadmieniłem tu opcję "dlatego" ponieważ uważam, że dobrze znane fanom postapokalipsy fabularne przykłady katastrof oraz zagład mogą być, a wręcz są doskonałymi modelami symulujących zachowanie się społeczeństw czy pojedynczych ludzi, pod wpływem zagrożenia. Stąd wychodząc np. od rozrywkowych dzieł kina katastroficznego, wchodzimy w obszar realnej oceny zagrożenia i możliwości mu zapobieżenia, a także podejścia do tego problemu pod kątem zagadnienie przekazywania informacji. Bowiem informacja o samym zagrożeniu może zarówno pomóc w działaniach je neutralizujących, jak również podana w sposób niekontrolowany czy świadomie zmanipulowany może rozkręcić spiralę strachu czy paniki. Co sprawi mniejszą skuteczność działań i wzrost szkód spowodowanych nieracjonalnością działań ludzkich, występującym w takim przypadku.

Zagrożenie spowodowane upadkiem meteorytu może występować na terenie Polski przez cały rok. Skala potencjalnie możliwych do spowodowania szkód sprawia, że obieg informacji z nim związanych będzie się zamykał w następujących kanałach przekazywania informacji: instytucje - instytucje, instytucje - obywatele, obywatele - obywatele. Środkami przekazywania informacji będą: radio i telewizja, sieć telekomunikacyjna, Internet, sieć telefonii komórkowej, łączność radiowa.



Państwowy Instytut Geologiczny: http://www.pgi.gov.pl


I to co będzie najciekawsze w tym wszystkim: w przypadku obiektów o małej masie nie ma żadnej opcji uchronienia się przed nimi, poza jedyną możliwością, że obiekt taki obiekt do końca wypali się w atmosferze, a pośrednimi skutkami jego obecności będą efekty fali uderzeniowej. Jeśli natomiast udałoby się namierzyć - co jest mało prawdopodobne - obiekt mogący swoim upadkiem wywołać spore zniszczenia, to jedyną opcją byłaby ewakuacja.

Warto również mieć wiedzę, jak poruszać się w gąszczu rozwiniętej semantyki, związanej ze spadającymi na Ziemię obiektami, w czym jak zawsze pomocna będzie Wikipedia.

Meteor: świecący ślad, jaki zostawia po sobie meteoroid spalający się w górnych warstwach atmosfery ziemskiej. Bardzo jasne meteory zwane są bolidami.

Meteoryt: pozostałość drobnego skalnego ciała niebieskiego (meteoroidu) przyciągniętego przez znacznie większe ciało niebieskie, która w postaci ciała stałego dotarła do jego powierzchni.

Meteoroid: okruchy skalne (mniejsze od planetoid) poruszające się po orbitach wokół Słońca.

Asteroida, planetoida: ciało niebieskie o małych rozmiarach - od kilku metrów do czasem ponad 1000 km, obiegające Słońce, posiadające stałą powierzchnię skalną lub lodową.

Klimatyczna podstawa programowa:
- "Armaggedon"
- "Droga"
- "Dzień Zagłady"
- "Melancholia"
- "Melancholia" #2
- "Zapowiedź" #2
- "Zapowiedź" #2

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<< Nowiny | << Archiwum nowin

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer