<< Nowiny | << Archiwum nowin
29 listopada 2012
Afterfall: InSanity wkrótce białym krukiem? - 22:35 - Zagłoba
To może być dla niektórych szok, lecz tak. Redaktor naczelny tego zacnego czasopisma internetowego, Squonk, pomylił się i to szpetnie. Tak, tak... ten sam człowiek, który został natchniony przez samą Emanację i komunikuje się poprzez mistyczne kanały z duchami poprzednich naczelnych, aby czerpać z ich mądrości jak z niezgłębionej studni. Niemożliwe? Niestety, takie są fakty i mam na to dowody.

W czym rzecz? Zazwyczaj, gdy padał temat „Afterfall: InSanity”, Squonk wieścił, że ten tytuł szybko skończy swój marny żywot w plastikowym koszu z grami za 2.99 zł, jakich pełno jest w działach z oprogramowaniem w sieci Real czy Tesco. Głosił, iż gra będzie dogorywać w niesławie, razem z takimi klasykami branży jak „Symulator Tartaku 2011” czy „Stajnia Marzeń: Wiosenna Przygoda”. Cóż... nie mógł gorzej spudłować. Jednak paradoksalnie twarda rzeczywistość jest jeszcze bardziej bezkompromisowa niż przepowiednie naczelnego. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że dziecko Nicolas Games skończy mniej więcej tak...



Powód? Złamanie umowy licencyjnej zawartej ze studiem Epic Games, które nie daje sobie w kaszę dmuchać i ostro broni swoich interesów.


Wedle faktów, jakie naświetlił serwis Stockwatch.com, Nicolas Games nie uiścił opłat za korzystanie z silnika stworzonego przez amerykańską firmę, a także nie przelał ani jednej złotówki za wsparcie techniczne, do którego zobowiązali się jankesi. Prawa trzeba przestrzegać, więc w związku z powyższymi faktami, Epic uznał działania Polaków za całkowicie bezprawne i zerwał z nimi umowę. Konsekwencje tej decyzji są katastrofalne dla Tomasza Majki oraz jego zespołu, gdyż w takiej sytuacji:

a) Gra „Afterfall: InSanity” musi zostać wycofana ze sprzedaży na całym świecie.
b) Wszystkie niesprzedane kopie produkcji, które zalegają na półkach sklepowych i w magazynach muszą zostać zniszczone.
c) Nicolas Games musi przekazać wszelkie nośniki z materiałami firmie Epic.
d) Studio będzie domagać się sutego odszkodowania za poniesione wydatki, w tym sądowe i adwokackie. Historia pokazuje, że Amerykanie zażądają przynajmniej kilku milionów dolarów.

Epic Games na początku października złożył w katowickim sądzie okręgowym wniosek o nakazanie Nicolas Games wykonania zobowiązań umownych, a wymiar sprawiedliwości przychylił się do niego 5 listopada. W wyniku braku jakiejkolwiek reakcji ze strony polskiej firmy, Epic wysłał analogiczny pozew do sądu dla Wschodniego Dystryktu w Północnej Karolinie.

Tomasz Majka odpiera wspomniane zarzuty. Potwierdza, że jego firma faktycznie ociągała się z płatnościami, ale tylko do czasu aż „nie została przyciśnięta do muru”. Twierdzi, że nie otrzymał kopii pozwu ze Stanów Zjednoczonych i wszystkie długi zostały niedawno uregulowane. Doszło do niepotrzebnego nieporozumienia, które, jak ma nadzieję, zostanie szybko wyjaśnione, albowiem na dniach Nicolas Games planuje wydać swój produkt na platformie Steam.

Warto zaznaczyć, że kilka tygodni temu Epic Games miało podobne problemy ze studiem Silicon Knights, które było znacznie większym graczem niż Nicolas. W tym momencie „Krzemowi Rycerze” znajdują się w stanie agonalnym i niedługo skończą na branżowym cmentarzu, co tylko potwierdza, że ten problem należy traktować w stu procentach serio.

Źródło: Parkiet.com
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<< Nowiny | << Archiwum nowin

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer