<< Nowiny | << Archiwum nowin
12 listopada 2007
Ta wojna już trwa - 15:23 - Squonk
Mimo tych czy owych głosów tłumaczących (według mnie dość pokrętnie) meandry techniki w Falloucie, wiemy że seria jest "upstrzona" różnymi przejawami elektronicznej, zaawansowanej techniki. I niech nie zmylą Was pojawiające się tu i tam lampy elektronowe. W końcu i dzisiejszej elektronice przyjęła się teza, że "lans być musi" - a jak lans to wiadomo, że najlepiej zrobi go ciepła i świecąca lampa ;-).

A skoro są komputery to i musi być sieć, w których one mogą działać. Co prawda nie wiadomo, czy w falloutowym uniwersum były prowadzone przez Wielką Wojną jakieś hakerskie pojedynki między Stanami Zjednoczonymi a Chinami, ale nie można tego w zupełności wykluczyć.

Natomiast nasza rzeczywistość wręcz rozrywa się od doniesień o takich wydarzeniach. Codziennie - jako zwykli użytkownicy internetu spotykamy się w przejawami nielegalnego wykorzystania sieci przez różnej maści cwaniaków, nie dopieszczonych dzieciaków (w tym tych "neo" ;-)) czy "zwykłych" grup przestęczych. Spam, trojany, rootkity - wszystko to w sumie komuś tam na "samym końcu" przynosi zysk. A co jeśli do tego wszystkiego dołączy się polityka? Wówczas zaczyna być niewesoło.

Kiedy pod koniec kwietnia br. władze Tallina - stolicy Estonii, podjęły decyzję o przeniesieniu w inne miejsce pomnika Brązowego Żołnierza, reakcja rosyjska była zgodna z najlepszymi stalinowskimi metodami. Oprócz "spontanicznych protestów" organizowanych przez "patriotyczną" rosyjską młodzież, pojawiły się też ataki na estońską sieć komputerową. Władze Rosji zdecydowanie odcięły od takich metod - sugerując jednak, że mogą być to działania "wzburzonych rosyjskich internautów". Można w to wierzyć bądź i nie. Faktem jest jednak, że władze Estonii zwróciły się o pomoc do specjalistów z NATO, którzy szybko i sprawnie uporali się z tym problemem.

Natomiast w Chinach - gdzie internet jest totalnie kontrolowany przez państwo, takie tłumaczenie było z góry szyte grubymi nićmi. Co nie znaczy, jednak że chińskie służby specjalne czy siły zbrojne, nie mogą mieć na "ukrytych etatach" zwyczajnych młodych ludzi, którzy na sygnał pokazują swoje drugie ja - stając się mistrzami włamań.

W wakacje pojawiły się doniesienia o włamaniu do systemu informatycznego władz niemieckich, za którym według wszelkich przesłanek stały Chiny. A lada chwila po tym okazało się, że komputery Pentagonu najprawdopodobniej zostały spenetrowane przez tych samych podejrzanych.

O całej sprawie poinformował "Financial Times", według którego doniesień komputerowi włamywacze pracujący dla chińskich sił zbrojonych mieli dokonać udanego włamania do sieci Pentagonu i zdezorganizować pracę Departamentu Obrony USA. Atak został najprawdopodobniej przeprowadzony w lipcu.

Przedstawiciele Pentagonu nie chcą otwarcie przyznać kto stał za włamaniem, lecz według nieoficjalnych informacji wszelkie tropy prowadzą do Chińskiej Armii Ludowej, która dzięki atakowi chciała udowodnić, że jest zdolna sparaliżować działanie amerykańskich sił zbrojnych.

Władze w Pekinie odmówiły w tej sprawie wszelkich komentarzy.


Jedni się nie przyznają, drudzy trzymają usta w kubeł. I w sumie dobrze - bo w tym przypadku zapewne obie strony mają sporo za uszami - każda próbując podejść drugą stronę od tyłu ;-). I to mimo miłych uśmiechów i robienia interesów na grube miliardy dolarów. Pozostaje jednak pytanie - kiedy takie wzajemne "romansowanie w sieci" przekroczy dopuszczalną granice "gier i zabaw" i rozpocznie brutalną rozgrywkę z użyciem cięższych środków? Oby jak najpóźniej.

News w części oparto na materiałach podesłanych przez mbwróbla.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<< Nowiny | << Archiwum nowin

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer