<< Nowiny | << Archiwum nowin
05 sierpnia 2010
W paszczy szaleństwa - 4:33 - Squonk
Szaleństwo
Apokalipsa może mieć wiele twarzy i postaci. Maszerujące w chęci zatopienia zębów w żywym mięsku hordy zombie, oczyszczenie świata z wszelkiego życia w atomowym ogniu czy skrytobójczy wirus. Finezyjniej robi się gdy wchodzimy na obszar ludzkiego umysłu. W końcu prawdziwa postapokalipsa zaczyna się w ludzkim umyśle.

10 kwietnia br. doszło do tragicznego w skutkach wydarzenia. Z czasem powoli, wreszcie z coraz większą siłą zaczęły narastać głosy o najbardziej absurdalnych przyczynach katastrofy pod Smoleńskiem. Oczywiście z wielką skwapliwością - choć w oddolny sposób - zaczęła to wykorzystywać opcja polityczna związana z nieżyjącym prezydentem. W oddolny sposób, to znaczy wierchuszka ze zbolałymi minami milczała, za to dano zielone światło do ujadania wszelkiej maści kundlom, do których załapał się nawet Marcin Wolski. Ten znany także z uprawiania poletka literatury fantastycznej twórca, może być doskonałym symbolem, jak zapiekły fanatyzm łączy się najbardziej absurdalnymi teoriami na temat przyczyn katastrofy smoleńskiej. Co musi tkwić w umysłach ludzi wierzących, że to premier Putin załadował, a premier Tusk odpalił i wycelował rakietę przeciwlotniczą w prezydencką tutkę. Za to nie przyjmujących do wiadomości, że Polska mimo upływu 20 lat wolności jest nadal śmiesznym w swojej słabości krajem, w którym żołnierzy posyła się na wojnę z "gołym tyłkiem" wmawiając społeczeństwu, że to "misja stabilizacyjna"; gdzie bez żadnej kontroli prawnej przetrzymuje się terrorystów, bo tak chciał wielki brat zza oceanu. Gdzie wreszcie ekipy od lewa do prawa nie mogą podjąć decyzji w sprawie zakupu nowych samolotów i śmigłowców rządowych, bojąc się reakcji brukowców, za to z chęcią co roku kupują setki samochodów do wożenia urzędniczych tyłków.

Zupełnie jak w czasach rozbiorów, gdy przyczyny losu Polski szukano w mesjanizmie naszego narodu, skoro z przedmurzem chrześcijaństwa nie wyszło. A zapomnieli maluczcy, że Bozia nie lubi jak ktoś za dużo bierze na siebie, bo "Bogu co boskie, a cesarzowi co cesarskie".

I tak zeszliśmy do kwestii szeroko rozumianej religii, choć nie wiary, bo ta prawdziwa nie ma z nią nic wspólnego. O to 3 sierpnia br. coś się naszym kraju skończyło: złudna nadzieja na szansę stanie się krajem działającym według (w miarę) normalnych zasad. O to grupka fanatyków, do tego rzekomo religijnych w swoim szaleństwie, czując za sobą ciche poparcie polityczne jednej z partii opozycyjnych oraz de facto hierarchii kościelnej, może w centrum stolicy zorganizować zadymę, paraliżując działania instytucji mających za zadanie "zrobić porządek". Owi "obrońcy krzyża" dosadnie pokazali, że sfanatyzowana, ale mająca jasno określony cel grupka ludzi może powstrzymać czołgi żelazne. A te nie przejdą, nie zdepczą na miazgę, jeśli do końca będą "kierowane" przez miękkich koniunkturalistów ciągle analizujących słupki poparcia.

Ale nie to jest w tej całej "obronie krzyża" najbardziej zastanawiające, a mechanizm postawawnia owego szaleństwa. Niemożliwa i rodem z political - fiction tragiczna śmierć głowy państwa, zaczyna być glebą na której zasiewane są ziarna histerii. Umiejętnie do ich wzrostu przyczynia się opozycja oraz nieudolność rządu. Nakręcana cynicznie paranoja zostaje w ostatniej chwili opuszczona przez jej animatorów, gdyż teraz zacznie sama wsysać różne chore umysły, mające - jak to się zgodnie z postsmoleńską semantyką mówi - inną wrażliwość. Nie jest więc dziwne, że spęd pod Pałacem Namiestnikowskim w Warszawie, oprócz zaślepionych w gusła fanatyków widzących nawet w księdzu sługę szatana, przyciąga też innych szaleńców chcących udowodnić, że np. rządzi nami UFO albo spisek ratlerków.

No i najważniejsze. Wtorkowe wydarzenia pokazały, że mała grupka fanatyków w czasie narastania psychozy może zdziałać więcej niż tzw. milcząca większość tzw. obiektywistów, którzy do ostatka będą się kurczowo trzymać tezy, że nie mają zdania bo się nikomu nie chcą narazić.

To co, wszyscy lecimy na Krakowskie Przedmieście? Jedni niech bronią krzyża, drudzy niech jest stawiają nowe, inni głoszą, że nadciąga inwazja pluszowych prosiaczków. W końcu symbol symbolem, a treść i tak się zawsze dopasuje.

Podstawa klimatyczna:
Art pochodzi ze strony Likwid-Lemon-Drop

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<< Nowiny | << Archiwum nowin

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer