<< Nowiny | << Archiwum nowin
13 stycznia 2015
PO LATACH PIĘTNASTU... - 1:51 - Cichutki Spec
Piętnaście. Ładne, okrągłe, tłuste piętnaście. No, może nie zawsze tłuste, bywało i chudo. Piętnaście lat. Tyle skończył Trzynasty Schron w listopadzie zeszłego już roku, dokładnie dwudziestego siódmego dnia tego ponurego miesiąca, pasującego jak ulał do klimatów, czyli tego wszystkiego, co poruszamy na portalu. Dziś, kiedy czytacie te słowa, jesteśmy z Wami już piętnaście lat, miesiąc i szesnaście dni.

Zamierzamy znów nawzajem się sobą rajcować? Cóż… Ostatnie lata sprzyjały rajcowaniu i świętowaniu. W 2011 roku Schron obchodził trzynastkę, rok późniejszy wiązał się z groźnymi wieszczbami Majów, jeszcze późniejszy miał trzynastkę w dacie, a teraz wypada kolejna, podtuczona rocznica. Na szczęście, do okrągłej dwudziestki jeszcze cztery lata, będziecie mogli odpocząć.

Z okazji piętnastolecia, redaktorzy i współpracownicy Schronu zostali zaproszeni do odpowiedzi w krótkiej ankiecie, podsumowującej ich usłaną cierniami, ostami, pokrzywami i mniszkiem lekarskim drogę przez postapokalipsę i schronizm aż do punktu obecnego. Z tych pojedynczych zwierzeń powstała swego rodzaju „redaktorska spowiedź”. Jak się przekonacie, Fallout nadal pozostaje w roli lidera klimatów i źródłem większości inspiracji. Obecność lub nieobecność innych dzieł na listach najlepszych (książek, filmów, gier, etc.) może Was jednak zaskoczyć. Być może też zdziwicie się preferencjami ulubionych redaktorów albo tylko utwierdzicie w przekonaniu o ich dobrym (lub fatalnym) guście. Sprawdźcie!

PO LATACH PIĘTNASTU…


...spostrzeżeniami dzielą się z autorką newsa (Specynką):

DoPr
Dr. Rectum (Maciej Szpakowski)
Jerzy (Jerzy Kubok)
Nightmaster (Jan Przeklasa)
Toecutter (Marcin Łabęcki)
Uqahs (Łukasz Mazur)
Veron (Michał Tusz)
Wrathu (Kamil Kwiatkowski)

O KLIMATACH

Czy ostatnie kilka lat było dla nurtu dobrym czasem? Co się zmieniło, rozwinęło przez te 15 lat istnienia portalu? Co obstawiasz jako wiodący temat „klimatów” na przyszłość?

Właściwie nigdy nie było lepiej. Kiedyś postapo stanowiły pojedyncze tytuły, najczęściej skupione wokół wątku wojny nuklearnej. A dziś? Choćby zombiaki, najsilniej chyba reprezentowane w grach. To jest mnóstwo pozycji, od dużych, poważnych produkcji, jak „Dead Island”, „The Last of Us”, seria „Resident Evil”, aż po proste, ale popularne „Plants vs. Zombies” czy mnóstwo fajnych flashowych odmóżdżaczy online. W ogóle, samo bycie graczem stało się czymś innym. Dla wielu osób wręcz zawodem, sposobem na życie. W całej popkulturze, gaming jest już integralną gałęzią rozrywki. A do tego mamy jeszcze książki i filmy, nawet tak dziwaczne, jak „Duma i uprzedzenie i zombie” czy „Przedwiośnie żywych trupów”. „The Walking Dead” oglądają wszyscy, nie tylko fani klimatów. Innym przykładem dużego rynku (i równocześnie podgatunku) jest dsytopia młodzieżowa, nurt w dużej mierze oparty o naśladownictwo, ale mający swoje jasne strony. Istnieje cała „gałąź wschodnia”, czyli uniwersum Stalkera i Metra. Z kolei w fantastyce naukowej już siłą rzeczy robi się „apokaliptycznie”, jeśli weźmiemy pod uwagę transhumanizm, osobliwość, osobowość wirtualną, tego typu tematy, „twarde” i postcyberpunkowe. O końcu czasów mówiło się w 2012, a reprezentant sztuki wysokiej, von Trier, nakręcił „Melancholię”. Konwentów też nie ubyło, a przybyło.
A co będzie tematem? Trudno powiedzieć. Postapokalipsa to ścieżka rozdeptana, zostaje już tylko przedzieranie się przez gąszcz, by stworzyć coś nowego. Gąszcz rozwiązań trudnych albo takich, na które jeszcze nikt nie wpadł. Dużo zależy od tego, kto pisze lub stoi za kamerą. W gruncie rzeczy wyzwaniem nie jest motyw, a jego wiarygodne, naukowe ujęcie, poszukanie dla tego końca świata potencjalnie możliwej przyczyny i nakreślenie całości zmian, jakie wystąpią. Autorzy mają tendencję do pomijania kwestii niewygodnych lub skupianiu się na samej efektowności wizji. (Cichutki Spec)

Putin. (Jerzy)

Moje mieszkanie, remont by się przydał... A tak poważnie mówiąc, to chyba postawię na branżę gier komputerowych (ostatnio zdominowaną chyba przez zombiaki). (Uqahs)

Klimaty postapo – czy może szerzej: wszelkiego rodzaju dystopie – są obecnie popularne, co najmniej przyzwoicie wykonane, różnorodne. I oby tak dalej. Kilka filmów, więcej książek – wszystko różnej jakości. Myślę, że utrzyma się status quo, bo dla przeciętnego odbiorcy na „postapo od czasu” do czasu zawsze znajdzie się chwila. Cieszy mnie, że jest z czego wybierać. (Veron)

Mam wrażenie, że w ostatnich czasach zaczęło się pojawiać coraz więcej nowych uniwersów w klimatach – w tym nasze 13. Warto też zaznaczyć rozrost mającego początek w Rosji uniwersum Metro 2033, które objęło niedawno także Polskę. (Wrathu)

Jaki przekaz najbardziej do Ciebie trafia, jeśli chodzi o tematykę postapokalipsy? Czy jest to film, książka, muzyka, a może po prostu klimat, jaki tworzą ludzie na konwentach, czy coś zupełnie innego?

Jeśli chodzi o przekaz „pasywny”, jednostronny, czyli książki, film bądź muzykę, działa zasada „mniej znaczy lepiej”. Lubię zostawiać wyobraźni pole do popisu, bardzo też lubię czytać, książka zatem wygrywa, bezapelacyjnie. Dalej jest muzyka, najbardziej abstrakcyjna forma sztuki, przy której wizualizuję sobie różne, także postapokaliptyczne scenerie.
Przekaz interaktywny? Gry komputerowe, bo immersja jest ogromna i tylko dziękować Emanacji, że nie mam odpowiedniego sprzętu, inaczej zostałabym nałogowcem. Tekstowe gry fabularne, bo łączą dwa inne koniki: pisanie i upodobanie do odgrywania ról. Konwenty przegrywają z moim introwertyzmem i (przynajmniej obecnie) kondycją, ale chętnie polatałabym z repliką po krzakach. Może jednak lepiej pozostawić marzenia w ich własnej krainie. *śmiech* (Cichutki Spec)

Spanie w bunkrze bez śpiwora… Poważnie! Przygotowujesz strój, historię swojej postaci, jej rolę w społeczeństwie i w końcu wyjeżdżasz na swój pierwszy LARP. Tego klimatu nie da się opisać. Ja swój przeżyłem pod Poznaniem i do dziś mnie ciarki przechodzą, jak przypomnę sobie noce w bunkrze. Jednak to nie jest coś, co mamy na co dzień, dlatego jako mój typ numer dwa postawię anime. Tam nie ma ograniczeń. (Dr Rectum)

Książka historyczna i reportaż. Preapokalipsa jest ciekawsza. (Jerzy)

Gry i grupy konwentowe (Nightmaster)

Konwenty to nie moja bajka, skłaniałbym się raczej ku grom komputerowym i książkom (najmocniej angażują). W dalszej kolejności byłby film, a muzyki nigdy nie rozpatrywałem pod kątem postapo. (Uqahs)

Film i książka, oczywiście. Wynika to tylko i wyłącznie z moich upodobań. (Veron)

Najbardziej poprawną odpowiedzią będzie fakt, że postapokalipsa oddziałuje na wszystkie wymienione wyżej media. Co więcej, pozwala je łączyć i kreować naprawdę niezapomniane doznania. Ścieżka dźwiękowa z postapokaliptycznego filmu czy gry sprawi się świetnie jako podkład do czytania postapokaliptycznej książki. Jeśli chodzi o klimaty na konwentach, to niestety, mój jedyny kontakt z nimi był na Pyrkonie, gdzie zobaczyłem ludzi wyglądających jak wyciągnięci z wybranego dzieła w klimatach, na tle, które porównałbym do wycinku ekranizacji „Fallouta”, skąd też została zapożyczona muzyka, którą mógł usłyszeć każdy przechodzień. Ta scena osadziła mi się na stałe w pamięci i niech będzie podkreśleniem postawionej na początku tezy. (Wrathu)

Jeśli miał(a)byś wybrać trzy według Ciebie najlepsze dzieła w klimacie postapokaliptycznym, jakie byłyby to pozycje i co takiego Cię w nich zaintrygowało ?

Przy grach i filmach nie mam zbyt wiele materiału do porównań, ale i tak wybrałabym „Sagę Fallout”, choć każdą z części cenię za coś innego (dwójka bardziej grywalna, jedynka poważniejsza i „chłodniejsza” w klimacie, bardziej dramatyczna, już bez tych pynthonowskich żarcików, co w dwójce). Jednak podium zajmą książki. Nie tyle najlepsze w ogóle, co szczególne dla mnie.
Numerem jeden jest „Droga” McCarthy’ego, choć „Piknik na skraju drogi” też by w to miejsce pasował (miłość natychmiastowa, trwała i głęboka). Nie należę do osób szczególnie roztkliwiających się nad dziełami i dziełkami (pop)kultury, im bardziej nachalnie ktoś szafuje emocjami, tym jestem zimniejsza. „Drogę” czytałam trzy razy, za każdym miałam ściśnięte gardło, za pierwszym płakałam jak bóbr. A nie jest to pozycja czułostkowa, wręcz przeciwnie: szorstka, oszczędna formalnie, nieprzystępna. Ekranizacja też bardzo dobra, choć pierwowzorowi ustępuje. Niemniej, oddaje świetnie te sprane, monochromatyczne odcienie książki. Dalsze miejsce (lub miejsca) mogłyby zająć lektury mniej lub bardziej klimatyczne, ale jeśli ma być postapo, ewentualnie dystopia, to, hmmm… Podobały mi się opowiadania: „W górę świata” Teda Kosmatki i „Reguła przetrwania” Grzegorza Drukarczyka. Poza tym wyróżniłabym „Pamiętnik przetrwania” Doris Lessing. Jeśli pójdziemy jeszcze dalej, antyutopijne i apokaliptyczne „Czarne oceany” Dukaja mogłyby się przepychać na samym wierzchołku. (Cichutki Spec)

Anime – „Neon Genesis Evangelion”. Bo temat jest przedstawiony w sposób bardzo nawiązujący do chrześcijaństwa. Jedyną formą obrony przed aniołami, dążącymi do zniszczenia ziemi, są ogromne roboty. Nie chcę spoilerować, więc po prostu polecę.
Gra – Pierwsza część „Fallouta”. Spędziłem przy tej grze tyle czasu i przeszedłem ją pierwszy raz w tym roku. Mimo wywalających się savegame na 486, problemów w kolejnych Windowsach i rozkojarzenia kolejnymi tytułami, muszę przyznać, że ta gra zawsze każe mi do siebie powrócić. Grafika i grywalność są naprawdę ponadczasowe. Nie spotkałem się z inną tak wciągającą grą, poza „ADOM”…
Film? Ciężko mi powiedzieć, bo większość moich ulubionych pozycji filmowych jest cyberpunkiem i Hard SF. Na szczęście mam jednak swoją ulubioną pozycję z tego gatunku. „The Matrix: Revolutions” – możecie gadać o tej serii co chcecie, ale ten film zawsze zostanie w moim sercu jako numer jeden. (Dr. Rectum)

„Wodny Świat”, „Mad Max” i „Fallout”. Co mnie skłoniło? Zawsze lubiłem klimaty po wyniszczeniu ludności. (Nightmaster)

„Fallouty za klimat i grywalność, „Mad Maxy” za wizje i „Sexmisję” za humor. (Toecutter)

„Fallout” (cała seria), „Metro 2033” (pojedyncza książka), „Wasteland 2”. Wszystkie te pozycje mają świetny klimat. Dorzuciłbym także „Rok 1984” Orwella, który chyba zyskuje na aktualności. (Uqahs)

Trzy to za mało – dyskredytowanie którejkolwiek z cenionych przeze mnie pozycji jest w moich oczach niedopuszczalne. Dlatego moja odpowiedź brzmi: „Fallout” to bezapelacyjna kwintesencja postapokalipsy. Jeśli chodzi o kino – wczesna twórczość George’a Romero i Jamesa Camerona, a jeśli o literaturę – m.in. twórczość J.A. Zajdla, twórczość O.S. Carda, „Droga” McCarthy'ego, trylogia „Przegląd Końca Świata” Grant, trylogia „Igrzyska śmierci” Collins, „Rok 1984” Orwella, „Metro 2033” Głuchowskiego, „Miasto ślepców” Saramago, „World War Z” Brooksa, „Wiek cudów” Walker, „zAfganistanu.pl. Alfabet polskiej misji” Ogdowskiego… (Veron)

Książka: „Rok 1984” George’a Orwella – za ponadczasowy przekaz, uniwersalne prawdy o życiu i polityce, przygniatający obraz niepokojącej rzeczywistości, która zdaje się przybliżać.
Film „Księga Ocalenia” – za zniewalające postapokaliptyczne krajobrazy, ciekawych bohaterów, piękną muzykę i poruszającą treść.
Gra „Fallout 2” – choć to pierwsza część miała Blask i Katedrę, to jednak F2 wyciąga z pierwszego, nieco krótkiego „Fallouta” wszystko, co najlepsze i dodaje znacznie więcej. A muzyka wciąż jest doskonała. (Wrathu)

Jakie tegoroczne dzieło „w klimatach” (literackie, filmowe, growe, itp.) zrobiło na Tobie najlepsze/najgorsze wrażenie?

Tutaj wypowiem się o książkach (do gier brakuje mi sprzętu, do filmów – materiału; te warte uwagi albo jeszcze przede mną, albo są z ubiegłych lat).
Miałam ostatnio nosa do lektur, najlepszą będzie chyba „Echopraksja” Petera Wattsa (do klimatów bliżej, niż się pozornie wydaje). Najgorszą? „Po apokalipsie” Maureen F. McHugh. Nieporozumienie to delikatne określenie jak na tak zachwalaną i nagradzaną, a w istocie słabą rzecz. (Cichutki Spec)

„Wasteland 2”, beznadziejna grafika, sterowanie, praca kamery, ale klimat jest. ;) (Nightmaster)

Z książek – „Blackout” Miry Grant, „Bot” Maksa Kidruka i „Marsjanin” Andy’ego Weira oraz w zasadzie wszystkie „warbooki”. W sferze filmowej nie było zachwycająco, ale pozytywne wrażenie zrobił na mnie „Snowpiercer”, także nowi „X-Men”. Lepszy mógł być „Interstellar”, a „Godzili” po prostu mi szkoda (po szczegóły odsyłam do recenzji). (Veron)

Gdybyś miał/a wymienić swoją ulubioną postać ze świata postapo, kto by to był i dlaczego?

Poszerzmy nieco klimaty. Hmmm… Lubiłam małą, sprytną Rue z „Igrzysk śmierci”, lubiłam też główną bohaterkę całej trylogii (choć dla mnie pierwszej części, bo tę znam), Katniss Everdeen. Umówmy się, książka nie stanowi wyżyn powieściopisarstwa, ale stanowić nie miała. Młodzi ludzie czekali na dobrą książkę przygodową z poważnymi problemami w tle, a dziewczyny — na bohaterkę z krwi i kości, niejednoznaczną, nawet nie jednoznacznie sympatyczną, ale ciekawą. Do tego wersja filmowa: Jennifer Lawrence! Nie śledzę kariery tej dziewczyny, jak robi to Veron, ale uważam, że słusznie odniosła sukces. Scena, w której Katniss zbiera się już do wyjścia na arenę i posyła Cinnie przerażone spojrzenie — mistrzowska. Utkwiła mi w pamięci.
Red Shoehart ma u mnie sympatię za determinację, miłość do córki i to, co robi w finale. Ale „Piknik…” to moja ukochana lektura, więc i bohatera lubię, samo się składa.
Avila z „Drogi do wieczności” McDevitta. Książkę pamiętam słabo, muszę ją chyba kiedyś przeczytać ponownie, ale utkwiła mi w pamięci zimna krew i ofiarność bohaterki. Do tego chyba miała ciemne włosy. Oraz imię na „A”. Tak, tak. A ja lubię ciemne włosy oraz imiona na „A”.
Cała gama postaci z „Sagi Fallout”, ze szczególnym wskazaniem na Cassidy’ego.
Niemniej, wygrywa Czarny z „Czarnych oceanów” Dukaja. Za to, co dzieje się w jego psyche, za symbolikę tej postaci, zawierającej przy okazji wszystkie moje upodobania (do czerni, do postaci w czerni, do świrów, do ofiar, do tych mających kłopoty). Gość mógłby rywalizować tylko ze Skudem z „Nekrofikcji” Ciećwierza (ulubionym psycholem) ale nie wiem, czy „Nekrofikcje” już się łapią w rejestr. A że „Czarne oceany” uwielbiam nawet mimo kłopotliwej recepcji powieści (muszę ją przeczytać jeszcze raz!), to postać musi się tu znaleźć, nie ma bata. (Cichutki Spec)

Kaznodzieja z „The Book of Eli”... Ale to tak fikcyjna i komputerowa postać, że nie można się z nią w żaden sposób utożsamiać – jest nierealna. Ale film fajnie się ogląda. (DoPr)

Vash the Stampede z „Trigun”. Anime może nie jest pierwsze na mojej liście, ale postać Vasha była niesamowita. Człowiek, który jest ścigany przez wszystkich z powodu zniszczeń, które znowu spowodowane są przez tych, którzy chcą go ująć dla nagrody. Unika walki jak może i za każdym razem dba o to, aby nikt nie ucierpiał w jego potyczkach. Jest naprawdę potężny jednak, nie okazuje tego na każdym kroku. Rozśmiesza nas do łez. (Dr. Rectum)

Marcin Jakubowski, który pewnie nawet nie wie, że jest postapo i z pewnością się z nim nie identyfikuje. Za konkretny pomysł i realizację (choć ona się coś ślimaczy ostatnio – będę musiał do tego wrócić) ciekawego projektu na teraz i na wszelki wypadek. (Jerzy)

Max Rockatansky. Kultowa rola (Toecutter)

Niech będzie to Sulik z „Fallouta 2”. Mój pierwszy NPC, do tego nieustraszony wojownik i oddany przyjaciel. (Uqahs)

Bohaterowie „Przeglądu Końca Świata” – za mięsiste charaktery ;-) (Veron)

Vault Boy, bo wspaniale personalizuje swoją osobą całą serię „Fallout”. Zastanawiałem się jeszcze nad Haroldem za jego historię i pojawianie się w kolejnych częściach gry, jednak to Vault Boy stoi obok mojego laptopa. Ta postać jest już ikoniczna, z tym sympatycznym designem i uśmiechem wspaniale kontrastującym z brutalnością postapokaliptycznego świata. (Wrathu)

Jakie wydarzenie społeczne lub polityczne (ze świata lub z Polski) ostatnich 15 lat uważasz za najbardziej „apokaliptyczne”?

Wezmę na siebie rolę czarnowidza i powiem, że nasze czasy ogólnie są mocno apokaliptyczne. W zasadzie każdy wiek miał swoje kryzysy i domniemane końce świata, lecz kulturę obecną można wręcz nazwać „kulturą wyczerpania”. Wszystko się przeżyło, a to co nowe, narzuca mordercze tempo życia. Takim wydarzeniem „lokalnie apokaliptycznym” będzie u nas katastrofa smoleńska, choć oczywiście, cudzysłów jest tu nieodzowny. Niemniej… Apokalipsa oznacza przecież „odsłonięcie”, a przy okazji tej tragedii wyszło, jak biedna, podzielona i krucha jest ta nasza polskość. We wszystkich wymiarach.
Jeżeli chodzi o świat, to wszystkie te ostatnie wątki wschodnie, Rosja i Ukraina, ale też wiosna arabska i jej niepokojące skutki (ekspansja islamu, ISIS), tragedia na wyspie Utoya, katastrofy naturalne, z których każda była apokalipsą dla dotkniętych nimi osób… Naprawdę, to pole jest ogromne, nie trzeba jakoś bardzo mocno szukać tej apokalipsy wokół siebie, bo jej potencjalnych przyczyn jest całkiem sporo. W całym świecie widać krach dotychczasowych form rozwiniętego społeczeństwa. Takie struktury jak rodzina, naród, sąsiedztwo — albo się rozpadają i dość desperacko szuka się dla nich zastępstwa, albo też przybierają dziwne formy: drapieżnego oddziaływania na dzieci i młodzież przez media i rządzących, nacjonalizmu, fanatyzmu, konsumpcjonizmu. (Cichutki Spec)

Na krótką metę największy potencjał apokaliptyczny wydaje się mieć powrót Rosji do imperialnej polityki. Co faktycznie było najważniejsze, okaże się, jak zwykle, po czasie. Obstawiam, że będzie miało naukowy charakter (oraz społeczne i polityczne skutki). Pewnie już jest, tylko potencjał nie został jeszcze rozpoznany. (Jerzy)

Wybranie Korwina do Europarlamentu (Nightmaster)

WTC i konsekwencje, Putin i konsekwencje, islamiści i konsekwencje. Zobaczymy co pokaże przyszłość i jakie konsekwencje (żeby być konsekwentnym ;-)) przyniosą działania nieobliczalnych przywódców pokroju Kim Dzong Una albo Aliego Chamenei, bo że coś przyniosą, nie mam wątpliwości. (Veron)

Był taki czas, że działy się rzeczy, które mieliśmy okazję przeżyć tu, na miejscu, a kontekst przypominał tło fabularne political fiction. Jacyś ludzie przemycili paragraf zagrażający wolności w jakiejś dziwnej ustawie. Porozumienia za plecami narodów, a następnie wykrycie tego w porę przez kogoś, masowe protesty, hakowanie stron rządowych, zwykli ludzie wychodzący na ulice w maskach, finał V jak Vendetta tu, na żywo. Tak, mówię o styczniu 2012 i aferze związanej z ACTA. (Wrathu)

Czy jest jakiś prezent „w klimatach”, który podarował(a)byś lub chciałbyś otrzymać?

Replikę scara i gogle. To już nie miałabym wyjścia i musiałabym spróbować tych krzaków. :D. A bliżej rzeczywistości — książki, książki, książki, w każdej ilości. Luuuźno związane z klimatami. I pralinki. I marcepan, kocham marcepan. A cukier krzepi! Trzeba mieć siły do wybijania zombie. (Cichutki Spec)

Dla mnie? W ramach rozrywki – Wasteland 2. Najpierw jednak musiałbym otrzymać sprzęt, który go uciągnie. Więc jeszcze sobie trochę poczekam. (Jerzy)

Podarować, owszem, ostrze ze stali damasceńskiej, otrzymać bym chciał replikę mapy Krypty 13. (Nightmaster)

Z prezentów w klimatach to fajne są koszulki /jedną sobie zrobiłem/ i naszywki. (Toecutter)

Chciałbym schronową koszulkę, bo jakoś jeszcze nie mam ;-) (Veron)

O SCHRONIE

Co powiesz o działalności Schronu w mijającym roku? Czego mogłoby być więcej, czego mniej?

Trzynasty Schron powinien bardziej skupić się na tym, co w trawie piszczy, a mniej na sobie. Nurt postapokaliptyczny fantastyki jest jej nieodłączną częścią, fantastyka zaś jest częścią popkultury, ta kultury, kultura – życia, etc. Postapo nie istnieje w próżni, mówiąc krócej. Więcej publicystyki, zasobów stałych, mniej tak zwanego „zacieszu”. To otwarcie dotyczy też całej gamy tematów społecznych, warto o nich pamiętać. Liczę również cichutko na nowy, świeży lay strony. (Cichutki Spec)

Ambiwalentnie oceniam. Facebook kwitnie, a strona i forum więdnie. FB nie jest – delikatnie mówiąc – moim ulubionym medium. Mogę sobie pozwolić na luksus ignorowania go i korzystam z tego przywileju, dopóki się da. Podziwiam aktywność załogi na FB i doceniam jej efekty (prawie 3 tys. polubień robi wrażenie), ale nie sądzę, żeby decyzja o przeniesieniu praktycznie całej aktywności na portal społecznościowy była korzystna na dłuższą metę. Toż to – tu ucieknę się do demagogii i ideologii – dodatkowa zależność, której miłośnik postapo powinien unikać. Gdyby się dało ciągnąć na dwa baty, to może byłoby inaczej, ale Schron nigdy nie miał szerokiej kadry. Wiele forów więdnie, więc może to być ogólniejsza prawidłowość. FB to kanibal. (Jerzy)

Myślę, że od kilku lat dzieje się naprawdę dobrze. Mnóstwo patronatów i konkursów, dużo wartościowych tekstów w ciągle powiększającej się bazie na SG. Małą aktywność na forum rekompensuje prężnie działający Facebook. Jest dobrze, coraz lepiej. (Veron)

Nawet pomimo przeniesienia środka ciężkości w stronę mediów społecznościowych, Schron dalej prowadzi kolejne patronaty, konkursy – teraz także poprzez Facebooka. Choć pomogłoby, a nawet nie zaszkodziło, gdyby czytelnicy byli bardziej aktywni na forum, bo od bardzo obfitych lat 2010 i 2011 liczba nowych wiadomości na forum spadła średnio, na oko, jakieś dziesięć razy. Na Facebooku z kolei społeczność rośnie. Ilość lajkujących przewyższyła już jakiś czas temu ilość osób zarejestrowanych na forum. Znak czasów? Kliknięcie „Lubię to!” jest łatwiejsze od przejścia procesu rejestracji? Jakakolwiek przyczyna by nie była – Schron żyje i ma czytelników, gdziekolwiek by się nie udzielali. Co więcej, zainteresowanie jest też ze strony wydawnictw, a patronatów medialnych ciągle przybywa. W tym roku, między innymi, nad kolejnymi książkami z uniwersum Metro 2033. Jest dobrze, a będzie tylko lepiej. (Wrathu)

Czego życzył(a)byś redakcji oraz czytelnikom Trzynastego Schronu na kolejne 15 lat?

Poszerzania horyzontów. I bezpiecznego, zdrowego, szczęśliwego życia. (Cichutki Spec)

Przyjemności z życia. (DoPr)

Życzę im tego, czego i oni życzą mi. (Dr. Rectum)

Przetrwania. (Jerzy)

Kolejnych 100 radów. ;) (Nightmaster)

Żebyśmy za kolejne 15 lat mogli czytać podsumowanie 30 lat działalności. :) (Uqahs)

Siły (wy-/prze-)trwania. O resztę zadbamy. ;-) (Veron)

Aby wytrwali. I poprzez wytrwanie rośli w siłę. I żeby na piętnastu czy trzydziestu się nie skończyło. Chciałbym, żebyśmy zostawili na tej stronie coś po sobie i żeby stała się ideą przekazywaną z pokolenia na pokolenie, gdy nadejdzie czas. I żeby czytelnicy też przy nas wytrwali i o nas nie zapomnieli. (Wrathu)

NAJLEPSZE I NAJGORSZE

[Poza małymi wyjątkami, ranking dotyczy ostatnich +/- piętnastu lat. Jeśli niektóre pozycje nie znalazły się na listach, to z uwagi na to ograniczenie czasowe.]

Album muzyczny

+ Hocico, „Memorias Atrás” („The Day The Word Stopped”)/”Wrack and Ruin” („Maldiciones Para Un Mundo En Decadencia”); :wumpscut: „FuckIt” (Cichutki Spec)
+ Wrathu, „13” (Veron)
+ Nine Inch Nails, „Year Zero” (Wrathu)

Film

+ „Melancholia”; - „Bitwa pod Wiedniem” (Cichutki Spec)
+ „Zombieland” (Nightmaster)
+ „Matrix” (Toecutter)
+ „Księga Ocalenia”, „Droga”; - „2012” (Wrathu)

Gra

+ Fallout (1 & 2), Neuroshima (Cichutki Spec) (>15)
+ „Fallout: Brotherhood of Steel”; - Afterfall (Nightmaster)
+ „Fallout 3” (Toecutter)
+ „Fallout Tactics”, - „Fallout 3” (Veron)
+ „Fallout: New Vegas”, - „Bad Day LA” (Wrathu)

Komiks

+ „Punisher: The End”; - „The Walking Dead”(Nightmaster)
+ „Attack on Titan” („Atak Tytanów”) (Wrathu)

Książka

+ C. McCarthy „Droga”; - M. F. McHugh, „Po apokalipsie” (Cichutki Spec)
+ D. Głuchowski, „Metro 2033”; D. Głuchowski, „Metro 2034” (Nightmaster)
+ D. Głuchowski, „Metro 2033”; R. Nowakowski, „Rdza” (Toecutter)
+ „Metro 2033” (Wrathu)

Teledysk

+ Röyksopp, „What Else Is There?”; Mylène Farmer, „Désenchantée”; Pink Floyd, „High Hopes”; - Suicide Commando, „Die Motherfucker Die” (Cichutki Spec) (>15)
+ Tool, „Right In Two”; - Imagine Dragons, „Radioactive” (Wrathu)

NAJWAŻNIEJSZE DLA SCENY

Jest coś takiego jak scena? Może kiedyś było, ale w tej chwili to mitologia. Każdy sobie rzepkę skrobie w swoim grajdołku. Gotuje i doprawia stosownie do smaku. (Jerzy)
Old Town, Atomicon (Nightmaster)
Postanowienie o kontynuacji serii „Fallout”. Mogę się mylić, ale dla mnie to było bardzo istotne, jeśli chodzi o scenę postapo i mogło mieć wpływ na wspomniany tu i ówdzie „trend”. (Wrathu)

Złożyła i zredagowała: Cichutki Spec
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<< Nowiny | << Archiwum nowin

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer