<< Nowiny | << Archiwum nowin
31 stycznia 2013
[Trzynastolecie i Rok Schronu] Filmowe podsumowanie 2012 roku - 0:01 - Veron
Filmowe podsumowanie 2012 roku
Tytuł nowiny może wzbudzać wątpliwości, jestem tego świadom. Że dopiero teraz, że jak to powiązane ze schronowym jubileuszem?... Zaprawdę, powiadam Wam - na podsumowania zawsze jest czas ;-). A z XIII-leciem Schronu łączy się ono tak, że oto w urodzinowym 2012 roku udało nam się zobaczyć i zrecenzować dla Was wszystkie filmy w klimatach postapo, które miały swoją premierę na przestrzeni zaprzeszłych już dwunastu miesięcy. Mało tego, Trzynasty Schron po raz pierwszy w historii objął film patronatem medialnym - był to niemiecki "Hell". W tym krótkim i - podkreślam to - subiektywnym przeglądzie chciałbym jeszcze raz powrócić do tych obrazów (przypominam, że oceny wszystkich przywołanych filmów znajdziecie w dziale z recenzjami).

Filmowo był to dobry rok, bogaty w tytuły i przyzwoity jakościowo. Od 2011 jednak słabszy, brakło bowiem propozycji, które dorównałyby chociaż poziomem i klasą tak znakomitym obrazom jak "Melancholia", "Nie opuszczaj mnie" czy "127 godzin". Niemniej jeśli miałbym pokusić się o wytypowanie najlepszego filmu w klimatach 2012 roku byłyby to "Bestie z południowych krain". Benh Zeitlin sugestywnie buduje swój obraz z apokalips w skali mikro, pokazując, że aby skutecznie się im przeciwstawić, potrzebujemy przede wszystkim wiary w siebie i drugiego człowieka. Doprawione solidną dawką realizmu magicznego, "Bestie..." są jednym z najciekawszych filmów roku, co potwierdzają m.in. nominacje do Oscara w czterech kategoriach (w tym dla najlepszego filmu). Obraz, który pozostaje w pamięci na dłużej niż najlepszy blockbuster.

Kolejne świetne filmy wpadające w klimaty, a czerpiące lub osadzone w nurcie kina niezależnego to "Przetrwanie" - survivalowa jazda po krawędzi - i "Ostatnia miłość na Ziemi" - ciekawe spojrzenie na apokalipsę w osobistym wymiarze. Ten pierwszy frapował surowym klimatem i świetną rolą Liama Neesona. Drugi - subtelnym obrazem uczucia dwojga ludzi w obliczu nieuchronnie zbliżającej się zagłady. Ta kwestia znalazła też odzwierciedlenie w wakacyjnej komedii "Przyjaciel do końca świata". Film nie może być jednak w pełni udany, jeśli miłość, będąca jego fabularną osią, nie pojawia się naturalnie, lecz na rozkaz reżysera.

Filmem najmocniej osadzonym w kanonicznym obrazie postapokalipsy jest wspominany schronowy patronat, czyli "Hell". To zgrabne połączenie kina katastroficznego - dodatkowo z tematem na czasie, tak eksplikowaną przy okazji "majowego grudnia" A.D. 2012 nadmierną aktywnością Słońca - i horroru w stylu "Wzgórza mają oczy". Przyzwoita propozycja, podobnie jak średniometrażowy "Rammbock" - będąca stylistyczną wprawką zabawa z gatunkiem zombie apocalypse.

W odróżnieniu od niemieckojęzycznych produkcji kompletną porażkę zaliczyły natomiast filmy rozgrywające się za naszą wschodnią granicą. Ufoapokalipsa w "Najczarniejszej godzinie" i bezczelnie zmarnowany potencjał okolic czarnobylskiej elektrowni w "Czarnobyl. Reaktor strachu" mogły się podobać jedynie pod względem realizacji. A to i tak bez rewelacji. Do tego niechlubnego grona z przykrością zaliczyć też muszę najnowszą odsłonę świetnie rozpoczętej onegdaj serii "[Rec]", o podtytule "Geneza". Odejście od konsekwentnego stylu nie przyniosło filmowi nic dobrego, przez co da się go oglądać przez kwadrans. Potem to już czysta karykatura.

Podobnie nie przemówiły do mnie docenione na Schronie i nie tylko "Dredd 3D" oraz "Iron Sky". Oba wymęczyły mnie srodze fatalną narracją, scenariuszowymi gułami i osobliwą grą ze swoją konwencją - pierwszy zbyt mocnym przez co odpychającym w niej osadzeniem, drugi indolentną z niej zgrywą. Filmy znalazły jednak uznanie pośród pozostałych redaktorów. Squonk o "Iron Sky": "Pruski dryl, dobrze skrojone mundury, kształtne twarze, dobrze zbudowane ciała - każdy misiaczek i misianka czująca klimaty, nawet i bez kryptonaziolskich sympatii od razu zastrzyże na to uszami. Takie są prawa popkultury, która dobrze podana może latami bawić i uczyć (poprzez bycie źródłem inspiracji do samodzielnych poszukiwań) kolejne pokolenia smakoszy dobrej rozrywki." Zagłoba o nowym "Dreddzie": "Brakuje tutaj moralizatorstwa, pustych dywagacji na temat znaczenia bohaterstwa, romantycznego wątku, ciapowatego kompana nieumiejętnie starającego wprowadzić wątek komediowy czy patetycznych politycznych intryg, usilnie próbujących nawiązać do rozpustności finansjery lub korupcji władzy. I Bogu dzięki! Zamiast tego widz otrzymuje to, o czym wielokrotnie wspominali w swoich modlitwach fani kina akcji rodem z ubiegłego wieku."

Na koniec słowo o blockbusterach, które przez cały rok trzymały niezły poziom. "Battleship: Bitwa o Ziemię" i kolejna część niekończącej się opowieści pod tytułem "Resident Evil" zyskały w moich oczach porządną realizacją i radochą w opowiadaniu. Choć to filmy bardziej nawet niedopracowane fabularnie od wspomnianych akapit wyżej, oglądanie ich dostarcza niewspółmiernie więcej przyjemności. Ciekawym zjawiskiem okazał się też "Dom w głębi lasu" - powodowany autentyczną miłością twórców do kina w ogóle, zgrabny zlepek motywów i konwencji.

Co nas czeka w bieżącym roku? Jedna premiera w klimatach - "Życie Pi" - już za nami. Jak najszybciej postaramy się też ocenić katastroficzne "Niemożliwe". Nowych "Mad Maksa" i "Terminatora" raczej się nie doczekamy, lato przywita nas jednak bombastycznym "Pacific Rim" w reżyserii Guillermo del Toro i - wszystko na to wskazuje - mocno postapokaliptycznym "1000 lat po Ziemi" z udziałem dwóch pokoleń aktorskich Smithów (Willa i jego syna Jadena). Ciekawie zapowiada się ponadto "Phantom" z rolą Eda Harrisa oraz kumpelska komedia w gwiazdorskiej obsadzie, "This Is The End". A więc i w 2013 - roku Trzynastego Schronu - powinno być z filmami wcale nieźle.

Postaramy się utrzymać poziom i zrecenzować dla Was wszystkie tegoroczne premiery w klimatach. Czytajcie Trzynasty Schron!
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<< Nowiny | << Archiwum nowin

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer