<< Nowiny | << Archiwum nowin
10 października 2012
Quo vadis #2 - 15:20 - nie wiem
Człowiek spadnie prosto z nieba. Na takie rzeczy nic się nie poradzi. Świat leci do przodu, ludzie lecą też w różnych kierunkach (jak przy wybuchu granatu, hie hie hie…). Wszystko leci, jak to powiedział Pan Tarej. Czy coś w ten deseń.

Hola! Koniec z głupimi żartami, z których nikt się nie śmieje (i nic dziwnego). Czas na nieziemską zabawę umysłową rodem z Atomic. Oto bowiem stajemy przed znamienitym faktem, że Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki przyznano dwóm naukowcom próbującym okiełznać potęgę atomów. Chociaż w tym momencie sprawę trzeba uściślić. Energię atomową wykorzystujemy nie od wczoraj, ale na skali Kardaszewa wciąż znajdujemy się na pozycji najmniej rozwiniętej cywilizacji. Żeby przeskoczyć na poziom pierwszy, będziemy musieli wykorzystywać całą dostępną na ziemi energię, zainteresować się budową sfery Dysona, ale możemy zacząć od pierścienia Nivena. Dodatkowymi wymogami do uzyskania awansu są również: umiejętność jedzenia pączków bez oblizywania się oraz zbudowanie technologicznej osobliwości. I chociaż pierwszy z tych dwóch ostatnich wymogów jest szalenie interesujący i z pewnością wielu z Was chciałoby czegoś więcej się o nim dowiedzieć, to w tej nudnej nowinie zajmiemy się tematem technologicznej osobliwości. A raczej odkryciami, które być może już za niedługo spowodują jej stworzenie. Tym razem zamiast wykorzystywania energii atomów, trzeba zwrócić uwagę na ich wyjątkowe właściwości.

Laureatami Nagrody Nobla w szlachetnej dziedzinie fizyki zostali Serge Haroche i David J. Wineland. Pierwszy z nich zajmuje się badaniami nad problemem utrzymania stanów kwantowych atomów. Dlaczego to takie ważne? Otóż cała sprawa polega na tym, że odpowiednio dużo atomów, które mogą przyjmować różne stany (stany kwantowe) lub też znajdować się w dwóch miejscach jednocześnie, można wykorzystać jako świetną maszynę obliczeniową. Atomy będące w kilku stanach jednocześnie mogą reprezentować kilka liczb w tym samym czasie. Wynika z tego, że można wykonywać wiele obliczeń naraz. Obliczenia przeprowadzane na takim komputerze kwantowym byłyby znacznie szybsze niż obliczenia wykonywane na tradycyjnym komputerze, gdyż nie bazowałyby na sekwencyjności wykonywania działań. W czym tkwi problem? Otóż stany kwantowe atomów bardzo trudno jest utrzymać wystarczająco długo, by je zbadać, tzn. odczytać wynik obliczeń. W tym świetle osiągnięcie Haroche, który zdołał opóźnić proces dekoherencji (utraty informacji o układzie kwantowym wskutek jego oddziaływania z otoczeniem), jest nieocenione.

Drugą ważną kwestią – oprócz jak najdłuższego utrzymania stanów kwantowych atomów – jest umiejętna obserwacja (odczytanie) tych atomów. Jeżeli myślimy o fizyce w skali makro (znacznie większej od atmów), to nie musimy martwić się wpływem obserwacji na wynik pomiaru (chyba że ktoś pod nieodpowiednim kątem patrzy na wskazówkę przyrządu pomiarowego). Niestety w skali mikro każda obserwacja układu oznacza oddziaływanie tego układu z innym układem (np. fotonami), co prowadzi do zniszczenia obserwowanego układu. I ten problem starała się rozwiązać dwójka tegorocznych noblistów. Ich pomysłem było określenie stanu atomów poprzez superpozycje światła i atomów, powodujące jeydnie minimalne zniszczenie tego stanu (o ile całość tego odkrycia rozumiem wystarczająco, by napisać o tym nowinę, o tyle to ostatnie zdanie, na czele ze sformułowaniem zaczerpniętym ze źródła nowiny: "minimalnie zniszczyć" jest poza zasięgiem mojego pojmowania, dlatego wybaczcie, ale lepiej tego nie ujmę). Niestety obecnie naukowcom udało się kontrolować piętnaście atomów jednocześnie. To jeszcze zbyt mało, żeby mówić o przełomie (według dra Demkowicz-Dobrzańskiego z Wydziału Fizyki UW aby osiągnąć wydajność lepszą od tradycyjnego komputera, musimy mieć zdolność kontrolowania ponad tysiąca atomów). Tak czy inaczej, od czegoś trzeba przecież zacząć.

A jak to się ma do osobliwości technologicznej? Wiemy, że osobliwość technologiczna, to taki, hipotetyczny jak na razie, punkt w historii, w którym nastąpi lawinowy rozwój technologii. Jedną z przyczyn takiego gwałtownego zjawiska może być odkrycie sztucznej inteligencji potężniejszej od inteligencji człowieka, która z kolei, działając bardzo szybko, może stworzyć jeszcze lepszą sztuczną inteligencję lub też ulepszyć samą siebie. Co się stanie potem – trudno przewidzieć, chociaż dostępnych scenariuszy jest mnóstwo. Słowem kluczem w całym tym procesie jest czas, a więc i szybkość. Komputer kwantowy z pewnością byłby przełomowy, jeśli chodzi o szybkość operacji. A wtedy czas potrzebny na uzyskanie wyników znacznie by się skrócił.

Koniec końców, wylądujemy w trzech miejscach jednocześnie. Jednym z nich jest jakaś spokojna planeta, położona z dala od zgiełku Układu Słonecznego, na której nasze prawnuki przeprowadzają reakcje termojądrowe w ciepłe, niedzielne popołudnie. Drugie miejsce to ruiny zniszczonego przez inteligentnego robota-zabójcę domu, pod którymi znajdujemy świetne schronienie przed buntem maszyn. A trzecie miejsce? Atomice oczywiście.

To droga ku komputerom kwantowym. Jeśli powstaną, spowodują spustoszenie w wiadomości.gazeta.pl
Skala Kardaszewa w Wikipedia.pl
Technologiczna osobliwość w Wikipedia.pl
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<< Nowiny | << Archiwum nowin

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer