<< Nowiny | << Archiwum nowin
03 maja 2011
Japoński kataklizm - 12:54 - Gość 13S
Tekst newsa napisał Jerzy, wrzucił Uqahs.

Wiedza i życie
Tak można by zatytułować cykl artykułów w najnowszym, majowym numerze miesięcznika Wiedza i Życie. Zainteresowanym szczególnie polecam napisany przez ekspertów z Zespołu Analiz Reaktorowych w IPJ w Świerku - "Co się stało w Fukushimie?"

Autorzy zaczynają od podstaw, czyli konstrukcji elektrowni i fizyki procesów zachodzących w reaktorze. Przedstawiają technologię eksploatacji i opisują stosowane w Fukushimie zabezpieczenia. Szczegółowo rekonstruują katastrofę i jej przyczyny, oraz przebieg akcji ratunkowej. Analizują skażenia i stopień zagrożenia dla ludności.

Najciekawsza jest ocena skutków katastrofy i jej wpływu na przyszłość energetyki jądrowej. Eksperci podkreślają, że w elektrowni nikt nie zginął, ani nie został napromieniowany w stopniu zagrażającym zdrowiu. Reaktory wytrzymały ekstremalne trzęsienie i wyłączyły się automatycznie. Problemy w elektrowni zostały spowodowane brakiem niezbędnego zasilania, gdy rezerwowe źródła zostały w znacznym stopniu zniszczone przez tsunami o nadzwyczajnej skali. Przy ocenie nie można - według nich - pomijać faktu, że czterdzieści innych elektrowni jądrowych pracowało bez przerwy, zapobiegając w ten sposób katastrofie humanitarnej spowodowanej brakiem prądu. Alternatywne elektrownie nie mogłyby tego zapewnić. Gazowe są bardzo wrażliwe na trzęsienia, a słabością węglowych są niewielkie zapasy paliwa i konieczność stałego transportu wrażliwymi liniami kolejowymi.

Autorzy zastrzegają też, że 7 - najwyższy - stopień zagrożenia w skali INES, taki sam jak w Czarnobylu, nie oznacza tego samego. Przykładowo, emisja radioaktywnego cezu-137 była 10 razy mniejsza. Taka klasyfikacja katastrofy w Fukushimie jest skutkiem łącznego potraktowania czterech awarii (o stopniach 5, 5, 5, i 3), co nie było do tej pory praktykowane. Podsumowując, technologia się sprawdziła, a skażenia są mniejsze od zaobserwowanych podczas wielu innych katastrof przemysłowych.

Na uwagę zasługuje też artykuł "Zdążyć przed wstrząsem" Andrzeja Hołdysa, o japońskich systemach ostrzegania przed trzęsieniami ziemi i tsunami. Ten pierwszy oparty na błyskawicznym przekazie informacji i często automatycznej reakcji (pociągi, windy) sprawdza się całkiem dobrze. Wraz z asejsmicznym budownictwem i ciągłym szkoleniem całego społeczeństwa, skutecznie minimalizuje ofiary i straty materialne. Ten drugi, mimo dużych nakładów i gigantycznych inwestycji w falochrony, nie potrafił zapobiec tragedii. Chyba nie mógł, wobec nieoczekiwanej skali kataklizmu.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<< Nowiny | << Archiwum nowin

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer