< SCHRONKULTURA | << LITERATURA
Robert J. Szmidt - Szczury Wrocławia. Kraty

Okładka książki 'Szczury Wrocławia. Kraty' Autor: Robert J. Szmidt
Tytuł: Szczury Wrocławia. Kraty
Wydawnictwo: Wydawnictwo Insignis
Data wydania: 2019
Liczba stron: 616
ISBN: 978-83-65743-88-6 / 978-83-66071-68-1 (e-book)

Pierwsza część Szczurów Wrocławia miała premierę w kwietniu 2015 roku. Długo przyszło nam czekać na kontynuacje sagi o nieumarłych, w międzyczasie ukazały się inne książki Roberta Szmidta (w tym dwie z Uniwersum Metro 2033). Z moją (pozytywną) opinią o Chaosie możecie zapoznać się na Lubimy Czytać, a ja jedynie krótko wspomnę, że książka spotkała się z mieszanymi rekcjami czytelników. Jedni chwalili “bohatera zbiorowego” oraz nietypowe zombiaki, dla innych to były główne zarzuty wobec Szczurów Wrocławia. Rozumiem także, że dla wielu realia komunistycznej Polski to większe science fiction niż powłóczące nogami trupy. Bywa.

Gdy skończyłem czytać Chaos zastanawiałem się, jak autor wybrnie z pewnych fabularnych rozwiązań. Chociażby charakterystyka zombiaków pojawiających się na kartach książki Roberta Szmidta sugerowała, że będzie bardzo, bardzo ciężko je pokonać. Poza tym autor eliminował swoich bohaterów tuzinami. Drugi tom sagi uznaje za bardziej wyważony - akcja nie gna na łeb na szyję, nie skacze między wieloma lokacjami czy bohaterami. Można wyróżnić trzy główne watki, które niekiedy się przeplatają. Kraty to nie jest podtytuł przypadkowy (okładka też nie) – wrocławskie więzienie jest dla fabuły niezwykle ważne. Czytając Kraty dowiecie się dlaczego.

Dużo łatwiej śledzić losy postaci, także czytelnicy którzy zmagali się z licznymi przeskokami w Chaosie powinni być zadowoleni. Dzięki obserwacjom poczynionym przez kilka rozgarniętych postaci (jak doktor Arendzikowski), poznajemy nowe fakty o nieumarłych. Dla mnie jest to również wyjaśnienie niektórych sytuacji z tomu pierwszego oraz potwierdzenie pewnych teorii, które obmyśliłem w czasie czytania Chaosu. Zombie zebrały już krwawe żniwo, aczkolwiek we Wrocławiu nadal walczą o przetrwanie ostatnie niedobitki. Sytuacja wygląda tragicznie, a na horyzoncie pojawia się kolejne zagrożenie. Będzie brutalnie i krwawo. Na sytuacje, które mają miejsce w Kratach nie przygotowały nas nawet rzeźnie z Chaosu. Tym razem Robert Szmidt sięgnął po inne “narzędzia” i przyznam szczerze, że niektóre fragmenty książki mogą naprawdę wstrząsnąć wrażliwymi czytelnikami. A bardzo jestem ciekaw reakcji innych ludzi. Jeżeli książki budzą emocje, i myśli się o fabule długo po lekturze, to znaczy że autor odwalił kawał dobrej roboty.

Ilustracja do recenzji książki 'Szczury Wrocławia. Kraty'
Zestaw kolekcjonerski 'Szczurów Wrocławia. Kraty'.

W sumie przyczepiłbym się tylko do dwóch rzeczy: jedna jest "kosmetyczna" (narrator czasem używa mocniejszego słownictwa, a mi to nigdy nie pasowało w historiach, w których narrator nie jest zarazem bohaterem), druga to lekki rozdźwięk między ostatnim rozdziałem, a epilogiem (dlatego czekam na tom trzeci).

Kontynuacje książek (również filmów i gier) nierzadko są słabsze od pierwszych tomów. Zwłaszcza w trylogiach – otwarcie i finał z przytupem, a części środkowe są często tylko łącznikiem miedzy nimi. W przypadku Krat spokojnie mogę powiedzieć, że tom drugi jest lepszy od pierwszego. Nadal trzyma w napięciu, autor sprawnie prowadzi wątki i stawia fabułę na pierwszym miejscu. Decyzje i działania bohaterów mają konsekwencje - jak w życiu nie zawsze te, na które się liczyło (w Chaosie był to na przykład plan pozbywania się zarażonych poprzez kremację). Ludzie giną z wielu powodów – głupota, przypadek, działanie bądź bierność innych, bycie w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze (akurat to ostanie mogę nawet zdefiniować – Wrocław, sierpień 1963 jest niewłaściwym miejscem i niewłaściwą porą). Wiele rozdziałów kończyłem z planem "na to posiedzenie wystarczy", a wychodziło na to, że nadal siedzę i czytam. Rano wstawałem do pracy jak prawdziwy zombie...

Ilustracja do recenzji książki 'Szczury Wrocławia. Kraty'
Sam Robert J. Szmidt w swoim warsztacie pracy.

Jako bonus otrzymujemy opowiadanie Szkodniki Piotra T. Dudka. Tekst, który mi się w sumie podobał, aczkolwiek to zupełnie inny klimat (dużo luźniejszy). Początkowo założyłem, że jest to opowiadanie osadzone w uniwersum Szczurów Wrocławia. Można je sobie zostawić na deser. Mam za sobą tuziny książek o zombiakach, większość napisaną przez amerykańskich autorów. I wiecie co? Po przeczytaniu Krat pomyślałem sobie, że wcale nie odstajemy od czołówki.

Dziękuje Squonkowi z Trzynastego Schronu oraz wydawnictwu Insignis za możliwość zapoznania się z tekstem przed premierą.

© 2019 Michał 'Saladyn' Misztal

Informacja o autorze:
Saladyn to wieloletni, aktywny uczestnik sceny Fallouta i fantastyki postapokaliptycznej. Obecnie jest redaktorem serwisu Post-Apokalipsa Polska, prowadzi również stronę społecznościową Saladyn.

< SCHRONKULTURA | << LITERATURA