Trzynasty Schron - Postapokalipsa i Fallout
Grudzień 07, 2019, 08:09:12 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Czy wiesz że... na Trzynastym Schronie wciąż działa system ankiet. Oddaj głos w aktualnej ankiecie
 
   Strona główna   Pomoc Kalendarz Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Krótka Historia Wielkich Robotów - Mini-Felieton  (Przeczytany 8 razy)
Rezro
St. chorąży
*
Wiadomości: 4053


Why you people care so much where your souls are?


« : Grudzień 04, 2019, 05:45:04 »

Sam się dziwię że jeszcze tego nie napisałem, czas więc nadrobić:



Macha! Wielkie Roboty z Japonii. Szkoda tylko że żadne z tych stwierdzeń nie jest prawdziwe. Termin "mecha" będący zresztą adaptację z Angielskiego i znaczy tyle co "machina", jest terminem stosowanym tylko na Zachodzie. Sami Japończycy stosują tu termin Super Robo, bądź w przypadku bardziej realistycznych odmian "Real Robo". Sam koncept również nie pochodzi z Japonii, a wywodzi się z pulpowego SF gdzie ów był analogią do broni masowego zniszczenia przed powstaniem bomby atomowej. Sam koncept był zresztą stosowany sporadycznie i zyskał na znaczeniu w przypadku późniejszego Diesel Punku. Za pierwszego wielkiego Robota uznaje się Parowy Dom Juliusza Verne, choć koncept zdobył na popularności wraz z Wojną Światów HG Wellsa. Koncept trafił do Japonii dopiero po wojnie, w skutek importu kultury dokonanego przez Amerykanów.



W roku 1956 ukazuje się manga Mitsuteru Yokoyamy zatytułowana Tetsuin 28-go (Iron-Man 28). Opowiadająca o chłopcu Shotaro Kanedzie który dostaje w spadku superbroń, skonstruowaną przez ojca na rzecz wojny (tak z Aliantami). Za jego pomocą chłopiec musi rozwiązać szereg sekretów z przeszłości. Robot ten był jeszcze kontrolowany za pomocą zdalnego kontrolera. Manga doczekała się wersji Tokusatsu (Japońskie kino FX) w 60'tym, animowanej serii TV 63-66 (wydanej jako Gigantor), reboota z lat 80'tych, który jednak podążał szlakami późniejszych serii Super Robo i kolejnego w w 93'cim który już pojechał po bandzie tracąc praktycznie jakikolwiek związek z oryginałem. Dopiero wersja z 2004 powraca do ducha serii, przy współczesnej narracji i jest wyśmienita. Polecam! I dla tych co myślą że jet to analogia broni jądrowej, powiem że to jest dosłownie prototypowy Metal Gear (sorry za spoiler, ale musiałem to zaadresować). Jest jeszcze film aktorski z 2005 i wyprodukowana niedawno wersja chibi (dla dzieci) o których nie mam zdania.



Po sukcesie Tetsuin z powodu wykupionej już licencji Yokoyama dostaje zlecenie of studia Toey (ci od Super Sentai) na napisanie serii przeznaczonej dla nich. Giant Robo opiera się na podobnym scenariuszu, wprowadza jednak pewne zmiany. Daisaku Kusama jest nastolatkiem (który kontroluje robota słownie za pomocą zegarka) który zostaje pomylony przez organizację terrorystyczną Big Fire z agentem specjalnym United Nations, Azumą. W skutek tego wchodzi w posiadanie tajnej broni tej organizacji a mianowicie Giant Robo 1. I ponownie, jeśli ktoś wierzy w mit o atomowej traumie to w trzecim zeszycie mangi pojawia się bomba wodorowa. Toei oczywiście podeszła luźno do propozycji i w ich adaptacji Tokusatsu z 67'go, Big Fire to kosmici. W roku 92'm ukazuje się kolejna luźna adaptacja Giant Robo: The Day the Earth Stood Still która jest autentycznie jednym z lepszych anime jakie widziałem. W niej genialny naukowiec Franken von Vogler wynajduje niewyczerpalne źródło energii, po czym jednak wariuje i tworzy niebezpieczne rdzenie zdolne wyłączyć zasilanie na całym świecie. Te próbuję przejąć organizacja terrorystyczne Big Fire, na przeciwko której staje Policja Międzynarodowa oraz nastoletni Daisaku kontrolujący zabytkowego wielkiego robota zasilanego reaktorem jądrowym (a więc niepodatnego na działanie rdzeni). A i wszyscy mają supermocne kung-fu, ale nie należy się tym zwieść. Seria jest świetna! W roku 2007 ukazuje się anime i manga rebootująca serie, nawiązująca jednak do serii TV a więc nie tak dobra, choć wciąż niezła.



Po adaptacji Giant Robo, Toei idzie za ciosem i wydaje Mazingera Z (znanego na zachodzie jako Tranzor Z) wraz z mangą w 72'm napisaną przez Go Nagaia, czyli pierwsze faktyczne Super Robo. W niej robot kontrolowany jest za pomocą małego pojazdu który przyczepia się do głowy robota. Jest to więc pierwszy faktycznie pilotowany wielki robot. Fabuła podobnie ja w Giant Robo dotyczy starożytnych i jakże by inaczej, obcych cywilizacji. Seria ma ponad dwadzieścia różnych adaptacji, więc wspomnę jedynie o Mazinger Z: Infinity z 2017'go który jest kontynuacją oryginału. Chyba bodajże jeszcze był niezły remake ale za cholerę nie chce mi się go szukać. Chyba Shin Mazinger coś tam... nie jest to w mojej opinii najlepsza seria.



Getter Robo ro pierwszy kombiner i co ciekawe taki co ma sens. Getter był złożony z trzech myśliwców które w różnej kombinacji tworzyły inne maszyny. Seria która ukazała się w 74'm (też od Toey i Go Nagaia) szybko doczekała się tytułu Króla Super Robotów i licznych kontynuacji. Współczesny remake New Getter Robo z 2004'go był o ile pamiętam całkiem niezły. Szkoda tylko że późniejsze designy combinerów nie miały tyle sensu co ten.



Anime zwiastujące wielką zmianę w gatunku, konkretnie koniec dominacji Toei. W serii tej z 75'go robot nie jest tylko robotem, a starożytnym artefaktem kosmitów i tak też jest traktowany. Choć sama seria nie jest zbyt dobra to wpłynęła ona na takie serie jak Neo Genesis Evangelion (warunkowo polecam, z zastrzeżeniem że seria traci sens tak gdzieś w połowie bp wkurzony autor zaczął trollować). Kolejne adaptacje jednak nie są dobre. A i jest to seria stworzona przez Sunrise i "króla wielkich robotów" Yoshiyuki Tomino. Od tego momentu to oni zaczynają dominować rynek, z seriami takimi jak Voltas V i Zambot 3 z 77'go. W tym okresie nastąpił prawdziwy wysyp, w większości niezależnych serii z gatunku, np. popularny w Polsce Generał Daimos z 78'go.



W roku 79'm Tomino tworzy Gundama (seria Mobile Suit Gundam) i tym samym morduje Super Robo. Te co prawda wychodziły jeszcze w kolejnych latach z seriami takimi jak Beast King GoLion z 81'go, zaadoptowanym jako Voltron ale były to niedobitki. Gunadam jest rewolucyjny. Seria jest bowiem dramatem wojennym dla nastolatków z niejednoznaczną polityką i robotami traktowanym jako autentyczny sprzęt a nie przerośnięty superbochater. Anime to stworzyło gatunek Real Robo, a kolejne serie Tomino takie jak Dougram i Xabungle, o licznych kontynuacjach Gundama takich jak świetny Zeta Gundam tylko przypieczętowały los (w parze z dramatem Ideon, w którym Tomino wypunktował pewne bzdury gatunku, jak np. w pewnym momencie bohaterowie przestają korzystać z kombinacji trzymając robota złożonego). Gundam był też jedną z pierwszych od lat długich serii.



W roku 82'm wychodzi seria The Super Dimension Fortress Macross. Kolejna wielka seria Real Robo z zarąbistymi transformerami-myśliwcami. To moment kiedy Super Robo zaczyna praktycznie znikać z wysypem tym razem serii Real, takimi jak: Dunbine, MOSPEADA, L-Gaim, Southern Cross, itd. Na zachodzie po debiucie w Empire Strikes Back z 80'go, ludzie dostają jedynie gównianego Robotech'a, przez co mieszkańcy zachodu pozostają nieświadomi dorobku Japonii zawieszając się anachronicznym Voltronem i "realizmem" MechWarriora z 86'go nie zdając sobie sprawy że...



...już w 83'm wyszedł Armored Trooper Votoms. Mecha tak realistyczne że istnieją naprawdę. Nie żartuję! Wzorowany na tym designie Kuratas jak najbardziej istnieje! od tego momentu anime przestaje już próbować i kolejne serie są już bardziej nastawione na akcję. Wychodzą też już wtedy dojrzałe odmiany tego gatunku takie jak: Dragonar, Gunbuster, Detonator Orgun, Patlabor i honorowa wzmianka dla Tekkaman Blade (nie do końca prawdziwe mecha, ale jedna z moich ulubionych serii).



Tak od 94'go zaczyna się zapaść gatunku. Realim się przejadł i nastaje moda na magię, z seriami takimi jak: The Vision of Escaflowne, Magic Knight Rayearth (seria magical girl znana z zaskakującego tragicznego zakończenia), no i trudno nie wspomnieć o Evangelionie. Serii zarówno wielkiej jak i kontrowersyjnej, która to zmieniła po raz kolejny obraz gatunku. Niestety nie na lepsze. Ten praktycznie kwiczy do końca lat dziewięćdziesiątych, kiedy to gatunek zaczyna wydrapywać się z dziury. Tu warto wspomnieć Ghost in the Shell oraz The Bog O. Jak na ironię wtedy to gatunek był bardzo gorący na zachodzie, gdy w końcu ludzie zaczęli odkrywać Real Robo. Choć szroty takie jak Gunadam Wing nie pomagały.



Powiedziałbym tak że od 2002'go następuje odrodzenie gatunku. Wtedy to wychodzi świetny mix komedii i akcji na serio jakim jest świetny seria Full Metal Panic!, to czym powinien być Evangelion a więc RahXephon, oraz Macross Zero i GitS: Stand Alone Complex, choć Gundam nie podniesie się do Gundam 00 z 2007'go (wtedy też wyszedł remake Votoms: Pailsen Files, Broken Blade i Code Geass). O rebootach klasyków nie mówiąc (bo te wspomniałem wcześniej), choć były też niewypały jak Aquarion i Gundam SeeD. Ostatnia dekada jest jednak bardzo nierówna. Z jednej strony świetny Gundamy: Unicorn, Origin i Thunderbolt. Z drugiej przeciętny AGE i szroty jak Build Fighters oraz Iron-Blooded Orphans. Cała reszta to w większości przeciętniaki i odgrzewane kotlety, a Macross dosłownie zdechł. Z kilkoma niezłymi wyjątkami jak Gargantia, czy Aldnoah.Zero. Choć na zachodzie mamy teraz mały renesans (głównie w związku z pojawieniem się pierwszych prawdziwych takich konstrukcji, ale o tym jest osobny temat).

Na czerwono serie które osobiście polecam.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 04, 2019, 14:12:37 wysłane przez Rezro » Zapisane
Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Kanał RSS Trzynastego Schronu Trzynasty Schron na Twitterze Trzynasty Schron na Facebooku Trzynasty Schron na Tumblr Trzynasty Schron na Instagramie Postapokalipsa bez ograniczeń! Radia Trzynastego Schronu na TubaFM Trzynasty Schron na YouTube
Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2011, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!