Trzynasty Schron - Postapokalipsa i Fallout
Październik 18, 2019, 03:21:49 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Czy wiesz że... na Trzynastym Schronie wciąż działa system ankiet. Oddaj głos w aktualnej ankiecie
 
   Strona główna   Pomoc Kalendarz Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: „Dystrykt 9” jednak zawita do polskich kin  (Przeczytany 2759 razy)
Zagłoba
Porucznik - Redaktor
*
Wiadomości: 425


Prima Polonia, indopo i cristiani


« : Sierpień 11, 2009, 14:43:24 »

Bezpośredni link do newsa



Jednym z poważniejszych mankamentów ambitnych produkcji jest to, że się praktycznie w ogóle nie sprzedają. Powody takiego stanu rzeczy bywają różne jak przysłowiowa woda i ogień, a jest ich tyle, ile fanów kina, zaczynając od niedzielnych widzów, a kończąc na prawdziwych koneserach.

Najczęstszym argumentem polskich dystrybutorów jest to, że przeciętny odbiorca nie zrozumie ogólnego sensu ani przesłania jakie płynie z dzieła. Wszak ludzie idąc do kina w weekendowe wieczory najczęściej oczekują mało wyszukanej rozrywki. Kilka średnio wykwintnych żartów i pełna akcji przygoda z kolejnym, sztampowym twardzielem kina akcji, w zupełności wystarczy, aby przez te dwie godziny spędzone w sali kinowej, uciec od szarej codzienności. Nawet jeżeli jest to rozrywka owinięta w mocno sfatygowane opakowanie i podana na zardzewiałej tacy.

Co ciekawe przyczyna ta jest absolutnie trafna i potwierdzają to wyniki oglądalności. W Polsce największe tryumfy święcą rodzime, taśmowo tworzone komedie romantyczne, które nie różnią się od siebie praktycznie niczym, wliczając w to tych samych aktorów, którzy obecnie błyszczą na pierwszych stronach kolorowych tygodników. Tego typu filmy potrafią się utrzymać nawet kilka tygodni na pierwszym miejscu „Box Office”. Natomiast wspomniane ambitne, ledwo zdołają się utrzymać dwa tygodnie, ale... w multipleksach i znikają z repertuarów szybciej niż światło.

Dlatego decyzja o wydaniu ambitnego kina w Polsce, jest bardzo ryzykowna, szczególnie w czasach kryzysu, gdy przymusowym obcięciom ulegają budżety przeznaczone na kulturę i liczy się każda złotówka.

Jednym z filmów, któremu nigdy nie dane było trafić na ekrany polskich kin, miało być najnowsze dzieło Petera Jacksona „Dystrykt 9”. Tytuł w sprytny sposób porusza temat granicy tolerancji, dyskryminacji i rasizmu, które wciąż są widoczne we współczesnym świecie. Film już przed światową premierą (która to odbędzie się za cztery dni) został okrzyknięty „Łowcą Androidów XXI wieku” (co paradoksalnie mogło mu też zaszkodzić, bo wizjonerskie dzieło Scotta sprzedało się marnie i tryumfy zaczęło święcić dopiero na DVD).

Jak się jednak okazuje polscy dystrybutorzy, zapewne za sprawą nazwiska Jacksona i pochlebnych recenzji, postanowili zrobić nam miłą niespodziankę i „Dystrykt 9” zawita również i u nas. Kiedy? Dopiero 9 października, czyli blisko dwa miesiące po światowej premierze. Tym niemniej nie ma co narzekać, tylko trzeba uzbroić się w cierpliwość, bo kto jeszcze kilka miesięcy temu liczył na taki krok?

„Przedstawiciele pozaziemskiej cywilizacji przybyli 28 lat temu na Ziemię. Bez precyzyjnego planu, jak zorganizować życie uchodźców, ludzie odizolowali ich w "Dystrykcie 9" – zamkniętej dzielnicy Johannesburga. Powołana do jej nadzoru specjalna firma Multi-National United nie dba jednak o godziwe warunki dla przybyszy. Prawdziwym celem korporacji są badania nad odebraną im niezwykłą bronią. Do jej obsługi potrzebne jest jednak DNA obcych.

Konflikt między gospodarzami a emigrantami wybucha, kiedy pracownik MNU Wikus van der Merwe (Sharlto Copley) przypadkowo zarażony nieznanym wirusem zmienia swój kod genetyczny. Rozpoczyna się polowanie na nową istotę, której DNA pozwoliłoby ludzkości odkryć tajemnice supernowoczesnych, kosmicznych technologii.

Napiętnowany i odrzucony mutant podzieli dwa światy. Kto w "Dystrykcie 9" okaże się jego sprzymierzeńcem a kto wrogiem?”
opis za Filmweb.pl.

Źródło: Filmweb.pl
« Ostatnia zmiana: Sierpień 12, 2009, 02:10:57 wysłane przez Zagłoba » Zapisane

Litar
St. kapral
*
Wiadomości: 34


« Odpowiedz #1 : Sierpień 11, 2009, 20:08:50 »

Ja obrazy oglądam w galerii, nie w kinie. W owym co najwyżej filmy. Ale nieważne w końcu to tylko język polski, kto by go tam szanował.
Jako, że kiedy ostatnio z kimś na tym forum pisałem na ten temat, ale nie posłużyłem się żadnym autorytetem, to teraz to zrobię.
http://obcyjezykpolski.interia.pl/?md=archive&id=254
Zapisane
Micronus
Sojusznicy 13S
*
Wiadomości: 187


Lisek Jabłkowy


WWW
« Odpowiedz #2 : Sierpień 11, 2009, 20:39:33 »

Ja jednak jestem zdania, że to język jest dla ludzi, a nie ludzie dla języka. Język jest narzędziem skutecznego komunikowania się, on służy ludziom. Język nieustannie zmienia się, nie zawsze po myśli językoznawców, tym niemniej co do zasady obowiązuje to, co jest akceptowane przez większość, a jakoś nie zauważyłem, żeby całe tabuny czytelników toczyły pianę z ust, na używanie słowa obraz zamiennie z filmem. I chyba taka będzie kolej rzeczy w przypadku słowa obraz, sezon itp.
Dla mnie używanie właśnie słów obraz, produkcja, sezon - jest zwyczajnie wygodne, czytelnicy wiedzą o co biega, informacja jest czytelna i zrozumiała. A że puryści językowi troszkę się buzują - no życie.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 11, 2009, 20:45:06 wysłane przez Micronus » Zapisane

GrimFiction.pl - blog o postapo, cyberpunku, dystopii, ciężkim sci-fi i tym podobnych stworach. Recki filmów i gier, filmy krótkometrażowe, zwiastuny, nowinki.
nie wiem
Leseferyzm schronowy!
Gen. brygady - Redaktor
*
Wiadomości: 4777


Sejmik szlachecki musi być, a nie porządek!


WWW
« Odpowiedz #3 : Sierpień 11, 2009, 20:41:02 »

Tak - ze mną się kłóciłeś.

Istotnie - tutaj słowo "obraz" występuje aż 3 razy. tyle samo "film" i jedno określenie "produkcja" - można się już przyczepić.

Ale

Zastępowanie słowa "film" określeniem "obraz" nie jest błędem, szczególnie, jeśli w ten sposób chce się uniknąć powtórzenia. "Produkcja" też może być. Być może w tekście Zagłoby "obrazy" dałoby się ograniczyć do jednego, ale pamiętaj, że jedynym synonimem filmu jest jakiś jego określony gatunek. Np. zamiast ciągle pisać "film", można pisać "komedia"/"dramat"/""serial" - a to bardzo uboga lista (bo jeden film nie będzie równocześnie komedią, filmem dokumentalnym i dobranocką).
Zapisane

Oto człowiek stał się taki jak My (...)

***

Leseferyzm i konsultacja podstawą działania zdrowego systemu schronowego!
Zagłoba
Porucznik - Redaktor
*
Wiadomości: 425


Prima Polonia, indopo i cristiani


« Odpowiedz #4 : Sierpień 11, 2009, 21:47:06 »

Słowa "obraz" użyłem z braku lepszego synonimu słowa "film". Jak mi znajdziesz drogi Litarze jakieś lepsze określenie, to z ogromną rozkoszą i migiem wykasuje drażniący Cię wyraz i wstawię za niego Twoją propozycje Smiley Ja naprawdę jestem ugodowy człowiek i zachowywać się niczym Rejtan czy wszczynać sporów, o takie drobnostki nie zamierzam. Póki co znalazłem tylko jedno takie miejsce (i skrzętnie podmieniłem), w którym bez zbędnego skomplikowania zdania, można było użyć innego słowa. Przy dwóch innych zostawiam Ci "pole do popisu" Wink Mam nadzieje, że coś wynajdziesz i prócz wskazania błędu (nie mnie wyrokować czy masz tu racje czy nie, na filologię nie mam zamiaru się zapisać) potrafisz go poprawić.

Co do słowa "obraz", to nie uważam go za jakiś ogromny błąd. Tym bardziej nie czuje, abym tym tekstem zgwałcił polski język i przy okazji napluł mu w twarz. Zasadniczo każdy słownik ortograficzny przy definicji słowa "obraz" jako jedno ze znaczeń wskazuje "film". Więc nie rozumiem skąd, aż tak wielkie oburzenie? Poza tym ja owym newsem nie chciałem aspirować do tytułu "mistrza polskiej ortografii", tylko w przystępny i w miarę interesujący sposób (przynajmniej w teorii Wink ) starałem się przekazać pewną informację. Jak napisał wcześniej Micronus, czytelnicy wiedzą o co chodzi, co znaczy, że informacja jest zrozumiała oraz poprawna i o to mi chodziło.

Nigdy nie uważałem się za jakiegoś mistrza pióra (raczej za grafomana) i nie musisz mnie sprowadzać na ziemie, bo ja po niej stąpam raczej twardo. Trudno mi więc zrozumieć Twój atak na moją osobę i ten dość agresywny post - ale ok, ja się nie gniewam  Tongue
« Ostatnia zmiana: Sierpień 11, 2009, 21:48:49 wysłane przez Zagłoba » Zapisane

Holden
Major
*
Wiadomości: 1572



« Odpowiedz #5 : Sierpień 11, 2009, 21:56:35 »

Wszystko fajnie, tylko ten artykuł na Angorze zawiera jeden ogromny błąd a raczej przeoczenie, którego się dopuścił autor i powstały straszne dyrdymały. Nie wiem czemu, nie ma nawet wzmianki o etymologii słowa pictures, a przecież odnosi się one do początków kina, które są uniwersalne. Pierwsze filmy były wyświetlanymi obrazami, więc samo słowo obraz jest właściwsze niż film, a przynajmniej bardziej semantyczne. Dlatego też to słowo jest popularne w języku angielskim, ale moim skromnym zdaniem nie jest żadnym zapożyczeniem, po prostu w skutek skomplikowanej polskiej historii nie weszło nigdy do powszechnego użycia, aż do czasów dzisiejszych.

« Ostatnia zmiana: Sierpień 11, 2009, 22:17:48 wysłane przez Holden » Zapisane
Litar
St. kapral
*
Wiadomości: 34


« Odpowiedz #6 : Sierpień 12, 2009, 01:50:29 »

Przede wszystkim kiedy cały news jest na jeden temat, to nie trzeba czytelnikowi co dwa zdania przyponinać, że czyta o filmie.
Do tego można zawsze zamienić "film" na "dzieło". Przepraszam, za tę irytację, jestem uczulony na ten feralny obraz;/

A tu tekst bez obrazów:

Jednym z poważniejszych mankamentów ambitnych produkcji jest to, że się praktycznie w ogóle nie sprzedają. Powody takiego stanu rzeczy bywają różne jak przysłowiowa woda i ogień, a jest ich tyle, ile fanów kina, zaczynając od niedzielnych widzów, a kończąc na prawdziwych koneserach.

Najczęstszym argumentem polskich dystrybutorów jest to, że przeciętny odbiorca nie zrozumie ogólnego sensu ani przesłania jakie płynie z dzieła. Wszak ludzie idąc do kina w weekendowe wieczory najczęściej oczekują mało wyszukanej rozrywki. Kilka średnio wykwintnych żartów i pełna akcji przygoda z kolejnym, sztampowym twardzielem kina akcji, w zupełności wystarczy, aby przez te dwie godziny spędzone w sali kinowej, uciec od szarej codzienności. Nawet jeżeli jest to rozrywka owinięta w mocno sfatygowane opakowanie i podana na zardzewiałej tacy.

Co ciekawe przyczyna ta jest absolutnie trafna i potwierdzają to wyniki oglądalności. W Polsce największe tryumfy święcą rodzime, taśmowo tworzone komedie romantyczne, które nie różnią się od siebie praktycznie niczym, wliczając w to tych samych aktorów, którzy obecnie błyszczą na pierwszych stronach kolorowych tygodników. Tego typu filmy potrafią się utrzymać nawet kilka tygodni na pierwszym miejscu „Box Office”. Natomiast wspomniane ambitne, ledwo zdołają się utrzymać dwa tygodnie, ale... w multipleksach i znikają z repertuarów szybciej niż światło.

Dlatego decyzja o wydaniu ambitnego kina w Polsce, jest bardzo ryzykowna, szczególnie w czasach kryzysu, gdy przymusowym obcięciom ulegają budżety przeznaczone na kulturę i liczy się każda złotówka.

Jednym z filmów, któremu nigdy nie dane było trafić na ekrany polskich kin, miało być najnowsze dzieło Petera Jacksona „Dystrykt 9”. Tytuł w sprytny sposób porusza temat granicy tolerancji, dyskryminacji i rasizmu, które wciąż są widoczne we współczesnym świecie. Film już przed światową premierą (która to odbędzie się za cztery dni) został okrzyknięty „Łowcą Androidów XXI wieku” (co paradoksalnie mogło mu też zaszkodzić, bo wizjonerski obraz Scotta sprzedał się marnie i tryumfy zaczął święcić dopiero na DVD).

Jak się jednak okazuje polscy dystrybutorzy, zapewne za sprawą nazwiska Jacksona i pochlebnych recenzji, postanowili zrobić nam miłą niespodziankę i „Dystrykt 9” zawita również i u nas. Kiedy? Dopiero 9 października, czyli blisko dwa miesiące po światowej premierze. Tym niemniej nie ma co narzekać, tylko trzeba uzbroić się w cierpliwość, bo kto jeszcze kilka miesięcy temu liczył na taki krok?

„Przedstawiciele pozaziemskiej cywilizacji przybyli 28 lat temu na Ziemię. Bez precyzyjnego planu, jak zorganizować życie uchodźców, ludzie odizolowali ich w "Dystrykcie 9" – zamkniętej dzielnicy Johannesburga. Powołana do jej nadzoru specjalna firma Multi-National United nie dba jednak o godziwe warunki dla przybyszy. Prawdziwym celem korporacji są badania nad odebraną im niezwykłą bronią. Do jej obsługi potrzebne jest jednak DNA obcych.

Konflikt między gospodarzami a emigrantami wybucha, kiedy pracownik MNU Wikus van der Merwe (Sharlto Copley) przypadkowo zarażony nieznanym wirusem zmienia swój kod genetyczny. Rozpoczyna się polowanie na nową istotę, której DNA pozwoliłoby ludzkości odkryć tajemnice supernowoczesnych, kosmicznych technologii.

Napiętnowany i odrzucony mutant podzieli dwa światy. Kto w "Dystrykcie 9" okaże się jego sprzymierzeńcem a kto wrogiem?” – opis za Filmweb.pl.


@Holden: U nas mówiło się "ruchome obrazy" więc twój argument jest niewłaściwy.

@Micronus: Tak, ale kiedy słysze taką argumentacje, natychmiast mam przed oczyma (w żadnym razie nie pije tu do ciebie) zgraje dysmusków. To oczywiste, że język musi się dostosowywać do czasów i warunków i możesz mi wierzyć, że jako (prawie:P) informatyk mam sporą tolerancje na tego typu zapozyczenia, tylko na ten obraz z nieznanych mi bliżej przyczyn mam uczulenie;/
Zapisane
Zagłoba
Porucznik - Redaktor
*
Wiadomości: 425


Prima Polonia, indopo i cristiani


« Odpowiedz #7 : Sierpień 12, 2009, 02:08:50 »

No i poprawione, nie można było tak tego od razu załatwić? Jak następnym razem będzie Cię razić coś podobnego, to pisz poprzez PM.
Zapisane

nie wiem
Leseferyzm schronowy!
Gen. brygady - Redaktor
*
Wiadomości: 4777


Sejmik szlachecki musi być, a nie porządek!


WWW
« Odpowiedz #8 : Sierpień 12, 2009, 15:30:44 »

Ja tylko przypomnę, że określenie "dzieło", czy "arcydzieło" nie może być synonimem z uwagi na to, że jest wartościujące. Już przy "utworze" bym się zastanawiał (w odniesieniu do literatury, nie do filmu), bo nie każda wypowiedź pisemna jest utworem literackim, nawet jeśli jest przez kogoś wydawana, a przez kogo innego kupowana. Dobrze jednak, że doszliście do jakiegoś rozwiązania.
Zapisane

Oto człowiek stał się taki jak My (...)

***

Leseferyzm i konsultacja podstawą działania zdrowego systemu schronowego!
Litar
St. kapral
*
Wiadomości: 34


« Odpowiedz #9 : Sierpień 12, 2009, 18:59:10 »

Tak, wiem, ale skoro film ma posiadać wartości intelektuale etc. to uznałem, że "dzieło" będzie pasować.
Zapisane
Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Kanał RSS Trzynastego Schronu Trzynasty Schron na Twitterze Trzynasty Schron na Facebooku Trzynasty Schron na Tumblr Trzynasty Schron na Instagramie Postapokalipsa bez ograniczeń! Radia Trzynastego Schronu na TubaFM Trzynasty Schron na YouTube
Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2011, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!