Trzynasty Schron - Postapokalipsa i Fallout Dmitrij Manasypow - Droga stali i nadziei Dmitrij Głuchowski - Outpost
Kwiecień 16, 2021, 13:30:00 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Czy wiesz że... na Trzynastym Schronie wciąż działa system ankiet. Oddaj głos w aktualnej ankiecie
 
   Strona główna   Pomoc Kalendarz Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1] 2 3 ... 10
 1 
 : Kwiecień 13, 2021, 10:03:08  
Zaczęty przez Squonk - Nowe: wysłane przez Squonk

26 kwietnia 1986 roku w pobliżu miasta Prypeć na Ukrainie doszło do tragicznej w skutkach katastrofy. Reaktor bloku energetycznego nr 4 Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej uległ awarii, która doprowadziła do jego wybuchu, a w następstwie do skażenia promieniotwórczego rozległego terenu.

Na początku lutego 1987 roku – 9 miesięcy po katastrofie – zespół naukowców z moskiewskiego instytutu w pewnym miejscu odebrał sygnały, które świadczyły o tym, że nadal przebywają tam ludzie. Odkryto także występowanie różnych niewyjaśnionych anomalii. Jak się później okazało sygnały pochodziły z Instytutu S.W.A.N. zlokalizowanego niedaleko miasta Prypeć.

S.W.A.N.: Chernobyl Unexplored (SWAN Research Center) to science fiction FPS puzzle horror, którego akcja toczy się kilka miesięcy po katastrofie w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej. Uczestnicząc w ekspedycji badawczej zostaniesz jedną z pierwszych osób, które wejdą za mury Instytutu S.W.A.N. od czasu awarii. Odkryjesz miejsce utrzymywane w tajemnicy przez władze ZSRR, pominięte w czasie akcji ewakuacyjnej po katastrofie w Czarnobylu.

Główne cechy rozgrywki:
☢ psychologiczny horror z elementami science fiction,
☢ fascynująca historia,
☢ rzadkie i nieznane choroby,
☢ abstrakcyjne i różnorodne zagadki,
☢ unikalne urządzenia skonstruowane w Instytucie, które służą do obrony i pokonywania przeszkód;
☢ osobisty dziennik gracza,
☢ korzystanie z systemu komputerowego placówki,
☢ klimat i stylistyka ZSRR lat 80,
☢ dużo promieniowania,
☢ bogata oprawa audiowizualna.

👉 Link do serwisu Steam
👉 Strona WWW
👉 Trailer


 2 
 : Kwiecień 08, 2021, 09:50:18  
Zaczęty przez Squonk - Nowe: wysłane przez Squonk

Czy jesteście zaskoczeni wczorajszym powrotem zimy? I to w czasie trwania świąt, które zdecydowanie kojarzą się z czasem odrodzenia i nowego początku?? 🧐

Jeśli wiecie co się na świecie dzieje, i to od ładnych już paru lat a nie tylko od zeszłego roku, to być nie powinniście 🤷‍♂️

No tylko niech ci, którzy są tutaj służbowo lub szukają okazji do trollingu, niech się od razu nie odpalają, że o jakiejś polityce mówię. Mówię o wiośnie, choć właściwie mówienie o pogodzie to też jest polityka. Bo to jak z piciem, czy raczej nie piciem. Kto nie pije ten kapuś, a kto gada tylko o pogodzie (a nie o polityce), to też kapuś 🤔

Bowiem stan pogody też jest polityką, jak choćby tzw. globalne ocieplenie. Już przecież w koncernach czy korporacjach zacierają ręce jak ludziom z sytego i bogatego Zachodu (czy z trochę mniej ale jednak Wschodu) histerycznie nakręcić emocje, by zaczęli kupować "ekologiczne technologie".

Ooo, było coś o polityce, ci co są tutaj służbowo lub dla trollingu mogą sobie podokazywać teraz 😅

Stałe i niezmienne jest za to piękno i wyjątkowość tej muzyki. Goście którzy ją wówczas stworzyli mieli wokół siebie równie dziwny pierd...nik co my mamy teraz. Zimna wojna niby wygasała, ale oba bloki gdzie tylko mogły to się kąsały po łydkach. W kulturze, zwłaszcza na jej wierzchu buzowało bagienko kiczu, jednak ten kto był śmiały i odważny, mógł zanurkować głębiej by zanurzyć się w świat PRAWDZIWEJ SZTUKI.

Takiej jaką na tym albumie jest ta muzyka.

💿 Opis: Talk Talk - The colour of spring (1986).

 3 
 : Kwiecień 02, 2021, 14:37:30  
Zaczęty przez Squonk - Nowe: wysłane przez Squonk

Gdy na schronowego Instagramka wrzuciłem lans focię z pozyskanymi, legendarno-kultowymi albumami z muzyką Jean Michel Jarre'a (link www.instagram.com/p/CMfi9Q4hxFa/) to zaskoczył mnie relatywnie duży odbiór tegoż 😲

Dobra muzyka je zawsze dobra - jak mawiają uczeni w pismach. I to jest szczera racja. Jednak nie można abstrachować od układu odniesienia, w którym dzisiaj muzyką mogą być stękania na sedesie wydawane przez typa w porach z krokiem w kolanach, otoczonego paniami które będą machać pośladkami, tak jakby one miały im zaraz odpaść. I żaden jutub, fejsbuk czy tłitter tego nie zablokuje. Ale zaśpiewaj coś o tym że mama i tata to normalność to od razu fashystom zostaniesz 🤣

No więc w ramach rozpoczęcia takiegoż cyklu, przypomnienie albumu na którym znajduje się naprawdę wyciszający i uspokajający utwór tytułowy, pokazujący że JMJ to nie tylko typ od wielkich spędów pod gołym niebem ale również ktoś z ambicjami.

💿 Opis: Jean Michel Jarre -  Waiting for Cousteau (1990).

 4 
 : Marzec 30, 2021, 12:45:51  
Zaczęty przez Squonk - Nowe: wysłane przez Squonk

Informacja prasowa od Wydawnictwa Insignis.

Dmitrij Głuchowski znany jest najbardziej jako twórca legendarnego Metra 2033, powieści, która rozwinęła się w trylogię (jej kolejne tomy to Metro 2034 i Metro 2035) i dała początek otwartym projektom pisarskim (Uniwersum Metro 2033 i Uniwersum Metro 2035). Można by zatem rzec, że domeną Głuchowskiego jest postapokalipsa i że to w takich klimatach pisarz czuje się najlepiej. Nic bardziej mylnego: Głuchowski ma za sobą bardzo udany wypad na teren fantastycznej satyry politycznej (Witajcie w Rosji), przejmującą i napisaną z olbrzymim rozmachem dystopijną powieść fantastycznonaukową (Futu.re) oraz powieść realistyczną na styku kryminału, thrillera i dramatu obyczajowego, na podstawie której powstał poruszający film fabularny (Tekst). Głuchowski jest też autorem scenariuszy filmowych – jego najnowsze dokonania w tej domenie to scenariusz do filmu krótkometrażowego Siarka (wyróżnienie w Konkursie Filmów Krótkometrażowych Warszawskiego Festiwalu Filmowego w 2020 roku) oraz do serialu telewizyjnego Bagno.

Zamów książkę w najlepszej cenie już teraz!

Głuchowski nie odcina się jednak od tematyki postapokaliptycznej, która przyniosła mu sławę i stała się trampoliną do innych twórczych światów. Powraca do niej powieścią Outpost – żywym dowodem na to, że wciąż jest mistrzem tego gatunku.

Outpost to jednak zupełnie inna postapokalipsa niż ta znana z cyklu Metro 2033. Choć akcja powieści rozgrywa się w Rosji, pisarz już nie zamyka nas w ciasnych, klaustrofobicznych i mrocznych tunelach moskiewskiego metra – w Outpoście trafiamy do otwartego świata, w którym teoretycznie można się swobodnie przemieszczać. Nie oznacza to jednak, że ów świat nie jest niczym ograniczony – kluczem jest tu słowo „teoretycznie”.

Otóż po wojnie domowej w Rosji mocarstwo to w zasadzie przestało istnieć, skolapsowało do stolicy i pierścienia miast satelitów. Jednym z nich jest Jarosław, odległy od Moskwy o jakieś 250 kilometrów. Przez tę niegdyś całkiem sporą i tętniącą życiem miejscowość przepływa rzeka Wołga, teraz już tylko toksyczny ściek żrących substancji, nad którym unosi się nieprzenikniona zielona mgła. Wyznacza ona jednocześnie wschodnią granicę zniszczonej konfliktem Rosji. To tu, na rubieżach Moskowii (tak się zwie usiłująca podnieść się z kolan postapokaliptyczna Rosja), w posterunku zorganizowanym w starej fabryce opon, gdzie skupiły się niedobitki ze zniszczonego Jarosławia, rządzi podpułkownik Pałkan – przybrany ojciec Jegora, głównego bohatera powieści. Jegor jest zakochany po uszy w Michelle. Zrobi dla niej wszystko – i robi wszystko, niejednokrotnie ryzykując swoim życiem. Niestety serce Michelle, która pragnie jak najszybciej wyrwać się do Moskwy, zwraca się ku innemu – setnikowi wojsk kozackich, atamanowi Krigowowi, który pojawia się w Jarosławiu ze swoim oddziałem po to, by przedrzeć się przez Wołgę i przyłączyć do Moskowii nowe ziemie. Sytuacja staje się tym bardziej skomplikowana, że oto z tamtej, zupełnie niedostępnej, zupełnie niezbadanej strony mostu na Wołdze, przybywa najmniej spodziewana postać – charyzmatyczny głuchy duchowny, który nie tylko wyraźnie wie o czymś, czym nie chce się podzielić z mieszkańcami placówki w Jarosławiu, ale też sieje wśród nich chaos, odbierając resztki nadziei na odkupienie – czy to jeszcze na ziemi, czy nawet już w niebie.

Outpost Głuchowskiego to wielowymiarowa postapokalipsa. Z jednej strony czytelnik otrzymuje pełnokrwisty thriller, w którym nie brakuje zwrotów akcji, napięć i wyrazistych postaci. Z drugiej – jak to u Głuchowskiego – mamy sporo realizmu magicznego, rzeczy niewyjaśnionych, wręcz niemożliwych. Kolejną warstwę stanowi – znów jak to zwykle u tego autora – subtelna, ale bardzo trafna i błyskotliwa krytyka nigdy nieumierających zapędów imperialnych Rosji, które regenerują się wcześniej niż zniszczona infrastruktura mocarstwa, które za nic mają jednostkę, a nawet całe społeczności. W końcu mamy krytykę religii – osoba jurodiwego, obłąkanego (czy aby na pewno?), głuchego duchownego to jej wyjątkowo płodna osnowa.

Outpost zadowoli zarówno tych czytelników, którzy kochają Głuchowskiego za jego niezwykle plastyczne, sugestywne, mroczne i intensywne podejście do postapokalipsy, jak i tych, którzy cenią go za głębię emocji, błyskotliwość spostrzeżeń i trafność krytyki systemów politycznych, religijnych i społecznych. Słowem: Outpost to kolejna książka Głuchowskiego, którą trzeba przeczytać!


 5 
 : Marzec 22, 2021, 22:01:16  
Zaczęty przez F.A.K.K.3 - Nowe: wysłane przez F.A.K.K.3
Czy ktoś wie jak wyłączyć reaktor 2 w bazie odrodzenia na poziomie 6 tak żeby ghule nie atakowały? Za każdym razem Scott się wkurza jak wyłączam reaktor i cała baza chce mnie ubić. Nie mam pojęcia jak to rozgryźć, a chciałbym uwolnić więźniów.

 6 
 : Marzec 21, 2021, 17:26:28  
Zaczęty przez Jerzy - Nowe: wysłane przez Jerzy
Nawet jedna ocena jest  Grin Jednak zamiast większej lub mniejszej ilości gwiazdek wolałbym opinię.

 7 
 : Marzec 20, 2021, 22:34:58  
Zaczęty przez Jerzy - Nowe: wysłane przez Wrathu
Numer można też już oceniać na Lubimy czytać!
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4963593/schronzin-9-2020

Oczywiście można sobie do biblioteczki dodać wszystkie wydane numery, o tutaj: https://lubimyczytac.pl/cykl/26381/schronzin

 8 
 : Marzec 20, 2021, 17:46:52  
Zaczęty przez Jerzy - Nowe: wysłane przez Jerzy


Ponad rok temu pisałem, że zaległy numer „Schronzina” niebawem? No cóż, nieudolnie wieszczyłem.

Numer w końcu jest. Najnowszy ale poprzedni. Zakrzywienie czasoprzestrzeni. Teksty napisane zasadniczo (bo jest jeden wyjątek) w połowie 2018 roku okazują się zaskakująco aktualne. Widocznie widzieliśmy to, czego nie było widać. Pewnie dlatego, że nie staraliśmy się niczego przewidywać.

Klisza – niewolnik w postapo i wszystko jasne? Nic z tych rzeczy. Przynajmniej w tym numerze. Mad Maxa nie ma. Jest za to felieton o (nie)przepraszaniu, co o niewolniczym umyśle świadczy. Nie tylko politykom pod rozwagę. Gladiatorów i igrzysk śmierci też nie ma? Niespodzianka! Serial w którym benzynę z krwi robią, to krew z ich krwi oraz kość z kości. Jakieś wredne korpo i dyktatura też w tle obecne. Swoją recenzją Rodrrik ukłon w stronę tradycji zrobił. Równowaga być musi.

Strzelistych ód do wolności brakuje. Zastąpione zostały recenzją punkowego albumu – „Większy zjada mniejszego”. W ramach premii Wrathu ładnie, na przykładach pokazał, że największymi wrogami wolności mogą być niewolnicy. Nie ma wstrząsających tekstów o uzależnieniach. Musi wystarczyć skromny, przewrotny artykuł Starego Wujka. Za to z wierszykiem. I jeszcze kazanie schronowego kapelana, o (nie)wychowaniu, co na (nie)wolę skazuje – czy bezpieczeństwo może być tyranią?

Veskern uchronił numer od monotematyczności, pisząc bez grama politycznej poprawności o „Gwiezdnych wojnach”. Nie wiem za Sokratesa robi, więc nie wiem o czym pisze. W sumie trzydzieści sześć stron – solidna kwarta postkultury od serca nalana. W newsie nie sposób wszystkiego uwzględnić.

Lektura nie miała być miła, ale… będzie? Wobec takiego stężenia absurdu niczego nie można być pewnym. W atrakcyjność strony graficznej numeru nie należy jednak wątpić. Hammer i Pucka dołożyli starań i użyczyli fantazji.

W sumie z forum też można ściągnąć. Legalnie.

https://trzynasty-schron.net/teksty/Schronzin_9.pdf


 9 
 : Marzec 18, 2021, 11:27:30  
Zaczęty przez Rezro - Nowe: wysłane przez Rezro
Jak do tej pory moje dwie teorie/utracone okazje dotyczące tej serii się nie sprawdziły. Wciąż uważam że gdyby Della Duck została opętana przez Magikę, to było by to znacznie lepsze wyjaśnienie dlaczego usunięto ją z archiwów, niż kradzież rakiety. Tym bardziej że Magika była uwięziona w dziesięciocentówce, więc miało by to sens. No ale cóż. Przynajmniej matka trojaczków jest świetnym dodatkiem do serii, i do tego dość odważnym jako że straciła ona nogę w katastrofie. Inną moją teorią było to że Lena jest w istocie Daisy, co było by zgrabnym podsumowaniem jej wątku. Zanim ktoś wspomni o jej wieku, przypominam że jest ona znacznie starsza niż wygląda. Tak czy siak, wciąż pozostaje opcja podróży w czasie gdy w końcu przyjdzie jej zjednać się z Magiką De Spell (której dobrą stroną ona jest). No ale teoria ta jest jak na razie spalona. Niemniej ostatni finał serii, która już miała kilka wspaniałych nawiązań do Gumisiów, Brygady RR is TaleSpin, zaskoczył i mnie podobnym poziomem szaleństwa.

Otóż Tosia/Webby Vanderquack jest w istocie April Duck! Czyli jedną z "siostrzenic" Daisy, które jak się okazuje sią "złymi" klonami Sknerusa (WTF! Co jeeee? O kurde! Idą, idą zombie, każdy Cię za dupę... Inżynier nie wiem).

Tak czy siak moje ulubione postacie stały się jeszcze bardziej czadowe. W sumie to powiązanie do Daisy i faktem że Lena również została zaadoptowana do rodziny, może jednak coś mieć na rzeczy (dla przypomnienia Daisy nie jest żoną Donalda, przypadkiem ma tylko te same nazwisko). Więc zachowam sobie prawo do zachowania mojej szalonej teorii jako head kanonu (co zabawne Daisy zanika przed atakiem Heartless w Kingdom Hearts 2, po czym wślizguje się znikąd tuż po jego zakończeniu).

 10 
 : Marzec 10, 2021, 16:56:00  
Zaczęty przez Squonk - Nowe: wysłane przez Squonk

Informacja prasowa od Wydawnictwa Insignis.

Dwadzieścia lat po nuklearnej wojnie świat powoli powstaje z kolan. Takiej prawdy dowiedzieliśmy się jako Artem w Metro Exodus, gdy opuściliśmy Moskwę, gdzie zatrzymał się czas. Droga stali i nadziei opowiada o bohaterach jak Artem, którzy przełamują wieloletni impas i ruszają w nieznane im rewiry, by odmienić swoje życie.

Co jednak znajduje się w samej książce? Tak odpowiada na pytanie autor - Dimitrij Manasypow.

Jest w niej stal i nadzieja. Do tego trochę ołowiu, człowieczeństwo, barbarzyństwo, ból, krew, drobne tragedie i jeszcze drobniejsze, a przez to istotniejsze, radości. Stal jest nie tylko w nożach, siekierach, naostrzonych gazrurkach, młotach i broni palnej. Stal to szyny jednej z najstarszych rosyjskich kolei, łączącej Moskwę z Syberią. Całość rozgrywa się w trzech obwodach Rosji leżących daleko od Moskwy. Są tu wielka rzeka Wołga przepływająca przez Samarę, bezkresne uralskie stepy Orenburga i niegdyś zielone lasy i łąki Baszkirii.

Nie brak tu też bohaterów, od głównych do drugoplanowych i oprócz ludzi, jestem jak najbardziej poważny, jednym z nich jest ogromny zmutowany kot. I uwierzcie mi, los Szablozęba będzie interesował czytelników na przestrzeni całej trylogii. W książce praktycznie każdy czytelnik znajdzie postać dla siebie.


Zamów książkę w najlepszej cenie już teraz!

Droga stali i nadziei wyróżnia się swoją bezpardonowością, surowy i brutalny klimat postapo zostanie z nami od początku do końca. Co gorsza – jedyny sposób, by przen]trwać w tym nowym świecie i pokonać zło, to samemu stać się złym. Autor odpowiada, co skłoniło go do tak pesymistycznej wizji:

Nie lubię romantyzacji postapo. Prawdopodobnie przestałem lubić po służbie w armii. Kiedyś życie w świecie Mad Maxa, Wodnego świata, Wysłannika przyszłości wydawało mi się szalenie atrakcyjne. Można to wybaczyć, jak oglądało się te filmy mając 12-13 lat. W wojsku zdarzyło mi się służyć na Kaukazie, kiedy było tam niespokojnie. I zrozumienie prostych rzeczy - gorącej i zawsze dostępnej wody, ciepła niezależnie od dostępności drewna, nieprzeciekającego dachu nad głową i ośmiu godzin spokojnego snu - zrozumienie ich zmieniło spojrzenie na wiele kwestii.

W Rosji mamy powiedzenie żyjąc z wilkami, wyjesz jak wilk. Moim zdaniem bardzo dobrze pokazuje mój zamysł w tych książkach. Jeśli będziesz miły, szlachetny i pokojowo nastawiony, to cię pożrą. A zatem naostrz kły i pazury, a jeśli ich nie masz, zastanów się, czym je zastąpić. Najważniejsza nie jest broń, a ręce, które ją trzymają i głowa, będąca najważniejszą bronią. W końcu jest od myślenia, a nie jedzenia nią
 Smiley

Droga stali i nadziei nie wymaga wiedzy z żadnych poprzednich książek. Można po nią sięgnąć, zapiąć pasy i czytać! A plejada bohaterów czeka. Łowca potworów Azamat idący ścieżką samuraja-ronina. Najemnik Morhołt, twardziel i samotnik, nadal marzący o małym cudzie. Inga, major Zakonu Odrodzenia, która bez wahania wykona każdy rozkaz Mistrza, nawet gdy Rada otwarcie wykazuje swoje wątpliwości. Każdy z innego regionu, każdy niesiony przez stalowe szyny, każdy mający interes do tajemniczej dziewczyny Daszy…

Strony: [1] 2 3 ... 10
Kanał RSS Trzynastego Schronu Trzynasty Schron na Twitterze Trzynasty Schron na Facebooku Trzynasty Schron na Tumblr Trzynasty Schron na Instagramie Postapokalipsa bez ograniczeń! Radia Trzynastego Schronu na TubaFM Trzynasty Schron na YouTube
Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2011, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!