Trzynasty Schron - Postapokalipsa i Fallout

Nowiny, komentarze, dyskusje => Komentarze do nowin => Wątek zaczęty przez: Squonk on Styczeń 22, 2012, 02:51:30



Tytuł: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Squonk on Styczeń 22, 2012, 02:51:30
Odnośnik do nowiny na stronie głównej (http://trzynasty-schron.net/nowina,4f1b5b8607dcd.html)

(http://trzynasty-schron.net/spacer.gif)

(http://trzynasty-schron.net/obrazki/nauka_i_technika/literatura/niecne_memy.jpg)

No i znów doszło do kolejnej próby psychoanalizy mojej nudnej i nieciekawej osobowości. Tym razem obyło się bez "10 przykazań Squonka" czy innej parafrazy dokonań kultury masowej, za to z użyciem wielkich słów jak "człowiek", "rozum" czy "tchórzostwo". Już bym odłożył te filozofowanie - UWAGA BĘDZIE BRZYDKO KOJARZĄCE SIĘ SŁOWO - adACTA, ale nasunęły mi się skojarzenia z intelektualnym (jak sądzę) fermentem, który przetacza się przez światowy - czy precyzyjniej rzecz ujmując - zachodni internet.

Ograniczą wolność, zabiorą, zamkną, apokalipsa wręcz - to słowa, którymi można określić stan umysłów coraz większej grupy użytkowników sieci. Człowiek i rozum sprawdzą się właśnie na niwie wolności, ale czy protestujący dziś internauci potrafią z niej korzystać? Potrafią myśleć czyli używać rozumu? Potrafią zareagować, nawet w najprostszej sprawie łamania elementarnych i niepodlegających dyskusji zasad? Czy tchórzliwie odchodzą, mając przekonanie, że to ich nie dotyczy, że lepiej mieć wyje*ane, że nie warto psuć powietrza, bo ma być tylko i zawsze miło. Owszem, internet w swoim założeniu opiera się na wolności przekazu informacji, stąd nie ma co się głupio dziwić, że powstają na pęczki serwisy dystrybuujące głupie informacje w rodzaju tzw. memów. I nikt z władz czy międzynarodowych korporacji nie zamierza im ograniczać działalności czy też wprowadzać urzędniczy nadzór, w przeciwieństwie do serwisów zajmujących się czy umożliwiających dystrybucję dóbr intelektualnych. Czyli - maksymalnie upraszczając - dystrybucja głupoty w internecie jest/będzie dozwolona bez ograniczeń, ale dystrybucja (nie wchodząc przy tym w semantykę używania słowa "piractwo") filmów czy muzyki już nie.

Złośliwie można by powiedzieć, że lemingi - czyli internauci radośnie korzystający z rzekomej wolności sieci - nagle przebudzili się ze snu, gdy korporacjom (także fonograficznym) - które mogły paść kałdun przez takie konsumpcyjne i bezmyślne zacieszanie - zaczęły w wyniku ogólnoświatowego kryzysu, ale też dobrodziejstwa wolności internetu spadać zyski. Więc niech nikt się teraz dziwi, że śruba zaczyna być przykręcana, a wrzuceniem paru graficzek na swój profil w Fejsie i tak się tego nie zmieni. Co najwyżej pokaże się. Swoją kulturę...

Czytelnicy Trzynastego Schronu w większości jednak tym się różnią od sieciowych lemingów (czyli nie tych ze świata Ł. Warzechy i R. Ziemkiewicza), że myślą. Czyli używają rozumu. A jak myślą, to i czytają. Książki znaczy. Te dobre. Jak np. tą. Już niedługo do wygrania u nas. Bo korzystanie z internetu nie zwalnia z myślenia. Z kultury zresztą także nie.

Magdalena Kamińska - "Niecne memy. Dwanaście wykładów o kulturze internetu" (http://lubimyczytac.pl/ksiazka/107371/niecne-memy-dwanascie-wykladow-o-kulturze-internetu)


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Adam on Styczeń 22, 2012, 03:33:28
Cytuj
korporacjom (także fonograficznym) - które mogły paść kałdun przez takie konsumpcyjne i bezmyślne zacieszanie - zaczęły w wyniku ogólnoświatowego kryzysu, ale też dobrodziejstwa wolności internetu spadać zyski.
Wątpię, czy faktycznie zaczęły, ale jako że nie chce mi się tego sprawdzać, powiem tylko, że jeśli zyski spadają, to warto zastanowić się, w jakim stopniu jest to spowodowane piractwem, a w jakim tym, że produkują kiepski towar.

Cytuj
I nikt z władz czy międzynarodowych korporacji nie zamierza im ograniczać działalności czy też wprowadzać urzędniczy nadzór, w przeciwieństwie do serwisów zajmujących się czy umożliwiających dystrybucję dóbr intelektualnych. Czyli - maksymalnie upraszczając - dystrybucja głupoty w internecie jest/będzie dozwolona bez ograniczeń, ale dystrybucja (nie wchodząc przy tym w semantykę używania słowa "piractwo") filmów czy muzyki już nie.
Zamierza czy nie zamierza - w rzeczonych ustawach jest wzmianka o monitorowaniu naszych działań, czego - jako obywatel demokratycznego państwa - sobie nie życzę. Zresztą, ustawy są wprowadzane w życie w sposób niezbyt poprawny, co też mnie denerwuje. Wreszcie - żyjemy w świecie absurdów, w którym czasami zainstalowanie legalnie kupionego programu więcej niż trzy razy nazywane jest przestępstwem, więc i tak jesteśmy ograniczani w stopniu po prostu śmiesznym. Ciągnięcie tego jeszcze dalej jest zwyczajnym nadużyciem, a ja tęsknię za czasami, w których kiedy coś kupiłem, to było moje i nikt nie nazywał mnie złodziejem, jeśli chciałem to odsprzedać.

Cytuj
wrzuceniem paru graficzek na swój profil w Fejsie i tak się tego nie zmieni.
Rozumiem, że wpis to głównie krytykowanie spamowania wszędzie obrazkami "STOP ACTA", ale wydaje się też chwalić samą ustawę. Oczywiście jeśli Squonk się z nią zgadza, to nic mi do tego, ale jeśli nie, to wymowa tekstu jest trochę nieadekwatna do intencji ;)


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Squonk on Styczeń 22, 2012, 04:40:15
Nie mam zdania w tej jak i w podobnych tego typu akcjach zdania. Ową walkę o i z wolnością w internecie zaczęto od dupy strony, bo nie od poprawy całego systemu, ale od zatkania cieknącego garnka z kaską przez przemysł rozrywkowy. Jeśli więc jedna strona broni swojej kasy (nie wnikam tutaj czy im się należącej w takiej ilości jak dziś), to strona przeciwna czego tak naprawdę chce i się domaga?

Czy broni możliwości i to sporej wylania dziecka z kąpielą jaką może być w jakiś tam sposób ograniczenie wolności w sieci, czy też chce radośnie wrzucać i udostępniać cudzą własność?

A już moim osobistym zdaniem jest to, że taką spinkę dup na Fejsie czy w sieci to chciałbym u internautów zobaczyć w przypadku walki z serwisami pornograficznymi czy z rozprzestrzenieniem się debilizmu w postaci lansowania głupich obrazków z memami, poprzez wchodzenie na strony je publikujące.


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Rezro on Styczeń 22, 2012, 11:30:15
Zacznijmy może od tego że zgadzam się z tym że tego typu ataki za strony korporacji na internet, wynikają przede wszystkim z faktu niekompetencji tychże. Korporacją mażą się czasy gdy spragnionemu konsumentowi można było sprzedać dowolny shit za podwójną cenę i nikt nie miał tu nic do powiedzenia... a tu pojawił się internet i ludzie zaczęli wpierw pozyskiwać z niego towar za darmo, a później co gorsza zaczęły w nim funkcjonować mechanizmy promocji wirusowej nie zależne od nich samych! (czego przykładem jest taki na przykład Biber - tfu ale zawsze) Już jakiś czas temu korporacje te udowodniły w jak wybiórczy sposób traktują temat gdy zaczęły walczyć z rynkiem wtórnym, a to tylko kolejny akt tej sprawy.

Teraz przejdźmy do samych właściwości internetu: Internet jest siedliskiem chamstwa, głupoty i najgorszego wręcz dziadostwa, ale jest tak dla tego że taka jest niestety ludzka natura. Wiem że wielu takie coś może odrażać, ale z własnego doświadczenia z obcowaniem w tym środowisku mogę cię zapewnić że wbrew pozorom wychodzi to ludziom na dobre... znam wiele przypadków ludzi którzy z trolli i neokidies z czasem ewoluowali w dojrzałych internautów wiec nie uważam tego jako takiego za problem... w zasadzie to dominująca tendencja. A jak tego nie lubisz Squonk to zawsze masz serwisy o poważniejszej tematyce w znacznym stopniu wolne od dzieci neo. Wracając do tematu psychologii społecznej nie należy zapominać że internet jest swoistym wentylem społecznym pozwalającym ludziom wylać swoje frustracje tam gdzie to czyni najmniejszą szkodę... próba zablokowania tego, a wiem że politycy wielokrotnie wyrażali negatywną opinię o chamstwie w internecie, może przynieść jedynie skutki odwrotne.

A teraz Piractwo a sprawa Polska i co w tej ustawie jest tak naprawdę złe: Zacznijmy od tego że wedle osób obeznanych z zagadnieniem (i nie mówię tu o kolesiach "Piracę i jestem cool bo mam za darmo") wielkie straty powodowane przez piractwo są niczym innym jak mitem... fakty są takie że ludzie wbrew temu co twierdzą korporacje, nie mają nieograniczonych zasobów na zakup gier i zazwyczaj są w stanie kupić jedną a najczęściej to w ogóle... już biorąc pod uwagę sam tylko fakt że w większości piracą dzieciaki nie posiadające żadnej (podkreślam ŻADNEJ) gotówki, to szybko staje się jasne że po zlikwidowaniu piractwa zyski będą marginalne. W przypadku osób starszych dysponujących już gotówką na zakup produktu ilość osób prowadzących bezmyślne kopiowanie także jest stosunkowo niewielka, dorośli w większości mają ograniczony czas na granie więc co oczywiste łatwiej im zakupić oryginalną grę niż bawić się torrentami. Wielu z nich zaś ceniąc swój pieniądz i czas traktuje piraty jako wersje testowe, przez co po raz kolejny piratska wersja nie przekłada się na stratę firm (uprzedzając pytania dema, są g.... warte! Wydawcy zazwyczaj preparują jakiś smakowity oskryptowany kawałek gry i ukrywają w nich jej wady).

Nie mówiąc już o fakcie że piractwo w wielu przypadkach stanowi darmową reklamę! Najlepszym tego przykładem jest Minecraft w którego przypadku jego producent Notch sam przyznał że to dzięki temu procederowi gra stała się tak popularna. W początkowych fazach dystrybucji gry gra była wielka niewiadomą, a wielu nie tknęło by jej nawet kijem (kiepska grafika tej gry jest zresztą przedmiotem ciągłych żartów, a cena jest dość spora). Obecnie jej wielu użytkowników przyznaje się do tego że zaczęło grać własnie od wersji nieoficjalnej. Tak więc w praktyce wprowadzenie ustawy ACTA może doprowadzić do pogłębienia się strat wydawców, a nie realnych korzyści (oczywiście za to też będzie się obwiniać Piratów).

By nie być jednostronnym rynek filmów i muzyki rządzi się nieco innymi zasadami... tu filmy i muzyka są de facto stale "piracone" poprzez fakt że występują w radiu i TV (chodzi o fakt powszechnej dostępności). Tak więc bez sensu jest zakładać że piractwo ma tu decydujące znaczenie... wszak firmy fonograficzne i filmowe zarabiają głównie na seansach kinowych i koncertach (z których wrażeń nie da się "spiracić"), oraz z licencjach prowadzących i tak do powszechnej dostępności (sprzedaż z radia, TV, barów, itd. nie spadnie z powodu piractwa). Tak więc w tym przypadku chodzi jedynie o dystrybucję płyt, która i tak sama w naturalny sposób spadała z powodu rozwoju innych mediów i to nie tylko komputera. Stąd też mogę śmiało stwierdzić że piractwo dla tego rynku jest obecnie mniejszym zagrożeniem niż dla rynku gier... nie zapominajmy też o właściwościach reklamowych piractwa wspomnianych wcześniej.

I na koniec: Co jest tak naprawdę złe w ACTA? Sęk w tym że dotychczas rynek internetowy opierał się na klasycznych powszechnie rozumianych klasycznych zasadach, a nowa ustawa wprowadza nowy rodzaj prawa. W przypadku podejrzeń (podkreślam JEDYNIE podejrzeń) będzie istnieć możliwość zablokowania do czasu rozpatrzenia wniosku strony internetowej lub też trafi ona do rejestru stron pirackich, co sprawi że nie będzie pojawiać się ona w wyszukiwarce (tak jak jest to w Chinach)... biorąc pod uwagę naturę internetu praktycznie wszędzie da się znaleźć coś coby naruszało czyjeś prawa, doprowadzi to do powszechnego terroru w internecie... i nie chodzi wcale o to że rząd będzie chciał kogoś zamykać (bo mam wrażenie że oni sami nie wiedzą co podpisują), ale o sam fakt że strony internetowe stracą możliwość działania w pełni w zgodzie z prawem (oznacza to praktycznie koniec Net 2.0 gdyż ten system jest trudny w nadzorze). Przeciwnicy ustawy szczególnie wskazują tu na fakt że w niektórych przypadkach dających podstawy do zamknięcia strony nie istnieje możliwość pełnego nadzoru, np. na zalinkowanej stronie nawet po jej sprawdzeniu z czasem może pojawić się materiał piracki, co wyklucza jakiekolwiek stosowanie linków by uniknąć tego ryzyka zamknięcia (a podawanie linków teraz będzie ku temu podstawą). Podobnie w przypadku umieszczenia nielegalnej treści przez crackera na serwisie będzie to także podstawą do zamknięcia strony. To nie tylko nadzór (bo ten istnieje od dawna), ale własnie to prawo do karania pośredników wprowadzane przez ACTA i SOPA jest największym zagrożeniem dla internetu.


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Glassius on Styczeń 22, 2012, 12:16:58
I na koniec: Co jest tak naprawdę złe w ACTA? Sęk w tym że dotychczas rynek internetowy opierał się na klasycznych powszechnie rozumianych klasycznych zasadach, a nowa ustawa wprowadza nowy rodzaj prawa.
Stary rodzaj bezprawia :P Przerzucamy odpowiedzialność, a w domyśle łamiemy zasadę domniemania niewinności.

Dostawcy internetowi mają odpowiadać za szkodliwe treści lecące po ich łączach. To jakby zarządca drogi odpowiadał za to, że po jego własności jeżdżą przemytnicy, piraci drogowi i biegają tirówki. Wszak bez jego usług, przestępcy swoich procederów uprawiać by nie mogli. W takiej sytuacji zarządca każdego traktuje jak potencjalnego przestępcę i stara się ich kontrolować na wszelkie sposoby. Wszędzie wyrywkowe kontrole, jakieś certyfikaty/glejty/pozwolenia i to poniżenie, gdy musiałbym się tłumaczyć z posiadania większego bagażnika...


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Adam on Styczeń 22, 2012, 12:28:46
Rezro, powiedziałeś dokładnie to co chciałem :D
Nie zapominajmy też o tym, że nałożenie na dostawców internetowych nowych obowiązków będzie wiązać się z pewnymi kosztami. I kto za to zapłaci? Wiadomo  :rzwg:


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Rezro on Styczeń 22, 2012, 12:50:14
Prawo dżungli to też prawo :zwr

Osobiście mam uzasadnione "obawy" że dostawcy zdecydują się nie ryzykować i postawią rogatki wpuszczając tylko treści po wnikliwej kontroli... nie zdziwię się jeżeli po wprowadzeniu SOPY, na facebook'u czy youtube'ie (i wszystkich innych Net 2.0) pojawi się informacja że "zablokowane z powodu niezgodności z przepisami prawa" (a i dostawcy tradycyjnych form internetu zapewne będą część portkami).


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Pilarious on Styczeń 22, 2012, 18:43:08
Rezro - nigdy bym nie mógł ująć tego lepiej. Czy mogę Ciebie zacytować w rozmowie z kolegą, który jest zwolennikiem ACTA i innych mydeł? Pytam, bo nie chcę być potem targany po sądach.


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Rezro on Styczeń 22, 2012, 19:42:46
W porządku... informacje są wszak po to by się nimi dzielić :-*


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Squonk on Styczeń 22, 2012, 20:16:48
Jak gówno przyczepione do statku i zacieszające jak szybko płyniemy, tak samo coraz więcej ludzi - patrząc na swoich znajomych na Fejsie - podłącza się pod walkę z systemem, wyrażając swój proces przeciw owej ACTA. Co wyzwala we mnie gorzką, ale jednak bekę, że szkoda, że takiego zacieszu nie ma w przypadku lansowania dajmy na to akcji przekazywania 1% podatku dla OPP albo by lansić powszechne oddawanie krwi.

Widać każde pokolenie chce mieć swoją rewolucję tylko, że ta jest taka żałosna bo walczy o rzeczy nieistotne, nierealne i nierzeczywiste  :/


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Pilarious on Styczeń 22, 2012, 20:35:08
Wspólny wróg jednoczy naród. A to Żydzi, burżuazja, terroryści czy korporacje niszczące Internet. Tak było, jest i niestety będzie. Ale z drugiej strony - gdyby namówić osoby kierujące tym tłumem, by wypowiedziały się na temat przekazania 1% podatku dla OPP.

A i Trzynasty Schron też niejednokrotnie korzystał z materiałów, które mogą być chronione przez prawa autorskie. Przykładowo "konkurs Slayer", w którym trzeba było napisać w odpowiedzi z jakiego utworu pochodzi fragment przedstawiony w filmie na YouTube - Schronizmy (bodaj) 2. Czy pisaliście do Universal Music Polska i prosiliście o użycie kawałka utworu w celach konkursowych?


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Rezro on Styczeń 22, 2012, 20:45:21
I za parę dni będziecie musieli się liczyć z ryzykiem że was za to zamkną :auc


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Squonk on Styczeń 22, 2012, 20:53:04
A i Trzynasty Schron też niejednokrotnie korzystał z materiałów, które mogą być chronione przez prawa autorskie. Przykładowo "konkurs Slayer", w którym trzeba było napisać w odpowiedzi z jakiego utworu pochodzi fragment przedstawiony w filmie na YouTube - Schronizmy (bodaj) 2. Czy pisaliście do Universal Music Polska i prosiliście o użycie kawałka utworu w celach konkursowych?
1) Po pierwsze nie "wy" tylko "my", bo Ty też jesteś członkiem załogi Trzynastego Schronu więc po co ta skromność  :zwr

2) Jakie to materiały były? Bo zgodnie z tym zapisem (http://trzynasty-schron.net/forum/index.php?topic=22.msg26864#msg26864) regulaminu forum konieczne jest podanie pełnego materiału prawnego oraz dowodowego  ;)

3) Jeśli skanery JuTuba, nie zablokowały bądź nie oznaczyły tego filmiku - a one nawet utwór puszczony w tyłku Schronka potrafiłyby rozpoznać - to co się martwić na zaś?  :-*


I za parę dni będziecie musieli się liczyć z ryzykiem że was za to zamkną :auc
No i będziecie mieli z nami święty spokój  :-* Może inne serwisy na tym skorzystają?  :hyh


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: nie wiem on Styczeń 22, 2012, 20:58:58
Fragment utworu wykorzystano w ramach prawa cytatu w obrębie nowego i twórczego (a nie odtwórczego) dzieła. Tak samo fragment wypowiedzi Johna Cleese'a. Reszta twórczego dzieła odwoływała się do tych cytatów, więc niezbędne było ich istnienie w tym dziele, żeby można było odszyfrować kontekst.

Jest to dopuszczalne przez polskie prawo. Cytat nie może stanowić większości dzieła i dzieło nie może być odtwórcze. Tak nie było w tym wypadku.

A jeśli było, to proszę mnie pozwać przed sąd  :zwr


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Jerzy on Styczeń 22, 2012, 21:10:45
W sądzie wygrasz i będziesz miał satysfakcję, a do tego czasu serwis zwiędnie.  :'(


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Pilarious on Styczeń 22, 2012, 21:16:52
1) Po pierwsze nie "wy" tylko "my", bo Ty też jesteś członkiem załogi Trzynastego Schronu więc po co ta skromność  :zwr

Teraz nie bardzo pamiętam, ale wtedy jeszcze członkiem nie byłem ;)


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Squonk on Styczeń 22, 2012, 21:20:44
Byłeś, byłeś - są kwity  :ssi 8) :snd


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Rezro on Styczeń 22, 2012, 21:24:01
Zapominacie że tak jest teraz... po "Akcie" jakiekolwiek nawet domniemane naruszenie praw autorskich będzie podstawą do egzekucji na miejscu i bez zadawania zbędnych pytań, a niewykluczone że i bez waszej wiedzy... a potem sądźcie się i doszukujcie prawdy na własną rękę.


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: nie wiem on Styczeń 22, 2012, 21:51:47
Lex retro non agit.

Nawet jeśli Pil był wtedy w załodze, to nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Co najwyżej Ty, Squonk, z racji bycia naczelnym. Ale przede wszystkim ja. Więc spokojne niech będą wasze głowy  :-*


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Squonk on Styczeń 22, 2012, 22:58:04
Jaaa?? ??? Ja tu tylko sprzątam :ncz

Zapominacie że tak jest teraz... po "Akcie" jakiekolwiek nawet domniemane naruszenie praw autorskich będzie podstawą do egzekucji na miejscu i bez zadawania zbędnych pytań, a niewykluczone że i bez waszej wiedzy...
Ciekawe jak to rozegrają w przypadku np. Googla, który też czy to udostępnia czy pośredniczy w zapodawaniu wielu nielegalnych, albo też naruszających prawa trzecich osób rzeczy  :hyh


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Rezro on Styczeń 22, 2012, 23:10:15
Ciekawe jak to rozegrają w przypadku np. Googla, który też czy to udostępnia czy pośredniczy w zapodawaniu wielu nielegalnych, albo też naruszających prawa trzecich osób rzeczy  :hyh

W prosty sposób wynikający z ustawy... albo Google posprząta (jakim cudem nie wiadomo), albo wchodzi prokurator z powodu łamania przez nich czyichś tam praw. W praktyce jeśli jakieś sępy wyczują kasę i zaskarżą Google o łamanie praw (a coś czuje że będzie tak na pewno), to może dojść do niezłej kichy (w tym nawet wyłączenia serwisu).


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Adam on Styczeń 22, 2012, 23:14:54
A teraz popatrzmy realnie - Google jest za duże, żeby ktoś je ruszył. Jest też zbyt wpływowe - wystarczy popatrzeć, kiedy sprawa SOPA się załamała. Właśnie po interwencji Google. Jeżeli ktokolwiek będzie pokrzywdzony, to tylko my, zwykli, szarzy użytkownicy. I tak będzie na pewno, niezależnie od tego w jakim stopniu utrudni się nam życie.


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: toga5 on Styczeń 22, 2012, 23:36:57
A czy ktoś się z tym ACTA zapoznał ? Może diabeł nie taki straszny ?  :schrk:

ACTA - Umowa handlowa dotyczącą zwalczania obrotu towarami podrobionymi (http://eur-lex.europa.eu/LexUriServ/LexUriServ.do?uri=COM:2011:0380:FIN:PL:PDF)

Cytuj
Artykuł 4: Prywatność i ujawnianie informacji
Żadne z postanowień niniejszej Umowy nie nakłada na Stronę wymogu ujawniania:
a) informacji, których ujawnienie byłoby sprzeczne z jej prawem, w tym z przepisami
chroniącymi prawo do prywatności, lub z umowami międzynarodowymi, których jest
stroną;

Cytuj
Artykuł 27: Dochodzenie i egzekwowanie w środowisku cyfrowym
[...]3. Każda Strona dąży do wspierania wspólnych wysiłków przedsiębiorców na rzecz skutecznego
zwalczania naruszeń praw związanych ze znakami towarowymi, praw autorskich lub
pokrewnych, przy jednoczesnym zachowaniu zgodnej z prawem konkurencji oraz, zgodnie z
prawodawstwem Strony, podstawowych zasad, takich jak wolność słowa, sprawiedliwy proces
i prywatność.


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Rezro on Styczeń 22, 2012, 23:39:52
Na początek: SOPA się nie załamała tylko odroczono jej wprowadzenie w celu dogłębniejszego przedyskutowania spawy.

Dalej: Nie chodzi tu o to że ktoś będzie próbował załatwić Google, ale o to że ta ustawa jest bublem w swoich kluczowych założeniach. Większość firm będzie żądać od Google swoich nadanych mocą prawa przywilejów i prawdopodobnie nawet nie będzie wstanie zrozumieć dlaczego ci będą zmuszeni odmówić (gdyż to co prawo oczekuje jest nierealne). Tu sądy raczej nie będą miały wyjścia niż zareagować. W takim kontekście Google stanie przed wyborem albo działania wbrew prawu, albo konieczności zablokowania większości zasobów internetu będących w sprzeczności z prawem. Mówiąc wprost: I tak i tak kupa.

Jeżeli ktokolwiek będzie pokrzywdzony, to tylko my, zwykli, szarzy użytkownicy. I tak będzie na pewno, niezależnie od tego w jakim stopniu utrudni się nam życie.

Na pewno... ale fakty są takie że tak naprawdę pokrzywdzeni będą wszyscy, tyle że jeszcze sobie z tego sprawy nie zdają.

Edit:
Przyznaję że nie jestem ekspertem od prawniczego bełkotu... jednak z tego co mi wiadomo to eksperci nie wypowiadają się zbyt dobrze o tej ustawie, poza tym fakt że w przepisach znajdują się niby tam jakieś gwarancje nie niweluje skutków działania wadliwych założeń, a te z tego co mi wiadomo sprowadzają się rzekomo do faktu że to dostawca odpowiada przed sądem za udostępnianą przez użytkowników treść... tak czy siak zapoznam się teraz dokładniej z tą ustawą.


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Squonk on Styczeń 22, 2012, 23:45:25
Cokolwiek będą chciały korporacje zrobić to i tak zrobią czy sobie to czy coś innego ludzie wrzucą na Fejsa albo czy padnie jedna albo dwie strony. Sam wiem po swoim przypadku jak to jest mieć w czymś słuszność, ale zabierać się do jej głoszenia od dupy strony, a takie coś właśnie widzę u zacieszaczy obalenie ACTA. Więc teraz sam mam dziką radochę, że trochę z przekory, a trochę z przekonań stoję tam gdzie stoi milcząca i w sumie niechcąca się wychylać większość.

Na razie to taka informacyjna akcja społeczna, obrazeczki, filmiki, odezwy. Padło parę stron rządowych - milcząca większość po cichu będzie nawet trzymać kciuki za hakerów i przeciwników ACTA. Ale niech jakiś jeden albo drugi idiota unieruchomi ważny dla całego społeczeństwa serwis, albo wejdą w obszar prawdziwej gospodarki to się rumakowanie skończy  :zwr

Tak więc to:

(http://a6.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s320x320/407533_178107635624760_100002765734556_229112_526551235_n.jpg)

 :ords :ords :ords


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Rezro on Styczeń 22, 2012, 23:53:19
Bo ja wiem czy tak z dupy? Problem z tymi ustawami był taki że wyskoczyły one jak królik z kapelusza (ponieważ wdrażano je w sposób tajny... co jest swoją drogą skandalem i rozmową na osobny temat) i tak naprawdę poza protestem to nic nie dało się zrobić. Tak czy siak, główny cel (polegający na wymuszeniu społecznych konsultacji nim podpiszą ją w trybie ekspresowym) może uda się osiągnąć i wtedy się pomyśli o właściwszych krokach prawnych.

PS: Swoją drogą jak w ogóle mogło do tego dojść? Czy naprawdę nasi politycy są na tyle tępi że nie wiedzą nawet co podpisują... i że coś w ogóle podpisują? Skandal!


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: toga5 on Styczeń 23, 2012, 00:06:45
Dla nieodróżniających umowy od ustawy powiem tylko, że różnica jest. Umowa handlowa - ACTA będzie dopiero skutkowała, o ile dojdzie do jej podpisania, wydaniem/dostosowywaniem ustaw, rozporządzeń ...

PS: Swoją drogą jak w ogóle mogło do tego dojść? Czy naprawdę nasi politycy są na tyle tępi że nie wiedzą nawet co podpisują... i że coś w ogóle podpisują? Skandal!
Cytuj
Rada UE decyzję o podpisaniu go podjęła za polskiej prezydencji na posiedzeniu 15-16 grudnia 2011 z udziałem ministrów rolnictwa i rybołówstwa, pod przewodnictwem Marka Sawickiego.
Polska prezydencja = chłop potęgą jest i ACTA !


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Rezro on Styczeń 23, 2012, 00:26:47
To fakt, jednak nie należy zapominać że celem takiej umowy jest własnie dostosowanie lokalnego prawodawstwa do jej założeń (bo nie umawiamy się na coś co zamierzamy olewać) i o ile w przypadku przepisów dotyczących towarów ma to jakieś uzasadnienie (pominę tu kontrowersje dotyczące laków i ziarna), to w przypadku przepisów dotyczących "środowiska cyfrowego" mamy do czynienia z wyjątkowo pobieżnym, ogólnikowym czy wręcz oderwanym od rzeczywistości potraktowaniem zagadnienia. A nie można zapominać że internet jest miejscem ostrego ścierania się dwóch racji i wypracowywany przez lata kompromis zawsze będzie lepszy niż to "coś".

Problem więc w tym że przyjęcie tej umowy może prowadzić do prób zmiany status quo w celu dostosowania przepisów do gorszych założeń wynikających z ACTA, tak więc w tym konkretnym przypadku protest Anty-ACTA wydaje się w pełni zasadny (politycy muszą wiedzieć że im zmieniać tego nie wolno). Warto zaznaczyć że przepisy dotyczące internetu w tej umowie w dość mechaniczny sposób przekładają kwestie dotyczą towarów na internet (na co zwracali już uwagę eksperci), wyposażając właściciela praw w szereg dość inwazyjnych narzędzi kontroli i opresji, bez uwzględnienia jednak faktu pośredniczącego charakteru internetu co czyni sporą część z tych narzędzi destrukcyjną (dostawca nie może się bać pośredniczenia w przekazywaniu informacji, gdyż inaczej zacznie blokować prewencyjnie co było by katastrofą... poza tym nie trudno sobie wyobrazić próby użycia tych narzędzi do zastraszania w celu wymuszenia na dostawcach np. cenzury, a pretekst w internecie zawsze się jakiś znajdzie)... a niestety dopisanie parę razy formułki w stylu "z wyłączeniem kwestii dotyczących wolności słowa, bla, bla, bla" nie rozwiązuje problemu gdyż nie jest jasne jak tego dokonać i jak to interpretować.


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: toga5 on Styczeń 23, 2012, 01:16:45
To fakt, jednak nie należy zapominać że jest to mimo wszystko zobowiązanie... w takim przypadku nie można wykluczyć że po przyjęciu umowy niektórzy politycy mogą czuć się zobowiązani do wprowadzenia zapisów umowy w życie, także w jej wadliwych założeniach (z tego co wyczytałem mogę potwierdzić zastrzeżenia ekspertów że ustawa traktuje naruszenia w internecie w sposób identyczny z naruszeniami w przypadku towarów i nie uwzględnia w ogóle specyfiki internetu co jest bardzo groźne).
Użycie (znowu) ustawy miast umowy należy traktować w ramach oczywistej omyłki, czy cytatu ?

Mimo wszystko jak na razie uważam blokowanie tej umowy za zasadne... niepotrzebnie wmieszano do niej zapisy dotyczące internetu i już.
Mam wrażenie, że większość uważa blokowanie ACTA za zasadne dla samej zasady.
Zastanawiam się tylko która korporacja zarobi okrągłą sumkę na sprzedaży masek Fawkesa. I nie chodzi mi bynajmniej o tego z Fallouta 3.


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Rezro on Styczeń 23, 2012, 01:31:42
Poprzedni post uległ znacznej modyfikacji więc uznam kwestię za niebyłą.

Mam wrażenie, że większość uważa blokowanie ACTA za zasadne dla samej zasady.

Taka jest natura pospolitego ruszenia... niemniej nie żałuje gdyż politycy mają to na co sami sobie zapracowali swoją ignorancją.

Zastanawiam się tylko która korporacja zarobi okrągłą sumkę na sprzedaży masek Fawkesa. I nie chodzi mi bynajmniej o tego z Fallouta 3.

Nie sądzę by miało to charakter masowy (to tylko kilku geek'ów)... większość zapewne nie ma nawet pojęcia kto to jest.


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: toga5 on Styczeń 23, 2012, 02:03:05
Kiedyś dla pospolitego ruszenia charakterystyczna była jego masowość, ale widocznie czasy się zmieniają ...

Idę jednak o zakład, że na aferze z ACTA ktoś zbije kapitał. Jeżeli chodzi o polityczny to obstawiam RP.


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: nie wiem on Styczeń 23, 2012, 02:09:41
Kiedyś dla pospolitego ruszenia charakterystyczna była jego masowość

Taaa... masowość. Raczej bezczelność i pyskowanie  :zwr


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Rezro on Styczeń 23, 2012, 11:32:05
Idę jednak o zakład, że na aferze z ACTA ktoś zbije kapitał. Jeżeli chodzi o polityczny to obstawiam RP.

W tej chwili trudno powiedzieć? Tego dowiemy się jak przyjdą nowe sondaże (lub te następne gdyż trudno powiedzieć kiedy przeprowadzono badania). W tej chwili wiem na pewno że jedynie jedna partia próbowała zbić kapitał na tej akcji i było to PiS (co było raczej śmieszne niż skuteczne, ale idioci się wszędzie znajdą)... reszta: zarówno lewica jak i RP siedzieli raczej cicho, ale zapewne i oni zbiją na tym kapitał.


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Hugo1979 on Styczeń 23, 2012, 12:13:31
ACTA & SOPA - 1. rozdział Raportu Mniejszości?
W 2015 r. zostaną wprowadzone zezwolenia na zakup noży na potrzeby domowe (do kuchni). Każda osoba idąca po ulichach z nożem w ręku/torbie/itp., niemająca odpowiedniego zezwolenia na nóż, będzie mogła zostać zatrzymana na 48h, jako podejrzana o przygotowywanie zabójstwa. Od 2017 r. Policja będzie mogła wchodzi do domów na podstawie nakazu sądu. Od 2018 r. wystarczą uzasadnione podejrzenia zamiast nakazu; w tym anonimowy donos sąsiadów.
W 2022 r. zostaną wprowadzone zezwolenia na przyrządy ręczne kopiące, typu łopata, szypa, widły, haczki (motyki). Każdy, kto będzie posiadał takie narzędzia, będzie potencjalnym podejrzanym o kopanie grobu i innych dołków pod ludźmi, ostatecznie nawet zabijania tymi narzędziami.
W 2025 r. zostaną wprowadzone zezwolenia na zakup artykułów budowalnych typu cement, gips. Każda osoba zakupująca tego typu materiały będzie potencjalnie podejrzana o próbę zacementowania żywcem innego człowieka, ewentualnie jego zwłok. Pozwolenia będą wymagały już zakupy powyżej 1 kg, ponieważ Unia Europejska ustali, że taka ilość wystarczy do przygotowania "betonowych butów". Zakupy połączone typu cement + cegły będą musiały być certyfikowane przez MSWiA - Departament Wydawania Zezwoleń na Zakupy Potencjalnie Morderczych Przedmiotów, jako że istnieje uzasadnione podejrzenie, że kupujący zamuruje w podłodze i/lub ścianach innych ludzi.
Do 2074 r. zostaną wprowadzone zezwolenia na zakup takich przedmiotów, jak np.: czapki i szaliki (można udusić owijając wokół szyi, zatykając usta i nos), rękawiczki zimowe (mogą służyć zakneblowaniu podczas porwania), głośniki komputerowe od 5W (ustawione na odpowiednią głośność i odpowiednią odległość od uszu, przy odpowiednich dźwiękach mogą rozwalić uszy, ostatecznie można nimi pierdalnąć "stereo" i ofiara w najlepszym przypadku zemdleje), papier do drukarek każdej gramatury (można kneblować, a co najważniejsze - ciąć papierem swoją ofiarę), kwiaty (można udusić wciskając w gardło, przygotować trującą herbatę dla niczego nie spodziewającej się ofiary), na kwiaty z kolcami będzie trzeba uzyskać specjalny certyfikat z MSWiA - ww. departament (kolcami można pokłuć dotkliwie ofiarę, czym doprowadzi się do upływu krwi i ostatecznie wykrwawienia), meble (szuflada od biurka może służyć do tortur zwłaszcza mężczyzn, w szafie można zamknąć ofiarę i skazać na głodowanie, ewentualnie przypierdolić nieźle drzwiami takiej szafy), wałki do ciasta (no chyba nie trzeba tłumaczyć).

W 2138 r. najadą nas obcy i jebną ze śmiechu.


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Rezro on Styczeń 23, 2012, 12:23:52
Od 2017 r. Policja będzie mogła wchodzi do domów na podstawie nakazu sądu.

Ale czy przypadkiem już tego nie mogą? Poza tym zapomniałeś zdelegalizować zęby i kończyny, bo nimi też można nieźle nabroić :zwr


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Hugo1979 on Styczeń 23, 2012, 12:27:10
Od 2017 r. Policja będzie mogła wchodzi do domów na podstawie nakazu sądu.

Ale czy przypadkiem już tego nie mogą? Poza tym zapomniałeś zdelegalizować zęby i kończyny, bo nimi też można nieźle nabroić :zwr
Chodzi o noże kuchenne i o to, że potem będą mogli bez nakazów. 2 lata między wprowadzeniem zakazów a wchodzeniem Policji to taki czas na zdobycie zezwoleń przez obywateli.


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: toga5 on Styczeń 23, 2012, 15:40:00
@ nie wiem
Znasz z autopsji, czy z historii ?

Od 2017 r. Policja będzie mogła wchodzi do domów na podstawie nakazu sądu. Od 2018 r. wystarczą uzasadnione podejrzenia zamiast nakazu; w tym anonimowy donos sąsiadów.
- art. 220 § 3 k.p.k. (http://www.polskieustawy.com/norms.php?actid=105&norm=220&lang=48&adate=20060510&head=0)
Że nie wspomnę co wyprawiają po 6 rano ...


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: nie wiem on Styczeń 23, 2012, 15:46:35
Z autopsji i historii  8)


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Hugo1979 on Styczeń 23, 2012, 16:15:41
Od 2017 r. Policja będzie mogła wchodzi do domów na podstawie nakazu sądu. Od 2018 r. wystarczą uzasadnione podejrzenia zamiast nakazu; w tym anonimowy donos sąsiadów.
- art. 220 § 3 k.p.k. (http://www.polskieustawy.com/norms.php?actid=105&norm=220&lang=48&adate=20060510&head=0)
Że nie wspomnę co wyprawiają po 6 rano ...
Tylko, że w przypadku opisanym przeze mnie nikt nie będzie musiał tego zatwierdzać. Na prawdę chcecie tłumaczyć dowcipy? Na prawdę? ;) Miałem tłumaczyć wszystko i analizować jak jest teraz? Nie sądzę ;)

Pisałem to "na żywo", nie sądziłem, że aż tak będziecie się czepiać ;)


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Hugo1979 on Styczeń 23, 2012, 16:21:33
https://www.youtube.com/watch?&v=BB52a2rnC2k


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Rezro on Styczeń 23, 2012, 16:41:18
Jak jak kocham analfabetyzm u dziennikarzy :rzwg:

Edit:
O tym że Anonimus'i wstrzymali atak do czasu zakończenia spotkania rządu to zapewne już wiecie (jak dla mnie mogli by na tym już skończyć, gdyż swój cel jakim było nagłośnienie sprawy już osiągnęli, a tak mogą dalej zaszkodzić sprawie), ale warto wspomnieć że teraz popularne serwisy przechodzą do ofensywy:
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/popularne-serwisy-znikna-z-sieci-protest,1,5006049,wiadomosc.html


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: toga5 on Styczeń 23, 2012, 20:37:30
@Hugo
Nie no dowcip naprawdę przedni, jednak właśnie jego początek, przez swój brutalny realizm był zadni.

@nie wiem
Każdy kolejny post bez :zwr jest postem w dobrym kierunku.


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: nie wiem on Styczeń 23, 2012, 20:56:47
Właśnie napisałeś post z  :zwr

Nie idź w złym kierunku!


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Rezro on Styczeń 23, 2012, 21:18:53
Zaprzańcy z rządu postanowili przyjąć ACTA... na szczęście ruszyła silna ofensywa medialna (nie mylić z Anonimus'em) przeciwko tej umowie.


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Glassius on Styczeń 24, 2012, 00:08:05
Czeka nas taki sam numer, jak z konstytucją europejską. Ludzie nakrzyczeli, w referendach powiedzieli nie... To ją wzięli, przepisali dolewając dużo bełkotu, nazwali traktatem lizbońskim i przepchnęli bez pytania ludu o zdanie.

Teraz możemy ACTA, SOPA, PIPA pokonać. Ale ponieważ istnieje pojęcie własności intelektualnej, do na rządzących cały czas będzie wywierany nacisk, by uporali się z tym dzikim internetem, gdzie nikt legalności treści "nie kontroluje".


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Rezro on Styczeń 24, 2012, 00:42:19
Jak słusznie zauważają niektórzy komentatorzy istnieje już cała masa instytucji zajmujących się ochroną własności intelektualnej i biorąc pod uwagę fakt że nasze prawo jest dość opresyjne nawet z ACTA'ą nie będzie trzeba u nas wiele zmieniać... problemem jednak w tym że nie jest to tyle dyskusja o konkretnych przepisach (ACTA jest tu bardziej symbolem) ale o konkretnej filozofii myślenia o środowisku internetowym. ACTA jest złem nie dlatego że jakoś szczególnie zaostrza przepisy bo nie ma żadnej mocy sprawczej, a i jest zbyt ogólna by proponować konkretne rozwiązania. Ale jest złem dlatego że jest jednostronna, podchodzi do piractwa jedynie z uwzględnieniem racji wydawców (poza kilkoma ogólnikami o ochronie wolności słowa) i w swojej istocie zakłada podważenie gwarantów wolności w internecie takich jak nietykalność dostawców jedynie pośredniczących w rozpowszechnianiu zarówno legalnych jak i nie treści.

W praktyce celem nie jest zablokowanie ACTA'y, ale wymuszenie na rządzących udzielenia daleko idących gwarancji że owe złe praktyki proponowane przez ACTA'e nie będą miały racji bytu (osobiście obstaję za wpisaniem tych praw do konstytucji). Potem niech sobie już podpisują co chcą.

PS: Jakiś polityk z rządu zauważył ostatnio słusznie że ludzie mylą ACTA'ę z SOPA'ą i PIPA'ą... nie zauważył przy tym że oba odrzucone w USA akty były niczym innym jak implementacją prawną postanowień wynikających z ACTA'y której USA jest współtwórcą i członkiem... to właśnie powód dla których wiele osób traktuje wszystkie te inicjatywy jako wspólną całość.


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: toga5 on Styczeń 24, 2012, 01:00:06
[...] w swojej istocie zakłada podważenie gwarantów wolności w internecie takich jak nietykalność dostawców jedynie pośredniczących w rozpowszechnianiu zarówno legalnych jak i nie treści, oraz że w ogóle dopuszcza możliwość ujawniania danych osobowych bez zgody sądu.
Cytat z ACTA na potwierdzenie ?


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Rezro on Styczeń 24, 2012, 01:31:36
Dobra... przyznaję się że przesadziłem. Jednak to że samo domniemanie wystarcza do wydania nakazu ujawnienia czyichś danych osobowych, co śmierdzi.

Cytuj
Strona może, zgodnie ze swoimi przepisami ustawodawczymi i wykonawczymi, zapewnić
swoim właściwym organom prawo do wydania dostawcy usług internetowych nakazu
niezwłocznego ujawnienia posiadaczowi praw informacji wystarczających do
zidentyfikowania abonenta, którego konto zostało użyte do domniemanego naruszenia, jeśli
ten posiadacz praw złożył wystarczające pod względem prawnym roszczenie dotyczące
naruszenia praw związanych ze znakami towarowymi, praw autorskich lub pokrewnych i
informacje te mają  służyć do celów ochrony lub dochodzenia  i egzekwowania tych praw.

Myślę że sąd powinien najpierw uznać fakt popełnienia przestępstwa, zanim przejdzie się do ścigania winnych. Zgłoszenie roszczenia to tak na chłopski łeb za mało by jeszcze kogoś ścigać, czy ujawniać jego dane.


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: toga5 on Styczeń 24, 2012, 02:14:06
Dobra... przyznaję się że przesadziłem.
Tym razem Ci wybaczam. Idź i nie przesadzaj więcej.

Cytuj
jeśli ten posiadacz praw złożył wystarczające pod względem prawnym roszczenie dotyczące
naruszenia praw
związanych ze znakami towarowymi, praw autorskich lub pokrewnych i
informacje te mają  służyć do celów ochrony lub dochodzenia  i egzekwowania tych praw.
Pozwoliłem sobie podkreślić najistotniejszy fragment.

Myślę że sąd powinien najpierw uznać fakt popełnienia przestępstwa, zanim przejdzie się do ścigania winnych. Zgłoszenie roszczenia to tak na chłopski łeb za mało by jeszcze kogoś ścigać, czy ujawniać jego dane.
Skoro już sobie tak korzystając ze swobody internetu pozwalam, to pozwolę sobie się nie zgodzić.
Otóż nie Sąd powinien zajmować się poszukiwaniami, a tylko uznaniem, bądź nie, dokonania naruszenia praw autorskich etc. I właśnie dlatego musi mieć dane, aby zidentyfikować domniemanego delikwenta.
Tak właśnie jest przykładowo w procedurze karnej. W skrócie - to najpierw organa ścigania stwierdzają naruszenie prawa (faza in rem -w sprawie), a dopiero potem, o ile nastąpi wykrycie domniemanego sprawcy, przechodzi w fazę in personam - przeciwko konkretnemu podejrzanemu. A to z kolei prowadzi do skierowania aktu oskarżenia i w konsekwencji osądzenia sprawy przez Sąd.
W przypadku ACTA rolę organów ścigania przejąłby posiadacz praw, który złoży roszczenie i w przypadku niesłusznego zarzutu poniesie konsekwencje ...


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Rezro on Styczeń 24, 2012, 03:14:51
Cytuj
jeśli ten posiadacz praw złożył wystarczające pod względem prawnym roszczenie dotyczące
naruszenia praw
związanych ze znakami towarowymi, praw autorskich lub pokrewnych i
informacje te mają  służyć do celów ochrony lub dochodzenia  i egzekwowania tych praw.
Pozwoliłem sobie podkreślić najistotniejszy fragment.

I co niby z tego wynika? Jedynie że wniosek musi być właściwie wypełniony (to chyba znaczy "wystarczający pod względem prawnym", co nie?), nie wspomina zaś nic o konieczności dowiedzenia słuszności tego wniosku... zresztą artykuł wcześniej wspomina o "domniemaniu naruszenia" co sugeruje brak konieczności podania takiego dowodu (domniemania wszak nie trzeba udowodnić).

Zasadniczo zgodzę się więc z tobą że artykuł nie mówi niczego wprost... jest po prostu bublem prawnym poddającym się różnej interpretacji (albo wręcz świadomą manipulacją ze strony lobbysty).

Otóż nie Sąd powinien zajmować się poszukiwaniami, a tylko uznaniem, bądź nie, dokonania naruszenia praw autorskich etc.

Ależ w pełni się zgadzam... tyle tylko że powinien właśnie wpierw uznać bądź nie fakt zaistnienia takiego wykroczenia, nim właśnie wyda nakaz zablokowania treści lub wydania danych osobowych... powyższy artykuł stwierdza jedynie (przy pewnej interpretacji) że sąd ma jedynie wydać nakaz na wniosek o zaistnieniu jakiegoś roszczenia, nie wspomina jednak nic o weryfikacji jego słuszności.

I właśnie dlatego musi mieć dane, aby zidentyfikować domniemanego delikwenta.

Identyfikacja delikwenta jest niezbędna jedynie policji do jego złapania... sąd nie potrzebuje jednak jakichkolwiek danych o osobie do wydania wyroku w sprawie naruszenia własności intelektualnej w internecie, nie mówiąc już o nakazie usunięcia treści z samą osobą nie mającej nic wspólnego. Jakiekolwiek ściganie powinno być możliwe dopiero po stwierdzeniu faktu wystąpienia takiego naruszania, bo inaczej może dojść do nękania.

Tak właśnie jest przykładowo w procedurze karnej. W skrócie - to najpierw organa ścigania stwierdzają naruszenie prawa (faza in rem -w sprawie), a dopiero potem, o ile nastąpi wykrycie domniemanego sprawcy, przechodzi w fazę in personam - przeciwko konkretnemu podejrzanemu. A to z kolei prowadzi do skierowania aktu oskarżenia i w konsekwencji osądzenia sprawy przez Sąd.

Tyle że my tu nie mówimy o ściganiu, ale o ujawnieniu danych osobowych ściganego... to sprawa analogiczna do przeszukania posesji... policja nie ma prawa od tak przeszukać sobie czyjejś posesji chyba że dostanie na to zgodę sądu po przedstawieniu mu wymaganych dowodów. Tak samo sąd dopiero po stwierdzeniu faktu wystąpienia naruszenia powinien wydawać takie zezwolenia, a nie jedynie w przypadku samego domniemania.

W przypadku ACTA rolę organów ścigania przejąłby posiadacz praw, który złoży roszczenie i w przypadku niesłusznego zarzutu poniesie konsekwencje ...

A od kiedy "posiadacz praw" jest organem państwa? Na jakiej niby podstawie państwo ma dawać takim instytucją prawo do ścigania kogokolwiek? I gdzie niby jest cokolwiek o konsekwencjach poza kosztami procesowymi? Poza tym internet ze względu na samą swoją naturę wspiera potencjalne łamanie własności intelektualnej, więc musza istnieć jasne ramy kiedy takie naruszenie występuje w ramach prawa do wolności słowa (np. prawo do cytowania), a kiedy jest czerpaniem z czyjejś własności korzyści? Niestety ACTA nie daje na te kwestie żadnej odpowiedzi, dając w zamian znaczące narządza opresji w ręce instytucji nie zależnych od państwa.


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Hugo1979 on Styczeń 24, 2012, 12:55:00
Co ciekawe, ACTA nie ma na celu bezpośrednie chronienie prawa własności intelektualnej pojedynczych twórców.
Cytuj
Artykuł 5: Definicje ogólne
Jeżeli nie określono inaczej, dla celów niniejszej Umowy:
[...]
l) posiadacz praw obejmuje federacje i stowarzyszenia posiadające zdolność prawną do
dochodzenia praw do własności intelektualnej;
Czyli instytucje, 'korporacje' itp. Którym się płaci... Nie przeczytałem może aż tak dokładnie tej umowy, ale nie znalazłem nigdzie 'określenia inaczej' zwrotu 'posiadacz praw'.

Dość ciekawa zapis w umowie ACTA:
Cytuj
Artykuł 25: Konfiskata, przepadek i zniszczenie
[...]
5. W odniesieniu do przestępstw określonych w art. 23 (Przestępstwa) ust. 1, 2, 3 i 4, dla których
Strona ustanawia procedury karne i kary, Strona ta może zapewnić swoim właściwym
organom sądowym prawo do wydania nakazu:
a) konfiskaty majątku, którego wartość odpowiada wartości majątku pochodzącego z
domniemanej działalności naruszającej prawo lub uzyskanego pośrednio lub
bezpośrednio w jej wyniku; oraz
b) przepadku majątku, którego wartość odpowiada wartości majątku pochodzącego z
działalności naruszającej prawo lub uzyskanego pośrednio lub bezpośrednio w jej
wyniku.
Owszem, w polskim kodeksie karnym jest podobny przepis:
Cytuj
Art. 44. § 1. Sąd orzeka przepadek przedmiotów pochodzących bezpośrednio z przestępstwa.
§ 2. Sąd może orzec, a w wypadkach wskazanych w ustawie orzeka, przepadek przedmiotów, które służyły lub były przeznaczone do popełnienia przestępstwa.
§ 3. Jeżeli orzeczenie przepadku określonego w § 2 byłoby niewspółmierne do wagi popełnionego czynu, sąd zamiast przepadku może orzec nawiązkę na rzecz Skarbu Państwa.
§ 4. Jeżeli orzeczenie przepadku określonego w § 1 lub 2 nie jest możliwe, sąd może orzec przepadek równowartości przedmiotów pochodzących bezpośrednio z przestępstwa lub przedmiotów, które służyły lub były przeznaczone do popełnienia przestępstwa.
Być może przesadzam (gdybyśmy nie mieszkali w Polsce, to z pewnością bym przesadzał), ale czy przy braku określenia w umowie ACTA, że zacytowane działania można stosować tylko w przypadku niemożności przepadku przedmiotów pochodzących z przestępstwa i narzędzi służących jego popełnienia (takie możliwość ACTA stwarza wyżej), spowoduje, że w przypadku przestępstw przeciwko własności intelektualnej, prawom autorskim, nie będzie żadnego 'jeżeli' i od razu będzie można orzec przepadek majątku 'odpowiadającego wartością'? A potem nasi powiedzą 'bo unia kazała'.

Cytuj
Artykuł 27: Dochodzenie i egzekwowanie w środowisku cyfrowym
4. Strona może, zgodnie ze swoimi przepisami ustawodawczymi i wykonawczymi, zapewnić swoim właściwym organom prawo do wydania dostawcy usług internetowych nakazu niezwłocznego ujawnienia posiadaczowi praw informacji wystarczających do zidentyfikowania abonenta, którego konto zostało użyte do domniemanego naruszenia, jeśli ten posiadacz praw złożył wystarczające pod względem prawnym roszczenie dotyczące naruszenia praw związanych ze znakami towarowymi, praw autorskich lub pokrewnych i informacje te mają służyć do celów ochrony lub dochodzenia i egzekwowania tych praw. Procedury są stosowane w sposób, który pozwala uniknąć tworzenia barier dla zgodnej z
prawem działalności, w tym handlu elektronicznego, oraz, zgodnie z prawodawstwem Strony, zachowuje podstawowe zasady, takie jak wolność słowa, sprawiedliwy proces i prywatność.
A co, jeśli mój dostawca ujawni moje dane, a domniemanie będzie bezpodstawne i żadnego naruszenia nie uczyniłem? Owszem, są przepisy krajowe, ale czemu ACTA tym się nie zajmuje. Znowu - żeby nie było, że nasze władze powiedzą takim osobom, że nie mają żadnych roszczeń, bo ACTA pozwala na ujawnianie i koniec. No bo w jaki sposób jest chroniona moja prywatność, która jest wymieniona na końcu cytatu, skoro ujawni się moje dane, zostanie wytoczony przeciwko mnie proces (nagłośniony zapewne przez media, bo nie ma 100% tajności), a potem okaże się, że nic nie zrobiłem? Nie będzie żadnego dochodzenia w sprawie i uprawdopodobnienia naruszenia przez niezawisłe organy, od razu przeciwko osobie.
No i też mnie zastanawia to czym będzie 'wystarczające pod względem prawnym roszczenie' - naszym władzom mogą różne rzeczy strzelić do łba.



Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Hugo1979 on Styczeń 24, 2012, 13:09:54
Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych stwierdził, że ACTA jest niebezpieczna dla wolności i praw człowieka i obywatela zagwarantowanych przez Konstytucję
http://www.rp.pl/artykul/796646-GIODO--ACTA-niebezpieczne-dla-konstytucyjnych-praw-i-wolnosci.html
http://wpolityce.pl/wydarzenia/21978-giodo-przyjecie-acta-jest-niewskazane-i-niebezpieczne-dla-konstytucyjnych-praw-i-wolnosci


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: toga5 on Styczeń 24, 2012, 16:03:44
[...]zresztą artykuł wcześniej wspomina o "domniemaniu naruszenia" co sugeruje brak konieczności podania takiego dowodu (domniemania wszak nie trzeba udowodnić).
Wspomina o "domniemanym" naruszeniu, a nie o "domniemaniu" naruszenia. Jeżeli nie widać różnicy, to proszę przyjrzeć się jeszcze raz i ... aż do skutku.

Otóż nie Sąd powinien zajmować się poszukiwaniami, a tylko uznaniem, bądź nie, dokonania naruszenia praw autorskich etc.
Ależ w pełni się zgadzam... tyle tylko że powinien właśnie wpierw uznać bądź nie fakt zaistnienia takiego wykroczenia, nim właśnie wyda nakaz zablokowania treści lub wydania danych osobowych... powyższy artykuł stwierdza jedynie (przy pewnej interpretacji) że sąd ma jedynie wydać nakaz na wniosek o zaistnieniu jakiegoś roszczenia, nie wspomina jednak nic o weryfikacji jego słuszności.
Sąd ma osądzić, a organa ścigania ścigać.

Tyle że my tu nie mówimy o ściganiu, ale o ujawnieniu danych osobowych ściganego... to sprawa analogiczna do przeszukania posesji... policja nie ma prawa od tak przeszukać sobie czyjejś posesji chyba że dostanie na to zgodę sądu po przedstawieniu mu wymaganych dowodów. Tak samo sąd dopiero po stwierdzeniu faktu wystąpienia naruszenia powinien wydawać takie zezwolenia, a nie jedynie w przypadku samego domniemania.
A tym czasem kilka postów nazad:
Od 2017 r. Policja będzie mogła wchodzi do domów na podstawie nakazu sądu. Od 2018 r. wystarczą uzasadnione podejrzenia zamiast nakazu; w tym anonimowy donos sąsiadów.
- art. 220 § 3 k.p.k. (http://www.polskieustawy.com/norms.php?actid=105&norm=220&lang=48&adate=20060510&head=0)
Że nie wspomnę co wyprawiają po 6 rano ...

A od kiedy "posiadacz praw" jest organem państwa? Na jakiej niby podstawie państwo ma dawać takim instytucją prawo do ścigania kogokolwiek?
Polecam zapoznanie się (pobieżne) z instytucją subsydiarnego oskarżyciela posiłkowego (http://pl.wikipedia.org/wiki/Oskar%C5%BCyciel_posi%C5%82kowy).


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Rezro on Styczeń 24, 2012, 17:02:17
[...]zresztą artykuł wcześniej wspomina o "domniemaniu naruszenia" co sugeruje brak konieczności podania takiego dowodu (domniemania wszak nie trzeba udowodnić).
Wspomina o "domniemanym" naruszeniu, a nie o "domniemaniu" naruszenia. Jeżeli nie widać różnicy, to proszę przyjrzeć się jeszcze raz i ... aż do skutku.

No dobra... mój błąd... tyle tyko że niczego to nie zmienia. By ujawnić czyjeś dane osobowe powinien być stwierdzony fakt wystąpienia naruszenia stwierdzony przez sąd na postawie przedstawionych dowodów i dopiero na podstawie tego faktu powinno się rozpocząć poszukiwanie osoby za zaistnienie tego faktu odpowiedzialnej. To czy naruszenie jest domniemane, czy też następuje domniemanie naruszenia nie wiele tu w praktyce zmienia.

Sąd ma osądzić, a organa ścigania ścigać.

I o tym cały czas mowa! To nie w gestii organów ścigania jest decydowanie co jest naruszeniem praw autorskich, a co nie. To sąd na bazie przedstawionych dowodów musi decydować o tym czy takie naruszenie faktycznie zaistniało czy nie (i na tej podstawie nakazywać ujawnienie danych osobowych), a nie organ ścigania któremu dano prawo do decydowania którego podejrzanego dane chcą posiąść (w praktyce zapewnie będzie chciał dane wszystkich).

art. 220 § 3 k.p.k. (http://www.polskieustawy.com/norms.php?actid=105&norm=220&lang=48&adate=20060510&head=0)
Że nie wspomnę co wyprawiają po 6 rano ...

Pomijając to że zacytowałeś żart... nie zauważyłem by artykuł ten dawał prawo do przeszukania na podstawie samych podejrzeń... oczywiście daje możliwość przeszukania przed wydaniem nakazu sądu lub prokuratora, ale bynajmniej nie bez niego gdyż mimo wszystko istnieje konieczność zdobycia tego zezwolenia na czyn dokonany (inaczej będzie to nadużyciem kompetencji).

Sytuacja ta nie ma jednak żadnego zastosowania do omawianej wyżej kwestii w której nie ma konieczności udowodnienia sądowi czegokolwiek... wystarczy po prostu stwierdzić że się kogoś podejrzewa i na tej podstawie (wedle ACTA) otrzymuje się nakaz sądu.

Polecam zapoznanie się (pobieżne) z instytucją subsydiarnego oskarżyciela posiłkowego (http://pl.wikipedia.org/wiki/Oskar%C5%BCyciel_posi%C5%82kowy).

Zapoznałem się i...? Osoba taka jedynie zastępuje/wspomaga prokuratora przed sądem, nie ma zaś mowy o posiadaniu przez niego pełnych uprawnień prokuratorskich... nakazanie komuś ujawnienia danych osobowych wykracza stanowczo poza reprezentowanie strony przed sądem (nic nie mówi też że oskarżyciel posiłkowy nie jest urzędnikiem).


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: toga5 on Styczeń 24, 2012, 19:00:48
Być może przesadzam (gdybyśmy nie mieszkali w Polsce, to z pewnością bym przesadzał),
O ! Kolejny ogrodnik.
I po tym żenującym petitum przejdźmy do meritum.

A co, jeśli mój dostawca ujawni moje dane, a domniemanie będzie bezpodstawne i żadnego naruszenia nie uczyniłem?
Istnieją już odpowiednie procedury, a jeżeli nie istnieją to powstaną ! A jeżeli nie powstaną to się je napisze ! Powiem więcej ! Sam tymi ręcami je naskrobie !

No dobra... mój błąd... tyle tyko że niczego to nie zmienia.
A właśnie że tak.

By ujawnić czyjeś dane osobowe powinien być stwierdzony fakt wystąpienia naruszenia stwierdzony przez sąd na postawie przedstawionych dowodów i dopiero na podstawie tego faktu powinno się rozpocząć poszukiwanie osoby za zaistnienie tego faktu odpowiedzialnej.
No i właśnie tak ma być, tylko mnie się zdaje, że chciałbyś aby Sąd stwierdzał fakt orzeczeniem, a z założeń ACTA wynikałoby że wystarczy uprawdopodobnienie.
Uprzedzając odpowiedź - to uprawdopodobnienie i wysłanie roszczenia z wnioskiem o udostępnienie danych osobowych ktoś podpisze, a potem ktoś rozpozna zasadność.

I o tym cały czas mowa! To nie w gestii organów ścigania jest decydowanie co jest naruszeniem praw autorskich, a co nie. To sąd na bazie przedstawionych dowodów musi decydować o tym czy takie naruszenie faktycznie zaistniało czy nie (i na tej podstawie nakazywać ujawnienie danych osobowych), a nie organ ścigania któremu dano prawo do decydowania którego podejrzanego dane chcą posiąść (w praktyce zapewnie będzie chciał dane wszystkich).
W poprzednim poście - tym z in rem i in personam chyba to wyjaśniłem.

Sytuacja ta nie ma jednak żadnego zastosowania do omawianej wyżej kwestii w której nie ma konieczności udowodnienia sądowi czegokolwiek... wystarczy po prostu stwierdzić że się kogoś podejrzewa i na tej podstawie (wedle ACTA) otrzymuje się nakaz sądu.
Wbrew pozorom nie trzeba udowodnić komuś przed Sądem, że się ukradł lizaka i ukrył się w budynku, aby ten budynek przeczesać. Wystarczy, że ten fakt uprawdopodobni pani Krysia - ekspedientka. I tu, o dziwo, ACTA wydaje się być bardziej restrykcyjne, bo pozwala na ujawnienie danych dopiero PO uprawdopodobnieniu dokonania naruszeń tj. gdy "posiadacz praw złożył wystarczające pod względem prawnym roszczenie dotyczące naruszenia praw", gdy w procedurze karnej nie trzeba czekać z przeszukaniem do wniesienia aktu oskarżenia.

Zapoznałem się i...? Osoba taka jedynie zastępuje/wspomaga prokuratora przed sądem, nie ma zaś mowy o posiadaniu przez niego pełnych uprawnień prokuratorskich...
No gustownego wdzianka rzeczywiście nosić nie może.


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Hugo1979 on Styczeń 24, 2012, 19:15:13
A co, jeśli mój dostawca ujawni moje dane, a domniemanie będzie bezpodstawne i żadnego naruszenia nie uczyniłem?
Istnieją już odpowiednie procedury, a jeżeli nie istnieją to powstaną ! A jeżeli nie powstaną to się je napisze ! Powiem więcej ! Sam tymi ręcami je naskrobie !
I znowuś mnie zirytował niemożebnie ;) Toga, jak już cytujesz wycinek wypowiedzi, to nie wyrywaj go z kontekstu i odnoś się do całości :P Pewnie, że istnieją... dalej w mojej wypatroszonej wypowiedzi znajdziesz :P


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: toga5 on Styczeń 24, 2012, 19:38:09
A co, jeśli mój dostawca ujawni moje dane, a domniemanie będzie bezpodstawne i żadnego naruszenia nie uczyniłem?
Istnieją już odpowiednie procedury, a jeżeli nie istnieją to powstaną ! A jeżeli nie powstaną to się je napisze ! Powiem więcej ! Sam tymi ręcami je naskrobie !
I znowuś mnie zirytował niemożebnie ;) Toga, jak już cytujesz wycinek wypowiedzi, to nie wyrywaj go z kontekstu i odnoś się do całości :P Pewnie, że istnieją... dalej w mojej wypatroszonej wypowiedzi znajdziesz :P
A co, jeśli mój dostawca ujawni moje dane, a domniemanie będzie bezpodstawne i żadnego naruszenia nie uczyniłem? Owszem, są przepisy krajowe, ale czemu ACTA tym się nie zajmuje. Znowu - żeby nie było, że nasze władze powiedzą takim osobom, że nie mają żadnych roszczeń, bo ACTA pozwala na ujawnianie i koniec. No bo w jaki sposób jest chroniona moja prywatność, która jest wymieniona na końcu cytatu, skoro ujawni się moje dane, zostanie wytoczony przeciwko mnie proces (nagłośniony zapewne przez media, bo nie ma 100% tajności), a potem okaże się, że nic nie zrobiłem? Nie będzie żadnego dochodzenia w sprawie i uprawdopodobnienia naruszenia przez niezawisłe organy, od razu przeciwko osobie.
No i też mnie zastanawia to czym będzie 'wystarczające pod względem prawnym roszczenie' - naszym władzom mogą różne rzeczy strzelić do łba.
Ano wspominasz o "przepisach krajowych", ale mi się zdało, że potem poddałeś w wątpliwość ich skuteczność "nasze władze powiedzą, że nie mają innych roszczeń" no i w ogóle reszta użytych słów, literek, a zwłaszcza wrednych znaków interpunkcyjnych wyprowadziła mnie w pole.

A może to ja sam się wyprowadziłem ? I dlatego właśnie się już nie wypowiadam w tym temacie, bo kultury mi brak, rozumu tym bardziej i ogólnie strzelam focha ...


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Rezro on Styczeń 24, 2012, 19:58:03
No dobra... mój błąd... tyle tyko że niczego to nie zmienia.
A właśnie że tak.

To mnie oświeć... a nie się mądrz.

No i właśnie tak ma być, tylko mnie się zdaje, że chciałbyś aby Sąd stwierdzał fakt orzeczeniem, a z założeń ACTA wynikałoby że wystarczy uprawdopodobnienie.
Uprzedzając odpowiedź - to uprawdopodobnienie i wysłanie roszczenia z wnioskiem o udostępnienie danych osobowych ktoś podpisze, a potem ktoś rozpozna zasadność.

Gdzie ty niby widzisz zapis o rozpoznaniu zasadności? No poza oczywiście poprawnością formalną... artykuł nie mówi absolutnie NIC o jakimś "uprawdopodobnianiu" a jedynie że jeśli istnieje roszczenie to należy ujawnić dane konta użytego do "domniemanego naruszenia"? Naprawdę zgrywasz Tuska, czy nie rozumiesz?

I o tym cały czas mowa! To nie w gestii organów ścigania jest decydowanie co jest naruszeniem praw autorskich, a co nie. To sąd na bazie przedstawionych dowodów musi decydować o tym czy takie naruszenie faktycznie zaistniało czy nie (i na tej podstawie nakazywać ujawnienie danych osobowych), a nie organ ścigania któremu dano prawo do decydowania którego podejrzanego dane chcą posiąść (w praktyce zapewnie będzie chciał dane wszystkich).
W poprzednim poście - tym z in rem i in personam chyba to wyjaśniłem.

No dobra... sprawdziłem dokładniej i faktycznie masz rację co do sądu... tyle tylko że to nie jest przedmiotem sporu, gdyż artykuł nie wskazuje dokładnie właściwego organu... może być to prokurator, what ever... tak czy siak nie zmienia to jednak faktu że to właściwe służby powinny być kompetentne do oceny co jest a co nie naruszeniem, a nie że jakiś np. ZAIKS będzie domagał się wydania mu danych osobowych z powodu ich samych tylko roszczeń (na co prawo daje im ACTA).

Wbrew pozorom nie trzeba udowodnić komuś przed Sądem, że się ukradł lizaka i ukrył się w budynku, aby ten budynek przeczesać. Wystarczy, że ten fakt uprawdopodobni pani Krysia - ekspedientka. I tu, o dziwo, ACTA wydaje się być bardziej restrykcyjne, bo pozwala na ujawnienie danych dopiero PO uprawdopodobnieniu dokonania naruszeń tj. gdy "posiadacz praw złożył wystarczające pod względem prawnym roszczenie dotyczące naruszenia praw", gdy w procedurze karnej nie trzeba czekać z przeszukaniem do wniesienia aktu oskarżenia.

Czyli jeśli ktoś mi ukradnie lizaka i ukryje się w twoim domu, to w świetle prawa mogę wyłamać ci drzwi i sobie wejść jeśli jakiś sąsiad mi coś tam powie? A ja zawsze myślałem że tylko uprawnione do tego organy mają do tego prawo... no cóż :/

I znowu... na jakiej podstawie twierdzisz że "złożenie wystarczających pod względem prawnym roszczenie dotyczące naruszenia praw" ma coś wspólnego z uprawdopodobnianiem (wystarczające pod względem pranym roszczenie może być wszak bezzasadne)? Jak na moje oko z tego twierdzenia w żaden sposób nie wynika że trzeba coś udowadniać, a skoro da się wyciągnąć taką interpretację to kwestia naruszenia ochrony danych osobowych jest zasadna gdyż prawo nie powinno dawać pola do interpretacji.

I jeszcze jedno by była jasność: Kwestia nie dotyczy prokuratury czy innego posiadającego specjalne upoważnienia organu, ale jakiegoś np. ZAIKS'a czy inną korporację której daje się prawo do pozyskania danych osobowych, jeśli mają tam jakieś do kogoś roszczenia.

Edit:
Tu macie małe opracowanie które przed chwilą znalazłem:
http://www.tvn24.pl/-1,1732436,0,1,internauci-dostali-odpowiedz,wiadomosc.html


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: nie wiem on Styczeń 24, 2012, 21:30:15
Naprawdę zgrywasz Tuska, czy nie rozumiesz?

Proszę bez wycieczek ad persona. Dziękuję.


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Aq on Styczeń 24, 2012, 21:52:36
To ja siebie sam zacytuje, bo coś tam naskrobałem na innym serwisie ws.  tej hmm sprawy.

Same wprowadzenie ACTA i całego tego systemu zostało w tym momencie tak rozdmuchane, że chyba nikt nie patrzy na sens wprowadzenia tych procedur. Gdzie nie wejdę i co nie zacznę czytać na ten temat to same negatywy. Zastanawiam się tylko, czy są jakieś pozytywy tych procedur, bo chyba są.

Może należy się zastanowić czym jest sam Internet i czy jego wprowadzenie nie było chaotycznym nieprzemyślanym przedsięwzięciem. Każdy przeciwnik ACTA trąbi dookoła o tym, że użytkownicy zostaną pozbawieni wolności itd., itp. To może należy się przyjrzeć temu czym ta wolność tak naprawdę jest. Ja tu widzę w 99% ściąganie nielegalnego oprogramowania i multimediów, obracanie nimi, korzystanie z nich itd. Oczywiście w dzisiejszych czasach wszyscy krzyczą, że nam się należy, to takie dziwne podejście, jakby ludzie zaczęli chorować na mózg. No bo spróbujmy wejść do sklepu i z półek zbierajmy towar, po czym nie płacąc za niego wyjdźmy ze sklepu.


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: toga5 on Styczeń 24, 2012, 22:19:48
Zawieszam focha (tak do pińcetnego posta).

Skoro człowiek uczy się na błędach, to może i omyłka nie wiema może się czemuś przysłużyć.

Tak więc, proponuję absurdalne założenie, iż posiadam prawa autorskie do sentencji, paremii i zwrotów łacińskich.
No i widzę takie coś:
Cytuj
ad persona
Nie dość że szag nie trafia, bo ktoś ukradł literkę m, to jeszcze śmiał to uczynić na szkodę Pułkownika-Redaktora !
Cóż mogę jednak uczynić ? Psioczę, drę włosy z głowy, ślę bluzgi na prawo i prawo !
Ale zaraz zaraz ... przecież jest ACTA. Czytam więc:
Cytuj
Strona może, zgodnie ze swoimi przepisami ustawodawczymi i wykonawczymi, zapewnić swoim właściwym organom prawo do wydania dostawcy usług internetowych nakazu niezwłocznego ujawnienia posiadaczowi praw informacji wystarczających do zidentyfikowania abonenta, którego konto zostało użyte do domniemanego naruszenia, jeśli ten posiadacz praw złożył wystarczające pod względem prawnym roszczenie dotyczące naruszenia praw związanych ze znakami towarowymi, praw autorskich lub pokrewnych i informacje te mają służyć do celów ochrony lub dochodzenia i egzekwowania tych praw.
Wydaje się że wszystko jasne. Piszę więc pismo do  :emanacja13s: z wnioskiem o udostępnienie danych zbrodniarza, który się nie bał i "m" sobie przywłaszczył.
Jako że w 13S wolno mielą,(czy coś w ten deseń) po jakimś czasie dostaję pismo, z którego wynika, że:
1. nie wykazałem swoich praw do łacińskich słówek (w tym zawierających braki ilościowe w zakresie występowania literki "m" zgodnie z declinatio latina)
2. nie wyjaśniłem, że domniemane naruszenie mych praw nastąpiło i na czym miało polegać,
3. nieprawidłowo sformułowałem treść i wymogi formalne wniosku.
 :emanacja13s: jest łaskawa, więc pokazuje jako załącznik otrzymuję tylko kilka ton  :wpr13s: w promocji.

No ale złość nie mija i nie minie dopóty, dopóki nie dorwę sukinkota.

Czytam jeszcze raz tym razem ze zrozumieniem.
Cytuj
swoim właściwym organom prawo do wydania dostawcy usług internetowych
Chodzi o  :emanacja13s:, bo to w Jej posiadaniu są
Cytuj
dane wystarczające do zidentyfikowania abonenta
Formułuję pismo
Cytuj
wystarczające pod względem prawnym roszczenie
, w którym zawieram:
1. podstawę roszczenia - glejt wydany i opieczętowany,
2. opis domniemanego naruszenia - zuchwałą kradzież literki "m" w zwrocie "ad personam" wraz z pełnym cytatem:
Naprawdę zgrywasz Tuska, czy nie rozumiesz?

Proszę bez wycieczek ad persona. Dziękuję.
3. wszystkie wymagane formalnie treści.

No i ... Ja już wiem, kto jest sprawcą całego zamieszania. Ale nie mogę tego ujawnić, bo  :emanacja13s: zabroniła do czasu uprawomocnienia się orzeczenia.


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: nie wiem on Styczeń 24, 2012, 23:06:28
Sprawcą jest moja głupota. Słyszałem pewnie prawidłową wersję, ale - widzisz - użyłem tej niepoprawnej.

Głupota jest niematerialna, więc ukarać trzeba jej właściciela, czyli mnie  :zltk

 :emanacja13s: chyba wyrazi zgodę na to  :piwo2:


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: toga5 on Styczeń 24, 2012, 23:24:49
Skoro tak, to :emanacja13s: w swej omnipotencji nie uwzględniłaby mojego wniosku ze względu na brak uzasadnionego podejrzenia popełnienia przywłaszczenia literki "m", a to z kolei musiałoby skutkować umorzeniem postępowania.
Jak dobrze, że confessio (non) est regina probationum.


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Rezro on Styczeń 24, 2012, 23:51:17
Same wprowadzenie ACTA i całego tego systemu zostało w tym momencie tak rozdmuchane, że chyba nikt nie patrzy na sens wprowadzenia tych procedur. Gdzie nie wejdę i co nie zacznę czytać na ten temat to same negatywy. Zastanawiam się tylko, czy są jakieś pozytywy tych procedur, bo chyba są.

Zdradzę ci że pozytywy oczywiście są... cały zapis dotyczący zwalczania naruszeń własności intelektualnej dotyczący przedmiotów materialnych jest w dużej większości zasadny (o ile nie jest sprzeczne z prawem UE bo tak bywa)... są oczywiście zastrzeżenia dotyczące krajów trzeciego świata, ale takie raczej ACTA nie podpiszą. Problemem jest tylko to że machinalnie włączono do ACTA zapisy dotyczące Internetu, który rządzi się obecnie nieco innymi zasadami niż świat materialny i z tego powodu są kwasy, bo to newralgiczny temat któremu nie poświęcono w ACTA należytej uwagi.

Może należy się zastanowić czym jest sam Internet i czy jego wprowadzenie nie było chaotycznym nieprzemyślanym przedsięwzięciem.

Ależ jego wprowadzenie było w pełni przemyślanym chaotycznym przedsięwzięciem! System ten został specjalnie tak zaprojektowany by nie dało się go centralnie kontrolować... obecnie jednak świat się zmienia...

Każdy przeciwnik ACTA trąbi dookoła o tym, że użytkownicy zostaną pozbawieni wolności itd., itp. To może należy się przyjrzeć temu czym ta wolność tak naprawdę jest.

Złudzeniem... jednak fakt że państwo nie jest w stanie kontrolować większości treści daje ludziom sporą przezroczystość i możliwość bezpiecznego wyładowania swoich frustracji (stąd tyle chamstwa w necie), także niebagatelną żeczą jest możliwość taniego zainwestowania w kulturę (jakkolwiek by to dziwnie nie brzmiało).

Ja tu widzę w 99% ściąganie nielegalnego oprogramowania i multimediów, obracanie nimi, korzystanie z nich itd.

Ale jest też ten 1%... poza tym starty powodowane przez piractwo są w sporej większości wymysłem co uzasadniłem wcześniej, więc powiem tylko tyle że korporacje próbują wycisnąć wodę nawet z kamienia kosztem wszystkich, a artyści mają się dobrze mimo a czasem nawet dzięki internetowi i piractwu.

Oczywiście w dzisiejszych czasach wszyscy krzyczą, że nam się należy, to takie dziwne podejście, jakby ludzie zaczęli chorować na mózg. No bo spróbujmy wejść do sklepu i z półek zbierajmy towar, po czym nie płacąc za niego wyjdźmy ze sklepu.

W przypadku niektórych jednostek i owszem, ale to samo można powiedzieć o dziecinnym zachowaniu korporacji krzyczących że "należą" im się zyski z każdej publikowanej w necie treści zapominając (albo udając że niewiedzą) że piractwo w pewien sposób odpłaca im się poprzez darmową reklamę, a oni spokojnie mogą i powinni zarabiać w inny sposób zamiast narzekać że świat się zmienia (jest wielu chętnych na kino, koncerty, czy zakup gadżetów do gier, itd. itp.), ponadto dowiedziono że sprzedaż wirtualnych kopii po niskiej cenie w necie skutecznie zmniejsza zakres piractwa (np. przykład iTuns). Żartobliwe określanie korporacji medialnych jako MAFIIA nie jest tu w pełni bezzasadne.

Edit:
Jako że straciłem cierpliwość do toga5'i (I'am Trolled), to podsumuję to stwierdzeniem że jest tak jak na razie... ale kto wie czy w bliskiej przyszłości jakiemuś politykowi nie wpadnie do łba by dostosować nasze prawodawstwo do standardów ACTA i wtedy wszystko może się zmienić (a będzie i jest ku temu silny lobbing).


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Veron on Styczeń 25, 2012, 11:07:54
Wytlumaczcie mi, jakie naklada sie na operatorow ograniczenia lub nakazy - innymi slowy co im grozi - wedle przypisu 16 do porozumienia:

Cytuj
Na przykład, bez uszczerbku dla prawodawstwa Strony, przyjęcie lub utrzymanie systemu przewidującego ograniczenie odpowiedzialności dostawców usług internetowych lub środków zaradczych skierowanych przeciwko nim przy jednoczesnym zachowaniu uzasadnionych interesów podmiotu prawa autorskiego.

tvn24.pl tlumaczy to, ale nie do konca:
Cytuj
Braku równowagi praw:  Zapisy ochronne z art. 27, zasadniczo bez znaczenia, są dodatkowo osłabione informacją zawartą w przypisach.  Wyjaśniają one, że ochrona operatorów sieci przed odpowiedzialnością karną (będąca najistotniejszym elementem wolnego internetu i kluczem do jego sukcesu), jest dopuszczalna, ale jako drugorzędna wobec interesów właścicieli praw autorskich. Sytuacja, w której interes wąskiej grupy właścicieli praw autorskich ma tę samą rangę, co interes dostawców internetu i całego społeczeństwa, stoi w bezpośredniej sprzeczności z treścią orzeczeń Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie Telefonica przeciwko Promusicae (C275/06), a zwłaszcza w sprawie Scarlet przeciwko Sabam (C70/10). Uzasadnienie tego ostatniego wyroku mówi, że jedna grupa praw nie może mieć większej rangi niż inna, lecz „należy dbać o zachowanie równowagi pomiędzy prawem własności intelektualnej a swobodą prowadzenia działalności gospodarczej, prawem do ochrony danych osobowych oraz swobodą wymianyinformacji”. Tymczasem przypis 16 porozumienia ACTA stawia interesy właścicieli praw autorskich w pozycji nadrzędnej, przez co stoi w niezgodzie z prawodawstwem europejskim

I czy i ew. jak ACTA ustosunkowuje sie do powszechnego zjawiska pobierania np. filmow, programow czy gier (generalnie duzych plikow)? Jak 'posiadacz praw' jest w stanie okreslic, ze konkretna osoba pobrala film, ktory prawnie 'nalezy' do konkretnego 'posiadacza'? Kto to monitoruje? Co grozi publicznym serwerom takim jak chomikuj.pl w konsekwencji ratyfikacji ACTA?

(mam nadzieje, ze nie powielam pytan :))


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Rezro on Styczeń 25, 2012, 12:12:21
Szczygłów ci niestety nie wyjaśnię bo nie jestem prawnikiem... mogę tylko zwrócić uwagę na te fakty które jawnie poddają się dwojakiej interpretacji (podkreślam jednak że moją opinię przynajmniej w części popiera też wielu prawników, w tym GIODO).

I czy i ew. jak ACTA ustosunkowuje sie do powszechnego zjawiska pobierania np. filmow, programow czy gier (generalnie duzych plikow)?

Cała istota ACTA sprowadza się do walki z tym procederem... ale to nie chodzi tyle o niego gdyż z nim tak na prawdę trwa walka od dawna, tylko o wszelkie zjawiska z pogranicza, np. ktoś opublikuje film z urodzin w którego tle leci objęta prawem autorskim muzyka... zgodnie z ACTA jest to przestępstwo dające podstawę do wydania twoich danych osobowych niezależnej od państwowych instytucji.

Problemem z ACTA jest to że daje korporacją medialnym narzędzia do blokowania wszelkich objętych prawem autorskim treści, oraz pozyskiwania danych osobowych użytkowników je publikujących bez większego nadzoru organów ścigania.

Jak 'posiadacz praw' jest w stanie okreslic, ze konkretna osoba pobrala film, ktory prawnie 'nalezy' do konkretnego 'posiadacza'?

Wedle jednej z interpretacji (toga5 ma odmienne zdanie) wystarczą same tylko podejrzenia do wszczęcia procedur... sam chciałbym wiedzieć na jakich zasadach oni określają kiedy to jest wolność słowa a kiedy przestępstwo, bo wątek ten został kompletnie zignorowany w ACTA dając wszelkie prawa spółkom.

Kto to monitoruje?

Wedle ACTA to dostawca odpowiada za dostarczane przez niego treści (nawet jeśli nie są przez niego publikowane), więc to im spółki medialne będą mieć prawo nakazać monitorowanie i cenzurowanie sieci.

Co grozi publicznym serwerom takim jak chomikuj.pl w konsekwencji ratyfikacji ACTA?

Jak to co? Po wejściu właściwych przepisów w życie (nie mówię o ACTA, ale o dostosowaniu do niego prawodawstwa: patrz SOPA i PIPA) wszelkie strony Net 2.0 i wyszukiwarki (czyli dostawcy treści) będą mogły być zamknięte lub poddane ścisłej kontroli publikowanej treści lub autocenzurze. W zasadzie będzie to odpowiednik Chińskiego "firewalla".


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: toga5 on Styczeń 25, 2012, 21:49:34
Jak 'posiadacz praw' jest w stanie okreslic, ze konkretna osoba pobrala film, ktory prawnie 'nalezy' do konkretnego 'posiadacza'? Kto to monitoruje?
Kolejność zapewne będzie następująca (założenia "chomikowe"):
1. plik z nielegalną kopią filmu jest wrzucany na stronę,
2. dowiaduje się o tym uprawniony podmiot*, który z faktu że w papierach nic nie ma o udostępnianiu filmu danej stronie wywodzi, iż ktoś go okrada (domniemywa, że nastąpiło naruszenie jego prawa),
3. inny/ten sam podmiot* pisze pismo zawierające roszczenie wymagane przez prawo do stosownego organu państwowego,
4. dopiero po sprawdzeniu warunków (wykazanie praw do filmu, domniemane naruszenie#, warunki formalne) podmiot we właściwym organie państwowym podejmuje decyzję o nakazaniu, bądź nie administratorowi strony ujawnienie posiadanych przez administratora danych wystarczających do zidentyfikowania abonenta (IP, adres zamieszkania, numer stanika, cokolwiek co abonent podał przy rejestracji)
5. wskazane dane trafiają do organu państwowego, który następnie przekazuje je dysponentowi praw,
6. kierowany jest do organu państwowego (Sądu) pozew przeciwko podmiotowi, który zidentyfikowano na podstawie udostępnionych danych.

Co grozi stronom ? Domyślam się, że:
1. konieczność dostosowania regulaminów i wymagania odpowiednich danych przy rejestracji użytkownika,
2. udostępnianie w/w danych w przypadku ich zażądania przez odpowiedni organ państwowy,
3. ostatni gasi światło.

W sumie to samo napisałem w "łacińskim" poście, ale szczypta absurdu okazała się chyba zbyt zbytnia.

*specjalnie nie określam, czy sam fakt dokonania następuje przez pracownika fizycznego, system komputerowy, bo jest to bez znaczenia
#NIE MYLIĆ Z DOMNIEMANIEM NARUSZENIA

P.S. @Rezro
1. Kolejny raz insynuujesz, że jestem trollem, a ja najzwyczajniej w świecie jestem idiotą (przynajmniej w porównaniu z Tobą).
2. Odpisałbym Ci na PM, ale obawiam się, że kolejny raz byś opacznie zrozumiał i publicznie pomówiłbyś mnie o spamowanie Twojej skrzynki.
3. Odsystematyzuj się ode mnie, jako i ja od tej pory czynię.
4. Korzystając z okazji chciałbym (chyba jako pierwszy) użyć stosownej emoty:  :gtfo:


Tytuł: Odp: Kultura i rozum w internecie?
Wiadomość wysłana przez: Rezro on Styczeń 25, 2012, 22:43:09
Powiem tylko trzy rzeczy:
1) Nawet jeśli przyjąć twoją interpretację (która może być słuszna bo nie jestem prawnikiem) to wciąż nawet ten schemat stanowi zagrożenie dla wolności słowa (udostępnianie danych osobowych jednostką prywatnym) i cenzurowania internetu (kwestia braku neutralności dostawców).
2) Kolejną ciekawą sprawą jest fakt że w Polskim (i chyba nie tylko) prawie nie ma pojęcia "piractwa medialnego" (podobno), a więc ścigane "piractwa" sprowadza się głównie do ścigania z tytułu spowodowania strat (co trzeba udowodnić). Jako że przeprowadzenie takiego dowodu jest trudne (głownie dla tego że takie straty są w sporej części wymysłem) ścigane są tylko przypadki ekstremalne i tak powinno być... umożliwiając powszechne ściganie za samo kopiowanie=piractwo doprowadzi się do niczego innego jak tylko do zapaści internetu, gdyż jak ktoś słusznie zauważył w świetle ACTA każdy podchodzi pod tą definicję piractwa (nawet przeglądarka samoczynnie kopiująca treść strony w celu odczytu).
3) Nie nazwałem cię Trollem, a jedynie stwierdziłem że mnie pokonałeś w tego typu dyskusji... zresztą istnieje spora różnica między trollem-idiotą, a inteligentnym trollingiem który i mi nie jest obcy.