Trzynasty Schron - Postapokalipsa i Fallout

Zasoby Trzynastego Schronu => TWÓRCZOŚĆ => Wątek zaczęty przez: Ghost on Sierpień 26, 2010, 05:13:24



Tytuł: "Ojczyzna"
Wiadomość wysłana przez: Ghost on Sierpień 26, 2010, 05:13:24
Opowiadanie mojego autorstwa.

Wstęp...

Ciemna, mroźna, zimowa noc. Gdzieś w oddali słychać powarkiwanie silnika.
Opuszczone miasto... czyżby? Może ci wszyscy ludzie, wcale nie odeszli?
Puste domy i ulice, cisza... tylko ten silnik! Kto odważył zapuścić się w takie miejsce?
I gdzie znalazł pojazd! Kiedy spadły bomby, większość została strawiona przez ogień, jak cała okoliczna fauna. Czerń – kolor dominujący... nie tylko w nocy, w tych czasach jest on powszechny, wszystko wkoło jest czarne, osmolone. Wojna była bardzo krótka... kilka bomb sprawiło że szybko zakończyła się... W rezultacie nie wielu ludzi przetrwało, a wszystko umarło. Drzewa, kwiaty, zwierzęta... życie! Tysiące istnień zginęło, przez kilku niepoważnych dupków, obrażonych przez tych drugich... przez ich sprawy prywatne!
Hałas robi się coraz głośniejszy, z każdą milisekundą narasta. Kto to?
Zza budynku wyjechał traktor pokaźnych rozmiarów, stary i zniszczony. Spod maski pojazdu wydobywa się światło. Niby lampy rozbite, ale pod klapą? Jest coraz bliżej... Przez rozbitą szybę widać kierowcę, człowieka w masce gazowej. Po co mu ona? Dziesięć lat temu, ludzie ich potrzebowali, promieniowanie w powietrzu zabijało tych, którzy nie mieli jej na głowie. Teraz jest nie potrzebna, być może w stronach z których on nadjeżdża, nikt nie śmiał ściągnąć ochrony? Ktoś wygląda z okna. Młodzieniec ubrany w starą kurtkę skórzaną, oraz wytarte jeansy. Przez chwilę myślał że to jakieś widmo, ale kiedy zamaskowany kierowca krzyczał coś, co ledwo dało się zrozumieć, wyłoniła się kolejna postać. Obaj w czerni, oboje z karabinami, obaj w „bulldogach”*... Jeden z nich zaczął ściągać z głowy swoje nakrycie.
Po chwili zrobił to drugi. Poczęli gorączko rozmawiać i krzyczeć. Przypadkowy obserwator kłótni usłyszał coś o przedmiocie „spod maski”. Ponoć miał on właściwości dotąd niespotykane, działał jak akumulator. Ze sporu dowiedział się także, że jeden chciał sprzedać ową rzecz, a drugi zatrzymać... razem z traktorem. Ten drugi nerwowo pochwycił swoją broń. Zaczął mierzyć w głowę towarzysza. Mężczyzna wyglądający przez okno nie miał co robić, uzbroił się w starą siekierę, a przecież nie rzuciłby nią... Zamknął na chwilę oczy, schował się pod ścianą i czekał aż padnie strzał... cisza... Nic się nie dzieje, żadnych krzyków. Czyżby się dogadali? A może któryś uciekł? Znowu silnik zawarczał, a on mignął w oknie na sekundę. Udało mu się zobaczyć dwóch nieznajomych odjeżdżających w ciemność. Kto to był? Może nie zobaczył ich przypadkiem?
-No nic... – pomyślał, schylił się i przeszedł przez dziurę w murze. Wokół widać było tylko ciemność, czasem... nie wiele dało się zobaczyć, oprócz strasznego widoku, który miał przed sobą. Zniszczenie... katastrofa... pandemonium. Wszystko zniszczone i straszne... osmolone. W tym mroku jeszcze potworniejsze. Stare zabawki porozrzucane po podłodze, zeschnięta krew na ścianach... czy to wszystko musiało się wydarzyć? Nie chciał już tego widzieć, przyspieszył kroku, jednak nadal idąc bardzo ostrożnie. Czasem ludzie, którzy przetrwali wojnę nuklearną zamieszkiwali w tych blokach. Dla swojego bezpieczeństwa zastawiali pułapki. Z pewnością były one zabójcze, dlatego czujność była na pierwszym miejscu. Kiedy wyszedł z budynku już świtało... jego oczom po raz kolejny ukazała się zniszczona Polska...

*bulldog - tutaj maska gazowa

Prawdopodobnie rozwinę to opowiadanie. Proszę o konstruktywną opinie i krytykę.

Z pewnością ciąg dalszy szybciej znajdzie się na mojej stronie autorskiej, zapraszam www.ghostsa.blogspot.com.


Tytuł: Odp: "Ojczyzna"
Wiadomość wysłana przez: Jerzy on Sierpień 26, 2010, 11:14:40
Sprawne zawiązanie akcji, czyli obiecujący początek. Czyta się, znaczy- styl w porządku.
Jeśli zamierzasz kontynuować rozważyłbym jedną zmianę. Dziesięć lat po wojnie- jak piszesz- apokaliptyczna sceneria nie powinna wywierać takiego wrażenia na bohaterze, zdążył się przyzwyczaić. Chyba że jakoś fabularnie uzasadnisz taką nadzwyczajną wrażliwość.
Na czytelniku większe wrażenie robiłyby lużne, rzucane mimochodem przez bohatera uwagi, na temat rutynowych dla niego przeszkód czy scen.

Ale to Twoje opowiadanie.
Na koniec- "nie wielu"- napisałbym łącznie. Sprawdź, piszę na czuja, a nie chce mi się grzebać po słownikach.
Czekam na akcję, czyli ciąg dalszy.


Tytuł: Odp: "Ojczyzna"
Wiadomość wysłana przez: Ghost on Sierpień 27, 2010, 20:16:00
Jeśli dalej będzie takie zainteresowanie opowiadaniem, to nawet nie zamierzam wysyłać pierwszego rozdziału.


Tytuł: Za dużo trzykropków, czyli moje trzy grosze
Wiadomość wysłana przez: nie wiem on Sierpień 27, 2010, 20:56:53
Nie mogę przyznać, że takie obrażanie się jest konstruktywnym zachowaniem w obliczu potencjalnej krytyki, bo trudno przez nie wyczuć jak bardzo możesz "strzelić focha" jak już usłyszysz słowa krytyki od kogoś na tym forum (chociaż i tak Ci powiem, że oni tam się na tym znają tak samo jak.. ja, czyli wcale :P), skoro obrażasz się, że nikt nie komentuje, a przecież są wakacje, ludzie mają inne sprawy na głowie, a poza tym nastawienie - co się trudno dziwić - często wpisuje się w schemat "łe, znowu jakieś amatorskie opowiadanie, nie chce mi się czytać". Gorzej, że czasami do takich wniosków dochodzi się, czytając wydawane na papierze książki uznanych pisarzy. Ale to moja osobista dygresja.

Nie będę ukrywał, że zabierając się za twoje opowiadanie też takie oczekiwania miałem - że nie zachwyci mnie to, nie rozerwie, ani nic. No i nie pomyliłem się bardzo, ale nie takie gó(wno)rnolotne spostrzeżenia mają być celem tego posta.

Pierwszy akapit - opisujesz takie jakby spostrzeżenia bohatera, a raczej pytania pojawiające się w jego głowie, a przynajmniej tak to zrozumiałem. Biorąc pod uwagę długość każdego ze zdań w tym akapicie widzę, że obok krótkich, pojawiają się też dłuższe, w tym złożone. Z tego powodu mogę domniemać, że bohater, jeśli oczywiście to jego słowa, ale tak założyłem i na podstawie tego założenia wyciągam kolejne wnioski, więc mogę myśleć, że bohater jest w sytuacji komfortowej, ma dużo czasu na myślenie, nie jest w stanie zagrożenia, znajduje chwilę na wspomnienia, co może również oznaczać, że jest melancholikiem (nikt nie lubi melancholików w literaturze :P). Rozumiem, że wspomnienie o treści:

Cytuj
Czerń – kolor dominujący... nie tylko w nocy, w tych czasach jest on powszechny, wszystko wkoło jest czarne, osmolone. Wojna była bardzo krótka... kilka bomb sprawiło że szybko zakończyła się... W rezultacie nie wielu ludzi przetrwało, a wszystko umarło. Drzewa, kwiaty, zwierzęta... życie! Tysiące istnień zginęło, przez kilku niepoważnych dupków, obrażonych przez tych drugich... przez ich sprawy prywatne!

Ma na celu wprowadzenie w realia fabuł, ale umiejscowienie go już na początku uważam za niefortunne. Moim zdaniem takie wprowadzenie powinno pojawić się w dalszej części tekstu, a na początku powinno zostać przedstawione jakieś dziwaczne wydarzenie, albo wydarzenie niestandardowe, albo niestandardowa teza czy myśl bohatera - jeśli chcesz zaczynać od jego myśli. Dlaczego? Wstęp to ta część książki/opowiadania, która powinna zachęcić do dalszego jej/jego czytania i w miarę możliwości powinna być jak najbardziej nowatorska. A co do przemyśleń bohatera i prowadzenia narracji w formie pierwszoosobowej, to nie będę ukrywał, że jest to dosyć trudne i trzeba używać odpowiednich środków stylistycznych (może nawet takich działających na podświadomość :P), które by przekonały czytelnika, że postać nie jest sztuczna. Dla mnie bohater jest kolejnym miauczkiem postapokaliptycznym, który będzie się krygował, a potem ewentualnie kopał dupy, przeżywając od czasu do czasu przerysowane konflikty moralne. Tak go sobie wyobrażam przynajmniej po tym fragmencie.

Drugi akapit - nie zapowiada się źle, ale chyba postawiłbym na rozbudowanie sceny kłótni, może nawet umieszczenie tam dialogu, albo jeśli bohater nie słyszy tamtych postaci, to rozbudowanie sceny ich interakcji o jakieś gesty. Bo na tle wprowadzenia do niej scena jest dosyć monotonna, można nawet ją przegapić, łapiąc słowa "wyjechał traktor... potem coś tam... potem kłótnia". o po tym zdaniu:

Cytuj
Jeden z nich zaczął ściągać z głowy swoje nakrycie.

Rozpocząłbym już jakieś konkretniejsze opisanie sceny rozmowy/kłótni, nawet włączając w nią jakieś takie ekstremalne wydarzenia, które by właśnie miały skłonić do dalszego śledzenia fabuły, bo sam traktor napędzany jakimś cudownym, świecącym obiektem może nie wystarczyć.

Cytuj
Przypadkowy obserwator kłótni usłyszał coś o przedmiocie „spod maski”.
- tutaj zmieniasz chyba narrację na trzeciosobową, chociaż jeszcze w tym samym akapicie, ale wcześniej, jest pierwszoosobowa - to może zmylić czytelnika.

Potem jest dobrze, za wyjątkiem krwi na ścianach - przy wybuchu jądrowym krew nie ląduje na ścianach, które najczęściej lądują na ziemi, więc taka informacja wskazuje, że kogoś w tym pomieszczeniu rozstrzelano. Dlaczego z punktu widzenia bohatera nic z tego nie wynika? Nie zastanawia się nad tym konkretnym faktem rozstrzelania. A może raczej wysadzenia w powietrze, bo trudno chyba tak kogoś rozstrzelać, żeby jego krew znalazła się na ścianach.

Ogólnie jestem zwolennikiem tezy, że żeby coś napisać, najpierw trzeba coś przeczytać i to w proporcjach na korzyść czytania, a nie pisania. Może pomysły na to jak rozwijać fabułę zaczerpnij z uznanych dzieł pisarzy? Np. taki Pratchett od razu wprowadza ileś tam wątków widzianych z perspektywy różnych postaci i potem te wątki się łączą. Można też zrobić to na odwrót, albo jeszcze inaczej. Wydaje mi się, że taka wielowątkowość to jeden z łatwiejszych sposobów na przyciągnięcie czytelnika, ale trzeba uważać, żeby za bardzo nie zagmatwać i nie zniechęcić tych, którzy podejmują lekturę oraz nie zgubić się samemu.

Dlatego czekam na ciąg dalszy.


Tytuł: Odp: "Ojczyzna"
Wiadomość wysłana przez: Ghost on Sierpień 27, 2010, 21:58:41
Na razie chciałbym tylko odpowiedzieć na pierwszą część twojego posta nie wiem. Nie obrażam się za krytykę, chodzi o to że jest zerowe zainteresowanie opowiadaniem, na forach gdzie co minutę inne jest komentowane. Najwyraźniej opowiadanie jest słabe (mniejsza o to że na razie nie chce mi się tego pisać, nie wspominajmy o tym). Jeśli chodzi o krew na ścianach, jest powiązana z tym co napisałem dalej - prowizorycznych mieszkaniach w blokach i pułapkach. W tym świecie rozpaćkany mózg na ścianie to normalny widok, nie mówię że nie jest on przerażający. Tak na swoje usprawiedliwienie powiem, że to jest moje drugie opowiadanie. Po za tym dzięki za krytykę, rzadko ludziom chce się napisać tak długiego posta i uzasadnić "dlaczego tak, dlaczego srak". Zwykle mówią co jest źle, nie tłumaczą, kończą.


Tytuł: Odp: "Ojczyzna"
Wiadomość wysłana przez: Aq on Sierpień 27, 2010, 22:17:03
Czytając to, miałem wrażenie, że czytam wiersz, jeżeli udałoby ci się właśnie ten cały tekst ubrać w wersy wiersz był by z tego całkiem przyzwoity.


Tytuł: Odp: "Ojczyzna"
Wiadomość wysłana przez: Glassius on Sierpień 28, 2010, 09:23:14
Ja chciałem napisać, że na razie mi się podoba, ale nie miałem żadnych uwag do tekstu, to milczałem. Więc nie narzekaj i wrzucaj całe opowiadanie, chyba że chcesz na nim zarobić, to poszukaj jakiejś powstającej antologii. To forum czyta mnóstwo ludzi, dużo więcej niż się udziela.


Tytuł: Odp: "Ojczyzna"
Wiadomość wysłana przez: Ghost on Sierpień 31, 2010, 18:46:32
Rozdział pierwszy: Powrót - tak na prawdę opisujący tylko podróż do "Nowego miasta" i mieszkania Kapsla.

Ruszył dalej przed siebie. Przed oczami dalej miał tamtą scenę.
-Kto to do cholery był? – pytał sam siebie.
Zmęczony dosyć po szabrowaniu ruin, powoli zbliżał się do swojego domu. Szedł chwilę jeszcze, aż zobaczył światła „Nowego miasta” – mieszkania dla przetrwałych w okolicach Katowic. Mieściło się ono w zniszczonym centrum handlowym, świetnie nadawało się na schronienie. Z początku było tu niewiele osób, jednakże z każdym dniem przychodziło ich coraz więcej, z każdej strony. Zaczęto odnawiać budynek i tworzyć oddzielne pokoje. Zbudowano „mury obronne”, bramę i energię, dzięki pomysłowości kilku osadników.
Kapslowi - bo tak go nazywano (w tych czasach wielu ludzi używało pseudonimów), wydawało się że „Nowe miasto” jest jedynym bezpiecznym, tak zaludnionym miejscem w Katowicach. Był już parę metrów od bramy.
-O, Kapsel! Co tam przynosisz? – spytał człowiek pilnujący wejścia.
-Nie twoja sprawa. Otwieraj. – odpowiedział szybko.
-Dobra, dobra. Daj mi minutę. – odpowiedział śmiejąc się.
Czekał i czekał, nic nie słychać.
-Co za ch*j... – klął po cichu, myśląc wciąż o wydarzeniach sprzed zaledwie kilkudziesięciu minut. W końcu coś się poruszyło, trzasnęło i drzwi się otworzyły. Wszedł nie tracąc czasu kierując się do centrum osady. Liczył że ktoś jest jeszcze na targu, nie chciał trzymać swoich znalezisk w domu, wolał wymienić je na jedzenie, naboje lub narzędzia. Nie myślał nawet o wyposażeniu swojego mieszkania, i tak tylko w nim spał. Otworzył kolejne przejście i ruszył wzdłuż szerokiego korytarza. Wokół stare sklepy przerobione na chaty. Podszedł na chwilę do planu centrum handlowego, nigdy nie mógł połapać się gdzie jest bazar, a gdzie część mieszkalna. Chwilę stał przy nim, światło było słabe a baterie w latarce wyczerpały się.
-No nic, spróbuję w lewo...
Jak powiedział tak zrobił, kolejna aleja handlowa.
-Tak, to musi być gdzieś tu...
Nie wiedział nawet że kręci się w kółko, jednakże w końcu udało mu się jakoś dojść do „dzielnicy” handlowej, niestety już pustej. Zerknął nerwowo na zegarek, 5:24.
-Ku**a...
Strasznie wkurzony postanowił poszukać drogi do swojego domu. Chodził długo aż trafił do celu. Kopnął trzeszczące drzwiczki.
-Ja pier**le! Ciszej nie można? – krzyknął ktoś zza ściany.
Kapsel niepotrzebnie przerwał tę błogą ciszę, zaraz odezwało się więcej głosów. Każdy próbował uciszyć każdego. Tym razem delikatnie zamknął wejście. Spojrzał dookoła czy wszystko jest na swoim miejscu. Wczoraj popołudniu zapomniał założyć kłódki. Deska i dwanaście cegieł robiących za stół – jest. Stara pufa – także na miejscu. Sprawdził jeszcze na naboje, które trzymał w komodzie. Było ich mniej niż wcześniej.
-No kur**a mać! Znajdę sobie sejf, oj znajdę. – przeklinał głośno.
Zza ściany po raz kolejny głos próbujący uciszyć go.
Rzucił swoim Onyks’em na stół. Ściągnął trapery, położył się na łóżku i nastawił budzik w telefonie na godzinę 12:00. Zamierzał pójść sprzedać swoją zdobycz przed południem i wpaść jeszcze na chwilę do baru.
-Bym zapomniał, jeszcze wynieśli by mnie razem z łóżkiem... – powiedział wstając z posłania. Podszedł do stołu i zebrał kłódkę, założył ją na drzwiach. Powrócił do sypialni i ułożył się do spania...


Tytuł: Odp: "Ojczyzna"
Wiadomość wysłana przez: Veron on Sierpień 31, 2010, 22:24:29
A po ch** te gwiazdki?? ;)

Poza tym interpunkcja, a momentami takze ortografia dopominaja sie swoich praw. Podobnie ze stylistyka zdan :)


Tytuł: Odp: "Ojczyzna"
Wiadomość wysłana przez: nie wiem on Sierpień 31, 2010, 22:30:22
Napisz Veron o które zdania Ci konkretnie chodzi, kiedy mówisz o stylistyce, bo tak to za bardzo mu nie pomagasz.


Tytuł: Odp: "Ojczyzna"
Wiadomość wysłana przez: Veron on Sierpień 31, 2010, 23:59:23
Cytuj
Ruszył dalej przed siebie. Przed oczami dalej miał tamtą scenę.
-Kto to do cholery był? – pytał sam siebie.

Nagromadzenie powtórzeń.

Cytuj
Zmęczony dosyć po szabrowaniu ruin (...) Szedł chwilę jeszcze, aż zobaczył światła

Nienaturalnie to brzmi. Jakby mówił to Yoda z Star Wars.

Cytuj
-Bym zapomniał, jeszcze wynieśli by mnie razem z łóżkiem... – powiedział wstając z posłania. Podszedł do stołu i zebrał kłódkę, założył ją na drzwiach.

jw.

Cytuj
kilka bomb sprawiło że szybko zakończyła się...

jw.

Cytuj
Hałas robi się coraz głośniejszy, z każdą milisekundą narasta. Kto to?
Zza budynku wyjechał traktor pokaźnych rozmiarów, stary i zniszczony. Spod maski pojazdu wydobywa się światło. Niby lampy rozbite, ale pod klapą? Jest coraz bliżej... Przez rozbitą szybę widać kierowcę, człowieka w masce gazowej. Po co mu ona? Dziesięć lat temu, ludzie ich potrzebowali, promieniowanie w powietrzu zabijało tych, którzy nie mieli jej na głowie.

Albo decydujesz się na opowiadanie w czasie teraźniejszym, albo w przeszłym - to do pierwszych zdań. Po wielokropku zaś trochę za dużo jest "jej", "ich". Urozmaić słownictwo. Takich kwiatków jest więcej. :)


Tytuł: Odp: "Ojczyzna"
Wiadomość wysłana przez: nie wiem on Wrzesień 01, 2010, 13:34:41
Yodową inwersję rzeczywiście lepiej stosować w... lepiej nie stosować :P

Na razie niczego nie napiszę, z racji tego, że idę na wińsko. Znaczy potem. No ale muszę kupić wińsko. Z siarką.


Tytuł: Odp: "Ojczyzna"
Wiadomość wysłana przez: Ghost on Wrzesień 01, 2010, 17:26:11
Szczerze mówiąc nigdy nie oglądałem Star Wars, ale kojarzę kto jest kto. Mówicie o tym małym, włochatym zielonym? ;d


Tytuł: Odp: "Ojczyzna"
Wiadomość wysłana przez: nie wiem on Wrzesień 01, 2010, 18:22:57
Tak. Z tym że jego szyk przestawny był dużo bardziej przestawny, aż do przesady. Możesz znaleźć na YouTube samego Yodę jak i jego parodie. A z ciekawostek - jeden z redaktorów Schronu to Yoda (chociaż nie aż tak zielony i mały jak ten ze Star Wars  :zwr )