<< Nowiny | << Archiwum nowin
16 grudnia 2009
Recenzja Samotności Anioła Zagłady - 15:44 - nie wiem
Samotność Anioła ZagładyMinął już prawie tydzień od rozpoczęcia konkursu, w którym wygrać możecie Samotność Anioła Zagłady autorstwa Roberta Szmidta. Z tego powodu możemy ujawnić kilka danych statystycznych (bo to interesuje każdego) dotyczących przebiegu konkursu oraz pokażemy całkiem średnią recenzję całkiem dobrej książki.

No to zacznijmy od początku. Jeśli chodzi o dane statystyczne, to na razie odpowiedzi na konkurs wysłało 8 osób. Nie jest to mało, ale i niedużo, dlatego jeśli ktoś myśli sobie, że nie ma po co wysyłać odpowiedzi, bo i tak nie wygra, to mówię mu, żeby wysłał. Szanse na wygraną obliczone dzięki permutacji trzech zwycięzców spośród ośmiu, jak na razie, uczestników wynoszą około 0,43. A dlaczego warto wygrać? Oto recenzja:

Powieść drogi w świecie pozbawionym życia. W świecie, który po otrzymaniu kilkuset nuklearnych i tysięcy trineutrinowych ciosów ma znów obudzić się do życia. W świecie, który ma jednego Boga.

Porucznik Adam Sawyer to żołnierz amerykańskiej armii, jeden z Aniołów Zagłady, czyli ludzi odpowiedzialnych za wystrzeliwanie pocisków atomowych. Pewnego dnia przychodzi do pracy i musi ponownie przeprowadzić procedurę odpalenia rakiet. Okazuje się, że tym razem nie są to tylko szkolenia, a na powierzchni, wiele metrów nad podziemnym bunkrem, właśnie rozgorzało piekło. Adam wraz ze swoją partnerką z pracy dowiadują się, że są od tej pory są elementami planu Arka, polegającego na ponownym zasiedleniu globu. Poddają się hibernacji, która ma trwać dziesięć lat. Komory kriogeniczne otwierają się jednak znacznie wcześniej… Porucznik Sawyer jest zmuszony do przebycia całej drogi z Zachodniego na Wschodnie Wybrzeże Stanów Zjednoczonych, napotykając na drodze wiele przeciwności losu, ale i mając dużo szczęścia.

Ewidentną zaletą Samotności Anioła Zagłady w porównaniu do Apokalipsy według Pana Jana jest fakt, że główny bohater przepełniony jest grającymi w nim uczuciami, nie pozostaje obojętny na to, co dzieje się wokół niego, a nawet ma problemy z psychiką. Kreacja postaci jest zatem dużo bardziej rozbudowana. Jeśli ująć to ściślej – jednej postaci. Jednak ten, kto czyta Szmidta dla dobrych dialogów nie powinien być rozczarowany. Wprawdzie książka jest jednym wielkim monologiem, narratorem jest bohater, ale opisy akcji oraz przemyśleń Adama charakteryzują się jedną dobrą cechą – są rzetelne, jak przystało na pisarza z pewnym niezaprzeczalnym dorobkiem.

Zaczynając czytać Samotność Anioła Zagłady, obawiałem się tego, że będzie to kolejna książka pełna akcji i… właściwie niczego więcej. Na szczęście się myliłem. O ile powieść skłania do przemyśleń, no a na koniec – zupełnie w stylu Roberta Szmidta – „kopie tyłki” monumentalnym wręcz epilogiem, o tyle jest w niej kilka nieścisłości, a nawet elementów rażących. Na początku nudna wędrówka bohatera urozmaicana jest jasnym przesłaniem, że mamy do czynienia z kompletnym imbecylem, który nie potrafi przewidzieć konsekwencji swoich działań. Jego szczęście i pech uderzają w czytelnika z wielkim impetem, są zbyt oczywiste i przewidywalne.

Ogólne wrażenie po przeczytaniu Samotności Anioła Zagłady jest jednak jak najbardziej pozytywne. To kawał dobrej literatury, którą warto polecić. Powieść napisana przez człowieka z niemałym warsztatem literackim i co najważniejsze chyba – piorunująco poruszająca wyobraźnię. Z jednej strony lekka, z drugiej zaś zapierająca dech w piersiach.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<< Nowiny | << Archiwum nowin

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer