<<Niusy
02 stycznia 2015
Raport społecznościowy - podsumowanie roku 2014 - 2:17 - Squonk
Ilustracja do nowiny 'Raport społecznościowy - podsumowanie roku 2014'
Fejsbuki, tłittery, jutuby, instagramy - to zwyczajowe określenia popularnych serwisów społecznościowych, za pomocą których można przekazywać i udostępniać bardzo dziś ważną, i przede wszystkim cenną rzecz. Informację. Pewność dotarcia i odbioru tejże gwarantuje w nich liczba osób związanych z projektem, który jest właścicielem profilu, w którymś z w/w social-mediów.

Słuszne skądinąd założenia są jednak wykrzywiane przez budowę całego, absurdalnego pędu i zacieszu do kreowania się serwisach społecznościowych, by robić z reguły treść z niczego, która z reguły będzie o niczym. Ale o tej sprawie bardzo dobrze i dosadnie wypowiedział się Marcin Lechowicz, i tam też odsyłam Was, jeśli chcecie poznać co ja o tym myślę.

Jednak Trzynasty Schron nie żyje w próżni, i chcąc wytyczać kierunek oraz nadawać agendę, też musi być w social-mediach. Przede wszystkim po to, by mieć narzędzia - czyli siły i środki - do skutecznej realizacji własnych celów i zadań. Poniżej więc dane na temat naszego potencjału w mediach społecznościowych, mierzonego liczbą fanów na stan początku roku 2015.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

03 stycznia 2015
Aktualizacja schronowego kanału YouTube - 18:26 - Squonk
Schronowy kanał YouTube
Na SchronTube (tak to nazwijmy ;-) ) pojawiły się nowe rzeczy:
- Vault Archives - muzyka Marka Morgana z dwóch pierwszych Falloutów, do odtwarzania w formie playlisty;
- "Defilada" - film dokumentalny w reż. Andrzeja Fidyka z 1989 roku, o uroczystościach 40 lecia powstania Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej i rządów jego ówczesnego przywódcy Kim Ir Sena.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

04 stycznia 2015
W krainie udzielania wskazówek #3 - 0:48 - Squonk
Obrazek do newsa
Każdy program informacyjny, a zwłaszcza telewizyjny jest podzielony na części, zawierające treść o różnej, potencjalnej mocy oddziaływania. Na początku musi być tzw. "jedynka" czyli najważniejsza, lub mogąca wywołać na największy wpływ odbiorcę informacja. Z reguły będzie to jakieś wydarzenie ze świata polityki, gospodarki, katastrofa lub większa tragedia. Gdy emocje na samym początku zostały podbite wzwyż, to na koniec powinno przyjść wyciszenie. I tym będzie michałek. Czyli informacja o jakimś problemie społecznym małego kalibru lub coś ze świata sztuki, kultury, mody.

Oglądając wczoraj natrafiłem na michałka z pozoru tylko zabawnego, choć w sumie można go było potraktować jako "przedmichałka". Czyli coś początkowo wydającego się błahe czy nawet zabawne, a tak naprawdę...



A informacją tą była oczywiście "kolejna" już oferta pokojowego otwarcia się na świat, którą temuż złożył Szanowny Przywódca Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej Kim Dzong Un z okazji noworocznego orędzia. W materiale też nie mogło zabraknąć kuriozalnej i dla przedstawiających ją zapewne śmiesznej informacji o tym, że młody Kim zaskoczył pilotów samodzielnie prowadząc samolot, przy okazji udzielając im wielu wskazówek. Czyli tak jak jego dziadek i ojciec. Gdy każdego - czyli także mnie - zaczęło by zbierać na głupawy rechot, z powodu steku tych absurdalnych bzdur, to zawsze warto jest mieć na uwadze jedno. Im bardziej propagandowy przekaz ociera się o absurd, tym skrywa pod osobą okrutny i bezwzględny reżim, mający przede wszystkim na uwadze swoje interesy. W przypadku takiego państwa jak Korea Północna możemy się tylko zastanawiać jakim grupom zależy by utrzymywać absurdalny kult Kimów. I kto tak kim (!) steruje: oni nim, on nimi, może same diabeł nawet.

Postanowiłem więc zrobić kolejny "risercz" na temat tego kraju i o to co znalazłem.

Oficjalna strona Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej - treść jak sama nazwa wskazuje, jest wiadoma, a warto zapoznać się z działem zawierającym utwory sławiące wielkich przywódców czy koreańską armię.
Polski oddział Stowarzyszenia Przyjaźni Koreańskiej - aktualności na temat tego co robi Szanowny Przywódca, propagandowe odezwy, wyrazy poparcia ze strony Chin skierowane przeciw USA. Czyli klasyka.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Wrathu - Ego - 17:22 - Wrathu
Ego
Od roku 2009 publikuję na łamach Schronu swoje albumy. 29 grudnia do sieci wrzuciłem piąty już pełny album o nazwie Ego. Poruszone tematy to m.in. psychologia, temperamenty, choroby psychiczne, no i wszyscy dobrze wiemy, że postapokalipsa zaczyna się w umysłach. Muzycznie jest to podróż przez różne gatunki muzyczne. Tradycyjnie dark ambient i ambient, ale również drum n' bass czy instrumental hip hop, a wszystko z posmakiem industrialu i eksperymentów dźwiękowych. Zapraszam do przesłuchania i dzielenia się opiniami na forum.

Szczęśliwego Nowego Roku, Schronowicze!

Ściągnij płytę z Mediafire
Oficjalny profil na Soundcloud

Album można odsłuchać również w całości na Youtube.



Lista utworów:
  • Brainstorm
  • Ego (ft. Apoc)
  • Introvertic
  • Sanguine
  • Addiction
  • 2 w 1 (ft. Endvorte)
  • Choleric
  • Extravertic
  • Flegmatic
  • Id
  • Superego
  • Fobia
  • Neurotic
  • Mother
  • The Decision
  • Voices in my head
  • Melancholic

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

06 stycznia 2015
Przeżujmy to jeszcze raz! - 4:39 - Squonk
Trzynasty Schron
ŻARTY SIĘ SKOŃCZYLI - mawiał jeden z moich "profesorów", przeładowywał kałacha i zaczynał strzelać...

My też będziemy tacy bezwzględni! Jak bojownicy ISIS, walczący o kalifat! Jak Al-Kaida chcąca dostarczyć ładunek jądrowy pod budynek Kapitolu! Jak hunwejbini Mao Tse Tunga, tropiący wrogów ludu. Jak...

No zaraz, przecież to tylko nowina o aktualizacji Trzynastego Schronu, ale...

...my również będziemy tak samo bezwzględni, nie posiadający skrupułów, z sumieniami czarniejszymi niż skóra obywatela Zimbabwe, by udowodnić Wam, że Trzynasty Schron to nie tylko pieski, kotki, kózki i polityka.

O to przypomnienie pięciu jesiennych aktualizacji zasobów Strony Głównej, związanych z naszym XV-leciem. Każda podzielona pod kątem tematycznym, każda bogata w postapszą zawartość. Dzięki nim poszerzycie swoją świadomość postapokaliptyczną i zobaczycie jak różnorodna może być tematyka o nie tylko "samym końcu i tym co po". Powieści, zbiory opowiadań, filmy, literatura popularnonaukowa. Może i gdzieś w tej zawartości zapodzieje się mała kózka, bo polityka będzie tam na pewno. A Wy łykniecie to wszystko jak karmy gąsior gałki i jeszcze będzie Wam mało!

I co, nie jesteśmy równie straszni jak ci wymienieni powyżej?

Aktualizacje na XV-lecie Trzynastego Schronu:
Jesienna aktualizacja #1 - filmowa
Jesienna aktualizacja #2 - książkowa
Jesienna aktualizacja #3 - militarno-naukowa
Jesienna aktualizacja #4 - URODZINOWA
Jesienna aktualizacja #5 - dezinformacyjna

A tak będzie wyglądała Wasza reakcja na to:



Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Gaz - zabójcza broń - 19:01 - Jerzy
Mówią Wieki
Wielka Wojna, zwana dziś pierwszą światową, budzi zaskakująco duże – nawet uwzględniając poprawkę na magiczny wpływ okrągłej rocznicy – zainteresowanie. Nie ma się w sumie czemu dziwić, to początek współczesnej epoki, naszego świata, który powstawał na polach bitew i przy stołach rokowań.

Zderzenie starego z nowym, wyobrażeń z rzeczywistością było wyjątkowo brutalne, wręcz przerażające, a skutki przeorały mapę Europy nadając jej kształt zbliżony do współczesnego. Z drugiej strony, dystans czasowy jest akuratny. Sto lat to na tyle mało, że współczesny zainteresowany czytelnik może bez problemu zrozumieć dylematy i emocje tamtych ludzi, nie musi być etnologiem, czy historykiem. Jednocześnie wiekowy dystans jest na tyle duży, żeby współczesne polityczne emocje i interesy nie zaciemniały nadmiernie rzeczywistości. Wszyscy osobiście zainteresowani już zdążyli umrzeć, a archiwa są otwarte i powszechnie dostępne.

Tematem przewodnim kolejnego już – poświęconego tej wojnie – numeru Mówią Wieki jest broń chemiczna. W kilku artykułach omówiono gazy bojowe powszechnie używane na Zachodzie (Ypres) i na Wschodzie (Bolimów), rozwój techniczny tej broni i środków ochrony przed nią, a także jej strategiczną i statystyczną (nie)skuteczność i psychologiczną grozę. W ramach aktualizacji tematyki dodatkowo artykuły o amunicji chemicznej zatopionej po II wojnie w Bałtyku, o Chemicznym Alim (Irak przeciw Kurdom – Halabdża) i współczesnych prawnych regulacjach dotyczących broni chemicznej.

Bohaterem jedynego biograficznego tekstu jest Fritz Haber, wybitny i wpływowy niemiecki chemik żydowskiego pochodzenia, twórca i entuzjasta nowej broni. Paradoksem historii jest fakt, że jeden z jego wynalazków, gaz przeznaczony do dezynsekcji i deratyzacji magazynów zbożowych (Cyklon B) posłużył do uśmiercenia, w hitlerowskich już Niemczech, jego rodziny.

Nie wyczerpuje to tematyki numeru. Zainteresowani mogą poczytać o praktycznym podejściu do małżeństwa przez starożytnych Rzymian, zasługach polskiego wywiadu przy dekryptażu niemieckiej łączności podczas drugiej wojny (nie tylko Enigma jak się okazuje), o zapomnianej operacji łódzkiej (I wojna – 200 tys. ofiar), oraz o małżeństwie Jadwigi Andegaweńskiej z Wilhelmem Habsburgiem. To tylko w ramach przykładu, bez ambicji przedstawienia całości. Kompetentni autorzy, atrakcyjna forma, czegóż więcej trzeba? Polecam.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

13 stycznia 2015
PO LATACH PIĘTNASTU... - 1:51 - Cichutki Spec
Piętnaście. Ładne, okrągłe, tłuste piętnaście. No, może nie zawsze tłuste, bywało i chudo. Piętnaście lat. Tyle skończył Trzynasty Schron w listopadzie zeszłego już roku, dokładnie dwudziestego siódmego dnia tego ponurego miesiąca, pasującego jak ulał do klimatów, czyli tego wszystkiego, co poruszamy na portalu. Dziś, kiedy czytacie te słowa, jesteśmy z Wami już piętnaście lat, miesiąc i szesnaście dni.

Zamierzamy znów nawzajem się sobą rajcować? Cóż… Ostatnie lata sprzyjały rajcowaniu i świętowaniu. W 2011 roku Schron obchodził trzynastkę, rok późniejszy wiązał się z groźnymi wieszczbami Majów, jeszcze późniejszy miał trzynastkę w dacie, a teraz wypada kolejna, podtuczona rocznica. Na szczęście, do okrągłej dwudziestki jeszcze cztery lata, będziecie mogli odpocząć.

Z okazji piętnastolecia, redaktorzy i współpracownicy Schronu zostali zaproszeni do odpowiedzi w krótkiej ankiecie, podsumowującej ich usłaną cierniami, ostami, pokrzywami i mniszkiem lekarskim drogę przez postapokalipsę i schronizm aż do punktu obecnego. Z tych pojedynczych zwierzeń powstała swego rodzaju „redaktorska spowiedź”. Jak się przekonacie, Fallout nadal pozostaje w roli lidera klimatów i źródłem większości inspiracji. Obecność lub nieobecność innych dzieł na listach najlepszych (książek, filmów, gier, etc.) może Was jednak zaskoczyć. Być może też zdziwicie się preferencjami ulubionych redaktorów albo tylko utwierdzicie w przekonaniu o ich dobrym (lub fatalnym) guście. Sprawdźcie!

PO LATACH PIĘTNASTU…


...spostrzeżeniami dzielą się z autorką newsa (Specynką):

DoPr
Dr. Rectum (Maciej Szpakowski)
Jerzy (Jerzy Kubok)
Nightmaster (Jan Przeklasa)
Toecutter (Marcin Łabęcki)
Uqahs (Łukasz Mazur)
Veron (Michał Tusz)
Wrathu (Kamil Kwiatkowski)

O KLIMATACH

Czy ostatnie kilka lat było dla nurtu dobrym czasem? Co się zmieniło, rozwinęło przez te 15 lat istnienia portalu? Co obstawiasz jako wiodący temat „klimatów” na przyszłość?

Właściwie nigdy nie było lepiej. Kiedyś postapo stanowiły pojedyncze tytuły, najczęściej skupione wokół wątku wojny nuklearnej. A dziś? Choćby zombiaki, najsilniej chyba reprezentowane w grach. To jest mnóstwo pozycji, od dużych, poważnych produkcji, jak „Dead Island”, „The Last of Us”, seria „Resident Evil”, aż po proste, ale popularne „Plants vs. Zombies” czy mnóstwo fajnych flashowych odmóżdżaczy online. W ogóle, samo bycie graczem stało się czymś innym. Dla wielu osób wręcz zawodem, sposobem na życie. W całej popkulturze, gaming jest już integralną gałęzią rozrywki. A do tego mamy jeszcze książki i filmy, nawet tak dziwaczne, jak „Duma i uprzedzenie i zombie” czy „Przedwiośnie żywych trupów”. „The Walking Dead” oglądają wszyscy, nie tylko fani klimatów. Innym przykładem dużego rynku (i równocześnie podgatunku) jest dsytopia młodzieżowa, nurt w dużej mierze oparty o naśladownictwo, ale mający swoje jasne strony. Istnieje cała „gałąź wschodnia”, czyli uniwersum Stalkera i Metra. Z kolei w fantastyce naukowej już siłą rzeczy robi się „apokaliptycznie”, jeśli weźmiemy pod uwagę transhumanizm, osobliwość, osobowość wirtualną, tego typu tematy, „twarde” i postcyberpunkowe. O końcu czasów mówiło się w 2012, a reprezentant sztuki wysokiej, von Trier, nakręcił „Melancholię”. Konwentów też nie ubyło, a przybyło.
A co będzie tematem? Trudno powiedzieć. Postapokalipsa to ścieżka rozdeptana, zostaje już tylko przedzieranie się przez gąszcz, by stworzyć coś nowego. Gąszcz rozwiązań trudnych albo takich, na które jeszcze nikt nie wpadł. Dużo zależy od tego, kto pisze lub stoi za kamerą. W gruncie rzeczy wyzwaniem nie jest motyw, a jego wiarygodne, naukowe ujęcie, poszukanie dla tego końca świata potencjalnie możliwej przyczyny i nakreślenie całości zmian, jakie wystąpią. Autorzy mają tendencję do pomijania kwestii niewygodnych lub skupianiu się na samej efektowności wizji. (Cichutki Spec)

Putin. (Jerzy)

Moje mieszkanie, remont by się przydał... A tak poważnie mówiąc, to chyba postawię na branżę gier komputerowych (ostatnio zdominowaną chyba przez zombiaki). (Uqahs)

Klimaty postapo – czy może szerzej: wszelkiego rodzaju dystopie – są obecnie popularne, co najmniej przyzwoicie wykonane, różnorodne. I oby tak dalej. Kilka filmów, więcej książek – wszystko różnej jakości. Myślę, że utrzyma się status quo, bo dla przeciętnego odbiorcy na „postapo od czasu” do czasu zawsze znajdzie się chwila. Cieszy mnie, że jest z czego wybierać. (Veron)

Mam wrażenie, że w ostatnich czasach zaczęło się pojawiać coraz więcej nowych uniwersów w klimatach – w tym nasze 13. Warto też zaznaczyć rozrost mającego początek w Rosji uniwersum Metro 2033, które objęło niedawno także Polskę. (Wrathu)

Jaki przekaz najbardziej do Ciebie trafia, jeśli chodzi o tematykę postapokalipsy? Czy jest to film, książka, muzyka, a może po prostu klimat, jaki tworzą ludzie na konwentach, czy coś zupełnie innego?

Jeśli chodzi o przekaz „pasywny”, jednostronny, czyli książki, film bądź muzykę, działa zasada „mniej znaczy lepiej”. Lubię zostawiać wyobraźni pole do popisu, bardzo też lubię czytać, książka zatem wygrywa, bezapelacyjnie. Dalej jest muzyka, najbardziej abstrakcyjna forma sztuki, przy której wizualizuję sobie różne, także postapokaliptyczne scenerie.
Przekaz interaktywny? Gry komputerowe, bo immersja jest ogromna i tylko dziękować Emanacji, że nie mam odpowiedniego sprzętu, inaczej zostałabym nałogowcem. Tekstowe gry fabularne, bo łączą dwa inne koniki: pisanie i upodobanie do odgrywania ról. Konwenty przegrywają z moim introwertyzmem i (przynajmniej obecnie) kondycją, ale chętnie polatałabym z repliką po krzakach. Może jednak lepiej pozostawić marzenia w ich własnej krainie. *śmiech* (Cichutki Spec)

Spanie w bunkrze bez śpiwora… Poważnie! Przygotowujesz strój, historię swojej postaci, jej rolę w społeczeństwie i w końcu wyjeżdżasz na swój pierwszy LARP. Tego klimatu nie da się opisać. Ja swój przeżyłem pod Poznaniem i do dziś mnie ciarki przechodzą, jak przypomnę sobie noce w bunkrze. Jednak to nie jest coś, co mamy na co dzień, dlatego jako mój typ numer dwa postawię anime. Tam nie ma ograniczeń. (Dr Rectum)

Książka historyczna i reportaż. Preapokalipsa jest ciekawsza. (Jerzy)

Gry i grupy konwentowe (Nightmaster)

Konwenty to nie moja bajka, skłaniałbym się raczej ku grom komputerowym i książkom (najmocniej angażują). W dalszej kolejności byłby film, a muzyki nigdy nie rozpatrywałem pod kątem postapo. (Uqahs)

Film i książka, oczywiście. Wynika to tylko i wyłącznie z moich upodobań. (Veron)

Najbardziej poprawną odpowiedzią będzie fakt, że postapokalipsa oddziałuje na wszystkie wymienione wyżej media. Co więcej, pozwala je łączyć i kreować naprawdę niezapomniane doznania. Ścieżka dźwiękowa z postapokaliptycznego filmu czy gry sprawi się świetnie jako podkład do czytania postapokaliptycznej książki. Jeśli chodzi o klimaty na konwentach, to niestety, mój jedyny kontakt z nimi był na Pyrkonie, gdzie zobaczyłem ludzi wyglądających jak wyciągnięci z wybranego dzieła w klimatach, na tle, które porównałbym do wycinku ekranizacji „Fallouta”, skąd też została zapożyczona muzyka, którą mógł usłyszeć każdy przechodzień. Ta scena osadziła mi się na stałe w pamięci i niech będzie podkreśleniem postawionej na początku tezy. (Wrathu)

Jeśli miał(a)byś wybrać trzy według Ciebie najlepsze dzieła w klimacie postapokaliptycznym, jakie byłyby to pozycje i co takiego Cię w nich zaintrygowało ?

Przy grach i filmach nie mam zbyt wiele materiału do porównań, ale i tak wybrałabym „Sagę Fallout”, choć każdą z części cenię za coś innego (dwójka bardziej grywalna, jedynka poważniejsza i „chłodniejsza” w klimacie, bardziej dramatyczna, już bez tych pynthonowskich żarcików, co w dwójce). Jednak podium zajmą książki. Nie tyle najlepsze w ogóle, co szczególne dla mnie.
Numerem jeden jest „Droga” McCarthy’ego, choć „Piknik na skraju drogi” też by w to miejsce pasował (miłość natychmiastowa, trwała i głęboka). Nie należę do osób szczególnie roztkliwiających się nad dziełami i dziełkami (pop)kultury, im bardziej nachalnie ktoś szafuje emocjami, tym jestem zimniejsza. „Drogę” czytałam trzy razy, za każdym miałam ściśnięte gardło, za pierwszym płakałam jak bóbr. A nie jest to pozycja czułostkowa, wręcz przeciwnie: szorstka, oszczędna formalnie, nieprzystępna. Ekranizacja też bardzo dobra, choć pierwowzorowi ustępuje. Niemniej, oddaje świetnie te sprane, monochromatyczne odcienie książki. Dalsze miejsce (lub miejsca) mogłyby zająć lektury mniej lub bardziej klimatyczne, ale jeśli ma być postapo, ewentualnie dystopia, to, hmmm… Podobały mi się opowiadania: „W górę świata” Teda Kosmatki i „Reguła przetrwania” Grzegorza Drukarczyka. Poza tym wyróżniłabym „Pamiętnik przetrwania” Doris Lessing. Jeśli pójdziemy jeszcze dalej, antyutopijne i apokaliptyczne „Czarne oceany” Dukaja mogłyby się przepychać na samym wierzchołku. (Cichutki Spec)

Anime – „Neon Genesis Evangelion”. Bo temat jest przedstawiony w sposób bardzo nawiązujący do chrześcijaństwa. Jedyną formą obrony przed aniołami, dążącymi do zniszczenia ziemi, są ogromne roboty. Nie chcę spoilerować, więc po prostu polecę.
Gra – Pierwsza część „Fallouta”. Spędziłem przy tej grze tyle czasu i przeszedłem ją pierwszy raz w tym roku. Mimo wywalających się savegame na 486, problemów w kolejnych Windowsach i rozkojarzenia kolejnymi tytułami, muszę przyznać, że ta gra zawsze każe mi do siebie powrócić. Grafika i grywalność są naprawdę ponadczasowe. Nie spotkałem się z inną tak wciągającą grą, poza „ADOM”…
Film? Ciężko mi powiedzieć, bo większość moich ulubionych pozycji filmowych jest cyberpunkiem i Hard SF. Na szczęście mam jednak swoją ulubioną pozycję z tego gatunku. „The Matrix: Revolutions” – możecie gadać o tej serii co chcecie, ale ten film zawsze zostanie w moim sercu jako numer jeden. (Dr. Rectum)

„Wodny Świat”, „Mad Max” i „Fallout”. Co mnie skłoniło? Zawsze lubiłem klimaty po wyniszczeniu ludności. (Nightmaster)

„Fallouty za klimat i grywalność, „Mad Maxy” za wizje i „Sexmisję” za humor. (Toecutter)

„Fallout” (cała seria), „Metro 2033” (pojedyncza książka), „Wasteland 2”. Wszystkie te pozycje mają świetny klimat. Dorzuciłbym także „Rok 1984” Orwella, który chyba zyskuje na aktualności. (Uqahs)

Trzy to za mało – dyskredytowanie którejkolwiek z cenionych przeze mnie pozycji jest w moich oczach niedopuszczalne. Dlatego moja odpowiedź brzmi: „Fallout” to bezapelacyjna kwintesencja postapokalipsy. Jeśli chodzi o kino – wczesna twórczość George’a Romero i Jamesa Camerona, a jeśli o literaturę – m.in. twórczość J.A. Zajdla, twórczość O.S. Carda, „Droga” McCarthy'ego, trylogia „Przegląd Końca Świata” Grant, trylogia „Igrzyska śmierci” Collins, „Rok 1984” Orwella, „Metro 2033” Głuchowskiego, „Miasto ślepców” Saramago, „World War Z” Brooksa, „Wiek cudów” Walker, „zAfganistanu.pl. Alfabet polskiej misji” Ogdowskiego… (Veron)

Książka: „Rok 1984” George’a Orwella – za ponadczasowy przekaz, uniwersalne prawdy o życiu i polityce, przygniatający obraz niepokojącej rzeczywistości, która zdaje się przybliżać.
Film „Księga Ocalenia” – za zniewalające postapokaliptyczne krajobrazy, ciekawych bohaterów, piękną muzykę i poruszającą treść.
Gra „Fallout 2” – choć to pierwsza część miała Blask i Katedrę, to jednak F2 wyciąga z pierwszego, nieco krótkiego „Fallouta” wszystko, co najlepsze i dodaje znacznie więcej. A muzyka wciąż jest doskonała. (Wrathu)

Jakie tegoroczne dzieło „w klimatach” (literackie, filmowe, growe, itp.) zrobiło na Tobie najlepsze/najgorsze wrażenie?

Tutaj wypowiem się o książkach (do gier brakuje mi sprzętu, do filmów – materiału; te warte uwagi albo jeszcze przede mną, albo są z ubiegłych lat).
Miałam ostatnio nosa do lektur, najlepszą będzie chyba „Echopraksja” Petera Wattsa (do klimatów bliżej, niż się pozornie wydaje). Najgorszą? „Po apokalipsie” Maureen F. McHugh. Nieporozumienie to delikatne określenie jak na tak zachwalaną i nagradzaną, a w istocie słabą rzecz. (Cichutki Spec)

„Wasteland 2”, beznadziejna grafika, sterowanie, praca kamery, ale klimat jest. ;) (Nightmaster)

Z książek – „Blackout” Miry Grant, „Bot” Maksa Kidruka i „Marsjanin” Andy’ego Weira oraz w zasadzie wszystkie „warbooki”. W sferze filmowej nie było zachwycająco, ale pozytywne wrażenie zrobił na mnie „Snowpiercer”, także nowi „X-Men”. Lepszy mógł być „Interstellar”, a „Godzili” po prostu mi szkoda (po szczegóły odsyłam do recenzji). (Veron)

Gdybyś miał/a wymienić swoją ulubioną postać ze świata postapo, kto by to był i dlaczego?

Poszerzmy nieco klimaty. Hmmm… Lubiłam małą, sprytną Rue z „Igrzysk śmierci”, lubiłam też główną bohaterkę całej trylogii (choć dla mnie pierwszej części, bo tę znam), Katniss Everdeen. Umówmy się, książka nie stanowi wyżyn powieściopisarstwa, ale stanowić nie miała. Młodzi ludzie czekali na dobrą książkę przygodową z poważnymi problemami w tle, a dziewczyny — na bohaterkę z krwi i kości, niejednoznaczną, nawet nie jednoznacznie sympatyczną, ale ciekawą. Do tego wersja filmowa: Jennifer Lawrence! Nie śledzę kariery tej dziewczyny, jak robi to Veron, ale uważam, że słusznie odniosła sukces. Scena, w której Katniss zbiera się już do wyjścia na arenę i posyła Cinnie przerażone spojrzenie — mistrzowska. Utkwiła mi w pamięci.
Red Shoehart ma u mnie sympatię za determinację, miłość do córki i to, co robi w finale. Ale „Piknik…” to moja ukochana lektura, więc i bohatera lubię, samo się składa.
Avila z „Drogi do wieczności” McDevitta. Książkę pamiętam słabo, muszę ją chyba kiedyś przeczytać ponownie, ale utkwiła mi w pamięci zimna krew i ofiarność bohaterki. Do tego chyba miała ciemne włosy. Oraz imię na „A”. Tak, tak. A ja lubię ciemne włosy oraz imiona na „A”.
Cała gama postaci z „Sagi Fallout”, ze szczególnym wskazaniem na Cassidy’ego.
Niemniej, wygrywa Czarny z „Czarnych oceanów” Dukaja. Za to, co dzieje się w jego psyche, za symbolikę tej postaci, zawierającej przy okazji wszystkie moje upodobania (do czerni, do postaci w czerni, do świrów, do ofiar, do tych mających kłopoty). Gość mógłby rywalizować tylko ze Skudem z „Nekrofikcji” Ciećwierza (ulubionym psycholem) ale nie wiem, czy „Nekrofikcje” już się łapią w rejestr. A że „Czarne oceany” uwielbiam nawet mimo kłopotliwej recepcji powieści (muszę ją przeczytać jeszcze raz!), to postać musi się tu znaleźć, nie ma bata. (Cichutki Spec)

Kaznodzieja z „The Book of Eli”... Ale to tak fikcyjna i komputerowa postać, że nie można się z nią w żaden sposób utożsamiać – jest nierealna. Ale film fajnie się ogląda. (DoPr)

Vash the Stampede z „Trigun”. Anime może nie jest pierwsze na mojej liście, ale postać Vasha była niesamowita. Człowiek, który jest ścigany przez wszystkich z powodu zniszczeń, które znowu spowodowane są przez tych, którzy chcą go ująć dla nagrody. Unika walki jak może i za każdym razem dba o to, aby nikt nie ucierpiał w jego potyczkach. Jest naprawdę potężny jednak, nie okazuje tego na każdym kroku. Rozśmiesza nas do łez. (Dr. Rectum)

Marcin Jakubowski, który pewnie nawet nie wie, że jest postapo i z pewnością się z nim nie identyfikuje. Za konkretny pomysł i realizację (choć ona się coś ślimaczy ostatnio – będę musiał do tego wrócić) ciekawego projektu na teraz i na wszelki wypadek. (Jerzy)

Max Rockatansky. Kultowa rola (Toecutter)

Niech będzie to Sulik z „Fallouta 2”. Mój pierwszy NPC, do tego nieustraszony wojownik i oddany przyjaciel. (Uqahs)

Bohaterowie „Przeglądu Końca Świata” – za mięsiste charaktery ;-) (Veron)

Vault Boy, bo wspaniale personalizuje swoją osobą całą serię „Fallout”. Zastanawiałem się jeszcze nad Haroldem za jego historię i pojawianie się w kolejnych częściach gry, jednak to Vault Boy stoi obok mojego laptopa. Ta postać jest już ikoniczna, z tym sympatycznym designem i uśmiechem wspaniale kontrastującym z brutalnością postapokaliptycznego świata. (Wrathu)

Jakie wydarzenie społeczne lub polityczne (ze świata lub z Polski) ostatnich 15 lat uważasz za najbardziej „apokaliptyczne”?

Wezmę na siebie rolę czarnowidza i powiem, że nasze czasy ogólnie są mocno apokaliptyczne. W zasadzie każdy wiek miał swoje kryzysy i domniemane końce świata, lecz kulturę obecną można wręcz nazwać „kulturą wyczerpania”. Wszystko się przeżyło, a to co nowe, narzuca mordercze tempo życia. Takim wydarzeniem „lokalnie apokaliptycznym” będzie u nas katastrofa smoleńska, choć oczywiście, cudzysłów jest tu nieodzowny. Niemniej… Apokalipsa oznacza przecież „odsłonięcie”, a przy okazji tej tragedii wyszło, jak biedna, podzielona i krucha jest ta nasza polskość. We wszystkich wymiarach.
Jeżeli chodzi o świat, to wszystkie te ostatnie wątki wschodnie, Rosja i Ukraina, ale też wiosna arabska i jej niepokojące skutki (ekspansja islamu, ISIS), tragedia na wyspie Utoya, katastrofy naturalne, z których każda była apokalipsą dla dotkniętych nimi osób… Naprawdę, to pole jest ogromne, nie trzeba jakoś bardzo mocno szukać tej apokalipsy wokół siebie, bo jej potencjalnych przyczyn jest całkiem sporo. W całym świecie widać krach dotychczasowych form rozwiniętego społeczeństwa. Takie struktury jak rodzina, naród, sąsiedztwo — albo się rozpadają i dość desperacko szuka się dla nich zastępstwa, albo też przybierają dziwne formy: drapieżnego oddziaływania na dzieci i młodzież przez media i rządzących, nacjonalizmu, fanatyzmu, konsumpcjonizmu. (Cichutki Spec)

Na krótką metę największy potencjał apokaliptyczny wydaje się mieć powrót Rosji do imperialnej polityki. Co faktycznie było najważniejsze, okaże się, jak zwykle, po czasie. Obstawiam, że będzie miało naukowy charakter (oraz społeczne i polityczne skutki). Pewnie już jest, tylko potencjał nie został jeszcze rozpoznany. (Jerzy)

Wybranie Korwina do Europarlamentu (Nightmaster)

WTC i konsekwencje, Putin i konsekwencje, islamiści i konsekwencje. Zobaczymy co pokaże przyszłość i jakie konsekwencje (żeby być konsekwentnym ;-)) przyniosą działania nieobliczalnych przywódców pokroju Kim Dzong Una albo Aliego Chamenei, bo że coś przyniosą, nie mam wątpliwości. (Veron)

Był taki czas, że działy się rzeczy, które mieliśmy okazję przeżyć tu, na miejscu, a kontekst przypominał tło fabularne political fiction. Jacyś ludzie przemycili paragraf zagrażający wolności w jakiejś dziwnej ustawie. Porozumienia za plecami narodów, a następnie wykrycie tego w porę przez kogoś, masowe protesty, hakowanie stron rządowych, zwykli ludzie wychodzący na ulice w maskach, finał V jak Vendetta tu, na żywo. Tak, mówię o styczniu 2012 i aferze związanej z ACTA. (Wrathu)

Czy jest jakiś prezent „w klimatach”, który podarował(a)byś lub chciałbyś otrzymać?

Replikę scara i gogle. To już nie miałabym wyjścia i musiałabym spróbować tych krzaków. :D. A bliżej rzeczywistości — książki, książki, książki, w każdej ilości. Luuuźno związane z klimatami. I pralinki. I marcepan, kocham marcepan. A cukier krzepi! Trzeba mieć siły do wybijania zombie. (Cichutki Spec)

Dla mnie? W ramach rozrywki – Wasteland 2. Najpierw jednak musiałbym otrzymać sprzęt, który go uciągnie. Więc jeszcze sobie trochę poczekam. (Jerzy)

Podarować, owszem, ostrze ze stali damasceńskiej, otrzymać bym chciał replikę mapy Krypty 13. (Nightmaster)

Z prezentów w klimatach to fajne są koszulki /jedną sobie zrobiłem/ i naszywki. (Toecutter)

Chciałbym schronową koszulkę, bo jakoś jeszcze nie mam ;-) (Veron)

O SCHRONIE

Co powiesz o działalności Schronu w mijającym roku? Czego mogłoby być więcej, czego mniej?

Trzynasty Schron powinien bardziej skupić się na tym, co w trawie piszczy, a mniej na sobie. Nurt postapokaliptyczny fantastyki jest jej nieodłączną częścią, fantastyka zaś jest częścią popkultury, ta kultury, kultura – życia, etc. Postapo nie istnieje w próżni, mówiąc krócej. Więcej publicystyki, zasobów stałych, mniej tak zwanego „zacieszu”. To otwarcie dotyczy też całej gamy tematów społecznych, warto o nich pamiętać. Liczę również cichutko na nowy, świeży lay strony. (Cichutki Spec)

Ambiwalentnie oceniam. Facebook kwitnie, a strona i forum więdnie. FB nie jest – delikatnie mówiąc – moim ulubionym medium. Mogę sobie pozwolić na luksus ignorowania go i korzystam z tego przywileju, dopóki się da. Podziwiam aktywność załogi na FB i doceniam jej efekty (prawie 3 tys. polubień robi wrażenie), ale nie sądzę, żeby decyzja o przeniesieniu praktycznie całej aktywności na portal społecznościowy była korzystna na dłuższą metę. Toż to – tu ucieknę się do demagogii i ideologii – dodatkowa zależność, której miłośnik postapo powinien unikać. Gdyby się dało ciągnąć na dwa baty, to może byłoby inaczej, ale Schron nigdy nie miał szerokiej kadry. Wiele forów więdnie, więc może to być ogólniejsza prawidłowość. FB to kanibal. (Jerzy)

Myślę, że od kilku lat dzieje się naprawdę dobrze. Mnóstwo patronatów i konkursów, dużo wartościowych tekstów w ciągle powiększającej się bazie na SG. Małą aktywność na forum rekompensuje prężnie działający Facebook. Jest dobrze, coraz lepiej. (Veron)

Nawet pomimo przeniesienia środka ciężkości w stronę mediów społecznościowych, Schron dalej prowadzi kolejne patronaty, konkursy – teraz także poprzez Facebooka. Choć pomogłoby, a nawet nie zaszkodziło, gdyby czytelnicy byli bardziej aktywni na forum, bo od bardzo obfitych lat 2010 i 2011 liczba nowych wiadomości na forum spadła średnio, na oko, jakieś dziesięć razy. Na Facebooku z kolei społeczność rośnie. Ilość lajkujących przewyższyła już jakiś czas temu ilość osób zarejestrowanych na forum. Znak czasów? Kliknięcie „Lubię to!” jest łatwiejsze od przejścia procesu rejestracji? Jakakolwiek przyczyna by nie była – Schron żyje i ma czytelników, gdziekolwiek by się nie udzielali. Co więcej, zainteresowanie jest też ze strony wydawnictw, a patronatów medialnych ciągle przybywa. W tym roku, między innymi, nad kolejnymi książkami z uniwersum Metro 2033. Jest dobrze, a będzie tylko lepiej. (Wrathu)

Czego życzył(a)byś redakcji oraz czytelnikom Trzynastego Schronu na kolejne 15 lat?

Poszerzania horyzontów. I bezpiecznego, zdrowego, szczęśliwego życia. (Cichutki Spec)

Przyjemności z życia. (DoPr)

Życzę im tego, czego i oni życzą mi. (Dr. Rectum)

Przetrwania. (Jerzy)

Kolejnych 100 radów. ;) (Nightmaster)

Żebyśmy za kolejne 15 lat mogli czytać podsumowanie 30 lat działalności. :) (Uqahs)

Siły (wy-/prze-)trwania. O resztę zadbamy. ;-) (Veron)

Aby wytrwali. I poprzez wytrwanie rośli w siłę. I żeby na piętnastu czy trzydziestu się nie skończyło. Chciałbym, żebyśmy zostawili na tej stronie coś po sobie i żeby stała się ideą przekazywaną z pokolenia na pokolenie, gdy nadejdzie czas. I żeby czytelnicy też przy nas wytrwali i o nas nie zapomnieli. (Wrathu)

NAJLEPSZE I NAJGORSZE

[Poza małymi wyjątkami, ranking dotyczy ostatnich +/- piętnastu lat. Jeśli niektóre pozycje nie znalazły się na listach, to z uwagi na to ograniczenie czasowe.]

Album muzyczny

+ Hocico, „Memorias Atrás” („The Day The Word Stopped”)/”Wrack and Ruin” („Maldiciones Para Un Mundo En Decadencia”); :wumpscut: „FuckIt” (Cichutki Spec)
+ Wrathu, „13” (Veron)
+ Nine Inch Nails, „Year Zero” (Wrathu)

Film

+ „Melancholia”; - „Bitwa pod Wiedniem” (Cichutki Spec)
+ „Zombieland” (Nightmaster)
+ „Matrix” (Toecutter)
+ „Księga Ocalenia”, „Droga”; - „2012” (Wrathu)

Gra

+ Fallout (1 & 2), Neuroshima (Cichutki Spec) (>15)
+ „Fallout: Brotherhood of Steel”; - Afterfall (Nightmaster)
+ „Fallout 3” (Toecutter)
+ „Fallout Tactics”, - „Fallout 3” (Veron)
+ „Fallout: New Vegas”, - „Bad Day LA” (Wrathu)

Komiks

+ „Punisher: The End”; - „The Walking Dead”(Nightmaster)
+ „Attack on Titan” („Atak Tytanów”) (Wrathu)

Książka

+ C. McCarthy „Droga”; - M. F. McHugh, „Po apokalipsie” (Cichutki Spec)
+ D. Głuchowski, „Metro 2033”; D. Głuchowski, „Metro 2034” (Nightmaster)
+ D. Głuchowski, „Metro 2033”; R. Nowakowski, „Rdza” (Toecutter)
+ „Metro 2033” (Wrathu)

Teledysk

+ Röyksopp, „What Else Is There?”; Mylène Farmer, „Désenchantée”; Pink Floyd, „High Hopes”; - Suicide Commando, „Die Motherfucker Die” (Cichutki Spec) (>15)
+ Tool, „Right In Two”; - Imagine Dragons, „Radioactive” (Wrathu)

NAJWAŻNIEJSZE DLA SCENY

Jest coś takiego jak scena? Może kiedyś było, ale w tej chwili to mitologia. Każdy sobie rzepkę skrobie w swoim grajdołku. Gotuje i doprawia stosownie do smaku. (Jerzy)
Old Town, Atomicon (Nightmaster)
Postanowienie o kontynuacji serii „Fallout”. Mogę się mylić, ale dla mnie to było bardzo istotne, jeśli chodzi o scenę postapo i mogło mieć wpływ na wspomniany tu i ówdzie „trend”. (Wrathu)

Złożyła i zredagowała: Cichutki Spec
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

16 stycznia 2015
Boskie Zapętlenie - premiera + konkurs - 23:32 - Wrathu
Boskie Zapętlenie
15 stycznia 2015 roku. Wieczór. Zielonogórski amfiteatr Hydrozagadka. Wieczór z okazji premiery książki Jacka Katosa Boskie Zapętlenie. Aktorzy czytający wybrane fragmenty, występy muzyczne, rozmowa z autorem. Samo wydarzenie zostało określone jako urodziny Mikołaja Jaski - głównego bohatera. O fabule i jakości można przeczytać w schronowej recenzji.

Tymczasem, oto przed Wami stoi szansa do wygrania książki wraz z autografem autora. Zilustrowaniem książki zajął się Igor Myszkiewicz. Liczba wszystkich istniejących egzemplarzy jest bardzo ograniczona. Aby wygrać jeden egzemplarz Boskiego Zapętlenia, wystarczy wykonać zadanie konkursowe:

Napisz, w co mogliby wierzyć wyznawcy religii, która powstałaby po apokalipsie? Jakie mieliby dogmaty i tradycje? Według jakich zasad by postępowali?

O odpowiedzi proszę w komentarzach pod odpowiednim postem na Facebooku. Czekamy na nie do 23:23 23 stycznia 2015 roku. Najciekawszą odpowiedź wskaże Schronek, a jej autor zostanie nagrodzony książką Boskie Zapętlenie wraz z autografem autora.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

18 stycznia 2015
Zburzyć Kapitol! - 2:00 - Squonk
Ilustracja do nowiny 'Zburzyć Kapitol!'
Przeglądając wytwory północnokoreańskiej propagandy, można zauważyć jeden stały element. Jest nim zburzenie, zniszczenie Kapitolu - siedziby Kongresu - federalnej władzy ustawodawczej Stanów Zjednoczonych. Twórcy takich dzieł muszą mieć jakąś obsesję na tym punkcie, skoro nie skupiają się na innych, bardziej znanych symbolach kojarzących się z Ameryką. Pozostawianie w spokoju np. obiektów użyteczności publicznej przez propagandzistów z Korei Północnej, można zapewne wytłumaczyć tym, że byłoby to też uderzenie w amerykański naród. A że jego wyzwolenie spod oligarniczno-imperialistycznej władzy wąskiej grupki kapitalistów jest zapewne jeszcze jedną mrzonką komunistów z Północy, to warto do siebie zbyt mocno nie zrażać Amerykanów.

Kapitol stoi więc mocno, nie wzruszony ze swoich posad, nawet w postnuklearnym Waszyngtonie w grze Fallout 3. Choć za pewną złośliwość w stosunku do patologii demokracji, jaką jest deprawacja i wpływ na przedstawicieli narodu przez wielki kapitał, można uznać to, że w tym budynku czai się naprawdę duże niebezpieczeństwo. Walczące ze sobą oddziały Kompani Szpona i supermutanci, a jako wisienka na torcie potężny supermutant behemoth. I patrole Enklawy, również realizującej w tym miejscu swoje interesy.

Ilustracja do nowiny 'Zburzyć Kapitol!'


Tymczasem są tacy, którym udało się zrobić zadymę w stolicy Stanów Zjednoczonych. Za jednym rzutem zostało zrealizowane marzenie północnokoreańskich polityków i wojskowych, a także islamskich terrorystów. Waszyngton został ograbiony oraz spalony, w tym budynki-symbole jak Biały Dom i Kapitol.

Kto to był aż tak skuteczny?

To była dziwna wojna. Losy, można zaryzykować stwierdzenie, współczesnego świata wykuwały się w tym czasie w Europie. W połowie 1812 roku Napolepon Bonaparte rozpoczął ofensywę na Rosję, chcąc i w tej części kontynentu rozdawać karty. Zaczynała się kolejna tura rozgrywki między wielkimi mocarstwami, toczona zresztą już od paru lat. Gra się jeszcze nie zaczęła, nic do końca nie było pewne. Tymczasem na drugim końcu znanego już wtedy świata, nowo powstałe państwo czyli Stany Zjednoczone, stało się podmiotem w grze toczonej między Wielką Brytanią a Francją. Jednak zbyt dużym uproszczeniem byłoby stwierdzenie, że powodem wybuchu wojny między Stanami a Brytanią, był fakt, że ta ostatnia dowolnie rozporządzała sobie amerykańską flotą handlową, pływającą do blokowanych portów francuskich. Zajmowanie statków, konfiskata ładunków, wcielanie marynarzy amerykańskich do brytyjskiej floty było, mówiąc zwyczajowo, przegięciem pały. Choć Brytyjczycy już w 1807 roku wprowadzili prawo zakazujące handlu morskiego z Francją, to nie było ono łamane, głównie dzięki postawie prezydenta Thomasa Jeffersona, niechcącego zaogniać sytuacji. Zakazał on więc amerykańskim statkom przybijać do francuskich portów, ustawiając tym samym swój kraj niejako z boku, wobec konfliktu wielkich mocarstw, choć na pozycji ze wskazaniem "kulimy pod siebie ogon". Sytuacja zmieniła się w 1810 roku, gdy następny prezydent James Madison zezwolił na to, by taki handel zaczął się na nowo. Reakcja Brytyjczyków była więc wiadoma.

Ilustracja do nowiny 'Zburzyć Kapitol!'


Państwo amerykańskie jako młody i nadal formujący się organizm, podlegało też ciągłemu procesowi ucierania się różnych koncepcji i wizji. Wyzwolenie Kanady, trochę lojalistyczne wobec Wielkiej Brytanii resentymenty mieszkańców stanu Nowa Anglia, oraz dywagacje w stylu, "czy państwu jest potrzebna silna armia i kto ma ją tworzyć". To wszystko ucierało się ze sobą w wielkim kotle umieszczonym w ówczesnym Waszyngtonie, gdzieś pomiędzy Białym Domem, a Kapitolem. Do tego dochodziły jeszcze problemy z tubylczymi mieszkańcami kontynentu północnoamerykańskiego, dla których brytyjska Kanada nieraz bywała schronieniem i niejako punktem odniesienia, że "można inaczej".

Ilustracja do nowiny 'Zburzyć Kapitol!'
Brytyjczykom nie zależało na otwieraniu kolejnego pola konfliktu, jednak w Waszyngtonie przeważyła opcja "jastrzębi". W czerwcu 1812 roku zaczęła się więc wojna prowadzona w formie lokalnych starć w obszarze Wielkich Jezior, na granicy amerykańsko-kanadyjskiej oraz potyczek morskich między małą, ale sprawną flotą wojenną USA, a marynarką brytyjską. Sytuacja przypominała więc trochę ataki stada much na zadek niedźwiedzia, dobierającego się w tym czasie do ula i próbującego opędzić się od obsiadających go z przodu pszczół. Ale w 1814 roku europejska rozgrywka związana z Napoleonem i Francją była już zakończona, ze wskazaniem na Wielką Brytanię. Tym razem to gdzieś pomiędzy Pałacem Buckingham a Westminsterem zapadła decyzja o "daniu porządnego klapsa" swoim zaoceanicznym kuzynom. Od kwietnia 1814 roku, do Kanady zaczynały przybywać więc oddziały ostrzelanego w napoleońskich wojnach wojska. Jednocześnie warto wziąć pod uwagę przy prowadzeniu twórczych rozważań historycznych z gatunku "co by było gdyby", że Brytyjczykom nie w głowie było "wyzwalanie Ameryki" (za to Amerykanom "wyzwalanie Kanady" owszem). Dawne kolonie posiadały ogromny potencjał demograficzny, ale przede wszystkim gospodarczy. A to, przy takiej samej wspólnocie kulturowej, było dobrą podbudową pod prowadzenia handlu i realizacji różnych biznesów. No ale...

Brytyjczycy w swojej taktyce byli przede wszystkim nastawieni na blokadę morską amerykańskich portów, w czym wydatnie pomagała im ich wielka przewaga w liczbie okrętów. Na otwartym oceanie, co pokazały poprzednie lata wojny nie miała ona aż takiego znaczenia. Wykorzystując wyszkolonych żołnierzy z korpusu Wellingtona, Brytyjczycy postanowili wykonywać z Bermudów - które stały się miejscem koncentracji sił sprowadzanych z metropolii - pojedyncze rajdy na tyły amerykańskich portów nad Atlantykiem. Miało to służyć szeroko pojętej dywersji i powodować odciążenie wojsk prowadzących działania na głównej linii frontu jaką była granica amerykańsko-kanadyjska.

Ilustracja do nowiny 'Zburzyć Kapitol!'
O ataku na stolicę Stanów Zjednoczonych przesądził więc prawdziwy dowódca każdego pola walki. Czyli przypadek. Amerykanie uważali, że celem Brytyjczyków będzie blokowane, znajdujące się na północny-wschód Baltimore. Uznali oni Waszyngton za cel bez żadnego znaczenia strategicznego. Brytyjczykom zaś przede wszystkim zależało na przechwyceniu, bądź zniszczeniu amerykańskiej floty znajdującej się gdzieś na rzekach płynących niedaleko stolicy. Choć pewne znaczenie miały też kwestie polityczne, niejako na samym początku ustawiające cele każdej wojennej rozgrywki. Brytyjczycy chcieli wziąć odwet na Amerykanach, za ich działania na froncie północnym, w tym zniszczenia własności prywatnej wokół jeziora Erie.

Warto przy tym pamiętać, że ówczesne działania wojenne choć były prowadzone na terenie zamieszkałym, to jednak nadal z małą ilością dróg i słabo zurbanizowanym. Do tego nie było środków łączności czy rozpoznania jak dzisiaj.

2 lipca 1814 roku z francuskiego portu w Bordeaux w kierunku Bermud wypłynęło 12 okrętów z "najlepszymi z najlepszych" w ówczesnej armii brytyjskiej. O tym, że coś się może święcić Amerykanom dała do zrozumienia wzmożona aktywność floty brytyjskiej w rejonie zatoki Chesapeke. Kiedy 19 sierpnia w miejscowości Benedict zacumował brytyjski korpus ekspedycyjny w sile 4 okrętów liniowych, 20 fregat i tyluż okrętów transportowych, dla Amerykanów stało się jasne, że choć wróg za główny cel obrał sobie Baltimore, to przy okazji może "wpaść z wizytą" do stolicy kraju. Wszystko zaczęło się od chaotycznych i niespójnych działań wojsk amerykańskich, których ukoronowaniem była przegrana bitwa pod Bladensburgiem 24 sierpnia 1814 roku. Wraz z wycofującym się wojskiem uciekał też prezydent, rząd, kongresmeni oraz ludność cywilna, będąca przede wszystkim członkami rodzin osób pracujących we władzach federalnych. W tym samym dniu Brytyjczycy po wkroczeniu do Waszyngtonu nie zachowywali się tam jak armia radziecka na terenach "wyzwalanej" Polski, czy też tak jak to pokazał Roland Emmerich w filmie Patriota. Natomiast co się dało to podpalono, zniszczono lub ograbiono, głównie budynki rządowe. Po 26 godzinach "okupacji" Brytyjczycy, jak na dżentelmenów przystało, ulotnili się z imprezy po angielsku, nie powodując celowo i świadomie (choć przypadkowo tak) ofiar w pozostałej na miejscu ludności.

Zemsta za działania amerykańskie w Kanadzie udała się więc Brytyjczykom znakomicie. Choć nie do końca poszło im ze zniszczeniem Kapitolu. W budynku bowiem, z racji jego konstrukcji nie było nic co dało by się podpalić i doprowadzić do jego zawalenia się. Żołnierze brytyjscy porąbali więc meble, posypali je prochem i całość podpalili. Zniszczeniu uległy też zasoby biblioteki Kongresu, które później zostały odbudowane dzięki wkładowi byłego prezydenta Thomasa Jeffersona. Natomiast sam budynek, będący wówczas i tak w trakcie budowy, został ostatecznie ukończony w 1868 roku.

Ilustracja do nowiny 'Zburzyć Kapitol!'


Co było dalej to już wiadomo. Brytyjczykom nie udało się osiągnąć swoich celów podczas bitwy pod Baltimore, prowadzonej w dniach 12-13 września. Przy tej też okazji powstały słowa wiersza, który potem stał się tekstem hymnu Stanów Zjednoczonych. Wojna jednak nikomu nie była na rękę z przyczyn oczywistych. Żadna ze stron nie mogła osiągnąć swoich celów strategicznych. Zaczynały się negocjacje, wszystkim zależało na pokoju i rozpoczęciu normalnych relacji. Epizodem bez następstw (zewnętrznych) okazała się wygrana przez Amerykanów bitwa pod Nowym Orleanem 8 stycznia 1815 roku, już po podpisaniu w grudniu poprzedniego roku pokoju. Pokazuje to tylko w jakich warunkach toczyła się ta wojna, gdzie oczywisty dziś dla nas szybki przekaz informacji, wówczas był czymś nie do pomyślenia.

Ilustracja do nowiny 'Zburzyć Kapitol!'


Nieodpowiedzialność polityków, nieudolność dowódców, niedojrzałość czynników państwowych, niedoświadczenie żołnierzy, to początkowy wkład jaki do tej wojny wniosła strona amerykańska. Jak jednak mówi przysłowie, głupi ma szczęście, i rozpętany konflikt nie przyniósł poważnych konsekwencji, kończąc się powrotem do stanu poprzedniego. Powstał za to hymn państwowy, zapadły decyzje o rozbudowie floty wojennej i oparciu armii lądowej na jednostkach zawodowych, a nie na ochotniczych milicjach stanowych. W kotle pod którym na nowo rozpalono ogień, gdzieś pomiędzy Białym Domem a Kapitolem, coraz mniej było już strawy pod nazwą "ile federalizmu, a ile stanów". Coraz bardziej zaczynała w nim przeważać inna, pod nazwą "niewolnictwo tak czy nie". I rodzić się nowy, tym razem wewnętrzny konflikt. Ale to już inna historia.

PS. 1
II Wojna Światowa ostatecznie pozbawiła Wielką Brytanię statusu supermocarstwa światowego, a dała go Stanom Zjednoczonym. Jednocześnie zapoczątkowała specyficzny sojusz i współpracę, opartą na wymianie tak ważnych i kluczowych dla istnienia danego państwa informacji, jak dane wywiadowcze. Sojusz amerykańsko-brytyjski jest więc nawet czymś więcej niż małżeństwo, jeśli można zastosować taką analogię. Jednak pamięć wydarzeń sprzed 200 lat jest nadal aktualna i drażliwa, głównie - z oczywistych względów - dla strony amerykańskiej. 25 sierpnia 2014 roku, na Twitterze ambasady brytyjskiej w Waszyngtonie pojawiło się zdjęcie tortu, w kształcie Białego Domu z amerykańską i brytyjską flagą, otoczonego zapalonymi, zimnymi ogniami. Zdjęcie zostało podpisane słowami "Upamiętnienie dwusetnej rocznicy spalenia Białego Domu - tym razem tylko zimne ognie!".

Ilustracja do nowiny 'Zburzyć Kapitol!'


Zapomniana wojna? Wydarzenia znane tylko zapalonym smakoszom historii? Niekoniecznie. Zanim na poważnie zaczął się rozkręcać flejm, ambasada przeprosiła i zdjęcie ze strony zdjęła. Zaznaczając przy tym, że przyjaźń miedzy narodami jest silna.

Ot, taki mały trolling... No dobra - angielskie poczucie humoru...

PS.2
Poniżej garść marzeń północnokoreańskich propagandzistów:

Ilustracja do nowiny 'Zburzyć Kapitol!'
Ilustracja do nowiny 'Zburzyć Kapitol!'


Źródła zdjęć i dodatkowe linki:
- Wikipedia
- Oficjalna strona Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej
- The night Britain burned down the White House and stole the President's clothes: The forgotten invasion which shows the special relationship could be a LOT worsel
- Did the British burn all the books? Remembering the war of 1812 and the first Library of Congress
- Brytyjska ambasada "świętuje" spalenie Białego Domu. "Tym razem tylko zimne ognie!"

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Metro 2033 - gra planszowa po polsku - 21:01 - Uqahs
Ciężko chyba znaleźć takiego fana postapokalipsy, który nie zetknąłby się z uniwersum Metro 2033. Zarówno seria książek jak i gier komputerowych przysporzyła sobie całe rzesze oddanych fanów. Już niedługo do grona tytułów opowiadających historię moskiewskiego metra dołączy gra planszowa.

Metro 2033 - gra planszowa

Planszówka Metro 2033 pojawiła się już w 2011 w ojczyźnie Dmitrija Głuchowskiego, lecz dopiero od 2012 wyruszyła na podbój Europy dzięki swej anglojęzycznej wersji. Jej dostępność w Polsce nadal jest dość ograniczona, jednak już na wiosnę się to zmieni.

Debiutujące poznańskie wydawnictwo Ogry już w kwietniu ma zamiar wydać grę planszową Metro 2033 w naszym kraju. Z tej okazji Trzynasty Schron podjął się patronatu medialnego nad tym tytułem. Zapraszamy do zapoznania się z notką wydawniczą na temat gry.

Metro 2033 to strategiczno - przygodowa gra planszowa oparta na bestselerowych powieściach Dmitrija Głuchowskiego. Ludzkość po globalnej zagładzie niestety nie wyciągnęła żadnych wniosków i mimo że jej liczebność spadła do kilkudziesięciu zaledwie tysięcy nadal jest podzielona na frakcje, które zajadle się zwalczają.

W grze staniesz się przywódcą jednej z tych frakcji, a twoim ostatecznym celem jest opanowanie całej dostępnej dla ludzi przestrzeni. W tym celu musisz wypełniać niebezpieczne misje i jednoczyć stacje metra pod swoim dowództwem, przejmując je spod władania potworów oraz frakcji dowodzonych przez innych graczy. Liczy się przede wszystkim strategia - każda stacja, którą przejmiesz, każda misja, którą wypełnisz daje ci 1 punkt zwycięstwa. Pierwszy gracz, który zgromadzi 10 punktów wygrywa. Ale jest też droga na skróty - przejęcie kontroli nad wszystkimi czterema stacjami Polis, intelektualnym centrum układu tuneli metra, również zapewnia wygraną.

Polska edycja gry Metro 2033 różni się nieco od wersji anglojęzycznej. Została wzbogacona o kilka nowych elementów, uwzględniono także uwagi i sugestie graczy. Poprawiono kontrast obszarów na planszy, a anonimowe plastikowe pionki zostały zastąpione przez znaczniki z wizerunkami bohaterów. Dodano nakładki na terytoria frakcji, które nie biorą udziału w grze, dzięki czemu sytuacja na planszy jest bardziej czytelna. Nowością jest 6 unikalnych przedmiotów, które dodatkowo wzbogacają rozgrywkę.


W pudełku z grą znajdziemy:

• planszę i instrukcję,
• 6 kart frakcji,
• 6 kart bohaterów,
• 6 znaczników bohaterów wraz z podstawkami,
• 7 kart praw,
• 36 kart zagrożeń (18 na pierwszy etap gry i 18 na drugi),
• 30 kart ekwipunku,
• 18 kart misji,
• 7 kart walki,
• żetony zasobów: po 35 dla każdego z zasobów: świń, grzybów, amunicji,
• żetony frakcji: 14 dla każdej frakcji,
• znacznik pierwszego gracza,
• znacznik rundy,
• 6 nakładek na nieaktywne części planszy.

Metro 2033 - gra planszowa Metro 2033 - gra planszowa Metro 2033 - gra planszowa
Metro 2033 - gra planszowa Metro 2033 - gra planszowa Metro 2033 - gra planszowa
Metro 2033 - gra planszowa

Źródło: Strona oficjalna gry

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

22 stycznia 2015
Schronowy Znak Jakości #7 - 19:29 - Squonk
Schronowy Znak Jakości
Są książki, których przekaz nie starzeje się. Takie, w których przedstawiony świat, choć fikcyjny, jest tak bliski naszemu, nawet jeśli jego akcji do dnia dzisiejszego pozornie daleko. Takie, które powinien przeczytać każdy, niezależnie od faktu, że lekturą w szkołach nie są. Książki tak potężne, że zmieniają rzeczywistość, a władza się ich boi.

Taką książką jest Rok 1984 George'a Orwella, angielskiego pisarza i publicysty, którego 65 rocznicę śmierci obchodziliśmy wczoraj. Dziś, dzień po, informujemy Was o przyznaniu powieści Rok 1984 Schronowego Znaku Jakości - odznaczenia, które otrzymują jedynie najbardziej wyjątkowe dzieła w klimatach.

Naprawdę warto zapoznać się z powieścią. Jeszcze teraz, kiedy wolno nam mówić, że dwa plus dwa równa się cztery.

Notka informacyjna
Dyskusja na forum Trzynastego Schronu

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<<Niusy

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer