<<Niusy
02 kwietnia 2014
'Tequila: Władca marionetek' - recenzja - 12:46 - Gość 13S
Ilustracja do newsa 'Tequila: Władca marionetek' - recenzja
Recenzję napisał polo57, wrzucił Squonk.

Autor: Katarzyna Babis & Łukasz Śmigiel
Tytuł: Tequila: Władca marionetek
Wydawca: Dobre Historie
ISBN: 978-83-63667-90-0

Wojna... Wojna nigdy się nie zmienia... Ale zmieniają się światy po apokalipsie. Nie zawsze są one jałową, spieczoną słońcem pustynią. Czasami, jak w pierwszym albumie komiksowym z serii Tequila: Władca marionetek - którego powstanie zawdzięczamy sponsorom z platformy crowdfundingowej Polak potrafi - jest to tropikalna dżungla, bardziej kojarząca się z Predatorem niż Mad Maxem.

Władca marionetek to pierwszy z komiksów o Tequili, otwierający szerszy projekt popkulturowy, na który składać się będą zarówno kolejne albumy komiksowe, jak i powieści. Nie sposób zatem oceniać go inaczej, niż jako część projektu. Ważną, bo otwierającą przed nami nowy, wspaniały świat, ale jednak niesamodzielną, bo odsłaniającą jedynie mały kawałek tajemnicy.

Autorzy wprowadzają nas w świat bardzo umiejętnie, niemal filmowo. Akcję obserwujemy bowiem z perspektywy różnych, stopniowo wprowadzanych postaci, z których każda ma swoją własną, odrębną historię do opowiedzenia - a dla nas, czytelników - zagadkę do rozwiązania. Ich wypowiedzi są pełne tropów kulturowych, pozwalających na przedstawienie skomplikowanych osobowości w lapidarnej bądź co bądź formie komiksu. Z prologu powieści, który znajduje się na ostatnich kartach albumu wywnioskować jednak można, iż ich życiorysy oraz życie wewnętrzne zostaną właśnie na jej stronach znacznie pogłębione, co rozwiąże kilka (-dziesiąt) pomniejszych tajemnic.

Na nic jednak nie zdałyby się najlepsze nawet wątki poboczne, gdyby nie splatały się one wreszcie ze sobą. Wyszedł by z tego bowiem zbiór odrębnych historii, tym zaś co naprawdę interesujące, jest zderzenie skrajnie różnych charakterów. Podkreśla to indywidualizacja języka postaci w dialogach - na wiele godzin zostają bowiem w pamięci rozmowy par takich jak stary samuraj i mięśniak w stylu Johny'ego Cage z Mortal Kombat.

Z wszystkich postaci najwięcej uwagi przykuwa oczywiście sama Tequila - bohaterka tytułowa. Biuściasta, długonoga heroina z wielkim upodobaniem do broni białej. Ona też skrywa najwięcej tajemnic, których odkrywanie nieraz wymaga powtórnej lektury komiksu - część poszlak do pytań nasuwających się pod koniec albumu znajdujemy... na samym początku, co potrafi być o tyle mylące, że nie zwracamy na nie uwagi w pierwszej chwili.

Przedstawionemu światu niezwykle pomaga też styl rysunku. Jeśli ktoś polubił spalone radioaktywnym ogniem pustkowia z Fallouta, a Pandora - ta z Borderlands - nie odrzuciła go po pięciu minutach - w świecie Tequili poczuje się jak w domu. Ta sama paleta barw, ciepłych, naturalnych, z dominującymi w krajobrazie brązami przeplata się tu z jaskrawością strojów i soczystą zielenią roślin w dżungli, tudzież juchą cieknącą ciurkiem z licznych przedstawicieli bestiariusza.

A ten ostatni jest spory. Dosłownie i w przenośni. Mamy tu zmutowane kraby wielkości samochodów, rekiny ludojady i wiele więcej. Przedstawiciele lokalnej fauny rzadko są niegroźni, a jeszcze rzadziej - nieagresywni. Wymuszają więc na postaciach zbrojne przebijanie się przez kolejne kilometry. Walki są tu zaś tak przedstawione, że można by na przykładzie tego komiksu uczyć samoobrony - nie dość, że ruchy oparte są na rzeczywiście istniejących szkołach walki, to w dodatek zostały tak rozrysowane, że nie powstydziły by się tego renesansowe fechtsbuchy.

Podsumowując, warto sięgnąć po Władcę marionetek, zwłaszcza jeśli oprócz klimatów postapo lubi się komiksy. Gdy zaś nie lubi się samych komiksów to też warto, ponieważ fabuła całości projektu wydaje się już teraz - przed premierą powieści i kolejnych komiksów - wyjątkowo spójna i szkoda by było przegapić kawałek już nie tylko "dobrej", ale świetnej historii. Kawałek, od którego wszystko się zaczyna.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Recenzja 'Czerwonej ofensywy' Piotra Langenfelda - 16:28 - Veron
Piotr Langenfeld - Czerwona ofensywa
W "Czerwonej ofensywie" Piotr Langenfeld, podobnie jak w przypadku swojej debiutanckiej powieści, ponownie zabiera czytelnika w czasy II wojny światowej. "Elsenborn" był jednak niejako opowieścią wpisaną w wojenny kontekst, umiejętnie wplecioną i scaloną z ówczesnymi realiami. "Czerwona ofensywa" to już klasyczna historia alternatywna (porównując obrazowo - jak "Bękarty wojny"), w której autor popuszcza wodze fantazji, ale jednocześnie trzyma je w ryzach. I jak dotąd to najlepsze, co wyszło spod pióra tego utalentowanego pisarza.

Fabuła jest w zasadzie prosta. Wojna w Europie nie kończy się, ponieważ imperialistyczne zapędy wuja Stalina skutecznie podsycają jego żądzę panowania nad Starym Kontynentem. Wkrótce po kapitulacji Niemiec Rosjanie gromadzą wojska na granicy z Polską. O tym, co się naprawdę święci, przekonani są tylko generałowie George S. Patton i Władysław Anders. Wspólnymi siłami próbują przekonać najbardziej wpływowe postaci swoich czasów do podjęcia zdecydowanych działań. Tymczasem Armia Czerwona przeprowadza błyskawiczną ofensywę.

Langenfeld od początku dosłownie zalewa nas ilością wątków. Co rusz zmienia wiodących bohaterów i miejsce akcji. "Czerwona ofensywa" ma przez to wręcz szalone tempo, ale mimo tego czyta się ją bardzo przyjemnie. Znacznej poprawie uległ warsztat autora, którym nie przekonywał ani w "Afganistan. Dotknąłem wojny", ani we wspominanym "Elsenborn". To w połączeniu z doskonałym panowaniem nad fabułą nader korzystnie wpływa na komfort lektury. "Czerwona ofensywa" wciąga jak książki Gawędy, Wolffa, Pawełka.

Do tego owa mnogość wątków przekłada się na szeroką panoramę Europy roku 1945. Co prawda Langenfeld nie skupia się na opisie powojennych zniszczeń, nie wnika w genezę podziału administracyjnego, nie przygląda się życiu wysiedlonych ludzi etc. Interesuje go żołnierz - i szeregowiec, i generał, i ten z frontu, i ten z wywiadu. Fenomenalnie potrafi przybliżyć mentalność zarówno czerwonoarmisty, polskiego porucznika i alianckiego oficera z samego szczytu władzy. Ba! Nawet amerykańskiego prezydenta i brytyjskiego premiera. Dysponuje ogromnym zakresem wiedzy historycznej i świetnie się w niej porusza. Z werwą opisuje potyczki i konfrontacje. Potrafi z tych najmniejszych, widzianych do tego z perspektywy pojedynczego wojaka, złożyć w bogaty, z rozmachem nakreślony obraz całości - kolejnej wojny.

Jedno muszę jednak wyraźnie zaznaczyć. "Czerwona ofensywa" to nie książka historyczna. Kontrfaktyczna fabuła wraz z kluczowym zwrotem akcji spycha powieść Langenfelda w stronę podgatunku nazywanego patriotic fiction. To współczesna książka w duchu sienkiewiczowskim. Krzepi serce i po prostu chce się ją czytać. Jedyny minus to długość - raptem trzysta stron. Pocieszam się faktem, że "ciąg dalszy nastąpi". Niech następuje, bo takich utworów nigdy za wiele. Gratulacje dla Piotra Langenfelda. Znakomita książka.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

07 kwietnia 2014
Fallout 2 Restoration Project 2.3.2 PL - GOTOWY - 13:26 - Squonk
Moderka
Smakosze szukania w starszych Falloutach tego czego jeszcze nie dało się znaleźć, a przy okazji podchodzenia do nich na nowo będą zadowoleni. Bowiem o to Juraszka opracował polską wersję modu Fallout 2 Restoration Project 2.3.2.

Po więcej szczegółów zajrzyjcie na forum, do tego tematu ---> trzynasty-schron.net/forum/index.php?topic=7632.0

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

09 kwietnia 2014
Zostań dawcą szpiku kostnego - a co! - 1:32 - Squonk
Obrazek do newsa Zostań dawcą szpiku kostnego
Dni Dawcy na polskich uczelniach zaczęły się już wczoraj, ale to w dniach 9-10 kwietnia dojdzie do ich kulminacji na największej liczbie polskich uczelni.

Podczas swoich wizyt w gdańskim Centrum Krwiodawstwa z "wyglądu" widać tam dwie grupy osób oddających krew: studentów i przedstawicieli służb. Owszem, nie każdy kto wygląda jak student, nim będzie, tak samo jak nie każdy trep, to trep ;-) Jednak zastanawiające jest, że to te grupy czują w sobie powołanie, by oddawać potrzebującym cząstkę siebie.

Od dziś, na większości polskich uczelni wyższych zaczynają się Dni Dawcy - oczywiście komórek macierzystych. To wyższa forma rozwoju bycia "dawaczem siebie". Wymagająca większego wysiłku oraz przemyślenia. Nawiązując do sentencji stosowane przez jednostki specjalne: to rzecz niemożliwa - bo każde ratowanie życia ludzkiego nią jest - więc trzeba się do niej chwilę przygotować.

Ale warto!

Linki i materiały:
- Najczęściej zadawane pytania i odpowiedzi [PDF],
- Uczelnie na których odbywają się Dni Dawcy.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

11 kwietnia 2014
Konkurs 'Czerwona ofensywa'! - 10:00 - Veron
Piotr Langenfeld - Czerwona ofensywa
"Czerwona ofensywa" ponownie do wygrania na Trzynastym Schronie. Przypominam, że objęliśmy tę znakomitą książkę Piotra Langenfelda patronatem medialnym.

Więcej szczegółów na fanpage'u Schronu na Facebooku oraz na forum newsowym.

Zapraszam i życzę powodzenia!
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

21 kwietnia 2014
Fallout 2 Restoration Project 2.3.2 PL - POPRAWKI - 3:49 - Squonk
Moderka
Juraszka - koordynator tłumaczenia modu Fallout 2 Restoration Project 2.3.2, dokonał w nim paru poprawek.

Najnowszą wersję oraz szczegóły z nim związane znajdziecie na naszym forum, w tym temacie ---> trzynasty-schron.net/forum/index.php?topic=7632.0

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

I Wojna Światowa w Pomocniku Historycznym Polityki - 4:29 - Squonk
Obrazek do newsa I Wojna Światowa w Pomocniku Historycznym Polityki
Gdy myślę o I Wojnie Światowej, to z automatu skojarzeniem jakie mi się nasuwa, jest Wielka Wojna z Falloutów. Oba konflikty - ten rzeczywisty i ten fabularny - stanowią zaprzeczenie wojen, jakie na świecie toczyły w XX wieku. Ogromna ilość sprzętu, techniczne oraz materiałowe zaplecze i człowiek. Nadal będący "armatnim mięsem", nadal wykonujący "brudną robotę", zwłaszcza gdy konflikt przenosi się z otwartego terenu w obszary miast. Ale główną robotę na lądowym teatrze działań robią czołgi, bojowe wozy piechoty, kołowe transportery opancerzone oraz śmigłowce. Artyleria oraz lotnictwo wspiera, przełamuje, wywalcza - reszta w rękach (i nogach) "piechociarzy". I wszystko fajnie, dopóki jest paliwo, które napędzi całą tą maszynerię. Niewolnicy średnio i wysokoprężnych silników tłokowych oraz turbinowych - tak można by określić współczesne armie, pozbawiając je propagandowego bełkotu o patriotyzmie, narodzie czy ojczyźnie.

Podczas I Wojny Światowej tego nie było. Węgiel i para wodna napędzały szybki, choć nie do końca uniwersalny środek transportu jakim była kolej. Żaglowe okręty wojenne, były już bajką z przeszłości. Na lądzie jednak liczyła się nadal siła mięśni w nogach piechura, wspomagana niekiedy czterema końskimi kończynami. Ale środki służące do zadawania śmierci były ze wszech miar nowoczesne. Powtarzalne karabiny w rękach piechurów oraz karabiny maszynowe - jeszcze na razie - na stanowiskach obrony. Główną robotę robiła jednak piechota. Z wiadomym dla siebie skutkiem...

I Wojna Światowa jest dość słabo osadzona na obszarze styku pamięci historycznej i kultury masowej, w porównaniu z jej "starszą siostrą" czy Zimną Wojną. Gdzieś się ona rozmywa między steam a dieselpunkiem, że to co na szybkiego może w tej materii przyjść do głowy to wizja niemieckich zombie-żołnierzy, walczących w okopach z dzielnymi dziewczynami w filmie Sucker Punch. Dodajmy do tego Ścieżki chwały Stanleya Kubricka i Johny poszedł na wojnę Daltona Trumbo, a otrzymamy w sumie lepki i mroczny obraz konfliktu, daleki od np. "radosnego" wdziewania nazistowskich ciuszków i bawienia się w drugowojenne rekonstrukcje, czy już nawet kultowy serial o przygodach Hansa Klossa. No coś z tą I Wojną Światową "jest" nie tak...

Pomocnik historyczny Polityki Wielka Wojna - Jak 100 temu w Europie zaczęła się rzeź nosi chyba wystarczająco dosadnie brzmiący tytuł, byśmy wiedzieli o czym to będzie. W obszernym, prawie 200-stronnicowym magazynie znajdziecie również opisany kontekst techniczny, społeczny, kulturowy tego konfliktu.

Warto to mieć!

A dla podkręcenia "klimatycznych" tropów, fragment jednego z w/w filmów:



Podgląd newsa | Skomentuj newsa

22 kwietnia 2014
Konkurs absurdalnie survivalowy - 1:30 - Squonk
Trzynasty Schron
Konkurs miał być na święta, ale wiecie. Taką komerchą by to trąciło i w ogóle. Więc będzie po. A zadanie konkursowe jest proste.

A mianowicie:

1. Powinieneś być zarejestrowanym użytkownikiem forum Trzynastego Schronu ---> trzynasty-schron.net/forum/index.php
2. W dobrym tonie byłoby, byś był lubym schronowej funpagi ---> www.facebook.com/TrzynastySchron
3. ... bowiem tam, za pomocą systemu wiadomości na Facebooku, wyślij do nas swoje zgłoszenie z konkursowym zadaniem, w którym:

Opisz, przedstaw, zaproponuj nam jaką najbardziej z pozoru absurdalną rzecz skutecznie wykorzystałbyś w survivalu. Zrób to za pomocą tekstu, ograniczonego do objętości trzech wiadomości SMS - czyli 480 znaków - i opcjonalnie dodaj zdjęcie z rozwiązaniem.

4. Zgłoszenie podpisz swoją ksywą z forum, byśmy wiedzieli, że jest na Ciebie założona teczka osobowa >:]
5. Komisja konkursowa wybierze te posiadające największą wartość merytoryczną, zaskakujące, dowcipne, jednym słowem takie jakie powinno być.
6. Konkurs trwa do 29.04.2014, do godziny 13:13.
7. W przypadku niskiego poziomu zgłoszeń, konkurs może zostać unieważniony ;-)

Do wygrania bogato ilustrowana książka Obozy, wyprawy turystyczne i umiejętność przetrwania w terenie, autorstwa Petera G. Drake'a


Podgląd newsa | Skomentuj newsa

26 kwietnia 2014
Po apokalipsie… zostaje już tylko lans. Rozstrzygnięcie konkursu. - 17:42 - Cichutki Spec
Święta, święta i po świętach… Konkurs, konkurs i po konkursie.

Kurczęta nakarmione, zające zjedzone… Czy też: zające nakarmione, kurczęta zjedzone… A może: zające zjedzone, kurczęta wszamane (czy są na sali wegetarianie? Dla nich mamy świeżutką rzeżuchę, taaak, powiedzcie to „świeżutką rzeżuchę” z piórkiem w zębach!), a konkurs fotograficzno-lansiarski rozstrzygnięty. Zwycięzcą jest…

Radioaktywny!

Co prawda, konkurencji nasz laureat sporej nie miał (czyżby przez nick świecił tak mocno, że zniszczył ową konkurencję? Nieładnie!), zatem chce się napisać, że ogółem paskudni jesteście, ale… Gdzie dziesięciu śpi, tam żaden nie korzysta. Z tych śpiących. A przytomnym, z inwencją – nagrody wpadają. O. Nasz zwycięzca wykazał się pomysłowością, wyczuciem klimatu i... sympatycznością szeroko pojętą. Gratulujemy!

Przypominam, że czas na wysyłkę danych adresowych wynosi maksymalnie tydzień. Po tym czasie Redakcja może podjąć decyzję o nieprzyznaniu lub przekazaniu nagrody. Dane te proszę przesyłać na mail redaktora prowadzącego imprezę, czyli skromny mój własny:

specynka@trzynasty-schron.net

Dziękujemy za udział w konkursie i (radioaktywnie, oczywiście!) pozdrawiamy!
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<<Niusy

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer