<<Niusy
02 listopada 2014
Piosenki na czas kryzysu – część 11 - 19:14 - nie wiem
Jestem na Trzynastym Schronie osobą odpowiedzialną za pisanie nowin nie wiadomo o czym. Z tego powodu postanowiłem znowu coś napisać, żeby: po pierwsze – nie wypaść z rytmu, a po drugie – nie stracić tego stanowiska na rzecz kogoś innego. Zresztą sami spójrzcie – pełno tutaj jakiś recenzji i aktualizacji. A tak naprawdę nikt nie zadaje sobie pytania – komu to wszystko potrzebne? Przecież Magda Kozak już cztery lata temu powiedziała, że w opowiadaniach chodzi o rozpierduchę – wszystko zatem jasne. Szanowni Państwo, nie ma co szukać głębszych treści!

Taki stary pierdziel, co to żyje przeszłością i jeżeli już coś pamięta, to albo zawiera się to w okresie panowania pierwszych Piastów, albo złotego wieku na Trzynastym Schronie. Żeby podkreślić rolę melancholijno-sentymentalnego poruszenia, w dzisiejszym odcinku „Piosenek…” odwołam się do starych, dobrych rytmów, a mianowicie niezapomnianego duetu Elli Fitzgerald i Eugeniusza Bodo amerykańskiej piosenki tamtych czasów, czyli Louiego Armstronga.

Oczywiście załączę też – idąc za przykładem dzisiejszych vlogerów, Glogerów, czy kim tam jeszcze nas XXI wiek pokarał – niestosowne zdjęcie z alkoholem (bo przecież dzisiaj jest święto do dumania, a nie do picia). Od razu jednak spieszę z wyjaśnieniami, które uspokoją proletariacką część narodu (jeżeli ktoś się jeszcze do tego poczuwa) – wino było z LIDLa i kosztowało dwanaście złotych bez grosza. Pora roku również jak najbardziej aktualna.




Podgląd newsa | Skomentuj newsa

03 listopada 2014
Piotr Langenfeld, 'KontrRewolucja' - recenzja książki - 8:29 - Veron
Piotr Langenfeld, 'KontrRewolucja'
"Powojenna ofensywa Sowietów napotyka kontruderzenie Polaków i sprzymierzonych z nimi sił alianckich. Tak telegraficznie streścić można fabułę ostatniej powieści Piotra Langenfelda, "KontrRewolucji", kontynuacji "Czerwonej ofensywy". Ten wyraźnie rozwijający się pisarz ponownie zabiera nas w realia połowy lat 40. XX wieku, fundując pełną historycznej pasji, a jednocześnie merytorycznie kompetentną wojenną przygodę."

Recenzja "KontrRewolucji" Piotra Langenfelda
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

04 listopada 2014
Antologia PoStoSłowie i redaktor Cichutki Spec - 12:21 - Squonk
Ilustracja do nowiny Metro Redux w specjalnej ofercie dla naszych czytelników
Jakiś czas temu - choć nie tak dawno - Wydawnictwo Solaris wypuściło na rynek kolejną antologię z króciakami, które napisali czytelnicy portalu Szortal. Nam jest tym bardziej miło Was o tym poinformować, gdyż znalazły się trzy teksty naszego człowieka - redaktor Małgorzaty 'Cichutki Spec' Ślązak:
- Syber-Albo-Ja
- W kocim trybie
- Zwarcie

Dla smakoszy krótkiej formy to pozycja obowiązkowa!

Tytuł: Szortal Fiction 2 - PoStoSłowie - antologia stusłówek
Autorzy: sporo, w tym Małgorzata 'Cichutki Spec' Ślązak
Wydawnictwo: Solaris
Data wydania: 02-09-2014
Liczba stron: 500
ISBN: 978-83-7590-199-3

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

05 listopada 2014
Łódź - miasto pod miastem - 0:46 - Gość 13S
Ilustracja do nowiny Łódź - miasto pod miastem
Tekst napisała Dorka, wrzucił Squonk.

Dość niezwykłego odkrycia dokonano niedawno w Łodzi, podczas remontu piwnicy jednej z kamienic. Okazało się, że po wyburzeniu ścianek działowych, nad oczyma konserwatorów ukazała się konstrukcja o krzyżowym sklepieniu. Kiedyś najpewniej była tu rozlewnia piwa. Całe dziesięciolecia niezwykła piwnica jednej z łódzkich kamienic była podzielona na komórki, przez co nie było widać krzyżowego sklepienia, które przypomina katedrę. Dawny wygląd przywrócono - przez przypadek - podczas remontu kamienicy.

"Podziemna katedra" ma łącznie około 500 metrów kwadratowych. Tych kilka pomieszczeń, nad którymi są sklepienia krzyżowe, bardziej przypominają te, jakie można zobaczyć w budynkach sakralnych, niż w pomieszczeniach gospodarczych. Jak wgłębimy się nieco w historię miasta to dowiemy się, że nie było to miejsce składania modłów. Otóż zanim zagracone komórki przysłoniły pierwotny wygląd piwnicy, wcześniej znajdowała się tu najprawdopodobniej rozlewnia piwa. O tym - zdaniem Kamili Kwiecińskiej - konserwatora zabytków w Łodzi, świadczą monumentalne rozmiary pomieszczeń.

- Piwnice prawdopodobnie pełniły funkcje magazynowe, na potrzeby odbywającego się na terenie dzisiejszego Parku Śledzia handlu - dodaje Kwiecińska.

Kamienica znajduje się przy ulicy Północnej 1/3. Jej renowacja przebiegła dzięki programowi "Mia100 kamienic", podczas którego gruntownie odświeża się "echo" dawnych, pięknych lat łódzkiego centrum. Nowe odkrycie miasto chce zagospodarować, jako restaurację bądź klub, tak, aby każdy mógł podziwiać jej piękno, nie musząc za to płacić. Mało tego, ta przepiękna piwniczna katedra zostanie po zakończeniu rewitalizacji, w ramach projektu "Lokale dla Kreatywnych" wynajęta komuś, kto będzie miał oryginalny pomysł na jej zagospodarowanie. A dzięki uprzejmości miasta, będzie też mógł liczyć na bardzo korzystną cenę czynszu.

Troszkę historii:
Kamienicę przy rogu Północnej i Nowomiejskiej wzniesiono w latach 1896-1901. W części frontowej mieściły sklepy, a na piętrach mieszkania. Po kilku latach budynek rozbudowano o część zachodnią. W kamienicy mieszkali przeważnie lokatorzy pochodzenia żydowskiego. Budynek słynął z modlitewnych zgromadzeń. Na południowej ścianie w podwórzu znajdowało się duże malowidło ścienne o tematyce dziękczynnej w sztafażu pejzażowym. Malowidło zachowane w bardzo złym stanie zostało w latach 80-ch zdjęte i po zakonserwowaniu jest eksponowane w dawnym pałacu Izraela Poznańskiego w Łodzi.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Jesienna aktualizacja #3 [11/2014] - militarno-naukowa - 9:55 - Veron
Trzynasty Schron
Czy wojna jest postapo? Nawet dla zagorzałych fanów Fallouta i całej rzeszy odradzających się profesorów powinno być to oczywiste. W końcu "war never changes...". Dlatego przygotowaliśmy dla Was kilka tekstów wyłącznie o tematyce wojennej - recenzje pozycji zarówno beletrystycznych jak i poważnej literatury dokumentalnej - którą sobie cenimy i staramy się jak najwięcej o niej pisać. Przed Wami aktualka militarno-naukowa!

To kolejna tej jesieni aktualizacja materiałów na stronie głównej Trzynastego Schronu. I nie ostatnia. Czytajcie nas!

KSIĄŻKI I OPOWIADANIA

LITERATURA POPULARNONAUKOWA

Za udział wzięli:
Cichutki Spec, Jerzy, Squonk, Veron.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

'Dzielnica obiecana' - recenzja - 12:04 - Squonk
Ilustracja do nowiny 'Dzielnica obiecana' - recenzja
Pierwsza polska powieść w Uniwersum Metro 2033? To się mogło nie udać. Odgrzewanie tych samych motywów z powieści Głuchowskiego. Pójście tymi samymi tropami. Ale jak się okazało, Paweł Majka stanął na wysokości zadania, a wręcz przekroczył i tak wysokie oczekiwania.

Co widzę, gdy zamykam oczy i zaczynam wyobrażać sobie świat z Uniwersum Metro 2033? Na początku nic szczególnego. Niestety. Gości w maskach przeciwgazowych, ubranych w kombinezony OP-1, trzymających w ręku legendarnego "kałasza". I każdy z nich musi być obowiązkowo stalkerem, bo innej opcji być nie może. Tak, fani to dobra rzecz, ale ich wygodnictwo oraz zaciesz mogą zarżnąć każdy pomysł. Zwłaszcza dziś, kiedy czynnik społecznościowy musi być brany pod uwagę przy każdym, większym projekcie.

Tego też obawiałem się, gdy dotarły do mnie informacje, że trwają prace nad powieścią w realiach wymyślonych przez Dmitrija Głuchowskiego, której akcja będzie dziać się w Polsce. Już widziałem te tłumy stalkerów wylewające się z jej kart, buszujących po metrze. Bo jak wiadomo nie ma stalkerów bez metra, i maski p-gazowej. Tak. Stalkerzy z metra. Murowane postapo i murowany sukces. Nie może być przecież inaczej.

Zaskoczenie pojawiło się wraz z ujawnieniem okładki, a i miejsca akcji. Kraków, hmm... Kraków dawna stolica Polaków. Metra tam na pewno nie ma. Jest za to smok wawelski, czyli może być ciekawie... A co do okładki Dzielnicy obiecanej, to patrząc na nią można już się trochę nakierować, na trop jakim poszedł Paweł Majka. Na okładce nie ma bowiem kolejnego gościa - stalkera!!! - w kolejnej masce p-gazowej. Osobnik nosi jakiś wziernik, kojarzący się z klimatami steampunkowymi, i ma na sobie skórzano-futrzastą kurtkę. To tylko zapowiedź, dość lekka, wręcz mglista, gdyż wyjaśnienie świata przedstawionego w Dzielnicy obiecanej można znaleźć oczywiście w jej środku.

Poznajemy społeczność żyjącą w sieci schronów, umieszczonych pod budynkami dzielnicy Krakowa, Nowej Huty. Ludzie tam śpią, jedzą, żyją, zaś wszelkie pozostałe czynności związane z przeżyciem, jak np. hodowla zwierząt prowadzą w specjalnie zabezpieczonych budynkach, znajdujących się na powierzchni. Z powieści unosi się wręcz w stronę czytelnika zapach niemytych ciał, duszne powietrze, ciągły półmrok. To nie przestrzenne stacje moskiewskiego metra, ale ciasne korytarze, podobne do tych w piwnicach współczesnych bloków. Ludzie chodzą w ciągle łatanych ubraniach, wzbogacanych naturalnymi materiałami, jak skóry zwierząt. Mieszkańcom schronów Federacji Starej Nowej Huty, bliżej z wyglądu do swoich przodków ze średniowiecznego Krakowa, niż ociekających lansem wojowników Pustkowi. Również i ze szpejem nie jest na standardowym, postapokaliptycznym lansie. Łuki, kusze, muszkiety - tym walczy o przeżycie staro-nowohucka społeczność.

I tu właśnie widać, jak Paweł Majka podszedł do kwestii prostego odcinania kuponów, od ustalonych już wcześniej zasad i założeń. Bohaterami swojej powieści nie zrobił on bowiem grupy żołnierzy, wyposażonych w masę sprzętu. A jeśli nawet, bo na kartach powieści w dalszej części pojawią się też ci bardziej "uzbrojeni", to logicznie to wytłumaczył, skąd te XIX wieczne wyposażenie. Ocalałymi bowiem nie byli rusznikarze, metalurdzy, technolodzy, jak również operatorzy jednostek specjalnych Wojska Polskiego. To byli zwyczajni ludzie, choć traf chciał, że wśród nich była też grupa rekonstruktorów dawnych sztuk walki i uzbrojenia. Realne? Według mnie tak. Bo zawsze łatwiej myśli się o przetrwaniu, kiedy wyjdziemy z założenia, znaleźliśmy się np. w czystej, falloutowej Krypcie, a trochę trudniej gdy obudziliśmy się na kupie gruzu, z poparzonym od wybuchu atomowego tyłkiem.

Realizm, realizm i jeszcze raz realizm - to spotkamy w Dzielnicy obiecanej. Przejawia się on także w motywach postępowania części ocalałych, dla których mniejsze znaczenie ma to że żyją na owej kupie gruzów, a ważniejsze, że to oni są jej królami.

Moje obawy, co do treści książki tkwiły również w tym, jak autor odniesie się do czasów współczesnej Polski. Zwłaszcza tej w jakiej żyjemy po 1989 roku. Wojna polsko-polsko, my tu, oni tam gdzie kiedyś stało ZOMO. Odlecieć można łatwo, tylko powrót na ziemię jest trudniejszy. Wyjście okazało się jednak proste. Bowiem więcej dowiemy się o czasach po II wojnie światowej czy latach 70-ch lub 80-ch, a nie o tym, jak kto kogo jak chciał wbić w glebę czy zaorać. Stąd brak bezpośrednich cytatów i odniesień, do czasów nam współczesnych. I dobrze.

Paweł Majka nadał nową jakość realiom Uniwersum Metro 2033. Wprowadził takie grupy postacie jak szperacze (ktoś pomiędzy stalkerami a diggerami), popielni (ludzie, którzy przetrwali na powierzchni), a jednocześnie zachował klimat znany z poprzednich powieści. To nadal jest świat, który daje żyjącym w nim istotom spore możliwości, zahaczające wręcz o świat fantasy. Człowiek - jako sprawca tej katastrofy/nowego początku - nie ma tam jednak szans. Także dlatego, że wojna nigdy się nie zmienia.

I to jest główny przekaz Dzielnicy obiecanej, pierwszej polskiej powieści w świecie Uniwersum Metro 2033.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

11 listopada 2014
Polecamy: Vladimir Wolff, 'Tropiciel' - 17:59 - Veron
Vladimir Wolff - Tropiciel
Od 30 października w księgarniach dostępna jest nowa książka Vladimira Wolffa zatytułowana "Tropiciel".

W stolicy Federacji Rosyjskiej zostaje brutalnie zamordowany polski dyplomata. Rosyjskie i polskie służby prowadzą dochodzenia, które grzęzną w gąszczu fałszywych tropów.

Do Warszawy przylatuje przybrany brat ofiary, owiany złą sławą były amerykański komandos. „Opiekę” nad nim sprawuje młoda agentka polskiego kontrwywiadu.

Sprawy wymykają się jednak spod kontroli... Śmierć zbiera krwawe żniwo – kto zabija? Terrorysta, nowa mafia czy stara tajemnica?

Vladimir Wolff po mistrzowsku opowiada jedną z legend PRL-u, przedstawiając niepokojąco prawdopodobny scenariusz wydarzeń skazanych na zapomnienie przez KGB i dawne polskie specsłużby.


Książka wydana nakładem wydawnictwa WarBook. Polecamy "Tropiciela" Vladimira Wolffa!
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

15 listopada 2014
Wywiad z Pauliną Hendel! - 16:12 - Veron
Paulina Hendel
Przy okazji recenzji obu wydanych dotąd książek z cyklu "Zapomniana Księga" napisałem, że zdolnych młodych polskich pisarzy nigdy za wiele. A gdy do tego okazują się sympatycznymi, inteligentnymi ludźmi - to czego chcieć więcej. W rozmowie z Trzynastym Schronem Paulina Hendel - autorka "Strażnika" i "Tropiciela" - opowiada m.in. o pracy nad powieściami i swoich planach wydawniczych. Gorąco zapraszamy do lektury!

*


Trzynasty Schron: Pani Paulino, na początek pytanie, które chciałem Pani zadać już po przeczytaniu kilku pierwszych rozdziałów "Strażnika" - skąd wziął się pomysł na trylogię "Zapomniana Księga"? I co Panią skłoniło do tak niecodziennego połączenia dystopijnego survivalu z elementami fantasy?

Paulina Hendel: Zawsze wiedziałam, że jeżeli coś napiszę, będzie to na pewno w klimacie fantastycznym. Do tego pragnęłam, aby książka ta spodobała się mojemu młodszemu bratu, więc to przez niego lub też dzięki niemu jest ona dość „ugrzeczniona”. Potem wyobraziłam sobie głównego bohatera, zwykłego człowieka, który znalazł się w zupełnie obcym dla niego świecie, gdzie musi zacząć szybko sobie radzić, bo inaczej zginie. A do tego uznałam, że sam dystopijny survival nie wystarczy i, żeby ten mój bohater czasem się nie nudził, dodałam do książki demony.

Jak w ogóle zaczęło się Pani zainteresowanie demonologią? To wszak aspekt we współczesnej kulturze wykorzystywany co najwyżej niszowo i - mówiąc delikatnie - pobłażliwie traktowany przez mainstream.

W filmach, grach komputerowych, czy książkach bardzo często spotykamy się z najróżniejszymi stworami, poczynając od wampirów, wilkołaków, poprzez mutanty, a na zombie kończąc. Jednak większość z nich pochodzi z "Zachodu", a ja chciałam przybliżyć czytelnikowi nasze polskie demony. W demonologii występuje taka ich różnorodność, że aż prosi się o skorzystanie ze słowiańskich wierzeń. Dodam, że celowo je "zezwierzęciłam", odbierając im wszelkie magiczne właściwości.

Jednym z najmocniejszych elementów "Strażnika" i "Tropiciela" są wyraziste portrety bohaterów. Co "przemyciła" Pani ze swojego życia do tych postaci? W której odnajdziemy najwięcej Pauliny Hendel?

Starałam się nie wzorować na prawdziwych osobach, jednak na pewno "przemyciłam" do książek pewne cechy charakteru moich znajomych, czy rodziny. Często też zastanawiałam się, jak zachowaliby się moi koledzy będąc na miejscu Huberta. Jeżeli zaś chodzi o mnie samą, to nie chciałam, aby którakolwiek postać mnie przypominała. Kilka osób, z którymi nie znam się w życiu prywatnym, pytało się, czy Izę wzorowałam na sobie. Odpowiedź brzmi: nie. Iza jest zupełnie inna niż ja i może właśnie dlatego tak dobrze bawiłam się, tworząc jej postać.

Zakładam, że podobnie jak "Trzynasty Schron" oraz jego i Pani czytelnicy, również Pani żywo zainteresowana jest podgatunkiem fantastyki zwanym postapokalipsą. Co Panią inspiruje w postapo?

Wbrew pozorom, to wcale nie książki, czy filmy z gatunku postapo zainspirowały mnie do napisania "Zapomnianej Księgi". Po prostu wyobraziłam sobie, jak wyglądałby nasz świat, gdyby pewnego dnia zabrakło prądu, od którego jesteśmy tak bardzo uzależnieni. I dopiero w trakcie pisania uświadomiłam sobie, jaki ogrom pracy mnie czeka. Rozmawiałam z wieloma znajomymi, pytając ich, jak widzą świat po takiej klęsce, męczyłam ciągłymi pytaniami wszystkie znane mi starsze osoby, które pamiętają życie w gospodarstwach bez prądu. Na koniec prawie wszystkiego sama wypróbowałam, bo nie zamierzałam pisać o czymś, czego dokładnie nie wiem, jak się robi. Tak więc rozpalałam ognisko krzesiwem, paliłam w piecu kaflowym, spróbowałam na różne sposoby wyrwać ząb świni, oczywiście martwej, wykąpałam się w wywarze z mydlnicy.
Podobnie jest z miejscami występującymi w moich książkach. Większość z nich, choć o innej nazwie, czy w innym miejscu, istnieje naprawdę. Na przykład dom Huberta w Święcinie, stara strzelnica niedaleko Dąbrówki, czy schron głęboko w lesie.

Zabawmy się w wizjonerów... Jeśli w dzisiejszych czasach miałby nastąpić koniec świata, to jaki rodzaj apokalipsy uważa Pani za najbardziej prawdopodobny?

Trudno stwierdzić, to zależy, jak bardzo pomysłowi ludzie będą rządzić różnymi krajami na świecie. Może jakiś wirus, wojna nuklearna, atak kosmitów, albo może apokalipsa zombie? Lub coś, czego nikt nie przewidział. Jakkolwiek by nie było, gdy wszystko zacznie się sypać, zamierzam wraz z bliskimi ukryć się na pewnej wsi, gdzie wszystko dociera z pewnym opóźnieniem. Mam tylko nadzieję, że do tego czasu zdążę wydać "Łowcę".

Wróćmy do Pani twórczości. Premiera "Łowcy" już w najbliższej przyszłości. Kiedy dokładnie? No i czego możemy się spodziewać po powieści wieńczącej cykl "Zapomniana Księga"?

Niestety dokładna data premiery "Łowcy" nie została jeszcze ustalona. Liczę, że będzie ona niedługo po Nowym Roku. Można mieć pewne oczekiwania co do trzeciego tomu po przeczytaniu "Tropiciela", jednak opcja kopiuj-wklej z pierwszego tomu nie wchodzi w rachubę, ponieważ Hubert nie jest już tą samą osobą, którą był kiedyś. Zapewniam też, że będzie się działo dużo więcej niż w Strażniku. Ktoś zginie, ktoś zaginie, a ktoś inny się odnajdzie.

Jak wyglądają Pani plany wydawnicze? Czy pracuje Pani nad nową książką? Jeśli tak - czego należy wyczekiwać po Pani przyszłych publikacjach? W którą stronę zamierza Pani podążyć w swojej twórczości?

Jestem w trakcie ostatnich poprawek w "Łowcy", więc nie mam czasu zająć się czymkolwiek innym, lecz pewne plany już mam. A jako, że przedstawiłam moją wizję świata postapokaliptycznego i niewiele więcej mam tu do powiedzenia, kolejna książka będzie na pewno zupełnie inna. Lecz nie zamierzam zrezygnować z fantastycznych elementów.

"Trzynasty Schron" ma swoje postapokaliptyczne źródła w serii gier komputerowych "Fallout". Czy Panią również bawi elektroniczna rozgrywka? Co Panią interesuje poza twórczością literacką?

Z gier komputerowych grywam jedynie w pasjansa, a i to rzadko, żeby tylko odpocząć chwilę podczas pisania. Interesuję się za to odtwórstwem historycznym, przede wszystkim jest to XV wiek. Mogłoby się wydawać, że zabawa w średniowiecze nie ma nic wspólnego z "Zapomnianą Księgą", lecz to właśnie liczne wyjazdy na turnieje, życie obozowe bez prądu, telefonu, obiady przygotowywane na ognisku sprawiły, że świat Huberta wygląda tak, a nie inaczej

Standardowe pytanie do wszystkich osób, z którymi przeprowadzamy wywiady - co ostatnio Pani czytała lub oglądała, co mogłaby Pani śmiało polecić naszym czytelnikom?

Jako zagorzała fanka Terry’ego Pratchetta polecam cały cykl o Świecie Dysku, w tym jedną z moich ulubionych książek – "Potworny Regiment". Przyznam się też, że w końcu sięgnęłam do sagi o Wiedźminie i jestem nią zachwycona. Są to książki, które po prostu trzeba przeczytać, ale to pewnie każdy już wie.

Pięknie dziękuję za rozmowę.

Z ostatniej chwili - ostatnie ogniwo trylogii "Zapomniana Księga", "Łowca", ukaże się połowie 2015 roku - informacja pochodzi od autorki.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

16 listopada 2014
Z wizytą w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku - 20:14 - Squonk
Ilustracja do nowiny Z wizytą w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku' - recenzja
Wczoraj (15.10 br.) w ramach co miesięcznych spotkań 3miatoTweetup miałem możliwość zwiedzić niedawno otwarte Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku.

Towarzystwo jakie organizuje i pojawia się na "twitterowych" spotkaniach to zupełnie inna bajka niż moja. Grzeczne, miłe, zero zwyrolni czy trepozy. Czyli nie ma lekko. Odwagi w zmierzeniu się z innym światem dostarczała mi świadomość, że to my - czyli Trzynasty Schron - mieliśmy konto na Twitterze zanim to się stało modne (od 2009 roku), nadając agendę, wytyczając kierunek oraz budując w oparciu o niego nową jakość. A nie mając go tylko jako tubę informacyjną o tym, co się dzieje na Stronie Głównej serwisu. Oparcia dodawały mi też siostry i brat z redakcji magazynu Płyń Pod Prąd, w którym szerzę postapy i tematykę związaną z bezpieczeństwem. Czyli siły i środki zostały zebrane odpowiednie.

Czym jest Europejskie Centrum Solidarności? Cytując za skarbnicą wiedzy i mądrości czyli Wikipedią:

Instytucja z siedzibą w Gdańsku (Plac Solidarności 1) [...], (której) celem działalności Centrum jest upowszechnienie dziedzictwa „Solidarności” w Polsce i innych krajach oraz czynne uczestnictwo w budowie tożsamości europejskiej.

Ilustracja do nowiny 'Z wizytą w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku' Ilustracja do nowiny 'Z wizytą w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku'

I tu pojawił się pierwszy problem natury mocno ideologicznej. Nabożnej czci, ani bałwochwalczych pokłonów w stronę w/w nie mam i raczej mieć nie będę. Nie mam też pokładów hejtu. Całość jest mi obojętna, jak może być obojętna komuś, pochodzącemu z rodziny zawodowego żołnierza wojskowego, odbywającemu służbę w burzliwym okresie lat 80-ch. Wbrew propagandzie jaką uprawiają ludzie z tzw. środowisk patriotycznych, życie w tamtym czasie nie było łatwe. Prześladowania - świadomie użyjmy tej retoryki - spadały zarówno ze strony partyjno-esbeckiego betonu, jak i środowisk kościelnych. Ideałem było więc w tamtych czasach oddawać hołdy Leninowi, ale po 1989 roku natychmiast zmienić front i położyć się krzyżem w kościele. Każdy przejaw pójścia pod prąd, zgodnie z własnym sumieniem i wizją wolności, był nietolerowany przez "czerwonych" i traktowany z podejrzliwością przez "czarnych". O takim widzeniu Polski, jaką reprezentowali tacy ludzie w ECS za wiele się nie dowiedziałem.

Co za to zobaczyłem?

Budynek ECS już z daleka, mówiąc kolokwialnie sieje "klimatem". Na tle postoczniownych budynków, jak żywcem wyjęty z Megatony (Fallout 3) prezentuje się obiekt w kształcie pociętych kadłubów okrętowych, mający na sobie miłą dla oka, rdzawą fasadę. Nie razi w oczy modną dla dzisiejszego Gdańska fasadą szklanych ścian biurowców, w których szwendają się korpo-zombie. Ponury, choć dla wielu osób powodujący szybsze bicie serca wygląd budowli, mile kontrastuje z jej wnętrzem. Duża przestrzeń w środku oraz prawdziwa świeżość powietrza, za którą odpowiada mini ogród botaniczny, znajdujący się na parterze budynku. Tak powinno być w każdym schronie.

Warto tu zaznaczyć, że budynek będzie spełniać szereg funkcji publicznych - i co ważne - swobodnie dostępnych - jak w/w całoroczny ogród oraz księgarnia, sklep z pamiątkami i kawiarnia.

Ilustracja do nowiny 'Z wizytą w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku' Ilustracja do nowiny 'Z wizytą w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku'

Jednak tym co jest szczególnym miejscem w ECS, to właśnie ekspozycja muzealna, przedstawiająca tzw. "drogę do wolności". Szerokie wykorzystanie wyświetlaczy ciekłokrystalicznych (także z opcją dotykową), umożliwiło łatwą i przystępną prezentację ogromnej ilości materiałów, których przejrzenie zajęło by 2,5 roku. Zdjęcia, filmy, nagrania, to wszystko jest w dosłownym wręcz zasięgu rąk zwiedzającego. Klimat minionej epoki Polski Ludowej w jej opresyjnej wersji budują też odpowiednio dobrane ekspozycje jak np. esbecki pokój przesłuchań czy milicyjna ciężarówka. Wszystko multimedialne, choć prezentowane w nie nachalny sposób, wszystko z możliwością dotknięcia, sprawdzenia, poczucia. Jest też sekcja związana z protestami przeciwko budowie elektrowni atomowej w Żarnowcu, które były niejako obok wobec frontu walki komuny z Solidarnością.

Ilustracja do nowiny 'Z wizytą w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku'

Jak zacząłem od dość ponurej prezentacji swojego podejścia do tego co widziałem w ECS, tak i też skończę. Ale nie ponuro, a w optymistycznie. Chyba. Opierając się na poglądach i wizji na świat osoby, którą uważam za swojego przewodnika w tych sprawach. Za głównego ideologa ekipy, która od ponad 40 lat głosi, że wolność to największe i niezbywalne prawo człowieka. Neila Pearta - perkusistę i tekściarza Rush, oraz interpretacji tekstu do utworu Alien shore.

Otóż jako ludzie różnimy się tylko jednym chromosomem, jako niewolnicy hormonów, ciał, duszy, kultury, natury i religii. Płeć nie oznacza współzawodnictwa, płeć nie określa pracy, jaką mamy wykonywać. Kolor skóry, język, kultura nie oznacza współzawodnictwa, niczego nie definiuje. Wszyscy ludzie stworzeni są równi, że są obdarzeni przez stwórcę pewnymi niezbywalnymi prawami; prawem do życia, wolności i dążenia do szczęścia.

Proste? Okazuje się że nadal dla wielu nie.

To właśnie ideologiczna podbudowa jaką przekazało mi Rush, sprawiła że zwiedzając - na szybko, dodajmy - ekspozycję w ECS nie czułem rozdrażnienia że jest nie tak jak ja to widzę, czy że ktoś coś próbuje mi narzucić. To miejsce stoi tam gdzie, i nie jest to tam gdzie stało ZOMO - cytując pewnego klasyka. Dlatego uważam, że warto jeszcze raz się tam wybrać. Na spokojnie.

Co i Wam polecam.

Ilustracja do nowiny 'Z wizytą w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku'


Podgląd newsa | Skomentuj newsa

17 listopada 2014
Wasteland 2 - recenzja - 16:53 - Uqahs
Okładka Wasteland 2
Nie siląc się na wymyślny wstęp, prezentujemy recenzję "Wasteland 2":

Po wielu długich wieczorach udało mi się wreszcie dotrzeć do napisów końcowych "Wasteland 2". Z tą grą wiązałem duże nadzieje już od momentu, gdy Brian Fargo ogłosił zbiórkę pieniędzy na jej produkcję. Sam również dołączyłem do tzw. "backerów", przeznaczając na ten cel okrągłe sto dolarów. Myślałem wtedy, że być może to ostatnia szansa, na zasmakowanie gry RPG wykonanej w starym, dobrym stylu, przywołującym na myśl pierwsze Fallouty. Czy warto było zainwestować swoje pieniądze w tytuł autorstwa ekipy inXile Entertainment? Ta przydługa recenzja jest próbą odpowiedzi na to pytanie. [...]

Zapraszamy do zapoznania się z całym tekstem recenzji!
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

19 listopada 2014
Limitowana edycja kalendarza Uniwersum Metro 2033 na rok 2015 - 19:57 - Squonk
Ilustracja do nowiny 'Limitowana edycja kalendarza Uniwersum Metro 2033 na rok 2015'
Informacja prasowa od Wydawnictwa Insignis.

Wydawnictwo Insignis wspólnie z Ilją Jackiewiczem – grafikiem odpowiedzialnym za wszystkie okładki książek z serii Uniwersum Metro 2033 – przygotowało wyjątkowy postapokaliptyczny kalendarz na rok 2015. Kalendarz ma półtwardą oprawę zintegrowaną, wydrukowany jest w pełnym kolorze a każdy miesiąc rozpoczyna grafika Ilji.

Wyjątkowy rarytas dla każdego fana Uniwersum Metro 2033. Tylko 3000 egz. nakładu. Do kupienia wyłącznie w salonach Empik i empik.com

W rozszerzeniu nowiny, film prezentujący jak kalendarz "leży w ręku" ;)





Podgląd newsa | Skomentuj newsa

20 listopada 2014
Polecamy: Andy Weir, 'Marsjanin' - 0:09 - Veron
Andy Weir - Marsjanin
Od dnia już od kilku minut wczorajszego w księgarniach całej Polski znajdziecie książkę Andy'ego Weira zatytułowaną Marsjanin. To ekstremalny - bo rozgrywający się, zgodnie z nazwą, na powierzchni Czerwonej Planety - ale i mainstreamowy w najlepszym tego słowa znaczeniu survival, do którego ekranizacji przymierza się sam Ridley Scott.

Kilka dni temu był jednym z pierwszych ludzi, którzy stanęli na Marsie. Teraz jest pewien, że będzie pierwszym, który tam umrze.

Straszliwa burza piaskowa sprawia, że marsjańska ekspedycja, w której skład wchodzi Mark Watney, musi ratować się ucieczką z Czerwonej Planety. Kiedy ciężko ranny Mark odzyskuje przytomność, zapasami powietrza i żywności, bez łączności z Ziemią. Co gorsza, zarówno pozostali członkowie ekspedycji, jak i sztab w Houston uważają go za martwego, nikt więc nie zorganizuje wyprawy ratunkowej; zresztą, nawet gdyby wyruszyli po niego niemal natychmiast, dotarliby na Marsa długo po tym, jak zabraknie mu powietrza, wody i żywności. Czyżby to był koniec? Nic z tego. Mark rozpoczyna heroiczną walkę o przetrwanie, w której równie ważną rolę co naukowa wiedza, zdolności techniczne i pomysłowość odgrywają niezłomna determinacja i umiejętność zachowania dystansu wobec siebie i świata, który nie zawsze gra fair...


Powieść wydana nakładem Wydawnictwa Akurat. Gorąco polecamy Marsjanina Andy'ego Weira!

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

23 listopada 2014
Historia w Do Rzeczy 11/2014 i Uważam Rze 12/2014 - 21:30 - Squonk
Ilustracja do nowiny 'Historia w Do Rzeczy 11/2014 i Uważam Rze 12/2014'
Te czasopisma to nie moja bajka. Baaardzo nie moja. A mimo to, od paru miesięcy kupuje magazyn historyczne, przygotowywane przez zespoły redakcyjne tychże. Bo warto spojrzeć na historię inaczej, niż przez pryzmat oficjalnie obowiązującej wykładni? Bo czemu by nie?

Nie znajdę teraz na to prostej i jasnej odpowiedzi. Za to czasem mnie skręci na poziom tekstów w w/w czasopismach. Zaraz! Przecież miało być inaczej! Lepiej!! My stoimy po stronie prawdy przez duże P!!! To skąd ten historyczny bełkot i nachalna, nieporadna propaganda? My możemy, bo tamci od lat mogli? Mniejsza z tym.

W historycznym magazynie Uważam Rze #11/2014 temat numeru jest Wielki Głód na radzieckiej Ukrainie, wywołany przez komunistów w latach 30-ch XX wieków. Z tekstów nawiązujących do klimatów znajdziemy te poświęcone bohaterom walki partyzancko-podjazdowo-zaczepnej. Inspiracji historycznych do walki z np. putinowskimi "zielonymi ludzikami" można by szukać w takich postaciach jak indiański wojownik Geronimo, czy niemiecki generał z czasów I wojny światowej Paul von Lettow-Vorbeck. Klimaty a'la Nowe Reno przypomni nam artykułu o tym jak zaczął i skończył Al Capone. Zaś w historycznym magazynie Do Rzeczy #12/2014 tematem numeru jest zapomniane, nie fetowane i nie pasujące do "zacieszu klęsk i przelanej krwi" Powstanie Wielkopolskie. A w nim artykuł o również nie pasującym do rzeczywistości 20-lecia międzywojennego generale Józefie Dowborze-Muśnickim. Pojedynek Chruszczow - Kennedy przypomni nam artykuł o jednym z gorętszych okresów Zimnej Wojny. Do tego zamachy na prezydentów USA i skąd się wzięła teksańska masakra piłą łańcuchową.

A to tylko część zawartych w obu czasopismach tekstów.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

28 listopada 2014
Andy Weir, 'Marsjanin' - recenzja książki - 17:13 - Veron
Andy Weir - Marsjanin
Książka promowana jest jako "science fact", ponieważ Mark każdą swoją decyzję potrafi poprzeć naukowymi argumentami, które w teorii powinny mieć zastosowanie w praktyce. Nierzadko jednak "Marsjanin" skłania się bardziej w stronę "fiction", zwłaszcza w kontekście konstrukcji głównego bohatera. Watney dość gładko przechodzi nad faktem, iż pozostał zależny wyłącznie od swoich umiejętności, później napotyka sytuacje, które większość ludzi po prostu by złamały. Tutaj dostrzegam pewną słabość powieści, można ją jednak łatwo przekuć na pochwałę hartu ducha i potęgi nauki. Watney umysł ma bowiem tęgi i udaje mu się wyjść z wielu kłopotów obronną ręką właśnie dzięki niemu i nieziemskiej woli przetrwania.

Recenzja książki "Marsjanin" Andy'ego Weira
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Vladimir Wolff, ‘Tropiciel’ - recenzja książki - 20:29 - Jerzy
Vladimir Wolff - Tropiciel
Autor klimatyczny, w schronowym sensie, i konsekwentny. Regularnie (Józef Ignacy K. powinien czuć się zagrożony) wypuszcza na rynek powieści w tematyce postzimnowojennej. Jego książki – coraz lepsze, nawiasem mówiąc – bywają określane mianem military, political, a nawet patriotic fiction, ze względu na wyraźne, w swym zapale wręcz sienkiewiczowskie, ciągoty do krzepienia polskich serc fikcyjnymi przewagami i sprawiedliwością dziejową. Najnowsza z nich właśnie dostała się w recenzenckie tryby.

Najnowsza powieść różni się nieco od poprzednich. Nowy gatunek, nowy bohater – skrojony trochę na wzór Jacka Reachera. Parantela z Lee Childem nie jest zła i nie powinna autorowi uwłaczać. Bohaterowie kryminałów dzielą się z grubsza na zwyczajnych i nadzwyczajnych. Wolę ten pierwszy typ, a Matt Pulaski należy zdecydowanie do drugiego. To jednak nie problem – jest wiarygodny, a kryminał to nie powieść psychologiczna.

Vladimir Wolff, 'Tropiciel' - recenzja
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

29 listopada 2014
Jesienna aktualizacja #4 [11/2014] - URODZINOWA - 14:41 - Veron
Trzynasty Schron
XV-lecie działalności Trzynastego Schronu już w pełni, a jednym z jego przejawów chyba najpotężniejsza w jego historii seria aktualizacji materiałów. W ramach aktualki urodzinowej przygotowaliśmy dla Was najbardziej smakowite kąski, jakie pokazały się w ostatnim czasie na stronie. Serdecznie zapraszamy do lektury!

To największa tej jesieni aktualizacja materiałów na stronie głównej Trzynastego Schronu. I wciąż nie ostatnia!

FILMY I SERIALE

KSIĄŻKI I OPOWIADANIA

Za udział wzięli:
Ati, Borys, polo57, Wiktul, Lithium, Wrathu, Zagłoba,

a także:
Cichutki Spec, Jerzy, Squonk, Veron.

Dotychczasowe aktualizacje na XV-lecie Trzynastego Schronu:
Jesienna aktualizacja #1 - filmowa
Jesienna aktualizacja #2 - książkowa
Jesienna aktualizacja #3 - militarno-naukowa
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

30 listopada 2014
15 lat działalności Trzynastego Schronu - 17:43 - Squonk
Ilustracja do nowiny '15 lat Trzynastego Schronu'
15 lat działania serwisu, 10 lat działania na nim mnie. To przyniósł rok 2014. Jako redaktor naczelny muszę, powinienem napisać choć parę słów. Ale nie mogę, nie potrafię. Bo nie chcę zarówno sadzić wydumanych banałów i kocopołów w stylu korpo o "wzroście, rozwoju czy innowacyjności". Z taką nowomową spotykacie się dziś na każdym kroku. Nie chcę też wchodzić w rozkminianie dawnych czasów, żali czy rozczarowań. Bo sporo nowin/tekstów parę lat temu o tym napisałem. Również nie napiszę czegoś, co każda osoba posiadająca normalne relacje społeczne, powinna napisać. Czyli np. że "nasze piętnastolecie świętujemy w gronie oddanych nam przyjaciół", bo nasz serwis nigdy w sumie nie miał takich. Przez lata zawsze byliśmy gdzieś z boku i robiliśmy swoje, i to jeszcze za nim ja się tu pojawiłem. Co nie znaczy, że nie było i nie ma w pobliżu nas przyjaznych nam ekip, choć ja wolę używać pojęć bardziej "bliższych ciału", jak bracia czy towarzysze.

Zwyczajny dobór słów, zwyczajne ich znaczenie, które nie pozwala mi jednak na szafowanie banałem i pustosłowiem.

Jednak życie, i koleje jakim się ono toczy, choć z pozoru banalne jest przez to właśnie takie niesamowite. Dlatego, choć spoglądając za siebie widzę wiele rzeczy, których nie chciał bym pamiętać, to patrząc tu i teraz widzę, że tak. Że tu nadal jesteśmy. Że jest nas trochę więcej osób niż tylko piszący te słowa. Że są też jacyś czytelnicy, w tym ci pamiętający nas z czasów, które ja już wolałbym nie pamiętać (ale pamiętam). Że...

Ale tą historię już sobie sami dokończcie, co sprawia, że tu nadal zaglądacie.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<<Niusy

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer