<<Niusy
01 maja 2013
Zabawa z Tequilą - 13:43 - Squonk
Obrazek do newsa
Informacja prasowa od Wydawnictwa Dobre Historie.

Wydawnictwo Dobre Historie zaprasza do wspólnej zabawy w ramach Projektu Tequila.

NARYSUJ TEQUILĘ!

Dzięki Kasi Babis, wiecie już jak nasza heroina wygląda. Spróbujcie swoich sił, tworząc w dowolnej technice ilustrację z Tequilą w roli głównej. Najlepsze prace będziemy promować w naszych mediach (czasopismo, blogosfera, strona i profil wydawnictwa), a najlepsze z najlepszych stworzą kolekcję ekskluzywnych pocztówek, które chcemy wydać. Zabawa trwa do 23 maja. Można przysłać więcej niż jedną grafikę na mail: wydawnictwo.dobrehistorie@gmail.com

Projekt Tequila zakłada zbiórkę funduszy na wydanie pierwszej powieści oraz albumu komiksowego z serii o przygodach postapokaliptycznej heroiny Tequili. Szczegółowe informacje znajdziecie:
- w serwisie Polak Potrafi
- na blogu
- na FB

Tequila


Podgląd newsa | Skomentuj newsa

'Korzenie niebios' - fragment - 18:59 - Squonk
Powieść z serii Uniwersum Metro 2033
Informacja prasowa od Wydawnictwa Insignis.

Zapraszamy do wysłuchania pierwszego fragmentu "Korzeni niebios" - nowej powieści w ramach projektu Uniwersum Metra 2033.

Prezentujemy pierwszy fragment książki Tullia Avoleda "Korzenie niebios" - w znakomitej interpretacji Krzysztofa Banaszyka. Poznacie żołnierzy Gwardii Szwajcarskiej, którzy tworzą drużynę mającą chronić ojca Johna Danielsa, ostatniego członkiem Kongregacji Nauki i Wiary, wyruszającego w pełną niebezpieczeństw misję.

Zachęcamy do wysłuchania fragmentu.

Wydawnictwo Insignis z wielką radością informuje, że już 8 maja odda w ręce Czytelników nową powieść w serii Uniwersum Metra 2033 zatytułowaną "Korzenie niebios". Zarówno dla nas, jak i całego projektu jest to moment przełomowy, ponieważ pierwszy raz wychodzimy z opowieścią poza teren Rosji i poza tunele podziemnych kolejek. Akcja książki przenosi Czytelników do skutych nuklearną zimą, tak niegdyś słonecznych Włoch. Po Wielkiej Zagładzie życie toczy się tam m.in. w katakumbach zbudowanych przez pierwszych chrześcijan.

"Korzenie niebios" napisał Tullio Avoledo, znany i ceniony we Włoszech autor kilkunastu powieści. Jego korespondencja z Arthurem C. Clarkiem, dotycząca zdolności do powielania ludzkiej świadomości i zapisywania jej na komputerowych nośnikach informacji, stała się podstawą debiutanckiej powieści Tullia "L’elenco telefonico di Atlantide" (2003), która przyniosła mu spektakularny sukces zarówno wśród czytelników, jak i krytyków. Otrzymał za nią nagrodę Fort Village Montblanc dla najlepszego debiutanta roku. Czwarta książka Tullia, "Tre sono le cose misteriose", w 2006 roku została uhonorowana prestiżową nagrodę Grinzane.

Biografia Tullia Avoledo.

W jednym z wywiadów mówi: "Uniwersum Metra 2033 uważam za najmocniejszy i najbardziej interesujący projekt SF, jaki kiedykolwiek powstał. To wspaniale, że moja powieść ukaże się w Polsce - cieszę się z tego tym bardziej, że dziełem, jakie wywarło na mnie, pisarza, największy wpływ, było »Solaris« Stanisława Lema. Oczywiście myślałem o tej książce, wprowadzając do »Korzeni niebios« postać Alessii. Uważam, że »Solaris« to absolutnie niesamowita powieść i wciąż potrafię zacytować z pamięci jej znakomite zakończenie".

"Korzenie niebios" są również wyjątkową pozycją w ramach projektu Uniwersum Metra 2033, ponieważ oprócz postapokaliptycznej rzeczywistości Włoch koncentruje się na Kościele katolickim i jego kondycji po Wielkiej Zagładzie.

Tradycyjnie na stronie www.metro2033.pl w związku z prezentacją fragmentów książki, będzie można wziąć udział w konkursie, w którym do wygrania są oryginalne kubki z logo Uniwersum Metra 2033.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

reVieW - recenzja dwuportalowa: 'Niepamięć' - 21:12 - Veron
Niepamięć
Mam nadzieję - wcale nie cichą, lecz na podbudowie długotrwałej kooperacji międzyserwisowej - że inicjowany wraz z poniższym tekstem nowy cykl recenzyjny reVieW zagości na łamach GameExe i Trzynastego Schronu na dłużej. Wymiana poglądów na temat jednego utworu - w tym akurat przypadku filmowego - to nad wyraz ciekawa przygoda dla oceniających, ufam, że nie mniejszą okaże się i dla czytelników. Na pierwszy ogień wspólna recenzja filmu "Niepamięć". Jaki rezultat dały obiecujące zapowiedzi rasowego sci-fi w klimatach postapo? Zapraszam do lektury.

*


Wiktul: Tom Cruise i S-F. W sumie czemu nie? W "Wojnie światów" pokazał się z niezłej strony, a skoro gdzieś obok niego przewijać ma się Morgan Freeman, to raczej nie może być źle. Z takim właśnie nastawieniem postanowiłem zobaczyć "Niepamięć", której reżyserem i scenarzystą są panowie o polsko brzmiących nazwiskach Kosinski oraz Gajdusek. Dodatkowo od dość dawna nie oglądałem porządnej produkcji "postapo", więc mój apetyt na kawałek przyzwoitego kina był tym większy.

Veron: Moje motywacje były dosyć podobne, choć nie ukrywam, że Tom Cruise i S-F lepiej mi się kojarzy z "Raportem mniejszości" niż "Wojną światów", filmem o bezczelnie zmarnowanym potencjale. Do dziś nie mogę wybaczyć Spielbergowi tego "dzieła"... A "Niepamięć", istotnie, w zapowiedziach rysowała się jako soczysty kąsek dla fanów "postapo" w kanonicznej odsłonie.

W: Faktycznie, jak mogłem zapomnieć o "Raporcie"...? Koniec końców obaj otrzymaliśmy ten sam obraz - parę szarpanych wspomnień głównego bohatera, Jacka Harpera, którego narracja przedstawiła nam w skrócie realia świata zniszczonego wojną z obcymi. Widzimy Ziemię bez ludzi, zwierząt, gmachu Pentagonu i stadionu nowojorskich "Gigantów". Słowem - wszystko to, co normalny Amerykanin rozumie pod pojęciem "świat po apokalipsie".

V: Dokładnie. Ten standardowy chwyt narracyjny ma tę zaletę, że bez zbędnych ceregieli wprowadza nas w świat przedstawiony w filmie. Niemniej samo oprowadzenie po nim, zagłębienie się w meandry działań protagonistów - czyli w skrócie cały akt pierwszy - trwa zdecydowanie za długo. Fajnie - poznajemy w szczegółach, jak wygląda codzienność Jacka i Victorii, ich role i metody pracy, ale co nam z tego przychodzi? Właściwa akcja przychodzi ze sporym opóźnieniem, którego spokojnie można było uniknąć.

W: Planeta zniszczona najazdem z kosmosu. Zagłada ludzkości w trakcie "zwycięskiej" wojny. Skażenie. Zniszczenie. Promieniowanie i bomby atomowe...

V: Brzmi obiecująco... Postapokalipsa w "Niepamięci" jest jednak wyjątkowo... uboga. Jak na film z budżetem oscylującym w okolicach 120 milionów dolarów, spece od efektów specjalnych zbytnio się nie napracowali. Nawet w słabiutkiej "Księdze ocalenia" czy w przyzwoitym, ale niezachwycającym "Terminatorze: Ocalenie" zrujnowany świat prezentował się korzystniej. Fakt, że autorzy scenariusza wymownie scenografom w tym pomogli, wrzucając obraz Ameryki po zagładzie za fasadę apokaliptycznych trzęsień ziemi. Ot, zrównamy wszystko z glebą i voila! Jako entuzjasta postapokalipsy, czuję się jednak nieukontentowany, wręcz trochę zawiedziony.

Chociaż trzeba uczciwie przyznać, że, gdy akcja przyspiesza, audiowizualne fajerwerki cieszą oczy. Podobnie latające pojazdy Harpera czy wygląd dronów. To niejako wizytówka Kosinskiego, twórcy bądź co bądź dopracowanego pod względem technicznym "Tronu: Dziedzictwo". Szkoda tylko, że owej akcji jest w "Niepamięci" tak mało...

W: Nie wiem jak Tobie, Veron, ale mnie termin "postapokalipsa" będzie od dzisiaj kojarzył się z Tomem Cruisem spacerującym w bejsbolówce i eleganckim białym mundurku po ruinach futbolowego stadionu. Jack Harper jak prawdziwy twardziel rozpamiętuje piękno historycznego finału Super Bowl bez zwracania zbędnej uwagi na toksyczne, potencjalnie zabójcze otoczenie. Niczym prawdziwy MacGyver naprawia super zaawansowany technologicznie dron za pomocą gumy do żucia i jak każdy prawdziwy zawodowiec nosi ze sobą wyhodowaną roślinkę. Co jakiś czas nękają go fragmenty wspomnień sprzed "wyczyszczenia pamięci", wprowadzające niepokój do jego codziennej rutyny ostatniego mechanika na Ziemi. Gdyby obejrzał jeden z trailerów filmu o samym sobie, wypchany spoilerami na modłę lat 80-tych, zapewne szybciej domyśliłby się, że coś jest nie tak...

V: No tak, scenariusz naszpikowany jest takimi kwiatkami. Już wspomniane w prologu zniszczenie Księżyca pachnie wykoncypowaniem na granicy zwyczajnej bzdury. Podobnie jak cudownie zachowana oaza, do której ucieka Jack. W ogóle "Niepamięć" to taki konglomerat znanych z popkultury motywów i odniesień do zdecydowanie lepszych od niej filmów S-F. Wspomniana przez Ciebie roślinka to jawne nawiązanie do świetnej, nagrodzonej Oscarem animacji Pixara "WALL-E" z 2008 roku. W późniejszych ujęciach uważni widzowie dostrzegą cytaty m.in. z "Matrixa" czy "Moon". Z jednej strony okej - znaczy się, że twórcy znają klasykę. Z drugiej - reżyseria filmu nie jest na tyle sprawna, żeby móc stwierdzić, iż są to aluzje świadome, a nie chaotyczne.

W: Możemy chyba zgodnie stwierdzić, że chłopaki od "Honest Trailers" i "What's wrong with..." będą mieli używanie. Scenariusz przypomina sito o bardzo dużych dziurkach i to nie tylko ze względu na wspomniane zachowania bohaterów, stojące w opozycji do jakichkolwiek założeń survivalu czy samego "postapo". Bardziej niż one przeszkadzała mi dziwna, szarpana konstrukcja scen oraz montaż, chyba nieumyślnie przenoszący poczucie oszołomienia niektórymi wydarzeniami z Jacka na widza. Widać, że była tu jakaś koncepcja o sporym potencjale - tajemnica zagłady, poczucie osamotnienia i straszliwa prawda wyłaniająca się z tytułowej niepamięci. Jednakże pomysł utknął w pół drogi między scenariuszem a reżyserią, docierając do punktu, w którym całość staje się trochę ambitna i trochę rozrywkowa. A takie "trochę" to jak dla mnie trochę za mało.

V: To prawda. Do tego "Niepamięć" to film strasznie i niezajmująco przegadany. Rozmowy na okrągło wałkują jedno i to samo, konstrukcja dialogów to doły umiejętności scenopisarstwa. Chociaż na plus zaliczam wspominaną przez Ciebie, długo i całkiem sprawnie utrzymywaną tajemnicę oraz nieujawnionych obcych - zawsze to jakieś niedopowiedzenie, które dodaje odrobiny smaczku.

Jest jednak coś, co mocno mi się nie spodobało - nie wiem, czy zwróciłeś na to uwagę. "Niepamięć" to scjentologiczna agitka. Nie jestem pewien, czy takie myśli spowodowało u mnie ostatnie dzieło Paula Thomasa Andersona, "Mistrz", w którym wierzenia owego ruchu zostały rozłożone na czynniki pierwsze, czy obecność Cruisa w obsadzie, ale... Celem zbliżającej się wyprawy protagonistów jest Tytan, księżyc Saturna (scjentolodzy wierzą, że są "thetanami", czyli obdarzonymi ciałem i umysłem nieśmiertelnymi istotami duchowymi), do Harpera wracają niejasne, ale raczej bolesne wspomnienia przeszłości (według scjentologów każdy człowiek zostaje "skażony" cierpieniami w obecnym i poprzednich życiach; faktu, że "thetanie" odradzają się w kontekście filmu, rozwijał nie będę, by uniknąć niepotrzebnego spojlerowania). Także rzucane od czasu do czasu przez Melisę Leo hasło o "efektywnej drużynie" nosi w sobie znamiona tzw. audytu, jednej z praktyk scjentologów. To chyba nieco za wiele jak na przypadek...

W: Wierzę na słowo, bo gdybym miał takie informacje, a więc i skojarzenia, co Ty, to pewnie bym się przeraził. Trzeba przyznać natomiast, że film ratują kreacje trójki głównych aktorów. Pomimo kilku mocno żenujących produkcji, Tom Cruise nie raz udowadniał swój talent, a choć "Niepamięć" to zdecydowanie nie "Oczy szeroko zamknięte", Cruise zdołał nadać Harperowi pewnej autentyczności. Emocje związane z odkrywaniem prawdy o Padlinożercach (Scavengers), przypominanie sobie dawnego "ja" czy całkiem niebanalny wątek miłosny to rzeczy, z którymi aktor radzi sobie dobrze i wiarygodnie. Dosyć sprawnie asystuje mu Andrea Riseborough, jako Victoria będąc partnerką oraz najbliższą Jackowi osobą, a zarazem kimś obcym i jakby nie na miejscu. Ten wątek przywiódł mi na myśl historię Kelvina i Harey z "Solaris", choć nie jest aż tak psychodeliczny.

Ostatnim, drobnym lecz bardzo pozytywnym akcentem, jest oczywiście Morgan Freeman. Choć pojawia się raptem w paru krótkich scenach, to w pełni wykorzystuje ten czas na wykreowanie twardej, tajemniczej, nieco bezwzględnej postaci. Czarne okulary i wolno palone cygaro w połączeniu z charakterystycznym głosem Freemana dałyby jeszcze lepszy efekt, gdyby nie zestawiano ich z gromadą nieszczęsnych kobiet i dzieci kryjących się pod ziemią. Niestety, społeczność postapokaliptycznych partyzantów, to dla mnie nieco więcej, niż ciemna piwnica i pokryte sadzą twarze.


V: Cóż, mnie aktorskie kreacje nie zachwyciły. Cruise'a w porządnej roli nie widziałem już od kilkunastu lat, towarzyszące mu panie są nie mniej bezbarwne, podobnie jak sztampowo wypadający Nikolaj Coster-Waldau w roli mięśniaka Sykesa. A Freeman jak to Freeman - klasa sama w sobie. Szkoda go jedynie do takich filmów jak "Niepamięć", ale nawet on musi opłacić podatki... życie...

W: Smutne, lecz prawdziwe. Czas na finałowe oceny sędziów. Osobiście sięgam po tabliczkę z liczbą 6,5. Punkty odjąłem przede wszystkim za program występu i elementy techniczne. Efekty specjalne? Jakieś tam były, ale słownie dwa wnętrza i jedna piwnica to wciąż daleko do spektakularności. Odjąłbym i za religijną agitację, gdybym zdołał sam taką dostrzec. Plusy za wyraz artystyczny, zarys dramatu i jego odtwórców. Jeśli jednak wciąż nie widzieliście "Niepamięci" w kinie, radzę się tam nie wybierać. Veron...?

V: 5/10. Nadziany głupstwami (i scjentologią) scenariusz, dłużyzny, słabe dialogi, wyblakłe aktorstwo, taka sobie realizacja i rozczarowująca postapokalipsa kontra nieliczne, ale dobre efekty audiowizualne, nieźle utrzymywana tajemnica i umiarkowane zainteresowanie widza. Średniak ze wskazaniem na "można sobie darować". Do weryfikacji.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

02 maja 2013
Recenzja książki 'CRYSIS: Eskalacja' - 7:22 - Squonk
Obrazek do newsa
Redaktor Uqahs swój tekst o książce Gavina Smitha CRYSIS: Eskalacja" zaczyna tak:

Lojalnie ostrzegam potencjalnych czytelników, iż lektura tej książki bez uprzedniej znajomości gry, może okazać się bolesnym doświadczeniem. Jako zbiór ośmiu opowiadań na pierwszy rzut oka niezwiązanych bezpośrednio ze sobą i osadzonych w różnym czasie i miejscu, może nieco dezorientować. Sam, aby lepiej wczuć się w opowieść, równolegle z książką ukończyłem drugą część gry. I taką taktykę polecam.

Smakoszów serii gier CRYSIS do zapoznania się z tą książka namawiać zbytnio nie trzeba, zaś pozostali zawsze mogą zapoznać się z całością recenzji.

"CRYSIS: Eskalacja"

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Najintensywniej przeżyte pięć minut historii ludzkości - 17:08 - Squonk
Powieść z serii Uniwersum Metro 2033
Informacja prasowa od Wydawnictwa Insignis.

Przeczytaj opowieść kapitana Duranda - jednego z głównych bohaterów "Korzeni niebios" - o dniu, w którym świat się skończył. Był wtedy w Kaplicy Sykstyńskiej… I Bóg spadł obok niego, a Adam cudem pozostał na nienaruszonej konstrukcji sklepienia.

Prezentujemy drugi fragment "Korzeni niebios" - najnowszej powieści z serii Uniwersum Metra 2033. Premiera w księgarniach już 8 maja. Jest to książka pod wieloma względami przełomowa - wszak napisał ją Włoch, autor z innego niż dotychczasowi twórcy Uniwersum kręgu kulturowego, dotyka też ważnych problemów wiary oraz moralności w ekstremalnych sytuacjach. Inaczej niż w dotychczasowych tytułach serii, bardziej zostały wyeksponowane wątki paranormalne i fantastyczne.

Polskie wydanie książki zostało wzbogacone o ilustracje rosyjskiego rysownika Aleksandra Kulikova. Dwie z nich - w rozszerzeniu wiadomości - prezentujemy Wam już dziś.

Zapraszamy do wysłuchania fragmentu w interpretacji Krzysztofa Banaszyka.

Aleksandr Kulikov - ilustracja do 'Korzeni niebios'


Aleksandr Kulikov - ilustracja do 'Korzeni niebios'


Podgląd newsa | Skomentuj newsa

08 maja 2013
Podziemne intrygi, czyli odwieczna walka o władzę - 2:02 - Squonk
Powieść z serii Uniwersum Metro 2033
Informacja prasowa od Wydawnictwa Insignis.

Jak wyglądało życie 115 mieszkańców rzymskich katakumb? Jakim problemom musieli codziennie stawiać czoła? Czy władza despoty i zbrodniarza Moriego gwarantowała dostatek i spokój w korytarzach nekropolii? Czy przybycie kamerlinga Albaniego było zapowiedzią spokoju i stabilizacji? Jakich argumentów użył zwierzchnik Kościoła, by odzyskać uświęcone miejsce, będące schronieniem dla wielu ocalałych?

Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w kolejnym fragmencie "Korzeni niebios" Tullia Avoleda - najnowszej powieści z serii Uniwersum Metra 2033. Książkę znajdziecie w księgarniach już 8 maja.

Polskie wydanie książki zostało wzbogacone o ilustracje rosyjskiego rysownika Aleksandra Kulikova.

Fragment dostępny jest również w wersji audio w znakomitej interpretacji Krzysztofa Banaszyka.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Dzień otwarty w Furii - 2:12 - Squonk
Obrazek do newsa
11 maja w Centrum Gier Fabularnych FURIA w Dąbrowie Górniczej organizowany jest Dzień Otwarty, a na nim liczne atrakcje dla miłośników fantastyki i militariów.

Więcej informacji w wydarzeniu na Facebooku.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

09 maja 2013
Mini-wywiad z Marcinem Ogdowskim - 14:00 - Veron
Marcin Ogdowski - Ostatni świadek
Konkurs facebookowy z "Ostatnim świadkiem" jako nagrodą został okraszony dodatkowym fantem. Pytania Łukasza, zwycięzcy konkursu, zostały przekazane autorowi książki, Marcinowi Ogdowskiemu. Poniżej odpowiedzi w formie mini-wywiadu. Miłej lektury!

*


Łukasz: Jak na książkę zapatrują się żołnierze służący w Afganistanie i weterani którzy tam służyli?

Marcin: Do tej pory nie spotkałem się jeszcze z negatywną opinią na temat "Świadka…" (poza drobnymi złośliwościami anonimowych internautów). Dotyczy to również żołnierzy. Równie komfortową sytuację miałem z "Alfabetem…".

Czy pisanie tej książki wiązało się z przemilczeniem pewnych aspektów obiętych tajemnicą wojskową, czy miałeś "wolną rękę" w każdej dziedzinie?

Jako "embed" – dziennikarz pracujący z żołnierzami – podpisuję zobowiązania, wedle których nie mogę na przykład publikować fotografii bram wjazdowych do baz, zdjęć zabitych żołnierzy, wizerunków operatorów sił specjalnych itp. Ale nie czuwa nade mną żaden cenzor, sam dokonuję wyborów. Nie mam z tym jednak żadnych problemów – zdjęć zabitych wojskowych tak czy inaczej bym nie publikował, a troska o bezpieczeństwo żołnierzy jest jednocześnie troską o, za przeproszeniem, własny tyłek. Głupio by było, gdybym zginął tylko dlatego, że wcześniej nieopatrznie za dużo o czymś napisałem.

Ile książek o Afganistanie planujesz napisać w przyszłości?

Nie myślę długofalowo (nigdy; jestem typem, który raczej żyje z dnia na dzień), nie mam więc jakiegoś konkretnego planu wydawniczego. Wiem jednak, że na pewno powstać musi jeszcze jedna "afgańska" książka, która – z uwagi na treść – winna się ukazać tuż przed końcem misji w 2014 roku. Nie istnieje jeszcze tytuł, zarys fabuły, czy bohaterów – jest tylko taka ogólna idea. No i motto, na które – zupełnie przypadkiem – "naciąłem się" kilka dni temu. To cytat z Szekspira: "Znów bitwa przed nami, przyjaciele moi".
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

'Punkt cięcia' - konkurs forumowy - 14:22 - Veron
Michał Cholewa - Punkt cięcia
Premiera "Punktu cięcia" już za nami, recenzja napisana, książka oceniona. Czas by rozdać jakieś fanty, hm? ;-)

Zapraszam na nasze forum newsowe, gdzie więcej szczegółów na temat konkursu, w którym do wygrania ostatnia książka Michała Cholewy. Zapraszam!
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

12 maja 2013
Jeff Hanneman (1964 - 2013) - 21:43 - Squonk
Obrazek do newsa
2 maja zmarł gitarzysta - często hołubionej na naszych łamach - amerykańskiej grupy Slayer Jeff Hanneman. Przyczyna śmierci - filozoficznie mówiąc - może się odnosić do twórczości tej grupy i naszej - tzw. spiny tyłka - w jej odbiorze (jak ktoś takową posiada). Jeśli bowiem spojrzymy na sprawę jako cnotliwe, a wręcz święto(...)bliwe osoby, to wszystko jest jasne: umarł, bo wątroba nie wytrzymała z przepicia, a wszyscy metalowcy to przecież pijaki. Gdy jednak do sprawy podejdziemy, tak jak powinno się podchodzić do twórczości macierzystej grupy Hannemana, to robi się to tak jak jeden ze statusów związku na Facebooku: zbyt skomplikowane.

W 2011 roku Hanneman zapadł na bardzo rzadką chorobę zakaźną, noszącą dość "klimatyczną" nazwę martwicze zapalenie powięzi. Powikłania z nią związane, w tym wpływ na pracę organów wewnętrznych sprawiły, że jego działalność w grupie w następnych latach została zawieszona. Czy na taki, a nie inny stan zdrowia Hannemana, miał wpływ jest styl życia, to nie mnie to oceniać. Choćby dlatego, że nie mam dyplomu z medycyny. Pamiętam jednak sam dobrze, jak parę lat temu po dużym wysiłku fizycznym, "odezwał" mi się zaleczony kanałowo ząb. To radykalnie ogranicza moje potencjalne nawet dowcipasowanie, jaki wpływ na zdrowie mogą mieć bakterie czające, nawet w środku nas.

Wracając zaś do twórczości Slayera, to można powiedzieć o niej to, że opisywała, oddawała ona wszystkie brudne i mroczne strony życia i świata w jakim przyszło nam żyć. Gdzieś tam w tle czaił się "spinotyłkowy" i działający jak płachta na byka na prawomyślne osoby - "rogaty". Sam zresztą pamiętam swój strach, gdy jako młode, podstawówkowe chłopie kupiłem sobie w 1992 kasetę z "Seasons in the abyss" i bałem się i słuchałem. Słuchałem i się bałem, że z głośników wyskoczy na mnie jakiś demon. Na szczęście nie byłem tak otumaniony, jak czytelnicy pisma Fronda i nie poleciałem natychmiast się wyspowiadać, że słuchałem takiej muzyki. Slayer w tamtym okresie mnie nie chwycił i wróciłem do niego dopiera po latach, jako do szczerej i prawdziwej muzyki, pozbawionej sztuczności i pozerstwa tak obecnej w choćby w modnym swego czasu grunge czy new metalu. A przy okazji też już wtedy rozumiałem lub dochodziłem prawdy, że prawdziwym złem nie będzie jakiś rogaty i pachnący siarką koleś, ale np. bliska i znana nam od lat osoba, której coś się w głowie odmieni. Lub mała bakteria. Czyli rzeczy, z którymi na co dzień się stykamy, a czasem nawet znamy.

Taaak... Twórczość Slayera była - a być może i będzie - bardzo postapo. Tak prawdziwie postapo, w tym także odnosząc się do różnych apokalips w głowie. Bezkompromisowa, szczera, nawet bez robienia sobie jaj jakie są robione przez nas, gdy udowadniamy, że "pieski też są postapo".

W związku z tym - na koniec - nie będę prawił czułych gadek o Jeffie Hannemanie, tylko po prostu posłuchajcie Slayera. Zaś widząc rzeczy złe, brzydkie czy brudne, nie doszukujcie się w tym działania złych mocy, tylko człowieka. Co tym bardziej Was powinno skłaniać do zadziałania i przeciwstawienia się im.

I tyle.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

13 maja 2013
'Korzenie niebios' - już w księgarniach! - 0:08 - Squonk
Powieść z serii Uniwersum Metro 2033
Informacja prasowa od Wydawnictwa Insignis.

Nakładem Wydawnictwa Insignis ukazała się i trafiła do księgarń pierwsza powieść z serii Uniwersum Metra 2033, której akcja toczy się poza Rosją, a jej autorem jest nie-Rosjanin.

Pogrążone w nuklearnej zimie Włochy. Gruzy Wiecznego Miasta. Kościołowi katolickiemu, Kościołowi bez papieża, przewodzi kardynał kamerling - ostatni członek kolegium kardynalskiego. Z Nowego Watykanu, ulokowanego w katakumbach św. Kaliksta, wyrusza ekspedycja, która ma odszukać patriarchę Wenecji. Niewiarygodne opowieści głoszą, że jest on więźniem gdzieś na północ od Rawenny. Jezuicie, ojcu Danielsowi, towarzyszyć będzie siedmiu żołnierzy Gwardii Szwajcarskiej.

Droga przez słoneczne niegdyś krajobrazy Italii naznaczona jest krwią, bólem i obłędem. Sceny rodem z najgorszego koszmaru sprawiają, że Daniels zaczyna wątpić w sens misji Kościoła. Dwuznaczne zachowania gwardzistów budzą zaś podejrzenia co do prawdziwego celu wyprawy. Jaki będzie jej kres?

W dniu premiery publikujemy ostatni już fragment "Korzeni niebios" w interpretacji Krzysztofa Banaszyka. Zapraszamy jego do wysłuchania.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

[Rok Schronu] Premiery w klimatach 2013 - 16:18 - Veron
Wieści filmowe
W Filmowym podsumowaniu roku 2012 wspomniałem, że zrecenzowaliśmy dla Was wszystkie premiery w klimatach w tym właśnie roku i że postaramy się to zrobić z rokiem 2013. I teraz, by nie pozostać gołosłownym, nadrabiamy zaległości. Zapraszamy do lektury recenzji filmów, które miały swoje premiery w 2013 roku, ale nie zostały przez nas ocenione w okolicach dnia swoich premier. Enjoy!

Recenzja filmu "Niemożliwe"

Recenzja filmu "Wiecznie żywy"
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

14 maja 2013
Wujek dobry RAD - 1:22 - Squonk
Obrazek do newsa
Prawie trzy tygodnie temu była 27 rocznica katastrofy w elektrowni atomowej w Czarnobylu. Dziś można ją rozpatrywać pod naprawdę wieloma aspektami: celowości istnienia energetyki jądrowej, przeciwdziałaniu skażeniom radioaktywnym czy wreszcie zabawowym podejściu, jakie na kwestie czarnobylskiej katastrofy rzuciła seria gier Stalker. Mnie zaś najbardziej w tym wszystkim interesuje rola, wpływ oraz znaczenie informacji w relacjach władza-społeczeństwo, w kontekście tej realnej sytuacji kryzysowej.

Mając już nakreśloną rolę informacji, oraz "promieniotwórczy kontekst" zrobiłbym przeskok do naszych czasów i spojrzałbym na rolę marketingu, który nam - konsumentom - stwarza konieczność zaspokajania naszych potrzeb. Oczywiście jak najtaniej, jak najszybciej, jak najbardziej opłacalnie co prowadzi do takich absurdów jak wołowina "chrzczona" koniną, mięso oddzielane mechanicznie czy napoje energetyczne dobre na wszystko. Do tego jeszcze najlepiej by klient bez mrugnięcia okiem brał na wiarę wszystko to, co mu się w reklamie czy poprzez inny przekaz wciśnie. Tu oczywiście dochodzimy do dystopicznej wizji świata rządzonego przez wielkie korporacje, które - gdyby i to się opłacała - faszerowałyby konsumentów papką zrobioną z przetworzonych ciał ludzkich albo z, hmm... gówna. Bo ono też przecież nie może się zmarnować, a jakieś właściwości jeszcze posiada.

Jako dziecko wychowane w końcowej komunie, pamiętające z jednej strony smak prawdziwego pieczywa, nabiału czy wędlin; zaś z drugiej wizję świata radosnej konsumpcji, która czekała na nas za Żelazną Kurtyną - która też mnie pociągała - po latach tylko umocniłem się w nieufności do tzw. nowych trendów, mód czy marek.

Ludzie chcą być piękni, gdzieś w tym się gubią, małym dziewczynkom robi się operacje plastyczne by wyglądały jak modelki, te większe połykają główki tasiemca. Lata mijają, człowiek się nie zmienia, jego potrzeby się nie zmieniają. Zawsze zjawią się ci, którzy je zaspokoją. Kto wie, może i rad wróci jeszcze kiedyś do łask.

Galeria zdjęć Szalone produkty z ery atomu.

Czytaj także:
Promieniowanie - zuo czy konieczność?
The Radioactive Death of Eben Byers

Podrzucili: Vocoder oraz Toecutter.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

15 maja 2013
Jest postapo - jest maska! - 23:08 - Squonk
Obrazek do newsa Jest postapo - jest maska!
Ten news jest rozwiązaniem konkursu Zestaw przetrwania od Wydawnictwa Insignis #1.

Zadanie konkursowe było dość luźne i dające pewną swobodę dojścia do maksymalnie prawdziwej odpowiedzi:

"Nie wiadomo kto zaczął tą wojnę. Wiadomo, że znalazłaś/znalazłeś schronienie w opuszczonym systemie schronów. Idziesz mrocznymi, podziemnymi korytarzami, gdy do Twoich nozdrzy zaczyna dochodzić zapach zgniłych jaj. Ktoś zrobił krasnoludzki dowcip za pomocą swojego "bogatego" wnętrza? A może to... Tak! Siarkowodór!!!

Co byś założyła/założył do skutecznej ochrony swoich dróg oddechowych?"


Jeśli więc znajdziemy się w takim miejscu to możemy założyć, że będziemy posiadać również odpowiedni sprzęt do przetrwania. Magazyny Obrony Cywilnej, składy sprzętu BHP, dawne miejsce dyslokacji wojsk chemicznych - cokolwiek - od tego zaczniemy. Mamy przed sobą sprzęt i nasza w tym głowa by wybrać i zastosować ten właściwy. Improwizację w stylu Beara Gryllsa na razie sobie darujemy. Stąd odpowiedzi o pampersie czy zwilżonej szmatce uznaję za błędne.

W magazynie widzimy maski przeciwgazowe oraz - tak - aparaty oddechowe na sprężone powietrze. Nazewnictwo może trochę nam się tu mieszać, dlatego warto wprowadzić rozróżnienie, że te pierwsze będą działały na zasadzie filtrów oraz pochłaniaczy, zaś te drugie dostarczać nam będą do oddychania czystego (sprężonego w butli) powietrza. Oczywiście oba rozwiązania zapewniają też szczelność oraz osłonę twarzy przed wpływem szkodliwych związków.

Co byłoby lepsze?

Obrazek do newsa Jest postapo - jest maska!
W sytuacji opisanej w zadaniu nie wiemy ile drogi jest przed nami, możemy jednak założyć, że po zbadaniu zamieszkiwanego przez nas kompleksu, wrócimy do miejsca w którym będzie się znajdować nasz punkt startu. Wybierając maskę filtracyjną musimy wziąć pod uwagę szereg takich czynników jak:
- właściwy typ (przed jaką substancją będzie ochrona) i klasę (w jakim dopuszczalnym stężeniu substancji w powietrzu będzie można przebywać) pochłaniacza użytego w masce;
- czas w którym pochłaniacz będzie spełniał swoją funkcję,
- zakładanego wysiłku fizycznego, jaki w trakcie przebywania w skażonej strefie musielibyśmy wykonać.

Jeśli więc przez strefę skażoną siarkowodorem - zakładając oczywiście, że zidentyfikowaliśmy jego obecność na podstawie specyficznego zapachu - mamy tylko przejść, a wręcz jak najszybciej się oddalić, to właściwą odpowiedzią byłoby wybranie maski przeciwgazowej filtracyjnej z pochłaniaczem typu B i klasy nawet i 1. Używając takiej maski otrzymamy czas kilku - kilkunastu minut na jak najszybsze opuszczenie skażonego terenu.

Pytanie pojawia się jednak inne i wynika ono z tego, że dostępne maski filtracyjne potrafią zapewnić ochronę nie tylko przed gazami tożsamymi z typem pochłaniacza B, ale także innymi. Mając maskę przeciwgazową z uniwersalnym pochłaniaczem typu ABEK, potrafiącą zapewnić ochronę także przed np. amoniakiem czy chlorem, a bonusowo także przed oparami rtęci (że o "klasycznych" gazach bojowych nie wspomnę) staniemy przed dylematem jak zidentyfikować właściwe zagrożenie. Hodowanym szczurkiem czy kanarkiem trzymanym w klatce? A może i wypasiony analizator zagrożeń chemicznych będzie na składzie?

Obrazek do newsa Jest postapo - jest maska!
Może i będzie, ale tym sposobem zbliżyliśmy się do fabularnych rozkmin oraz dywagacji postapo, a tu chodzi tylko o wybór właściwego środka ochrony dróg oddechowych, w konkretnej i w sumie bardziej realnej - niż wojna atomowa czy inwazja zombie - sytuacji zagrożenia. Dlatego mając do wyboru powietrzny aparat oddechowy, przy jednoczesnym istnieniu takich niewiadomych jak:
- niemożliwość określenia czasu przebywania w skażonej strefie,
- brak właściwej identyfikacji zagrożenia gazowego oraz możliwości ustalenia jego stężenia,
- potencjalna konieczność wykonania zwiększonego wysiłku w skażonej strefie,

to on byłby właściwą odpowiedzią. Strój kosmonauty w sumie również - co podał jeden z uczestników - ale klimaty postapo to kiedy indziej. Oddychanie tlenem nie będzie również właściwą odpowiedzią, gdyż w czystej postaci jest on używany przede wszystkim jako środek w leczeniu zatruć tlenkiem węgla czy nagłych niedoborach tlenu. Jednak jest możliwość jego wykorzystania poprzez zastosowanie tlenowego aparatu ucieczkowego, choć jest to przede wszystkim specjalistyczne urządzenie ratownicze, służące do nagłego opuszczenia miejsca zagrożenia, ewentualnie do pozostania w nim do czasu przyjścia pomocy. Nie używa się go zaś podczas wykonywania zwykłych czynności, w których konieczne okazało by się nagłe użycie środków ochrony dróg oddechowych.

Obrazek do newsa Jest postapo - jest maska!
Powietrzny aparat oddechowy mający 6 litrową butlę, nabitą powietrzem pod ciśnieniem 300 bar, przy wykonywaniu lekkiego wysiłku (marsz, niesienie niezbyt ciężkiego ekwipunku), zapewni nam możliwość działania w strefie zagrożenia przez czas około 90 minut. Nie musielibyśmy więc się zastanawiać z jakim gazem mamy do czynienia i czy w związku z tym pochłaniacz "da jeszcze radę", a tylko kontrolować stan ciśnienia powietrza w butli oraz swój wysiłek.

W czym tkwi jednak haczyk takiego rozwiązania?

Po powrocie do miejsca, które wybraliśmy sobie za naszą bazę i otwarciu wrót magazynu ze sprzętem musielibyśmy wykonać parę czynności:
- wymienić w masce przeciwgazowej zużyte pochłaniacze,
- napełnić butlę sprężonym powietrzem.

Druga czynność wymagała by posiadania sprężarki, w czym przydatna byłaby osoba orientująca się w obsłudze urządzeń do gazów technicznych. Czyli ochrona dróg oddechowych prostą rzeczą nie jest, mimo, że jak maska przeciwgazowa to jest już postapo.

Odpowiedzi najbardziej trafnej udzielił Borys Badtke i to do niego powędruje książkowy zestaw przetrwania ufundowany przez Wydawnictwo Insignis.

Okładka książki 'Korzenie niebios' Okładka książki 'Gwiazdozbiór psa'


Źródła zdjęć:
grabexim.pl
www.proffer-tech.pl

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

19 maja 2013
'Droga' na żądanie - 10:58 - Squonk
Obrazek do newsa
W Warszawie jest taki duży, okrągły budynek, który zajmują - a właściwie to zasiada w nim - 560 tzw. przedstawicieli Narodu. Ludzie ci, jak małe dziewczynki i chłopcy robią sobie różne psikusy oraz żarty. A to wszytko pod czujnym okiem kamer i dziennikarzy, gotowych wypuścić w świat informacje, jak owi przedstawiciele w pocie czoła i znoju dbają o swój Naród. Ważnym elementem takiego dbania jest używanie gadżetów, które mają podkreślać aktualny aspekt owego dbania. Ucięty ryj wieprzka, karaluch w słoiku czy kilkadziesiąt pudełek zawierających zebrane podpisy obywateli, to tylko niektóre z tych co bardziej postapszych gadżetów. No bo na ryju ugotuje się pożywny bigos, karaluch posłuży nam do poznania robalich zachowań, a papier będzie opałem.

Ważnym gadżetem, który mógłby zostać użyty do podkreślenia stanu infrastruktury drogowej w Polsce, lub też tempa jej modernizacji byłby film "Droga". Metafora upadku świata, przyrównana przez opozycję do działań ekipy ministerstwa transportu, budownictwa i gospodarki morskiej - aż dziwne, czemu jeszcze żaden ze spin doktorów tego nie wykorzystał?

Ale chyba już to się nie uda, od kiedy "Droga" jest dostępna do obejrzenia Internecie, jako film w systemie VOD. Kto nie widział, niech obejrzy. Im więcej osób to zrobi, tym mniejsza będzie pokusa, by taki jeden z drugim chciał po nie łapska wyciągnąć i użyć do swoich celów. Niech męczą karalucha!!!

Droga - film VOD.

Wykrył: Wrathu.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Miniaktualizacja naukowa - V.2013 - 15:34 - Squonk
Trzynasty Schron
  - [...] Ale to nie znaczy, że będę honorował wszystkie jego postanowienia, zwłaszcza dotyczące mojej własności. - Arcybiskup poklepał papiery trzymane przez porucznika, podniósł plecak i ruszył ku swoim włościom.
  - Nie wolno wam o czymś zapominać! - krzyknął na odchodnym. - Jest tylko jeden Bóg tej ziemi! Za pół godziny widzę w katedrze dwudziestu robotników.
  Twardowski nie odpowiedział, zresztą nie było takiej potrzeby. Hierarcha na czele pochodu znajdował się już na drugiej stronie mostu Tumskiego. Gdy oddalił się jeszcze trochę, porucznik odwrócił się do stojących za nim gwardzistów.
  - Słyszeliście co pan w sukience powiedział?
  - Tak jest!
  - To powtórzcie.
  - Jest tylko jeden Bóg tej ziemi!
  Porucznik przeniósł wzrok na niknące w katedrze postacie, a gdy wrota, na jego komendę, zatrzasnęły się za nimi, głośno zapytał:
  - A jakie jest jego imię?
  Odpowiedział mu zgodny chór głosów, skandujący imię tego, którego wielbili.
  - Pan Jan! Pan Jan! Pan Jan!
(Robert J. Szmidt "Apokalipsa według Pana Jana")

"Słoń a sprawa polska" kiedyś, i dziś "religia, a sprawa postapo" to bardzo ze sobą zbieżne kwestie. Bowiem jak pod koniec XIX wieku słoń był w Polsce "używany" do realizacji celów niepodległościowych, tak dziś mówienie o religii bez odpowiednio nabożnej czci i zawodzeń, od razu ustawia nas na pozycji wroga polskości oraz narodu - wróć - NARODU polskiego. A co, gdy religię będziemy chcieli przyrównać z postapokalipsą? To może to już będzie uznane za obrazę tzw. uczuć religijnych?

Okładka książki
W kontekście prawicowego szału by wszędzie dopatrywać się zagrożeń polskości przez obrazę uczuć religijnych, aż dziw bierze, że jeszcze nikt wziął na tapetę powieść "Apokalipsa według Pana Jana", która zawiera wyżej przytoczony fragment. A co on tak naprawdę pokazuje? Że postapokalipsa, to także nowe rozdanie polityczne, i stara ekipa zostanie wymieniona przez nową. A że w Polsce sojusz tronu z ołtarzem to normą, która nijak ma się do rzeczywistego stanu i poziomu wiary obywateli, to już inna rzecz.

I tym wstępem, przechodzę do głównego dania małej, schronowej aktualizacji naukowej jakim jest tekst redaktora Jerzego "Rzut kapslem, czyli religia postapo". Choć może nie porusza aż tak drażliwych tematów jak polityka, to daje właściwą podbudowę do dalszych rozważań, w tym także tych zarysowanych w szmidtowskiej wizji powojennej Polski.

W aktualizacji znalazły się także artykuły, które napisała Cichutki Spec:
- "Piękna katastrofa. Fascynacja zniszczeniem czy szukanie człowieczeństwa?"
- "Quo vadis, doctrinae? Quo vadis, figmentum? Fikcja sumieniem nauki"

Polecamy!

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

23 maja 2013
Konkurs na opowiadanie konwentowe - ZSzeF 2013! - 7:01 - Squonk
Zamojskie Spotkania z Fantastyką
Informacja prasowa od organizatorów Zamojskich Spotkań z Fantastyką.

Organizatorzy Zamojskich Spotkań z Fantastyką - stowarzyszenie „Czerwony Smok” - ogłaszają trzecią edycję ogólnopolskiego konkursu literackiego pod nazwą „Nadszaniec fantastyki"! Tak jak historyczne nadszańce były kiedyś częścią fortyfikacji, broniącej miasto przed najeźdźcami, tak nasz konkurs ma na celu umacnianie i wspomaganie debiutantów pióra, którzy upodobali sobie tematykę fantastyczną.

Główną nagrodą w konkursie jest publikacja zwycięskiej pracy w gazecie „Skafander” oraz w głównym informatorze ZSzeFu 2013 oraz, przede wszystkim, literacki puchar Czerwonego Smoka. Nie są to jednak jedyne nagrody! Uczestnicy konkursu mogą liczyć również na nagrody rzeczowe (m.in. wartościowe pakiety książkowe). Zgodnie z konwencją tegorocznego ZszeFu tematyka nadsyłanych prac powinna dotyczyć motywu podróży w czasie. Szczegółowe informacje dotyczące konkursu znajdują się w regulaminie (zakładka konkursy strony internetowej Zamojskich Spotkań z Fantastyką zszef2k13.zskcs.info). Konkurs trwa do 25 sierpnia 2013 roku.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

24 maja 2013
Sharrash - recenzja i konkurs - 21:19 - Squonk
Okładka gry Neuroshima Hex
W serwisie NeuroshimaHex.pl pojawiła się recenzja najnowszego dodatku armijnego do planszowej gry postapokaliptycznej Neuroshima Hex o nazwie Sharrash. Dzięki Wydawnictwu Portal można także wygrać jeden jej egzemplarz.

Więcej szczegółów znajdziecie na stronie serwisu NeuroshimaHex.pl.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

25 maja 2013
Ziemie Jałowe - zwiastun programu i aukcja za PD-ki - 18:33 - Squonk
Plakat Ziemi Jałowych 2013
Informacja prasowa od organizatorów Ziemi Jałowych 2013.

Zapraszamy wszystkich zainteresowanych do zakładki Program, gdzie zapoznacie się z kilkoma atrakcjami, które zostały już zatwierdzone na tegoroczną edycję Ziem Jałowych.

Informujemy również, że podobnie jak w latach ubiegłych, po Grze Terenowej odbędzie się aukcja nagród - gracze będą mieli możliwość wylicytowania ciekawych nagród rzeczowych za zdobyte podczas gry Punkty Doświadczenia. W porównaniu do zeszłego roku zwiększyła się liczba możliwości zdobywania PD-ków - szczegóły znajdziecie tutaj.

Na koniec warto jeszcze wspomnieć o zniżce rafineryjno-zakonnej (osoby regularnie odwiedzające zloty mogą zaoszczędzić parę złotych na akredytacji) oraz nowym plakacie przygotowanym przez Anex - znajdziecie go w rozszerzeniu newsa.



Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<<Niusy

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer