<<Niusy
03 grudnia 2013
Fargo o becie Wasteland 2 - 11:16 - Uqahs
Wasteland
Według słów Briana Fargo, beta Wasteland 2 zostanie wystawiona na działanie promieniowania w przyszłym tygodniu. Dzięki ostatniemu wywiadowi z portalem Rock, Paper, Shotgun, wiemy też sporo więcej na temat tego, co ujrzymy w testowej wersji gry:

Mamy zamiar oddać graczom część Arizony. Nie chciałbym zdradzać, jakie są to obszary, ale oczekuję dobrych 6-10 godzin rozgrywki przy niespiesznym podejściu. Do zrobienia jest wiele rzeczy i praktycznie nie ma możliwości, aby ujrzeć większość wydarzeń podczas jednego przejścia, ponieważ niektóre wykluczają się wzajemnie.

Jest kilka umiejętności, których nie zaimplementowaliśmy, np. Silent Move (Ciche poruszanie) i Salvaging (Odzyskiwanie surowców). Z czasem mamy zamiar zwiększać rozmiary bety. Będziemy aktualizować Wasteland 2 o nowe obszary, umiejętności i opcje, a w obecnych lokacjach gracze zauważą więcej możliwości opartych na skutkach własnych poczynań.

Nasz plan od początku zakładał przeznaczenie Arizony na beta test i zostawienie Los Angeles do czasu ostatecznego wydania, aby gracze nadal byli zaskakiwani. Być może pojawi się kilka innych niespodzianek, które spodobają się fanom.

Z powodu natury zapisanych gier i tego, że śledzimy świat przy pomocy tylu zmiennych, nie istnieje praktyczny sposób na umożliwienie graczom zachowania ich stanów zapisu (i przeniesienia zapisów rozgrywki z bety do pełnej wersji gry - dop. Uqahs). Mamy kilka pomysłów na zachowanie postaci, ale niczego nie obiecujemy.


Na pytanie o datę premiery gry, Fargo odpowiada krótko: Od 20 lat naciskałem, aby stworzyć tę grę, więc oczywiście chcę, aby była zrobiona porządnie.

Źródło: Wasteland 2 - blog, Rock, Paper, Shotgun
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

09 grudnia 2013
Wasteland - do zagrania online - 1:30 - Squonk
Obrazek do newsa Wasteland - do zagrania online
Tytuł nowiny mówi wszystko za siebie. Wystarczy dostęp do Internetu, przeglądarka z zainstalowaną wtyczką Java i można przekonać się jak wyglądał inspiracyjny pierwowzór Fallouta.

Czy jest to legalne? Nie mam pojęcia. Jakby co, to w ramach "tyłkochronu" oświadczam, że wrzuciłem tą informację tylko w celach informacyjnych, a nie by zachęcić Was do "kliknięcia".

Wasteland w serwisie XTDos.

Wyniuchał: Morbid.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Wspieraj żłobki! - wyniki akcji - 2:36 - Squonk
Żłobkowy Schron?
Ponad rok temu, nasz czytelnik - Hugo1979 - zwrócił się na schronowym forum z prośbą o wsparcie akcji głosowania na żłobek w Pile, do którego chodzi jego dziecko. Cel był jeden - wygranie i tym samym zdobycie 10 tysięcy złotych, ufundowane przez lokalną firmę, z przeznaczeniem na rozbudowę żłobkowego placu zabaw. Choć całość, z racji formy udziału w głosowaniu, mogła przypominać typowy konkurs audio-tele, to jednak cel był szczytny i jak najbardziej przyszłościowy.

Wsparcie żłobka, jako miejsca w którym kształtuje się przyszłość naszej Ojczyzny - czyli dzieci - to czyn godny jak największego pochylenia się nad nim. Bowiem tylko przez takie akcje realnie można podejść do kwestii zastępowalności pokoleniowej naszego społeczeństwa, nie nurzając jej w politycznych bredniach i bzdurach, przy których swoje danie chcą upichcić stada "nic nie mogących" nierobów, zwanych politykami.

Dzięki wsparciu również i naszych czytelników, udało się! Bowiem, choć o akcji trochę zapomnieliśmy, to właśnie teraz Hugo1979 poinformował nas, że plac zabaw został zbudowany. Dowód znajdziecie w rozszerzeniu newsa ;-)




Czytajcie także:
Wspieraj żłobki!
Piła. Dzieci ze żłobka mają już urządzony nowy plac zabaw

Klimatyczna podstawa programowa:
- Ludzkie dzieci (Children of Men)
- Seksmisja
- Jeremiah
- Janusz Zajdel - "Cylinder van Troffa"

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Recenzja książki 'Apokalipsa Z. Mroczne dni' Manela Loureiro - 12:06 - Veron
Manel Loureiro, 'Apokalipsa Z. Mroczne dni
Akcja "Mrocznych dni", drugiego tomu trylogii "Apokalipsa Z" Manela Loureiro, rozpoczyna się zaraz po wydarzeniach przedstawionych w "Początku końca". Znani nam bohaterowie docierają na Wyspy Kanaryjskie, jedno z niewielu ocalałych z zagłady miejsc na świecie. Tam próbują ułożyć sobie życie na nowo, jednak już wkrótce zostają zmuszeni do powrotu na pełen zombiech kontynent. Walka o życie zaczyna się na nowo...

W "Mrocznych dniach" Loureiro zrezygnował z formy pamiętnika, zachowując jednak pierwszoosobową narrację. Relacja ponownie jest mocno osobista i poprowadzona sprawnie. Autor wykazuje się solidnym warsztatem i pomysłowością. Zaś oddając głos drugoplanowym postaciom - a w pewnym momencie nawet jednemu z Nieumarłych - rozszerza perspektywę i pozwala jeszcze bardziej zagłębić się w poukładaną, dystopijną rzeczywistość.

Świat po apokalipsie swoją drogą, ale frapujące jest także przedstawienie kierowanego przez wojsko społeczeństwa na Kanarach. Obywatele podzieleni są na dwa obozy. Autor wyraźniej zarysowuje jednak tylko jeden z nich, przytomnie pozostawiając sobie pole manewru dla trzeciej części opowieści. Bohaterowie może nie grzeszą oryginalnością, ale sportretowani są wyraziście, dzięki czemu łatwo zapadają w pamięć.

Największym atutem "Mrocznych dni" jest jednak - jak to było w przypadku pierwszego tomu trylogii - fabuła. Loureiro ma naprawdę niebanalne pomysły i autentycznie zaskakuje. Nie daje przy tym zapędzić się w kozi róg. Co prawda wpycha swoich bohaterów w sytuacje prawie bez wyjścia, ale nie traci nad tym kontroli - to nie są nieprawdopodobne "missions impossible", z których wychodzą bez szwanku dzięki bezimiennej opatrzności. Dzięki temu oraz umiejętności komponowania zdań jego książkę czyta się jednym tchem. Nawet jeśli nie przekazuje przy tym nic głębszego.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

10 grudnia 2013
Zostań dawcą szpiku kostnego - 23:49 - Squonk
Obrazek do newsa Zostań dawcą szpiku kostnego
Jutro - 11 grudnia - na ponad 100 polskich uczelniach, w 43 miastach zaczyna się dwudniowa akcja "Dla Ciebie to 5 minut, dla Kogoś to całe życie", zorganizowana przez Fundację DKMS - Bazę Dawców Komórek Macierzystych.

Studencka brać, co wiem z własnych obserwacji, stanowi liczną grupę osób oddających krew. Jednak zostanie dawcą szpiku kostnego, to niejako wejście na wyższy poziom swojej ofiarności. Bowiem, choć zarejestrowanie się na potencjalnego dawcę to chwila, to dalsze odpowiedzialność z tym związana, już taką chwilą nie jest. Za rok, dwa, kilka lat może się bowiem okazać, że to nas wytypowano na dawcę. Co wtedy zrobimy?

Jeśli jutro, na Twojej uczelni spotkasz wolontariuszy prowadzących tą akcję, a nadal się wahasz i masz wątpliwości, to podejdź, porozmawiaj. Wielkie i trudne wyzwania - jak uratowanie komuś życia - są zawsze trudne, ale przez to właśnie wielkie ;-)

Linki i materiały:
- Najczęściej zadawane pytania i odpowiedzi [PDF],
- Uczelnie na których, w dniach 11-12 grudnia 2013 będzie można się zarejestrować.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

13 grudnia 2013
Fallouty - ZA DARMO!!! - 12:59 - Squonk
Logo GOG
Rzecz to w sumie niesłychana!
Fallouty są za darmo do pobrania z rana!!!


Czy jakoś tak. Bo my Polacy tak mamy, że lubimy tanio. Za darmo znaczy. Czy jakoś tak. Bo w sumie i czemu by nie?

Został jeszcze cały dzień i dwie godziny.

Fallouty - ZA DARMO <--- tu klikać, tu ooo!

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

16 grudnia 2013
Z wizytą w elektrowni atomowej Lubmin - Greifswald - 1:00 - Squonk
Obrazek do newsa Z wizytą w elektrowni atomowej Lubmin - Greifswald
Wyrażenie elektrownia atomowa i od razu "na sali" rozlega się szum. Masa skojarzeń, masa domysłów, masa tego wszystkiego z czym na pewno elektrownia atomowa - logicznie rzecz biorąc - nie powinna się kojarzyć. Ale się kojarzy!

Przy okazji, jakby ktoś Was namawiał do zacieszu budowy elektrowni atomowej w Polsce, to pytajcie się o to, kto na tym zarobi oraz o ile wzrosną ceny prądu w Polsce. Co? Nie wzrosną a spadną? Dzięki OFE emerytury miały wzrosnąć, a spadły - jak nam kilkanaście lat temu wmawiano. C'nie?

Mnie zaś elektrownia atomowa kojarzy się z powieścią "Piter". Z innymi skojarzeniami również, ale z tym - na stan obecny - najbardziej. Traf chciał, że owe skojarzenia odżyły, kiedy przeglądałem i obrabiałem zdjęcia, jakie zrobił Krzysztof 'Sevaneth' Kucharczyk w elektrowni atomowej Lubmin - Greifswald. Znajdziecie je, na naszym Mordziaku.

Galeria zdjęć z elektrowni atomowej Lubmin - Greifswald

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Zostań dawcą szpiku kostnego - podsumowanie akcji - 1:28 - Squonk
Obrazek do newsa Zostań dawcą szpiku kostnego
W dniach 11-12 grudnia na ponad 100 polskich uczelniach, w 43 miastach odbyła się akcja "Dla Ciebie to 5 minut, dla Kogoś to całe życie", zorganizowana przez Fundację DKMS - Bazę Dawców Komórek Macierzystych.

Wśród studentów oraz przybyłych w te dni na uczelnie osób, rejestrowano kandydatów na dawców szpiku kostnego. Zarejestrowano 17 233 śmiałków, w tym na terenie województwa pomorskiego 805.


Podgląd newsa | Skomentuj newsa

17 grudnia 2013
[Rok Schronu] Premiery w klimatach 2013 po raz wtóry - 19:17 - Veron
Wieści filmowe
Jak to było przy okazji majowego uzupełnienia schronowej bazy filmowej, tak i teraz zapraszam do lektury recenzji premier w klimatach, których nie zdołaliśmy ocenić w chwili, gdy wchodziły na ekrany kin. I w sumie to tyle - zajawka wybitnie krótka, bo i filmy nie za wybitne. Ale zapoznać się zawsze warto ;-)

Recenzja filmu "Noc oczyszczenia"

Recenzja filmu "To już jest koniec"
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

21 grudnia 2013
OBCY W SWOIM KRAJU. Konkurs literacki Schronu i Szortalu - rozstrzygnięcie! - 14:29 - Veron
OBCY W SWOIM KRAJU


Czasami mniej lub bardziej określona siła wyższa ma niebagatelny wpływ na działanie. A że Emanacja tak chciała, właśnie w tym, nie innym momencie ogłaszamy rozstrzygnięcie konkursu Obcy w swoim kraju, który zorganizowali wspólnie Trzynasty Schron i serwis Szortal.

Przypominam, że zwycięzców wybrało Jury w zacnym, klimatycznym składzie: Marek Dryjer, Robert J. Szmidt i Andrzej Zimniak. A są nimi...

- Adrian Kyć za tekst "Nowa reguła" - pierwsza nagroda jurorska
- Robert Rusik za tekst "Agnieszka" - nagroda publiczności
- Krzysztof Pochwicki za tekst "Drapu, Drap..." - druga nagroda jurorska
- Ernest Szydłowski za tekst "Została tylko jedna" - trzecia nagroda jurorska.

GRATULUJEMY! Więcej szczegółów w niusie na Szortalu. Dziękujemy za tak liczny udział. Wesołych świąt! Ahoj!
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

[Rok Schronu] Wasteland 2 - wrażenia z wczesnej bety - 19:59 - Uqahs
Wasteland 2
Gdy wraz z ujawnieniem przykrej prawdy o stronie www.thesurvivor2299.com (która okazała się zręczną fałszywką) prysły nadzieje na rychłą kontynuację falloutowej sagi, Brian Fargo ogłosił start "wczesnej bety" równie mocno wyczekiwanej Wasteland 2. Dostęp do testowej wersji gry uzyskali wszyscy ci, którzy podczas kickstarterowej zbiórki dorzucili przynajmniej 55 dolarów. Sam również wsparłem tej projekt odpowiednią ilością "zielonych", dzięki czemu od kilku dni mam możliwość, i mogę już teraz powiedzieć, że także przyjemność, obcowania z dziełem studia inXile Entertainment.

Jeśli mieliśmy do czynienia z pierwszymi Falloutami, od razu odnajdziemy się w Wasteland 2. Jak wiadomo: "Przed wyruszeniem w drogę, należy zebrać drużynę". I tu mamy dwa wyjścia: możemy stworzyć własne postaci od zera albo wykorzystać Strażników przygotowanych przez twórców gry. Przechodząc na kartę tworzenia postaci można zauważyć zbliżony do Fallouta system atrybutów (cech pasywnych), które określają najróżniejsze właściwości postaci, jak np. liczba punktów zdrowia, punktów akcji, udźwig, szanse na trafienia krytyczne itp. Atrybutów jest siedem (w Fallout mieliśmy tylko sześć), trzeba więc mądrze rozdzielać punkty, gdyż przeliczniki określające nasze parametry uwzględniają niekiedy kilka (aż pięć w przypadku liczby punktów akcji!) z nich na raz.

Wasteland 2 Wasteland 2

Lista umiejętności także robi wrażenie. Jest ich aż 35, to niemal dwa razy więcej niż w Falloutach (choć trzeba pamiętać o braku profitów). Niektóre nie zostały jeszcze zaimplementowane, a inne trzeba będzie dopiero odkryć, więc docelowa ich liczba będzie jeszcze większa! Umiejętności podzielono na trzy kategorie:

- bojowe: Brawling (walka wręcz), Bladed Weapons (broń biała), Blunt Weapons (broń obuchowa), Handguns (pistolety), Submachine Guns (pistolety maszynowe), Shotguns (strzelby), Assault Rifles (karabiny szturmowe), Sniper Rifles (karabiny snajperskie), Anti-tank Weapons (bronie przeciwczołgowe), Energy Weapons (bronie energetyczne).
- fachowe: Alarm Disarming (wyłączanie alarmów), Lockpicking (otwieranie zamków), Safecracking (otwieranie sejfów), Brute Force (brutalna siła), Computer Tech (komputery), Synth Tech (technologia syntetyczna), Demolitions (materiały wybuchowe), Toaster Repair (naprawa tosterów - czasem się przydaje, serio!).
- ogólne: Animal Whisperer (zaklinacz zwierząt), Barter (handel), Evasion (unikanie), Field Medic (medyk polowy), Field Stripping (rozkładanie broni), Weaponsmithing (rusznikarstwo), Hard Ass (twardziel), Kiss Ass (lizus), Smart Ass (mądrala), Leadership (dowodzenie), Move Silently (skradanie), Outdoorsman (sztuka przetrwania), Perception (percepcja), Salvaging (odzysk surowców), Southwestern Folklore (folklor południowozachodni), Surgeon (chirurg).


Wasteland 2 Wasteland 2

Twórcy w ten sposób zachęcają graczy do tworzenia różnorodnych i wyspecjalizowanych w pojedynczych umiejętnościach postaci, ale chyba w kilku miejscach się nieco zagalopowali. Np. "rozkładanie broni", pozwala na rozbieranie pukawek na czynniki pierwsze (notabene, ta umiejętność sama w sobie działa komicznie, bo z rewolweru można uzyskać np. celownik optyczny, ale to pewnie tylko mankamenty bety), jednak aby zdobyte w ten sposób elementy zainstalować na innej broni, należy wykorzystać skilla "rusznikarstwo"... Czyżby w postapokaliptycznym świecie specjalizacja poszła tak do przodu, że jedni rusznikarze potrafią tylko składać, a drudzy tylko rozkładać gnaty? Zdziwiło mnie też przy tak dużej liczbie umiejętności bojowych, nie stworzono osobnej kategorii dla granatów, te wrzucono do jednego worka z bronią przeciwczołgową...


Wasteland 2 Wasteland 2

Miłym akcentem jest edytor wyglądu naszych bohaterów. Mamy do wyboru nieco fikuśnych fryzur, do tego kilka zestawów ciuchów i parę pomniejszych opcji, aby upiększyć swojego wojaka. Płeć postaci także ma znaczenie - niektórzy mieszkańcy Pustkowi będą różnie reagować w zależności od tego, czy mają do czynienia z mężczyzną czy z kobietą. Jest też, i działa (choć niekiedy sprawia problemy) obiecana możliwość wykorzystywania własnych portretów postaci.

Po stworzeniu drużyny zaczynamy swoją przygodę na pustkowiach Arizony. Sam, wiedząc że w becie nie przetestuję w pełni wszystkich umiejętności, skorzystałem z gotowych postaci. I tak, w mojej czteroosobowej drużynie znalazł się Fade (człek z SMG), Cold-Eye (snajper), Pills (medyk), Hex (specjalistka od broni energetycznej). Jak na zespół żółtodziobów, to przydzielono nam od razu dość poważne zadanie - zbadanie tajemniczej śmierci Ace'a (nie tego ze Schronu na szczęście), weterana wśród Strażników Pustkowi.

Wasteland 2 Wasteland 2

Już od pierwszej chwili z grą można poczuć klimat postapokaliptycznego Dzikiego Zachodu, wzmacniany gitarowym brzdękoleniem ze ścieżki dźwiękowej autorstwa Marka Morgana. Wasteland 2 od strony graficznej prezentuje się solidnie. Silnik Unity generuje wszystkie potrzebne składowe nowoczesnej oprawy wizualnej, jak np. cienie, dynamiczne oświetlenie albo zmienne warunki pogodowe. Nie są to może efekty, dzięki którym wszelkie Battlefieldy i inne Crisisy poczułyby się zagrożone, ale trudno oczekiwać niestworzonych bajerów od staromodnej gry RPG z widokiem z góry. Mimo wszystko, Wasteland 2 posiada swój unikalny, nieco komiksowy styl graficzny, który manifestuje swą obecność m.in. dzięki malowanym portretom postaci, pojawiającym się w czasie prowadzenia dialogów.

Wasteland 2 Wasteland 2

W becie udostępniono cztery duże (składające się z kilku obszarów) i kilka mniejszych lokacji. Odwiedzane miejsca znacznie różnią się między sobą. Oprócz terenów zdominowanych przez morza piasku, jest np. centrum produkcji żywności, gdzie roślinność wręcz wylewa się z ekranu. Przemieszczanie się między nimi wygląda bardzo podobnie, jak choćby w Fallout. Przed naszymi oczami rozpościera się mapa świata, po której swobodnie się poruszamy. Trzeba jednak uważać na licznie występujące w postapokaliptycznym świecie i niezbyt przyjazne naszym bohaterom strefy promieniowania. Dodatkowo śledzić należy ilość wody będącej w naszym posiadaniu (obrazuje to niebieska kula, podobna nieco do wskaźnika many z Diablo). Puste manierki możemy napełniać w pojawiających się na mapie oazach lub w niektórych lokacjach. Oczywiście w czasie podróży natykać się będziemy na losowe spotkania i przykładowo, mając pecha, możemy nadziać się na ekipę, która bez większego wysiłku skopie nam tyłki. Oprócz tego, poruszając się po mapie świata, kilka razy odnalazłem ukryte skrzynie z ciekawymi przedmiotami.

Wasteland 2 Wasteland 2

Wasteland 2 tekstem stoi. Konieczność częstego czytania najróżniejszych opisów postaci, przedmiotów, no i oczywiście dialogów (zgodnie z zapowiedziami twórców większość z nich występuje tylko w formie tekstowej) ucieszy zapewne hardkorowych maniaków gier RPG. Dźwięk przesuwającej się głowicy, drukującej w prawym dolnym rogu ekranu wszelkie teksty, to chyba najczęściej słyszana melodia w Wasteland 2.

Interfejs gry to niemal kopia tego, co znamy z Falloutów. Jednakże w obecnej formie jest on dość surowy i niewygodny. Przydałoby się trochę usprawnień dotyczących przenoszenia przedmiotów między Strażnikami czy podczas handlu z NPCami. Najbardziej podoba mi się możliwość podglądu postaci w menu ekwipunku. Głowna broń jest trzymana w rękach przez naszego bohatera, a ta przypisana do drugiego slotu wisi u boku lub spoczywa na plecach bohatera. Mam nadzieję, że noszone pancerze czy hełmy będą także zauważalnie zmieniać wygląd członków drużyny. Sam ekwipunek w becie jest dość ubogi. Twórcy zaimplementowali raptem kilkanaście rodzajów broni, którym przydałby się porządny balans, ale taki arsenał wystarczy do testów.

Wasteland 2 Wasteland 2

Trudno sobie wyobrazić porządną postapokaliptyczną grę bez systemu walki. I znów sięgamy do korzeni, bowiem w Wasteland 2 walka odbywa się w turach. Gdybym miał wskazać, do której gry Wasteland 2 ma najbliżej, to wybór padłby zdecydowanie na Fallout Tactics. Podobnie jak tam, mamy możliwość poświęcenia całej tury na rzecz przygotowania zasadzki. Istnieje też system osłon, z którego ochoczo korzystają także komputerowi przeciwnicy wyposażeni w broń palną. AI działa bez zarzutu - niemałe wrażenie zrobił na mnie przeciwnik kryjący się za przeszkodą, który przy próbie zajścia go od flanki oddał strzał i schował się w innym miejscu, skutecznie zmniejszając moje szanse na celny strzał. Ciekawe, czy w pełnej wersji gry pojawi się możliwość zmiany pozycji naszych postaci (mam na myśli czołganie się i kucanie)?

Podczas mojej wędrówki przez pustkowia natknąłem się na sporą liczbę bandytów, ale oprócz nich spotkałem wielu groźnych przedstawicieli postapokaliptycznej fauny. Najfajniejszym z przeciwników okazał się niezbyt fotogeniczny ropuch, który swoim lepkim językiem potrafił z odległości kilku metrów zabrać broń z rąk moich strażników.

Nie obyło się bez zgrzytów w postaci niemożliwości zakończenia tury i konieczności wczytania wcześniejszego stanu zapisu. Problemy sprawia przemieszczanie postaci w czasie walki po różnego rodzaju kładkach. Raz przesuwając postać na moście, ta zbiegła z niego, przebiegła kilkanaście metrów i ustawiła się pod nim, przy okazji obrywając dwukrotnie od schowanych przeciwników, a wszystko to w ramach tych dwóch punktów akcji (sic!).

Wasteland 2 Wasteland 2

Miłośnicy pokojowych rozwiązań powinni wiedzieć, że niełatwo im będzie grać wygadaną postacią. Po pierwsze, aby podczas rozmów uzyskać dostęp do wszystkich dodatkowych opcji dialogowych, trzeba rozwijać aż trzy umiejętności: Hard Ass (twardziel - gdy chcemy kogoś postraszyć), Smart Ass (mądrala - gdy mamy zamiar używać logicznych argumentów), Kiss Ass (lizus - chyba nie trzeba tego tłumaczyć). Po drugie, aby te opcje się wyświetliły, należy rozmówcę zagaić postacią, która ma te zdolności wyuczone (o czym można niekiedy zapomnieć, mając pod opieką kilkuosobową drużynę) i z tego co zauważyłem, mamy tylko jedno podejście. Po trzecie, Wasteland bazuje na systemie słów kluczowych, dzięki czemu wpisując ręcznie dane słowo, możemy zadawać pytania napotkanym postaciom. Oczywiście ważniejsze słowa automatycznie pojawiają się do wyboru w czasie rozmów, ale na niektóre ze słów-kluczy trzeba będzie wpaść samemu (od tego może zależeć powodzenie niektórych zadań).

Wasteland 2 Wasteland 2

Muszę przyznać, że w końcu czuję się potraktowany jak poważnie myślący człowiek. Poza dziennikiem, w którym pojawiają się drobne adnotacje dotyczące aktywnych zadań, w grze próżno szukać wskazówek na temat questów, a te mogą być rozwiązane na wiele sposobów. Trzeba po prostu czytać i kombinować. Niekiedy liczy się też czas reakcji - trafiłem na przykład na tonącego chłopca, któremu trzeba było szybko pomóc, ale rozwiązanie sytuacji nie było takie oczywiste. Zanim się zorientowałem, co trzeba zrobić, dzieciak już zwiedzał dno jeziora. Wczytałem więc grę i pewny siebie, spróbowałem mu pomóc, ale niechcący go zabiłem... Dopiero za trzecim razem wpadłem na właściwy sposób. Moje poczynania znalazły odzwierciedlenie podczas rozmów z okolicznymi mieszkańcami. Krótko mówiąc, uznali mnie za bohatera. Co więcej, uratowanego chłopaka mogłem później zwerbować do drużyny, co także powodowało odmienne reakcje spotkanych osób.

Reaktywność świata gry, nie ogranicza się tylko i wyłącznie do pojedynczych lokacji. Rychło po ogarnięciu pierwszego obszaru i posmakowaniu ciężkiego kawałka chleba Strażnika Pustkowi, czekała mnie brzemienna w skutkach decyzja. Dwie różne miejscowości wzywają pomocy i z oczywistych względów można uratować tylko jedną z nich. Ten wybór oznacza w konsekwencji unicestwienie jednej z lokacji wraz z wszelkimi towarzyszącymi jej NPCami i questami. W praktyce wygląda to tak (mały spojler): gdy zdecydujemy się uratować AG Center, w międzyczasie będziemy otrzymywać coraz bardziej dramatyczne wołania o pomoc z Highpool. Po opanowaniu sytuacji w AG Center, w Highpool znajdziemy płonące zgliszcza budynków i sterty martwych ciał. O tak! Wasteland 2 będzie więc można przechodzić na wiele sposobów, a konkretne linie fabularne będą się od siebie znacząco różnić, co ma mieć także zauważalne rezultaty w świecie gry. W tym aspekcie najnowsze dzieło Briana Fargo bije zdecydowanie wszelkie Fallouty.

Wasteland 2 Wasteland 2

W Wasteland 2 nie brakuje humoru, o czym przekonałem się zaraz po ujrzeniu menu głównego. Sam podczas rozgrywki odkryłem także kilka zabawnych easter eggów. Świadomość, że twórcy poukrywali w grze tego typu smaczki, zachęca do odkrywania świata. Dzieło ekipy inXile Entertainment przywołuje do życia te same odczucia, które towarzyszyły mi niegdyś podczas grania w Fallouta. To ta sama stara, dobra szkoła i aż trudno uwierzyć, że przez tyle lat nie na rynku nie pojawił się godny jej przedstawiciel.

Pomimo tego, że testowałem mocno okrojoną i niedopracowaną wersję gry, to niekiedy trudno było mi się od niej oderwać. Mam nadzieję, że beta testy pomogą zoptymalizować grę (wiele osób narzeka na bardzo niską liczbę klatek na sekundę na wypasionych sprzętach) i wyeliminować liczne bugi. Jak na razie okazuje się, że Brian Fargo nie rzucał słów na wiatr, a niemała suma, którą zainwestowałem w grę, nie okazała się źle wydanymi pieniędzmi. Jestem przekonany, że Wasteland 2 dołączy do grona godnych polecenia, komputerowych RPGów i z niecierpliwością czekam na pełne wydanie gry.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

23 grudnia 2013
Egzamin z Trzynastego Schronu - WYNIKI - 1:02 - Squonk
Powieść z serii Uniwersum Metro 2033
113 pytań z wiedzy o Trzynasty Schronie i tematyki na nim poruszanej dla większości naszych czytelników okazało się zadaniem nie do przejścia. Frekwencja nie dopisała, ale przecież nikt nie mówi że ma być łatwo. Tym bardziej jeśli ktoś narzeka, że nie "nie robimy tego czy tamtego", albo że "robimy to czy tamto". Został zorganizowany konkurs z nagrodami na wypasie? Został. Trzeba było wziąć w nim udział i zmierzyć się z materią, o której krążą opinie, że "sama polityka a nic o Fallouatch", albo że "za dużo Falloutów a nic o polityce". Kto nie wziął, bo mu się nie chciało, ten... Ten oczywiście może nadal krytykować, choć Schronek wie co z jego opinią zostanie zrobione ;-)

No to kiedy ja już sobie ponarzekałem, to teraz wyniki. W pierwszym podejściu bezapelacyjnie zwycięzcą został zackass1, zdobywając 101 punktów.

W dogrywce starli się:
- Żurek zdobywając 82 punkty,
- V4ult zdobywając 42 punkty.

Oczywiście wszyscy zdali, bowiem "Emanacja tak chciała". Czy jakoś tak...

Nagrody w postaci bogatego zestawu Uniwersum Metro 2033, ufundowanego przez Wydawnictwo Insignis wędrują do Was panowie!

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

30 grudnia 2013
[Rok Schronu] Niegdysiejsza postapokalipsa - 18:52 - Jerzy
Miało być ambitnie. Coś o wzajemnych związkach i wpływach fantastyki i historii. Będzie. Kiedyś. Wiadomo jak jest. Na razie jeden z puzzli.

Keith Lowe Dziki kontynent
Masakry i bieda? Afryka dzika, i tyle. Efekciarskie zdjęcie z wycieczki do egzotycznych slumsów można wrzucić na fejsa albo inną tubę licząc na lajki i „łał” w komentarzach. Poorism - poszukiwanie wrażeń w dzielnicach nędzy przez wypasionych i zblazowanych Europejczyków - się ponoć rozwija. Umysłowa apokalipsa.

Świadomość, że całkiem niedawno - jakieś 70 lat temu - znajdowaliśmy się po drugiej stronie obiektywu w znacznie gorszej - dodajmy - sytuacji, została zatarta i skutecznie zmitologizowana. Nie istniały praktycznie żadne instytucje, granice ani rządy. Tak pieniądze, jak i cudze życie nie miały wartości. Dostęp do informacji i środków transportu (w przeciwieństwie do broni) był ograniczony i absolutnie przypadkowy. Tłumy miotających się, sfrustrowanych ludzi, uciekały skądś lub wracały do miejsc których już nie było. Prawo, moralność i własność były tylko słowami z zamierzchłej przeszłości. Prostytucja, gwałty i grabieże były normą. „Europa jest w stanie, jakiego żaden Amerykanin nie jest w stanie zrozumieć” donosił „New York Times” z 18 marca 1945 roku w tekście „Europe: The Dark Continent”.

Europejczykom się udało. Nie wszystkim od razu, nie wszystkim równie dobrze. Jednak autor nie zajmuje się europejskim „cudem” odbudowy. Interesuje go wcześniejszy okres, czas anarchii i chaosu tuż po wojnie, lata z grubsza rzecz biorąc 1944 – 1949. W wielu miejscach wojna zakończyła się wcześniej, a w innych trwała znacznie dłużej. Inercja; takiego konfliktu nie dało się wygasić z dnia na dzień.

Książka Lowa jest pierwszym syntetycznym opisem tego okresu opartym na szerokiej bazie różnorakich dokumentów i szczegółowych historycznych opracowaniach napisanych w wielu językach, z węgierskim włącznie. Wschód potraktowano poważnie, na równi z Zachodem. Polskie sprawy kilkakrotnie wysuwają się na pierwszy plan.

Jak opisać chaos? Autor proponuje prostą, pozornie oczywistą i bezalternatywną, trzyetapową strategię. Najpierw precyzyjny opis zniszczeń, czyli wieloaspektowy rachunek strat. Drugą część poświęca spontanicznemu odwetowi wraz z jego naturalną logiką, pojawiającymi się politycznymi celami i manipulacjami. Na koniec, w dwóch częściach, opisuje i analizuje oparte na odwecie zorganizowane czystki, represje i wojny domowe. Poszczególne rozdziały (w sumie 28) wiążą się ze sobą logicznie niby ogniwa jednego łańcucha.

Lowe - z konieczności - narzuca z góry własną logikę wywodu wraz z całkiem pojemną i sensowną siatką pojęciową. Chronologia jest zachowana ale opis i analiza mają charakter systematyczny, problemowy. W takim ujęciu kryje się ryzyko. Brakuje, na przykład, systematycznej analizy kulturowego aspektu konfliktów, niszczenia, zawłaszczania i przeinaczania pamięci, zacierania i fałszowania tożsamości, niszczenia symboli i dóbr konkurencyjnych kultur. Ta tematyka się pojawia tylko na marginesie, na przykład przy okazji „totalnego wypędzenia” Niemców z Ziem Odzyskanych. Ogniwo nie pasowało do koncepcji?

Nie ma się jednak powodu żeby czepiać się braków. Przyjęta porównawcza perspektywa zmienia optykę, prowokuje do ciekawych pytań, wpływa na rodzaj akceptowanych wyjaśnień. To co wydawało się wyjątkowe, okazuje się typowe (i odwrotnie). Metoda stanowi o oryginalności pracy. Warunkiem powodzenia jest wiarygodność danych liczbowych. Tu też jest problem, z którego zresztą autor doskonale zdaje sobie sprawę. Obiektywnie istniejące luki źródłowe, wielostronne i długotrwałe polityczne manipulacje oraz żywotność (zwłaszcza na Wschodzie) emocji, składają się na grząski grunt polityki historycznej. Lowe zgrabnie się po nim porusza, co nie znaczy, że jest w stanie uniknąć wszystkich zarzutów. Widoczne dążenie do obiektywności może nie wystarczyć. Prawda leży tam, gdzie leży. Niekoniecznie pośrodku.

Decyzję o zainwestowaniu czasu i pieniędzy może ułatwić próbka stylu rozumowania i rodzaju wyciąganych wniosków. Przy całej sympatii dla demokratycznego (ze sporą i dostrzeganą autorytarną domieszką) Zachodu, Lowe wykazuje symetryczność losu bohaterów ruchu oporu którzy znaleźli się na swoje nieszczęście po niewłaściwej stronie opadającej żelaznej kurtyny (grecka, komunistyczna partyzantka ELAS i polska AK). Zresztą bohaterowie, o ile nie doszli do władzy, wszędzie mieli ciężko. Za to kolaborantów, jeśli przetrwali krótki okres spontanicznej zemsty, traktowano z reguły łagodniej. Różnice pomiędzy krajami były olbrzymie, już po uwzględnieniu dysproporcji ludnościowych liczba ofiar mogła się różnić nawet dwudziestokrotnie. Najbardziej konsekwentnie i masowo prześladowano kolaborujące „horyzontalnie” kobiety oraz dzieci urodzone ze związków z okupantami. Interpretacje tych (i wielu innych) konkluzji bywają nader interesujące.

Gratulacje dla wydawnictwa i tłumacza. Książka jest bardzo porządnie wydana, z kilkunastoma mapkami i ze staranie dobranymi zdjęciami na dwóch wkładkach. Obszerny wykaz źródeł liczy sobie 18 stron, a przypisy 45. Staranną edycję uzupełnia dziesięciostronicowy indeks. Narracja jest przejrzysta i atrakcyjna, jeśli przy takim temacie wypada użyć tego typu sformułowań. W sumie; dla zainteresowanych, ale oni raczej nie będą zawiedzeni.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

31 grudnia 2013
Premiera w klimatach: 'Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia' - 11:48 - Veron
Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia
Jedna z myśli, jakie naszły mnie w trakcie i po seansie drugiej części "Igrzysk śmierci", była taka, że aktorzy biorący udział w ekranizacjach prozy Suzanne Collins mają cholernie dużo szczęścia. Z wszystkich najbardziej poczytnych serii młodzieżowej literatury ostatnich lat cykl Collins chyba jako jedyny prezentuje coś bardziej ambitnego od mdłego w swym konserwatyzmie, quasi-krwiopijczego love story czy epickich zmagań z czarnoksięskim świrem w kiecce, będącym połączeniem gada, Hitlera i Vadera. I to z powodzeniem. Takimi też są jak na razie jego filmowe adaptacje i raczej nie zanosi się na zmianę sytuacji. Zaś Jennifer Lawrence i spółka nie dość, że mogą spać spokojnie otuleni pokaźnymi sumami na kontach, to jeszcze mieć poczucie, że biorą udział w czymś wartościowym.

Pierwsza odsłona dramatycznych przygód Katniss Everdeen i Peety Mellarka dobrze oddała ducha literackiego pierwowzoru. Zręcznie osadzona w survivalowym entourage'u satyra na bliską obecnej, medialną rzeczywistość i jej niedwuznaczne powiązania ze światem polityki została wepchnięta w ramy kina wcale nie popcornowego - przekornego, wizualnie wymagającego, inteligentnie zmontowanego. "Igrzyska śmierci" były blockbusterem wybitnym. I takimże jest "W pierścieniu ognia".

Podobnie jak prequel, film Francisa Lawrence'a, zastępującego w fotelu reżysera Gary'ego Rossa, jest nad wyraz wierny bazowej powieści. Podczas Tournee Zwycięzców Katniss i Peeta stają się świadkami rodzącej się rewolucji. W kolejnych Dystryktach wybuchają powstania, zapoczątkowane ich buntowniczym aktem w finale Głodowych Igrzysk sprzed kilku miesięcy. Obsesja prezydenta Snowa na punkcie dziewczyny rośnie. Wraz z nowym organizatorem Igrzysk przygotowuje dla niej - i nie tylko zresztą - nie lada niespodziankę.

Lawrence ma doświadczenie w przenoszeniu na ekran papierowych wersji popularnych utworów. "Constantine'a", "Jestem legendą" i "Wodę dla słoni" łączy jednak pewna ubogość szczegółu w stosunku do ich książkowych oryginałów. Pod tym względem "W pierścieniu ognia" jest w portfolio urodzonego w Wiedniu amerykańskiego filmowca najlepszym osiągnięciem. Lawrence mimo wyraźnych cięć w opowieści, oddaje przesłanie książki Collins. Przypatruje się sensowi rebelii równie wnikliwie i ma podobny pogląd - bunt jest spontaniczny jedynie na pozór. Tak samo ważne jak przewodzenie - zwłaszcza ideowe - jest przygotowanie całego zaplecza, by rebelia miała szansę przetrwać. W pierwszym odwiedzanym dystrykcie Katniss i Peeta porywem serca improwizują swoje przemowy. Krwawa egzekucja na manifestującym poparcie doń staruszku zmusza ich jednak do skupienia się na starannie przygotowanych agitkach. Stopniowo uświadamiają sobie meritum rewolty.

W świecie poddanym kontrolowanej medialnej nagonce kamery CCTV częściej można dostrzec niż najedzonego i ubranego trochę tylko lepiej niż w gałgan obywatela. Kapitol rysuje się na tle pozostałych części Panem jak nowy Babilon, w którym na wystawnych bankietach zażywa się substancje powodujące wymioty, po to by opróżnić żołądek przed kolejnym obżarstwem. Nic w dystopijnym świecie nie pozostaje dziełem przypadku. Analogicznie rzecz się ma z drogą narracji, którą obrał Lawrence - metodyczną, przemyślaną, trzymaną w ryzach konsekwentności. Ale i bardziej kompromisową niż ta, którą zaprezentował Gary Ross w prequelu. Przez "W pierścieniu ognia" sunie się tak gładko jak futurystyczny pociąg przemierza postapokaliptyczną Amerykę. Ross literacką niegrzeczność przełożył na sposób opowiadania. Lawrence pozostawił ją na poziomie fabuły.

Podług tytułu kwintesencję filmu stanowią ponownie Głodowe Igrzyska, będące konglomeratem kulturowych motywów kultywowanych na przestrzeni wieków - od greckiej mitologii, przez antyczne walki gladiatorów po na wskroś współczesne reality show. Opatrzone nie mniejszą niż w pierwszej części brutalnością, stają się raz jeszcze wyborowo przygotowanym technicznie tłem dla niebanalnych rozwiązań fabularnych i narracyjnych oraz stosownego aktorstwa. Jennifer Lawrence, jakby nie patrzeć laureatka Oscara, przykuwa uwagę obyciem i nieskrępowaniem, ale przede wszystkim dojrzałą samokontrolą. Scena, w której rozpacza nad porażonym prądem Peetą jest pod każdym względem znakomita, lecz właśnie dzięki umiejętnościom młodej aktorki przenika na wyższą półkę.

A jednak to po Philipie Seymourze Hoffmanie spodziewałem się najwięcej. Lecz, o dziwo, ten mistrz metamorfozy po prostu nie ma czego tutaj zagrać. Może gdyby Lawrence częściej zaglądał za kulisy, jak czynił to Ross, gwiazda "Capote" mogłaby pokazać więcej z fenomenalnego wachlarzu możliwości. A tak Hoffman pozostaje w cieniu nie tylko Jennifer, ale i szeregu pozostałych barwnych postaci granych m.in. przez Harrelsona, Kravitza oraz nowych-starych trybutów - Sama Claflina, Jenę Malone czy Jeffreya Wrighta.

Niemniej "W pierścieniu ognia" to nie tylko P.S., toteż film Francisa Lawrence'a stanowi summa summarum smakowity aperitif przed złożoną z dwóch filmowych dań ucztą w "Kosogłosie". I mam osobliwe przeczucie, że ten typowy już w dzisiejszym kinie, ambiwalentnie skrajny zabieg nie wyjdzie filmowej adaptacji prozy Suzanne Collins na szkodę.

Moja ocena: 7/10
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<<Niusy

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer