<<Niusy
01 listopada 2013
Fallout Corner ma już 12 wiosen - 20:33 - Uqahs
Szykujcie szampany Piccolo albo Nuka Colę, bowiem nasz zaprzyjaźniony od wielu lat Fallout Corner kończy dzisiaj 12 lat! Ten niewiele młodszy od Trzynastego Schronu serwis, skupiony przede wszystkim na serii Fallout, trzyma się mocno dysków serwerów. To w dużej mierze zasługa wytrwałego Deat(c)hClawa popularnie zwanego przez nas Szponem.

Całej ekipie FC życzymy wszystkiego najlepszego! Przy takiej okazji warto też zapoznać się z historią serwisu. W dowód przyjaźni Cornerowo-Schronowej przypominamy ten piękny obrazek:

FC i 13S

Źródło: Fallout Corner

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

OBCY W SWOIM KRAJU. Konkurs literacki Schronu i Szortalu. Napisz szorta „w klimatach” i wygraj nagrody! - 23:19 - Cichutki Spec

OBCY W SWOIM KRAJU

Gdy rzeczywistość stanie na głowie, przestaniesz być sobą.
Świat po zagładzie to świat obcy.
Nie ta sama już ziemia, która cię zrodziła…


Czy po zagładzie Twojego kawałka ziemi przynależysz gdziekolwiek? Czy liczą się korzenie, z których wyrosłeś, tradycja, wspólne dobro? A może rozpad wszystkiego, co znałeś, to furtka do absolutnej wolności?

Weź udział w dwuportalowym konkursie literackim „OBCY W SWOIM KRAJU”! Stwórz krótką formę literacką o życiu w postapokaliptycznej Polsce i wygraj ciekawe nagrody książkowe. Szczegółowy regulamin konkursu znajdziesz pod linkiem:

OBCY W SWOIM KRAJU: REGULAMIN KONKURSU

Organizatorami konkursu są: SZORTAL & TRZYNASTY SCHRON

Na prace czekamy do 27.11.2013 r. Zapraszamy do udziału! Wszelkie pytania związane z konkursem prosimy kierować pod adres: konkurs@szortal.com.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

03 listopada 2013
Arkadia: raj w środku piekła - konkurs literacki - ogłoszenie wyników! - 14:49 - Cichutki Spec
Obrazek do newsa Trzynasty Schron poleca: Książka w klimatach - 'Arkadia' Iwony Michałowskiej
Czekali, czekali, czekali... czekali z cierpliwością Wybrańca, który wypatrywał dogodnego momentu na przyłożenie Enklawie. Wreszcie (lepiej późno niż wcale, c'nie?) doczekali się - wrześniowy konkurs arkadyjski ma swoich zwycięzców. Są nimi...

[PRZEŁADUJ]

... fmshelby (autor tekstu, zatytułowanego domyślnie jako Arkadia) oraz Wujek (autor Dobrego systemu)!

Gratulujemy!

Prace, które wybraliśmy, wyraźnie odnosiły się do motywu konkursowego oraz wyróżniały pewną oryginalnością na tle sztandarowych motywów postapokaliptycznych. Zostaną zredagowane i zamieszczone w Schronowej bazie tekstów. Teraz prosimy szczęśliwców o przesłanie danych adresowych do wysyłki nagród (na mail konkursowy lub redaktora odpowiedzialnego: specynka[schronek]trzynasty-schron.net, ewentualnie przez prywatną wiadomość na forum).

Wszystkim uczestnikom dziękujemy za udział w konkursie i zapraszamy do próbowania sił w innych konkursach Trzynastego Schronu.

Niech Wasza woda nie świeci nocą!*

*czy jak to tam było :p

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

04 listopada 2013
Ślepa plama - powieść w klimatach Stalkera wyjdzie 8 listopada - 17:05 - Gość 13S
Ślepa plama
Priviet!

Korespondent Żurek uprzejmie donosi, iż 8 listopada będzie miała miejsce premiera książki "Ślepa Plama" Wiktora Noczkina, przełożona z rosyjskiego na język polski przez Michała "Meesha" Gołkowskiego. Fabuła książki umiejscowiona jest w klimatach S.T.A.L.K.E.R.a, więc mamy tu do czynienia z literaturą postapszą. Opowiada ona o "Ślepym" - stalkerze, który został przewodnikiem wybitnego uczonego Dietricha van de Meera, by wspólnie zbadać tajemniczą sprawę nagłych zniknięć stalkerów.

"Ślepa plama" wchodzi w skład niedawno rozpoczętego przez Fabrykę Słów cyklu książek Fabryczna Zona.

Newsa podrzucił Zurek, wrzucił Uqahs.

Źródło: Fabryczna Zona

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Confederate Express - oldschoolowy, zombiakowy RPG - 19:35 - Uqahs
Confedrate Express
Przykład polskiego Zombie Drivera pokazał, że aby odnieść sukces na polu elektronicznej rozrywki wystarczy dorwać poczciwego przedstawiciela jakiegoś zawodu i kazać mu pracować podczas zombie-apokalipsy. Rola dzielnego taksówkarza ochoczo mielącego umarlaków pod kołami przypadła do gustu wielu graczom.

W podobną nutę uderza malutkie (bo dwuosobowe) studio Kilobite ze swoim flagowym tytułem Confedrate Express, który właśnie zbiera pieniądze na Kickstarterze. Twórcy wzięli na warsztat niełatwą pracę kuriera, rozwożącego przesyłki pomimo utrudniających życie zombiaków. A wszystko przez pewien czip (water chip?), który po wszczepieniu w ciało delikwenta utrzymywał idealny stan jego zdrowia. Jak wiadomo, każdy lek ma skutki uboczne, a w tym wypadku było to ciągłe działanie czipa nawet po śmierci jego użytkownika...

Autorzy swoją grę określają dość długawym terminem: "drużynowo-strategiczno-taktyczny RPG". Główne zadaniem gracza to oczywiście dostarczanie różnorodnych przesyłek (jedne będą lekkie, inne ciężkie albo bardzo wrażliwe na uszkodzenia) i odpieranie ataków zombie. Przed każdą misją gracz dobiera drużynę z postaci posiadających różne zestawy umiejętności, pozwalające im np. wskrzeszać towarzyszy czy podkładać domowej ładunki wybuchowe. Pomyślne pokonywanie kolejnych poziomów skutkować będzie możliwością rozwoju tych zdolności i dostępem do lepszych kompanów i mocniejszego arsenału (warto wspomnieć, że bronie mają posiadać liczne modyfikacje zmieniające ich właściwości, np. tłumiki, lunety, dodatkowe magazynki).


Tak bogaty arsenał stanowi obronę nie tylko przeciwko zombiakom, ale też bardziej wymagającym przeciwnikom, jak choćby rebeliantom, żołnierzom konfederacji czy śmiercionośnym robotom. I żeby jeszcze podkręcić poziom trudności, gracz będzie miał tylko jedno życie, a jego utrata ma skutkować rozpoczynaniem gry od nowa. Ta ma nie nudzić, bo twórcy obiecują losowo generowany, otwarty świat, dający swobodę wyboru ścieżki, którą podążamy. Niekiedy zboczenie z trasy, aby zdobyć lepszą broń lub przedmioty może okazać się bardziej opłacalne niż podążanie najkrótszą drogą.

Warto zauważyć, że Confederate Express posiada staromodną dwuwymiarową grafikę ukazaną w rzucie izometrycznym, ale wykorzystującą ciekawe efekty świetlne. Dodając do tego podatne na zniszczenia otoczenie, otrzymujemy miodnie wyglądającą grę. Jej ostateczny kształt nie jest jeszcze przesądzony, gdyż zbiórka funduszy nadal trwa. Większy budżet to kolejne ciekawe "ficzery" - już teraz wiadomo, że nie zabraknie pojazdów. Ekipa twórców zebrała właśnie 25 tysięcy dolarów, a do końca akcji pozostało jeszcze 16 dni.

Platformą docelową jest pecet, a głównym kanałem dystrybucji będzie Steam.

Źródło: Kickstarter - Confederate Express

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

08 listopada 2013
Wasteland z odświeżoną fasadą już 12 listopada - 18:50 - Uqahs
Wasteland
InXile Entertainment w osobie Briana Fargo ogłosił, że reedycja Wasteland czeka na zatwierdzenie przez platformę Steam, a GOG.com już ustaliło datę wydania na 12 listopada.

Odświeżona wersja gry została została z konieczności przystosowana do obecnych komputerów, wszak od jej premiery minęło już ćwierć wieku. Lista ulepszeń pierwszej odsłony przygód Strażników Pustkowi jest całkiem imponująca. Do gry dołączono ścieżkę dźwiękową autorstwa Marka Morgana, połączono w całość teksty z instrukcji i wprowadzono możliwość zapisywania stanu rozgrywki, zwiększono rozdzielczość portretów postaci, a nawet nagrano kwestie mówione dla paragrafów. Co ważne, poprawione portrety i nagrane kwestie będzie można swobodnie włączać i wyłączać, co powinno zadowolić sentymentalnych graczy.

Wasteland - The Classic Original w pierwszej kolejności otrzymają wszyscy, którzy wsparli finansowo Wasteland 2 lub nową odsłonę Tormenta. Pozostali muszą przygotować kilka dolarów - cena na GOGu to 5,99$. Nie zapomniano o posiadaczach komputerów sygnowanych logiem z nadgryzionym jabłkiem, oni także będą mogli spróbować swych sił na postapokaliptycznych Pustkowiach.

Aktualizacja: Gra na Steamie wystartuje także 12 listopada w cenie 5,99$. A "backerzy" już teraz mogą pobrać grę za darmo poprzez Ranger Center.

Źródło: Wasteland 2 - blog, GOG.com

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Beta Wasteland 2 coraz bliżej - 19:55 - Uqahs
Wasteland
Panowie w inXile Entertainment coraz bardziej pobudzają apetyt wszystkich graczy oczekujących na betę Wasteland 2. A ta jest już niemal gotowa. Twórcy nie chcą jednak wypuścić czegoś niesatysfakcjonującego zarówno graczy, jak i ich samych. Poprzeczka stoi wysoko: wszystkie systemy gry mają działać w zadowalający sposób tak, aby wersja testowa stanowiła wartościowy poligon doświadczalny przed ostatecznym wydaniem gry.

Według głównego projektanta Wasteland 2, Chrisa Keenana, demo ma zapewnić przynajmniej 6 godzin rozgrywki. Nie wiadomo, kiedy gracze dostaną je w swoje ręce. Oprócz dopieszczania bety testowane są także mechanizmy elektronicznej dystrybucji przy pomocy Steama.

Brian Fargo liczy na duży odzew od graczy, dlatego na forum oficjalnym Wasteland 2 trwa reorganizacja, aby sprostać temu zadaniu. Ponadto w przygotowaniu jest specjalna strona do zgłaszania wykrytych błędów. Uruchomiono także nowy kanał twitterowy, którego zadaniem ma być informowanie o wszelkich zmianach dotyczących wersji beta. Trzynasty Schron nie jest gorszy i wszelkie nowiny związane z Wasteland 2 znajdziecie także na prowadzonym przez moją skromną osobę kanale PAGAMES.

Źródło: Wasteland 2 - blog
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

11 listopada 2013
Psychopatologia apokalipsy - 11:15 - Jerzy
Niezbędnik Inteligenta
Obowiązująca linia; odchylenie zabawowo-zombiastyczne, nie zachęca do prezentowania na SG poważniejszych publikacji. Co z tego jednak, że mainstream, opatrzony dodatkowo zniechęcającym, paternalistycznym nadtytułem, skoro teksty się bronią? Redakcja Polityki w najnowszym Niezbędniku Inteligenta straszy na poważnie (darmowe drinki się kończą - pisze we wstępie redaktor naczelny Jerzy Baczyński) ale bez przesady i z pewną nadzieją jednak.

Zasadnicza część publikacji to Katalog plag; od klimatu (temat przewodni), przez gospodarcze i energetyczne, aż po demograficzne i surowcowe problemy. Konkretne informacje, różne punkty widzenia, ze szczególnym uwzględnieniem polskiego węgla w kontekście szczytu klimatycznego.

Z trzech dobrych tekstów o Prorokach apokalipsy najbardziej interesujący wydał mi się artykuł Marcina Ryszkiewicza "Zemsta Gai", o Jamesie Lovelocku i reinterpretacjach jego teorii. Ekologia i ekooszołomstwo, konwencje, konferencje i konsensy - kilka artykułów w rozdziale: Rozwiązania dobre i złe. Szału nie ma, ale poziom trzymają.

Z ostatniego rozdziału omawianej publikacji ukradłem tytuł. Powinienem, choćby z wdzięczności, nie mówiąc o dążeniu do bycia na bazie i po linii (o schronową politykę się rozchodzi) omówić to dokładniej. W rozwinięciu - ramach serwitutu - cztery tytuły.

"Bliskość, sens i płyn Lugola" - Joanna Cieślak w rozmowie z prof. Bogdanem Wojciszke o tym dlaczego zagrożenia ekscytują. O ludzkich potrzebach, możliwościach sterowania paniką i autorytaryzmie. Nawiązując do Hobbesa, Edwin Bendyk w "Polityce strachu" o Lewiatanie 2.0 i postępującej infantylizacji społeczeństwa. "Handlarze niepewnością, uczciwi brokerzy" - Edwin Bendyk i Marcin Rotkiewicz o motywowanych ambicjonalnie, politycznie i biznesowo manipulacjach naukową wiedzą. "Przeżuwanie tragedii" - cytując Witolda Pawłowskiego - "Okazuje się, że koniec świata nie jest widowiskiem interesującym" - Bartek Chaciński analizuje popularność motywów postapokaliptycznych (ze szczególnym uwzględnieniem zombie) w popkulturze. Konfrontacja artystycznych kreacji (głównie filmowych) z rzeczywistością. Dwugłowych przeżuwaczy z segmentowym żołądkiem brak.

W sumie; polecam zainteresowanym - 99 stron; 16,99 zł.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Polecamy 'Oblężenie' Rhiannon Frater - ostatni tom trylogii 'Zmierzch świata żywych' - 17:43 - Veron
Rhiannon Frater, 'Oblężenie'
Początkowe dwie części trylogii "Zmierzch świata żywych" - "Pierwsze dni" oraz "Konfrontacja" - okazały się fajną, niezobowiązującą lekturą z gatunku zombie apocalypse. "Oblężenie", zwieńczenie serii, zapowiada się co najmniej równie ciekawie.

Epidemia zombie obraca cywilizację w gruzy. W Teksasie grupa rozbitków znajduje niepewne schronienie w małym miasteczku. Broniąc swojego fortu, muszą stawiać czoło nie tylko hordom umarłych, ale też atakom uzbrojonych bandytów.

Katie godzi się w końcu ze śmiercią swojej żony. Poślubia Travisa, którego tymczasem mieszkańcy fortu obwołują burmistrzem, i zachodzi z nim w ciążę. Jenni, jej pasierb Jason i Juan – prawa ręka Travisa – tworzą szczęśliwą rodzinę, mimo że Jenni cierpi na zespół stresu pourazowego. Obie kobiety są nieustraszonymi pogromczyniami żywych trupów.

W Oblężeniu mieszkańcy Ashley Oaks ze zdumieniem dowiadują się, że wiceprezydent kraju ocalał i dowodzi resztkami armii Stanów Zjednoczonych. Niedobitki rządu USA mają specjalne plany wobec grupy zdeterminowanych rozbitków...


Książka dostępna w księgarniach nakładem wydawnictwa Vesper. Trzynasty Schron poleca "Oblężenie" Rhiannon Frater!
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

12 listopada 2013
Polecamy: Manel Loureiro, 'Apokalipsa Z. Mroczne dni (tom 2)' - 16:13 - Veron
Manel Loureiro, 'Apokalipsa Z. Mroczne dni
Polecanek ciąg dalszy.

Książka "Apokalipsa Z. Początek końca" Manela Loureiro była ciekawą wariacją na temat zombiaków. Czy drugi tom planowanej serii o podtytule "Mroczne dni" okaże się równie interesujący?

Cywilizacja już nie istnieje. Nie ma Internetu. Ani telewizji. Ani telefonów komórkowych. Nie ma biur. Ani szkół. Ani supermarketów. Już prawie nie ma żywych ludzi, do których mógłbyś się odezwać. Nie pozostało nic, co przypominałoby ci, że jesteś człowiekiem.

Ocalonym z apokalipsy udaje się dotrzeć na Wyspy Kanaryjskie, jedno z ostatnich miejsc na ziemi, gdzie można nie obawiać się Nieumarłych. Trafiają jednak do społeczności rządzonej przez wojskowych i pogrążonej w wojnie domowej. Wkrótce muszą podjąć się niemal samobójczej misji. Opuszczają bezpieczne schronienie i powracają do niewyobrażalnego piekła - postapokaliptycznego Madrytu, pełnego agresywnych żywych trupów. Ich odwaga ponownie zostanie wystawiona na próbę. Nie wyobrażają sobie, że najgorsze jeszcze przed nimi.

Apokalipsa już się dokonała. Pozostał jedyny cel: przeżyć!


Książka dostępna w księgarniach nakładem wydawnictwa MUZA SA. Trzynasty Schron poleca "Apokalipsę Z. Mroczne dni" Manela Loureiro!
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

13 listopada 2013
Ocalić małe kotki w 'Żywych trupach' - 14:25 - Squonk
Obrazek do newsa Ocalić małe kotki w 'Żywych trupach'
Sprawa jest poważna. I to nawet bardzo!

Dwie małe dziewczynki z Polski - Nina i Mangusta - postanowiły zrobić bardzo piękną i chwalebną rzecz na odcinku troski o dobro zwierząt, przy okazji sprawiając by świat - ten świat - stał się jeszcze lepszym. Jeszcze lepszym, bo w końcu lepszy już jest. Utworzyły petycję do producenta serialu "The Walking Dead" ("Żywe trupy") - AMC Networks Inc. - aby w jednym z odcinków Daryl Dixon - serialowy bedes mofo - uratował małe kotki.

Sprawa jest poważna, bowiem w postapokaliptycznym świecie opanowanym przez hordy dziki zombie, małym kotkom mogą grozić wszelkiej maści zagrożenia. Nie tylko zombie. Na biedne i bezbronne kocięta mogą czyhać głodni ludzie, ogień czy inne zagrożenia. Jednym słowem pole do wykazania zdolności ratowniczych jest ogromne.

To jak, pomożecie? No, pomożecie!

We Want Daryl Dixon to save kittens in an episode of TWD - link do petycji.

A w rozszerzeniu newsa propagandowy art motywujący do działań.



Podgląd newsa | Skomentuj newsa

14 listopada 2013
Ruja i poróbstwo - 18:56 - Jerzy
Obrazek do newsa Ocalić małe kotki w 'Żywych trupach'
Niecała (jeszcze) prawda o 13S, czyli powód dla których na schronowym profilu Mordziaka (i nie tylko jak się okazuje) tak wiele zwierzaków (ze szczególnym uwzględnieniem kotków) się pojawia. Wiadomym dowodem prawdziwości poniższego wywodu może być ochocze propagowanie podejrzanej inicjatywy.

To infekcja. Zwyczajna infekcja. O nią się rozchodzi. Myszy zakażone toksoplazmozą przestają bać się kotów. Manipulując mózgiem ofiary pierwotniak kontynuuje cykl rozwojowy. Mysz musi być zjedzona. Od kotka mogą zarazić się ludzie. I dobrze. Znaczy; zgodnie z redaktorską intencją. Ludzkim mózgiem ten podstępny pierwotniak też potrafi manipulować. Niech sobie kobity kotki kupią. Albo jeszcze lepiej przygarną zarażonego dachowca. Śmielsze będą. Maczyzm wyłazi. I redaktorskie marzenia. Daryl Dixon kotków nie poczebuje.

Tylko jak się to ma do legendarnej prawie niechęci redaktorów do kontaktów w rilu? Badania w toku.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

17 listopada 2013
Odliczanie do Fallouta 4? - 10:46 - Wrathu
Fallout 4?
W sieci pojawiła się tajemnicza strona o adresie thesurvivor2299.com. Jedyne, co się na niej znajduje to logo firmy Vault-Tec, tajemnicze odliczanie, które ma się skończyć 11 grudnia i towarzyszące temu pikanie. Czy Bethesda rozpoczęła kampanię wirusową i zamierza zaprezentować publicznie zapowiedź 7 grudnia na Spike Video Game Awards? Zdania są podzielone.

The Survivor (Ocalony) - być może nowe określenie następcy Przybysza z Krypty, Dziecka Przeznaczenia, Samotnego Wędrowca i Kuriera, czcionka Monofont używana w interfejsie Fallouta 3, nazwy bardzo prawdopodobnych miast i lokacji (np. Connecticut czy Fall River na południe od Bostonu, który już od dawna jest określany jako pewniak jako miejsce akcji F4), ukryte w plikach graficznych i dźwiękowych, pikanie z zakodowanymi liczbami 12-22-13 alfabecie Morse'a, sugerującymi kolejną datę, Erik Todd Dellums (ThreeDog) zamieszczający kolejne podsycające ciekawość tweety, a nawet piosenkę Franka Sinatry "Where or when" z tagiem #ThreeDog i pytający, czy jesteśmy gotowi walczyć w słusznej sprawie (Ready to fight the good fight? I know I am)... Poszlak jest wiele, tak jak i głosów za tym, że jest to po prostu fałszywka. IP należało do polskiej (!) firmy hostingowej, użycie polskich słów w kodzie strony (np. kkc-dni, kkc-dni-text), strona używa europejskiego standardu zapisywania dat (zamiast amerykańskiego)... Może się więc okazać, że to wszystko jest po prostu sprytnie przygotowanym żartem...

Ale co, jeśli tak nie jest?

Więcej:
Zbiór informacji o stronie na fallout.gamepedia.com
PPE.pl - Fallout 4 nadchodzi? Rozpoczęło się odliczanie
Gry-online.pl - Fallout 4 nadchodzi? Pojawiło się sporo nowych plotek

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

20 listopada 2013
Konkurs DEADLINE! - 11:31 - Veron
Przegląd Końca Świata. Deadline
Z wielką radością, bo i książka wielka, zapraszam wszystkich do udziału w konkursie, w którym do wygrania powieść Miry Grant, "Przegląd Końca Świata. Deadline". Książka ta, przypominam, uzyskała patronat medialny Trzynastego Schronu.

Konkurs nietrudny, dość elastyczny, tak więc nic tylko brać udział i wygrywać!

Więcej szczegółów na stronie konkursu. Powodzenia!
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

21 listopada 2013
Recenzja 'Oblężenia' Rhiannon Frater - 11:37 - Veron
Rhiannon Frater, 'Oblężenie'
"Oblężenie" jest dobrym, trzymającym równy poziom całej trylogii zwieńczeniem serii Rhiannon Frater. Jest to literatura bez pretensji do oryginalności, mocno osadzona w konwencji i potrafiąca dostarczyć sporo frajdy wielbicielom utworów o tematyce zombie. Jako finał jest też - zgodnie z oczekiwaniami - pod każdym względem "do potęgi".

Od samego początku sporo się dzieje. Mieszkańcy fortu - na czele z ciężarną Katie, jej mężem i jednocześnie przywódcą fortu Travisem oraz Jenni, która w końcu odnalazła życiowy spokój z Juanem - próbują odbudować dawną społeczność. Rzecz jasna co chwila pojawiają się zagrożenia, skutecznie utrudniające im chwalebne czyny - wciąż aktywne hordy zombie, ale nie tylko. Okazuje się, że wciąż działa resztka dawnego rządu USA, który uzurpuje sobie prawo do fortu i chce nim zawładnąć. Także coraz więcej podziałów zarysowuje się w samej społeczności Ashley Oaks. Odradzanie się feniksa jest bolesne, popiół jest sypki. Ale nasi bohaterowie mają solidne spoiwo - solidarność.

Pozwólcie, że nie będę już szczegółowo rozpisywał się o kolejnych elementach powieści Amerykanki. "Oblężenie" zawiera bowiem wszystkie atuty "Pierwszych dni" i "Konfrontacji" (przede wszystkim ciekawych bohaterów i wciągającą akcję). Niedociągnięcia też (zwłaszcza aż za bardzo znaczącą rolę elementów fantasy), ale w ogólnym rozrachunku nie są one nazbyt uciążliwe podczas lektury. Chciałbym zwrócić uwagę na jeden, najbardziej istotny moim zdaniem aspekt. Otóż z fabuły, zwrotów akcji, portretów postaci i w ogóle - nazwijmy to - socjologicznego wydźwięku wszystkich powieści Frater, oprócz kwestii czysto uniwersalnych przebija jeszcze jedno. Amerykańskość. Tak soczysta i pełna jak... hm... na przykład w filmach Olivera Stone'a. Co ważne jednak, ckliwość i patos nie przeszkadzają. Czytelnik prześlizguje się nad nimi, czerpiąc przyjemność z nieskażonego szczególną głębią, niezłego horroru. Uważam to za największą wartość książek z cyklu "Zmierzch świata żywych".

Rhiannon Frater sprawiało wyraźną radość opisywanie postapokaliptycznej rzeczywistości i serwowanie potężnej dawki gore. I naprawdę dobrze jej to wyszło. Seria "Zmierzch świata żywych" czerpie z klasyki gatunku zombie apocalypse pełnymi garściami, przez to obcowanie z nią jest jak wyjście ze znajomymi na piwo. Ja dobrze bawiłem się przy powieściach Frater i zachęcam do sięgnięcia po nie.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Multiplayer w Fallout 3 - 14:11 - Pilarious
W czasie, gdy Wrathu szuka plotek o następnej odsłonie Fallouta (od Beztesty), ja natrafiłem na moda dodającego możliwość gry przez sieć do Fallouta 3. Co prawda jest jeszcze w fazie wczesnego pre-alpha, ale można już go pobrać i przetestować.

Bardzo zainteresowanych odsyłam tutaj.

A mniej zainteresowanych zachęcam do rozszerzenia tego newsa i obejrzenia filmu pokazującego jak to wygląda w praktyce (w testowej wersji pre-alpha).



Podgląd newsa | Skomentuj newsa

22 listopada 2013
Premiera w klimatach: 'Gra Endera' - 11:24 - Veron
Gra Endera
"Gra Endera" to świętość dla grona bez mała fanatycznych wielbicieli powieści Orsona Scotta Carda. Nie wdając się w szczegóły trzeba uczciwie przyznać, że książka istotnie jest wielka. I możliwa do zekranizowania. Dlatego prawdę powiedziawszy trochę dziwiło mnie, że nikt nie podejmuje się przeniesienia jej na srebrny ekran. Dziwiło i z upływem czasu niepokoiło. Obserwując bowiem sposób tworzenia współczesnych filmów science fiction, obawiałem się, że efektowność przesłoni głęboki sens literackiego pierwowzoru. I poniekąd moje obawy zyskały uzasadnienie.

Z drugiej strony, po obejrzeniu "Gry Endera" w reżyserii Gavina Hooda, naszła mnie myśl, że książka Carda mogła zostać obecnie zekranizowana tylko w taki sposób, w jaki uczynił to twórca... "W pustyni i w puszczy" (rzecz jasna wersji sprzed dwunastu lat, taka ciekawostka!). Bo summa summarum film Hooda wcale nie jest zły. Mając jednak za podstawę tak wybitne literackie dzieło, reżyser musiał liczyć się z nieustanną komparacją. A ta, jak można było się spodziewać, nie wypada dla niego zbyt korzystnie.

"Gra Endera" to pełne napięcia, poprowadzone w zawrotnym, "trailerowym" tempie widowisko. Prawie nie ma tu chwili oddechu, akcja nie zwalnia nawet na moment. I pod tym względem ogląda się film Hooda dobrze. Do plusów zaliczyć trzeba także oprawę audiowizualną, choć zdjęcia w przestrzeniach szkoły bojowej, a później kosmosu w porównaniu z niedawną "Grawitacją" Aflonso Cuarona wypadają dość blado. Brak im trochę rozmachu, "epickiego oddechu". Jakby Hood za wszelką cenę chciał nadać intymności swojemu filmowi - na wzór Carda, któremu udało się to fenomenalnie na kartach powieści. Niestety wpadł przez to w pułapkę. "Gra Endera" jest jakby zakleszczona między widowiskowością, do której ciągnie, a swoistą kameralnością, w jaką chciał ją pchnąć Hood.

Możliwe, że reżyser w ten sposób pragnął skupić się na tytułowym bohaterze - jego motywacjach, emocjach, źródłach talentu, przyczynach tkwiącej w nim przemocy. Szybkie tempo filmu skutecznie to jednak uniemożliwia. Fabuła pędzi, a portretowanie Endera rozmywa się. W efekcie wszystko to, co się z nim dzieje - sny, gra fantasy, awanse, relacja z rodzeństwem (Peter, jedna z najważniejszych osób w życiu Endera, praktycznie nie istnieje w filmie), odnoszenie do Robali czy pułkownika Graffa (także ten ostatni to mocno uproszczony i niedopracowany wątek) - jest nieumotywowane. A przez to nie przekonuje. Szkoda, bo Hoodowi udało się całkiem zgrabnie wydobyć z powieści główną linię fabularną i dość wiernie oddać ją w scenariuszu.

Trzeba go jednak pochwalić za świetne poprowadzenie młodego Asy Butterfielda (który błysnął już w wojennym "Chłopcu w pasiastej piżamie" i oscarowym "Hugonie i jego wynalazku"). Filmowy Ender jest niemal dokładnie taki, jak wyobrażałem go sobie, czytając książkę. Może jedynie trochę za wysoki (ale chyba po prostu urósł od castingów). W ogóle Hoodowi udało się zaangażować całkiem fajną obsadę (może za wyjątkiem Harrisona Forda, od jakiegoś czasu grającego w każdym filmie na jedną minę... oj, mam obawy co do nowych "Gwiezdnych Wojen"...).

I taki właśnie jest jego film - całkiem fajny, ale nic poza tym. A takie wzruszenie ramionami chyba nie powinno być fundamentem recenzji adaptacji prozy Orsona Scotta Carda. Lecz, tak jak już wspomniałem, trudno wyobrazić sobie inną, jak na realia współczesnego kina hollywoodzkiego, "Grę Endera".

Moja ocena: 5,5/10
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<<Niusy

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer