<<Niusy
01 grudnia 2012
Husaria przed Pałac - 17:37 - Squonk
Wojsko Rzeczpospolitej
Z ta sprawą mam wielki, wręcz wielopoziomowy problem, by ją w łatwy sposób zacieszyć i poprzeć. Bo tak:
  • Jak widzę wysokie, zagięte w łuk husarskie skrzydła, przyczepione do zbroi to mnie - za przeproszeniem - k...ca strzela. Choć nie mam doktoratu z teorii wojskowości czy historii uzbrojenia, to taki wizerunek husarza kojarzy mi się z jakimiś XIX wiecznymi przedendeckimi rojeniami niepodległościowymi, w których każdy mieszkaniec tego pięknego kraju od Wisły, przez Bug aż nad Dniepr - przed rozbiorami zwanego Rzeczpospolitą - musiał być Polakiem, katolikiem, nosić wąs i obowiązkowe husarskie skrzydła.
    Grać w czy też tworzyć popkulturalną symbolikę to trzeba umieć, i robić to tak by nie wyszło z tego coś, co mi kojarzy się z cepelią i odpustem, a nie edukacją historyczną poprzez rekonstrukcję oraz zabawę.

  • Szczytem żenady są dla mnie np. fabularne filmy historyczne, w których jazda husarska lata w te i wewte po ekranie, a owe wysokie skrzydła latają za nią również - bez sensu. A o takiej grze zwanej Aftercośtamcośtam i "skrzydlatym" pancerzu z litości nie wspomnę.

  • Wojsko Rzeczpospolitej
  • Jak już to dla mnie ważniejszy i ciekawszy w polskiej wojskowości jest przełom XV i XVI wieku, w którym obok siebie istniała:
    - ciężka jazda kopijnicza - wyposażona w pełne zbroje płytowe,
    - husaria - złożona z lekkiej i zwrotnej jazdy,
    - piechota posługującą się coraz lepszą bronią palną.
No i co - w związku z tym co napisałem powyżej?

A no to, że inicjatywę Husaria przed Pałac należy poprzeć ze wszystkich sił i możliwości. Husarska warta honorowa przed Pałacem Prezydenckim, w ciekawy - symboliczny - sposób łączyła by dawne tradycje polskiej wojskowości z czasami współczesnymi. Oczywiście pod warunkiem, że będzie to zrobione z głową, a nie w radosnym i bezmyślnym szale robienia czegoś by coś było.

W końcu wystarczy, że obecny lokator Pałacu Prezydenckim, choć żartobliwie to jednak znamiennie wyraził się o polskich lotnikach, co to na drzwiach od stodoły wszędzie polecą. Dziś te drzwi od stodoły na pewno nie dodały by powagi Panu Prezydentowi, gdyby znajdowały się przed jego siedzibą jako dowód umiejętności naszych chłopców.

Zdjęcia pochodzą ze strony Husaria Przez Pałac oraz z Wikipedii. Informację o tej inicjatywie podrzucił Marcin K.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

02 grudnia 2012
Steampunk Tower - 2:03 - Uqahs
Klimaty postapokaliptyczne we flashowym wydaniu zwykle oznaczają nadejście zombieapokalipsy w stylu znanym jako "obrona twierdzy". Internet pęka w szwach od najróżniejszych odmian takowych "zabijaczy" czasu, jednak na szczęście zdarzają się dzieła, od których poczuć można bryzę świeżości.

Nie dajcie się zwieść, gdy po uruchomieniu Steampunk Tower powita was logo Nickelodeon (kanału z programami dla dzieci). Już po chwili oddacie się krwawej jatce przy akompaniamencie muzyki z lat dwudziestych ubiegłego stulecia, a wszystko utrzymane w steampunkowej konwencji.

Steampunk Tower

Zadanie jest banalne - obronić wieżę za pomocą kilku rodzajów działek rozmieszczanych na platformach. Gra wymaga nieco planowania i strategicznego myślenia. Kolejne usprawnienia wieży i uzbrojenia dają wiele satysfakcji, a różnorodność wrażych oddziałów nie pozwala się nudzić. Steampunkowa wieża wyrwała mi z życiorysu całe popołudnie, wciąga niesamowicie. Tak na marginesie, radio w menu, w którym notabene można przełączać stacje, przypomina mi nasz schronowy telewizorek. Czyżby wszędobylska Emanacja zakręciła trybikami?
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Projekt '13' pod nowym adresem! - 14:33 - Veron
13
Króciutko.

Dobrze znany Wam wszystkim Projekt '13' - pierwsze polskie postapokaliptyczne uniwersum - a więc nasze wspólne dzieło, doczekał się własnego adresu www. Prosty, funkcjonalny, łatwy do zapamiętania. I równie obrazowy jak adres Polskich Pustkowi - czyli wikii poświęconej '13' , do odwiedzenia której przy okazji serdecznie zapraszam :-)

http://www.uniwersum-13.pl/
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Napoleon a sprawa polska - 17:52 - Jerzy
kwadrografia napoleońska
Do czterech(?) razy sztuka. Tyle historycznych monografii z Napoleonem w roli głównej zarejestrowałem w ciągu ostatniego kwartału. Wypadałoby to przeczytać, porównać i zrecenzować. Niestety, nawet jeśli ktoś kupi, to zwykle i tak ten numer który akurat pasuje do jego politycznych zapatrywań. Potęga i przekleństwo logo. Nie znalazłem w sobie dość motywacji dla tak syzyfowej roboty. Tak czy inaczej coś wybrać warto, temat sam w sobie smakowity i wszędzie ładnie podany.

Wiele szanujących się – i zazwyczaj tylko się – gazet (lub czasopism) podjęło ostatnio misję wydawania własnego historycznego dodatku. Historia trafiła pod strzechy. Wyszła z zatęchłego magazynu, gdzie gromadzono rzeczy które mogą się przydać ale nigdy się nie przydają. Opuściła wyniosłą wieżę w której historycy na niebotycznym poziomie toczyli pryncypialne spory, które nikogo poza nimi nie obchodziły. Znalazła swoje miejsce na ladach kiosków.

Taki skutek uboczny dalszego rozwoju i doskonalenia rodzimej wersji polityki hist(o/e)rycznej. Nie narzekam, wprawdzie daleko odbiega ona od brytyjskiego wzorca ale dzięki takim publikacjom poziom dyskusji powinien wzrosnąć. W porządku, tylko dlaczego Napoleon? Jaki w tym znak czasu? Że na Moskwę? Tylko tyle? Nie można wszystkiego tłumaczyć rocznicą wyprawy. Gdyby tylko o to chodziło, to nasze Schronologie trzeba by uznać za szczyt racjonalności :-) Co urzekło wytrawnych redaktorów w tej właśnie historii? Jaką aktualność w niej dostrzegli? Przed czym ostrzegają albo co propagują? Mimo pewnej wprawy w kojarzeniu wszystkiego ze wszystkim, nie potrafię odpowiedzieć na te pytania.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Wielki Turniej PBF na Game Exe!!! - 21:49 - Cichutki Spec
logo Game Exe
Grudzień to czas, w którym (przynajmniej teoretycznie), aktywność wielu z nas przybiera formy zaciszno-intelektualne. Lubimy wtedy gdzieś zaszyć się i, na ten przykład, pograć sobie.

Właśnie w grudniu świętują ci, co na grach doskonale się znają: nasi sojusznicy z Game Exe, portalu poświęconego fantastyce oraz RPG, jednego z największych i najstarszych serwisów o tej tematyce. W tym roku Game Exe obchodzi dziewięciolecie istnienia i z tej okazji jego załoga przygotowała dla swoich czytelników nie lada atrakcję:

Wielki Turniej Sesji Forumowych


Co kryje się pod tym jakże smakowitym dla graczy hasłem? Sprawdźcie sami [notka prasowa Game Exe]:

(…)Wszyscy fani gier fabularnych będą mogli zmierzyć się w rozgrywkach PBF, które od wielu lat cieszą się stałym powodzeniem użytkowników GameExe. Chcemy, by wieść o Turnieju dotarła do jak najszerszego grona miłośników RPG, dzięki czemu poziom rozgrywki wzrośnie jeszcze bardziej. Właśnie dlatego tak bardzo zależy nam na Waszym zainteresowaniu i udziale.

Turniej, który rozpocznie się 11 grudnia, stwarza okazję do zdobycia nagród w trzech kategoriach:
  • Najlepszy Mistrz Gry (najlepsza fabuła, prowadzenie, elastyczność rozgrywki, jakość narracji, opisów, NPC, ilustracji muzycznych / graficznych itp.)
  • Najlepszy Gracz (najciekawsza kreacja i odgrywanie postaci, jakość odpowiedzi, współtworzenie fabuły itp.)
  • Najlepszy komentarz (nagroda za najbardziej konstruktywne, obiektywne komentarze i opinie publiczności, stanowiącej główną część jury)
We wszystkich kategoriach laureaci mogą liczyć na cenne nagrody, takie jak podręczniki RPG, zestawy kości, egzemplarze książek czy gier cRPG.
Czas trwania wszystkich sesji turniejowych to 3 tygodnie od dnia rozpoczęcia Turnieju. Jedynym wymogiem uczestnictwa w Turnieju jest bezpłatna rejestracja na forum GameExe.
Nad przebiegiem Turnieju czuwać będzie specjalne jury redakcyjne, jednak decydujący głos w sprawie oceny Mistrzów Gier oraz Graczy posiadać będą użytkownicy forum obserwujący rozwój poszczególnych sesji. Najciekawsze i najbardziej konstruktywne z tych ocen i komentarzy zostaną nagrodzone przez jury redakcyjne.

Zgłoszenia do Turnieju nadsyłać można do 10 grudnia na adres wiktul@gmail.com z dopiskiem "Wielki Turniej PBF".
Mistrzowie Gier proszeni są o poinformowanie w zgłoszeniu w jakich realiach fabularnych zamierzają prowadzić swoją sesję.
Więcej informacji o zasadach Turnieju znajdziecie na stronie i forum Game Exe.

Zapraszamy!!!

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Rozstrzygnięcie Konkursu 13 W Obiektywie - 22:42 - Veron
Miło mi ogłosić, że trzeci konkurs związany z Projektem '13' dobiegł szczęśliwego końca. Szczęśliwego tym bardziej, że z okazji XIII-lecia Trzynastego Schronu do puli nagród dorzucamy prawdziwy hicior spod znaku Uniwersum 2033 - jej najnowszą polską odsłonę, czyli "W mrok" Andrieja Diakowa (książkę, przypominam, pod patronatem Trzynastego Schronu)! Ale nie tylko, bowiem do nagród książkowych dołączymy także karty I.C.E. od zaprzyjaźnionego serwisu ostrzeganie.pomorskie.pl, tak by apokalipsa w mniejszym wymiarze nie okazała się nie mniej bolesna.

Andriej Diakow - W mrok


Czy szczęśliwego znaczy także owocnego - pod względem ilości zgłoszeń - można polemizować, ale i tak jest wcale nieźle.

Przechodząc zatem do meritum - w Konkursie 13 W Obiektywie zostają nagrodzeni...

Opus - książkami "W mrok" Andrieja Diakowa oraz "Gambit" Michała Cholewy, za przysłanie jednego, ale nad wyraz klimatycznego zdjęcia, zatytułowanego "Sayonara Urbi et Orbi!". Komentarz Cichutkiego Speca: "Jako jedyny zrobił taki popkulturowy kolaż zamiast opuszczonych miejsc. Trochę te nawiązania są dosłowne (bardzo wyraźna symbolika PA), ale też taki gierczany charakter zdjęcia pasuje do całości uniwersum, która pachnie aż za mocno Falloutem."

Zdjęcie Opusa


gregorigo - książkami "Do światła" Andrieja Diakowa oraz "Gambit" Michała Cholewy, za nadesłanie pięciu znakomitych zdjęć. Squonk o pierwszej z poniższych fotek: "Nadzieja, smutek, pustka, dużo zieleni - jakby trafił tą fotką w mój gust". Cichutki Spec o kolejnej: "Bardzo fajny kadr, szkoda, że słaba ostrość i kontrast, ale całość zapamiętywalna i pomyślana."

Zdjęcie gregorigo


Zdjęcie gregorigo


Obcy - książką "Piter" Szymuna Wroczka oraz drobnym upominkiem filmowym w postaci DVD z obrazem "K-19", za nadesłanie - uwaga! - 27 zdjęć, z których chyba najbardziej intrygujące wydaje się poniższe, zatytułowane "Obraz nieba po wybuchu".

Zdjęcie Obcego


Wszystkie zdjęcia dostępne są na schronowej galerii Picasa w kolejności nadsyłania zgłoszeń. Biorę na klatę fakt, że są bez tytułów - w wolnej chwili uzupełnię to małe niedociągnięcie.

Przy okazji przypominam o nowym adresie Projektu '13' - http://www.uniwersum-13.pl/ :-)

Konkurs niniejszym zakończony, nagrody rozdane wedle woli Emanacji ;-) Uczestnikom dziękuję i gratuluję. Przypominam o nadesłaniu danych adresowych - na mejl konkursowy lub redakcyjny albo PM-ką do mnie na forum. Pozdrawiam!
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

03 grudnia 2012
Schronzin 6 – zaktualizowali - 16:01 - nie wiem
Schronzin urodzinowy
Tak, Szanowni Państwo, nie tylko stronę główną się u nas aktualizuje, ale i ziny. Co kraj to obyczaj. Szanowny toga5 zauważył, że to szósty numer Schronzina, za co mu chwała. Teraz wasza kolej, by zauważyć co się w tym szóstym numerze zmieniło od 27 listopada, kiedy to go wydaliśmy. Żeby dać jakąś podpowiedź, to powiem, że będzie całkiem bombowo, no ale na poważne rozważania znajdzie się kaplica. Taka zbombardowana, oczywiście, i to w głupi sposób, bo przez młodych i niewinnych, którzy tę niewinność dzięki starym i cynicznym stracili. No i co nam zostaje? Nie wiem, kurna… Trupy policzyć, wódki się napić. Może i promieniowanie zmierzymy, jak tak dobrze się napijemy.

No, to nara.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Fallout: Lanius - końcowe odliczanie - 18:55 - Uqahs
Fallout: Lanius
Podwójnym sukcesem kończy się zbiórka pieniędzy na realizację filmu pt. Fallout: Lanius. Australijska ekipa fanów uniwersum, bez którego i Trzynasty Schron nigdy by się nie narodził, postawiła sobie za cel zebranie 10 tysięcy dolarów. Na 15 godzin przed końcem kampanii na ich koncie leży już niemal dwukrotność docelowej sumy. Gdyby naszła was ochota wsparcia tego unikalnego projektu, wystarczy udać się na jego stronę w serwisie Indiegogo.

Kilka dni temu, jak zauważyła pucka, czego natomiast nie zauważyli nasi redaktorzy, Australijczycy opublikowali zwiastun swego filmowego dzieła. Krótki filmik - w rozszerzeniu newsa - udowadnia, że rozległe Antypody spełniają wszelkie wymogi na postapokaliptyczną krainę. Kasa już jest, pozostaje więc tylko trzymać kciuki za to, aby twórcza wena nie opuszczała ekipy pod wodzą Wage K. Savage'a.



Podgląd newsa | Skomentuj newsa

05 grudnia 2012
'Siła strachu' - Trzynasty Schron poleca - 21:51 - Squonk
Trzynasty Schron poleca
Raduje się serce, raduje się dusza gdy postapo na salony naukowe wyrusza - tak można by maksymalnie ukonkretnić przekaz dotyczący tej książki. Bowiem to dzięki tej pozycji książkowej, z tematyki postapokaliptycznej można zacząć śmiało zdejmować odium mało poważnej rozrywki, dla podstarzałych gości z "piwem w ręku latających po lesie z ASG w łapie", bądź przed konsolą roztrząsających zalety oraz wady dodatków do nowego, któregoś tam z kolei Fallouta.

Strach, zagłada, koniec - ta tematyka od zawsze towarzyszyła człowiekowi, oswajana ale też i przyswajana za pomocą wytworów kultury masowej. Biblia, średniowieczne "densy makabr", zimnowojenny, skądinąd sympatyczny żółw Bert - to tylko kolejne etapy zbliżenia się do nieznanego, które potrafiło w jednej chwili zniszczyć marzenia o dobrobycie i szczęśliwości - celach, do których każdy człowiek chciałby dążyć. I znowuż, kto stoi za tym nieznanym - inny człowiek, przyroda, a może kosmici?

Piotr Jezierski w swojej książce, opierając się o modele sytuacji kryzysowych zawarte w produktach kultury postapokaliptycznej, rozważa jak strach oraz trwoga, odciskały swoje piętno na człowieku. Zwłaszcza kiedy owo "nieznane" zaczynało wokół nas rozpościerać sieć, zwane sytuacją zagrożenia. Cholerny traf, przypadek, a może kolej rzeczy sprawiła, że od czterech lat jesteśmy - a właściwie ta część świata, której od lat było dobrze - w dziwnym okresie, kiedy to do coraz większej ilości osób zaczyna docierać, że tak dalej być nie będzie, a Eldorado się skończyło.

Jeśli więc nie macie za miastem wykopanej ziemianki, która ma udawać Kryptę jakaś tam, w której to zgromadziliście parę kilogramów kaszy oraz konserw - w złudnej nadziei, że przetrwacie gdy NADEJDZIE CZAS - to śmiało sięgnijcie po "Siłę strachu" Piotra Jezierskiego.

Bowiem strach poznany, strach oswojony, jest lepszy do strachu siedzenia w ciemnej dziurze i wkminianiu sobie, że jest się przygotowanym.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Nowy trailer Metro: Last Light - 23:54 - Pilarious
Na YouTube pojawił się nowy trailer promujący grę z Metro: Last Light. Gra jest w produkcji już od dawna i ma się pojawić w pierwszym kwartale 2013 roku. Gra ma zawitać na komputery PC, Playstation 3 oraz XBoxa 360. Niestety twórcy zrezygnowali z wersji na Wii U.

Akcja gry ma miejsce w uniwersum Metro i jest sequelem do wcześniejszej gry Metro 2033, jednak nie jest to adaptacja książki Metro 2034 (ani innej książki z uniwersum). Nad pracami nad grą czuwał sam Dmitrij Głuchowski.

Trailer można zobaczyć w rozszerzeniu newsa:

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

06 grudnia 2012
Jaszczurki atakują - szkolenie - 1:44 - Squonk
Perk z Fallouta
Kontynuujemy cykl szkoleń związanych z poradzeniem sobie w sytuacji kryzysowej, jaką mogło by być spotkanie w postapokaliptycznych realiach, równie postapokaliptycznego misia.

W poprzednim odcinku omówiliśmy możliwość napotkania na swojej drodze chitynowych przedstawicieli postapokaliptycznej fauny, poruszając przy tym aspekt rywalizacji po opuszczone przez człowieka miejsce "pana i władcy Ziemi". W rozważaniach zostały ujęte robale oraz bardziej "misiaste" szczury. Tym razem pora na przedstawicieli gatunku jeszcze bardziej skrytego i tajemniczego, jakim są gady i należące do nich wszelakiej maści jaszczurki - w tym gekony.

Przypadek, a może i wpływ czynników zewnętrznych sprawił, że istoty rozumne występujące na Ziemi - którymi mimo pewnych wątpliwości jest rasa ludzka - rozwinęły się od małych, puszystych, i przede wszystkich stałocieplnych zwierzątek. Ich dominacja została umożliwiona przez zagładę oraz zejście do podziemi (prawie jak wydawana w Polsce "prasa niepokorna") zwierząt z grupy dinozaurów. Czy były to takie większe, przerośnięte, tępawe jaszczurki czy też istoty potrafiące przetrwać niekorzystne warunki, jakie pojawiły się na Ziemi miliony lat temu - tego nie możemy być pewni. Faktem jest, że dinozaury możemy dziś spotkać w filmach Stevena Spielberga, Petera Jacksona czy w głowach osób, które za długo rozmawiają z Bogiem. Nie znaczy to jednak, że w kulturze masowej nie pojawia się motyw istnienia rasy rozumnej, wywodzącej się z gromady gadów (np. film "Super Mario Bros").

Jednak nie wchodźmy na grząskie i miałkie obszary kreacjonistycznych bajęd, które jakoś niebezpiecznie lubią egzystować przy dinozaurzych historiach, i skupmy się na tym co jest dostępne. Czyli mówiąc krótko: jak często udawało się Wam - będąc w terenie - spotkać jaszczurkę? To istoty małe, zwinne, potrafiące przede wszystkim stać w bezruchu przez długi okres czasu. Na plus można im zaliczyć to, że polują na robale, a ich więksi przedstawiciele (a w szczególności kuzyni jaszczurek - węże) nie pogardzą naszymi ssaczymi pobratymcami - szczurami.



Szanse na przetrwanie, w przypadku dojścia do nagłego wystąpienia ewentualności? Zerowe, zwłaszcza gdy znajdziemy się na obszarze ciepłym oraz wilgotnym. I to tylko przy założeniu, że owe postapokaliptyczne misie, będą jak ich współcześni pobratymcy zmiennocieplni. Czyli nie będą chciały nam odgryźć tyłka podczas zimy, tylko gdzieś zabunkrowane grzecznie będą sobie spać. Bo zresztą kto powiedział, że miliony lat temu podczas zimy, tyranozaury nie popieprzały po śniegu za jedzeniem, tylko smacznie sobie spały?

Gekonki - galeria zdjęć.

Zdjęcia nadesłała Agixy, a zwierzaki pochodzą z jej hodowli.

Klimatyczna podstawa programowa:
- Godzilla

oraz oczywiście Fallouty - zwłaszcza 2 i New Vegas.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

07 grudnia 2012
'Do światła' - konkurs łącznościowy na szybkości - wyniki - 16:08 - Squonk
Misja z Fallouta 3
Nie mam jakoś weny na wymyślenie zajawki tego newsa, dlatego też na żywca przekopiuję tekst z pewnego naukowego opracowania dotyczącego roli informacji (oraz środków jej przekazu), w zapewnieniu bezpieczeństwa.

Autor tegoż, od niedługiego okresu czasu jest w sumie "magisterem od postapo", więc ze zrozumieniem pochylcie się nad faktem, że teraz będzie bardziej niż do tej pory zarzucał Was swoimi przemyśleniami.

Wszystko może być informacją oraz informacja jest wokół nas - takie wydawać by się mogło oklepane stwierdzenie będzie jednak najbardziej trafnie określało problematykę poruszaną w niniejszej pracy, gdy weźmiemy pod uwagę oczywistość intuicyjnego podchodzenia do niej.

Człowiek jako istota rozumna, znajdując się jeszcze w łonie swojej matki zaczyna od około 20 tygodnia życia zaczyna odbierać dźwiękowe bodźce. Zaś po urodzeniu, jak i w dalszych etapach swojego rozwoju, jest wręcz otoczony informacjami. Jednocześnie rozwój technologiczny, ale też i pojawianie się zagrożeń, które osobiście mogą dotknąć każdego sprawia, że docierających informacji jest po prostu za dużo. Jak człowiek powinien więc się zmienić bądź dostosować, jeśli jedną z najistotniejszych umiejętności społecznych jest dziś zdolność do samoobrony przed nadmiarem zbędnych informacji [8].

Zilustrować to może - jako przykład z popkultury - scena z filmu "Patriota" (reż. Roland Emmerich, 2001) w którym dzieje się w okresie wojny o niepodległość brytyjskich kolonii w Ameryce Północnej. Dzieci głównego bohatera czekają cały dzień, aż ich ojciec pozwoli im na otwarcie przywiezionej przez konnego posłańca nad ranem poczty. Wielka sprawa - zwłaszcza gdy patrzy się na nią z dzisiejszej perspektywy - jaką były przygotowania do niepodległościowego zrywu Amerykanów, spokojnie "czekała" sobie na otwarcie oraz przeczytanie listu. Zaś dzisiaj informacja może docierać do nas natychmiast, np. za pomocą sieci komórkowej wprost na posiadany przez nas sprzęt mobilny, bądź poprzez tanie i wygodne w użyciu monitory LCD, umieszczone przy kasach osiedlowego hipermarketu mogące wyświetlać informacyjny program telewizyjny, na którym jednocześnie pani prezenterka będzie mogła się ładnie uśmiechać opowiadając "że bezę należy jeść łyżeczką", zaś na dole ekranu przesuwać się będzie żółty pasek z informacją o tym że "gdzieś w pobliżu stało się strasznego i należy uciekać". Kto zwróci na to uwagę, jeśli ze słuchawkami na uszach - odtwarzającymi ulubiony album ulubionego wykonawcy - będziemy się zastanawiać czy skorzystać z tej czy innej promocji atrakcyjnych towarów celowo i świadomie umieszczonych właśnie przy kasach?

[8] Magdalena Kamińska: Niecne memy. Dwanaście wykładów o kulturze internetu. Galeria Miejska "Arsenał". Poznań 2011.


Fragment pracy dyplomowej "Współczesne środki przekazu informacji w procesie kształtowania polityki bezpieczeństwa wewnętrznego państwa", zrealizowanej na studiach II stopnia specjalności "Technologie bezpieczeństwa wewnętrznego" na Politechnice Gdańskiej. Autor: taki tam jeden z drugim :-]

I w związku z tym zwycięską pracę na "W mrok" - konkurs łącznościowy na szybkości nadesłał szoton.

Gratulujemy!

A to i zwycięski tekst - kliqaj aby pobrać plik PDF - w którym autor umiejętnie pokazał jakie to środki przekazu informacji można zastosować w bliskiej nam sytuacji. Niestety ów wyżej wymieniony "magisterer od postapo" akurat o takich sprawach, które są zawarte w tym opowiadaniu nie pomyślał, uciekając w wszelakiej maści poważne zagrożenia i ewentualności. A to błąd.

Miłej lektury.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Na skraju apokalipsy: Kiribati - raj utracony - 16:18 - Zagłoba
Mało istotne, czy wierzymy w teorię globalnego ocieplenia lansowaną przez Gore’a i spółkę, czy też uważamy, że to w pełni naturalny proces. Faktem jest, iż poziom mórz oraz oceanów stopniowo wzrasta, a ponure konsekwencje tego stanu rzeczy widać coraz mocniej. Można prychać pod nosem, ale w przeciwieństwie do śmiesznych teorii domorosłych Nostradamusów zwiastujących rychły koniec świata 21 grudnia, ten scenariusz jest rzeczywisty oraz nieodwołalny.

Flaga państwowa


Powolna śmierć pacyficznego państewka Kiribati, w wyniku kompletnego zalania przez ocean, została przypieczętowana i według komisji praw człowieka ONZ, w najbliższych latach stanie się ono tak zwanym „krajem bez ziemi”. Co smutniejsze, jakiejkolwiek nadzieje rozwiewa prezydent tego kraju, Anote Tong.

„W tym momencie nie mówimy o wzroście gospodarczym czy poziomie życia. My mówimy o naszym przetrwaniu.

Całe partie archipelagu złożonego z około 30 koralowych atoli, z których większość znajduje się tuż nad poziomem wody, już zostały opanowane przez ocean. Na początku października był wielki przypływ, w wyniku czego mamy całe społeczności, które trzeba było ewakuować z zalewanych wiosek. Zegar tyka, nasz czas jest policzony.”

Prezydent Kiribati nie łudzi się, że międzynarodowe konferencje i debaty coś zmienią w kwestii naturalnego zagrożenia trapiącego jego państwo. Nie liczy również na pomoc zagranicznych obserwatorów, gdyż według niego są oni kompletnie niezainteresowani sytuacją pacyficznego państewka i mimo apeli, zbywają problem.



Jednak globalne zlekceważenie nie spowodowało, że Anote Tong czeka z założonymi rękoma na nieuniknione. Rząd planuje dalszą relokacje około 103 tys. obywateli, a także zakup 2 tys. hektarów ziem uprawnych od Fidżi oraz Timoru Wschodniego, aby uniknąć potencjalnej klęski głodu. Ambitniejszymi opcjami, a co za tym idzie znacznie kosztowniejszymi, wydają się być budowy sztucznych barier i zakładanie olbrzymich plantacji mangrowców. Prawdziwe kosmicznie wyglądają plany skonstruowania sztucznych wysp, na których mogliby osiedlić się mieszkańcy zalanych terenów, lecz nie wyklucza się również takiej ewentualności.

Jedno jest pewne – obywatele Kiribati muszą pogodzić się ze stopniową zmianą dotychczasowego stylu życia i godzeniem się z możliwością utraty raju, w jakim przyszło im żyć. Turystyczny eden czekają ciężkie czasy, a dalsze losy i przyszłe konsekwencje dla fundamentów tego państwa trudno przewidzieć.

Źródło: Onet.pl.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Afterfall: InSanity jednak nie będzie białym krukiem - 20:51 - Zagłoba
Każdy, kto trzymał kciuki za pozytywne zakończenie wojenki pomiędzy Epic Games a Nicolas Games, może spokojnie odetchnąć z ulgą. W oficjalnym oświadczeniu rodzime studio poinformowało, że wczoraj udało się wyjść z kryzysowej sytuacji i dojść do konsensusu. O żadnym niszczeniu gier kilkutonowym walcem lub rytualnym spaleniu płytek w piecu, nie może być mowy.

Szczegóły porozumienia nie są znane, więc trudno z czystym sumieniem orzec, kto bardziej zyskał na tym całym zamieszaniu. Zapewne czas pokaże.

Tym niemniej, Tomasz Majka ma ostatnio podstawy do świętowania. Oprócz ugody z Epic Games, „Afterfall: InSanity” zadebiutował niedawno na platformie Steam i radzi sobie tam całkiem dobrze. Pierwszego dnia znajdował się na liście dziesięciu najlepiej sprzedających się gier w ciągu ostatnich 24 godzin (tym samym bijąc kilku branżowych potentatów), a w tej chwili wciąż okupuje ranking bestsellerów grudnia. Niestety, ciężko stwierdzić, czy liczba zakupionych egzemplarzy mieści się w setkach bądź w tysiącach, gdyż Valve nigdy nie ujawnia tego typu danych. Tak czy siak, gratulacje.

Źródło: CD-Action.pl

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

08 grudnia 2012
[Zwiastun] Oblivion, czyli Cruise i Freeman w postapokaliptycznym świecie - 16:47 - Zagłoba
Fani fantastyki naukowej zapewne kojarzą osobę Josepha Kosinskiego z niedawnego odgrzania kultowego klasyka z lat 80’ - „TRON”. Choć moim skromnym zdaniem jego reżyserski debiut nie należał do szczególnie udanych, to najwyraźniej potentaci z Universal Pictures doszli do diametralnie innych wniosków, a że oni tutaj wykładają potężną kasę, a mnie ledwo starcza na bilet do kina… Cóż, ich wybór.

Zdjęcie z filmu 'Oblivion'


Tak czy owak, włodarze hollywoodzkiego studia byli na tyle zachwyceni wynikami „Dziedzictwa”, że dali filmowcowi wolną rękę w produkcji nowego dzieła. Kosinski nie należy do osób, którym pewne kwestie trzeba dwa razy powtarzać, więc niewiele myśląc, postawił na rozwój swojego autorskiego, postapokaliptycznego świata. Kilka długich miesięcy później mamy pierwsze efekty projektu „Oblivion”. Czy uniwersum ma potencjał i warto czekać na ten tytuł z wypiekami na twarzy? Przekonajmy się.




[Za polskim dystrybutorem] Akcja filmu będzie się toczyć w przyszłości, w której ludzie żyją w chmurach ze względu na napromieniowanie Ziemi. Główny bohater, Jack (Tom Cruise), znajduje w rozbitym statku kobietę. To zaskakujące spotkanie szybko wystawia światopogląd bohatera na próbę.

Pierwszy zwiastun zapowiada powtórkę z „TRON: Dziedzictwo”. Pod względem audiowizualnym z pewnością możemy oczekiwać majstersztyku, lecz w kwestii fabuły braku większych zaskoczeń i odgrzewania starych schematów. Jeżeli ktoś mnie pyta o zdanie, zapowiada się kolejny typowy amerykański blockbuster w klimatach. Dobry do relaksu, ale daleki od wywołania głębszych refleksji.

Rodzima premiera została ustalona na 19 kwietnia 2013 roku. W rolach głównych wystąpią Tom Cruise, Morgan Freeman, Andrea Riseborough i Olga Kurylenko.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

[Zwiastun] The Last of Us - przetrwanie celem nadrzędnym - 22:56 - Zagłoba
Skopanie tyłka temu złemu, uratowanie pięknej niewiasty, zdobycie potężnego skarbu czekającego na końcu drogi, wymierzenie sprawiedliwej zemsty na niegodziwcu, który raczył nadepnąć nam na odcisk… Nuda! Wszyscy wałkowaliśmy to miliony razy w wirtualnych światach i każdy ma na swój sposób dosyć grania wybrańca, wokół którego krąży całe uniwersum. Do jasnej ciasnej, są pewne grani...



Zaraz, moment! Celem tej produkcji jest po prostu przetrwać w nieprzyjaznym środowisku, które chce nas przeżuć i strawić? Nie wcielamy się w żadnego zbawiciela, tylko w normalnego faceta, nie pretendującego do bycia królem lokalnego łańcucha pokarmowego? Na dodatek mamy na karku czternastoletnią dziewczynkę, o której bezpieczeństwo stale musimy dbać? Och, brzmi nieźle!

Podczas wczorajszej gali Spike TV Video Game Awards 2012, będącej branżowym odpowiednikiem Oskarów, został zaprezentowany najświeższy zwiastun produkcji utytułowanego studia Naughty Dog. Ciężko być więc zaskoczonym, że ekscytująca zajawka „The Last of Us” cechuje się pięknem i klimatem.




Akcja gry została umiejscowiona w niedalekiej przyszłości - 20 lat po tym, jak tajemnicza plaga zdziesiątkowała ludzkość. Zgliszcza cywilizacji objęła we władanie roślinność, a niegdyś monumentalne metropolie zamieszkałe są przez zmutowane ofiary zarazy. Jednak największym zagrożeniem są resztki ocalałej ludzkości, które zdolne są do największego bestialstwa, byleby tylko znaleźć coś zdatnego do jedzenia i obrony własnej, a także przeżyć kolejny dzień. Człowiek człowiekowi wilkiem. W tej nieciekawej rzeczywistości pokierujemy krokami Joela - faceta w średnim wieku, który zajmuje się przemytem broni oraz narkotyków – opiekującego się nastoletnią sierotą Ellie.

Premiera gry została ustalona na 7 maja 2013 - platformą docelową jest PlayStation 3.

PS. Na marginesie należy zaznaczyć, że tytuł gry roku na gali Spkie TV zgarnęła przygodówka „The Walking Dead”. Niemałe osiągnięcie, biorąc pod uwagę skalę imprezy i fakt, że niezależny tytuł zaserwował potężnego prztyczka w nos branżowym potentatom, którzy wydają czasem znacznie więcej na marketing jednej produkcji niż wynosi roczny budżet studia Telltale Games. Czapki z głów, najwyraźniej klimaty postapokaliptyczne znów dzielą i rządzą w branży.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

AFTERBOMB MADNESS - nasza recenzja gry - 23:31 - Cichutki Spec
Afterbomb Madness
AFTERBOMB MADNESS wydawnictwa Cyfrografia, nowy erpeg w klimatach, wspierany przez Schron - doczekał się swojej recenzji. Zapraszamy do zaznajomienia się z naszą opinią na temat gry i wypróbowania sił w walce z wrogiem - Obcym i komunistą.

Niniejsza recenzja obejmuje podstawkę do systemu, wydaną w wersji kolekcjonerskiej; w twardej oprawie. Nie bez przyczyny podkreślam rodzaj i jakość wydania. Każdy, kto w RPG grywa(ł), wie, jak ważną rolę odgrywa fakt, by podręcznik nie rozpadł się po kilkunastu sesjach, zwłaszcza, jeśli podczas tychże pije się, podjada i reaguje więcej niż żywo. Traktując rzecz bardziej serio, można dodać i uściślić: wpływ na szeroko pojęty „klimat” danej produkcji ma najzwyczajniej w świecie jej estetyczna strona. Fatalna szata graficzna i niechlujstwo wydawcy potrafią zabić niejedną fajną rzecz. Jak na pierwszy rzut oka prezentuje się AFTERBOMB?

Czytaj recenzję gry Afterbomb Madness.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

10 grudnia 2012
Nowy 'Terminator' ma producenta, Arnie gwiazdą dwóch kolejnych części - 15:21 - Zagłoba
Wszystko wskazuje na to, że po licznych zawirowaniach związanych ze sprzedażą praw do marki przez upadający koncern PacificCorp, kwestia powstania kolejnej części sagi o zbuntowanych maszynach wychodzi na prostą. Nowy właściciel franczyzy, wytwórnia Annapurna Pictures, nie zamierza odkładać jej na półkę i podziwiać, jak cybernetyczne mechanizmy stopniowo pokrywają się kurzem. Przeciwnie, plany są ambitne i datowane na niedaleką przyszłość, gdyż nad firmą ciąży nieubłagana presja czasu. Zgodnie ze starą umową, w 2019 roku prawa do „Terminatora” automatycznie wrócą do jego ojca, Jamesa Camerona. Zegar bezlitośnie tyka, więc nie może dziwić, iż świeży nabywca szybko zasiada do stołu kreślarskiego – w końcu szkoda byłoby wyrzucić te 20 mln dolarów w błoto.

Na chwilę obecną wiadomo, że producentami nowego „Terminatora” będzie rodzeństwo – Megan i David Ellison. O ich profesjonalizmie niech świadczy fakt, iż ten duet ostatnio maczał palce nad remakem „Prawdziwego Męstwa” w 2010 r. – tytułu, który zachwycił krytyków i zgarnął dziesięć nominacji do Oskara. Lubią również podejmować ryzyko i wykładać pieniądze na ambitne projekty, które na papierze nie gwarantują kasowego sukcesu, dzięki czemu przez niektórych filmowców są określani mianem „ostatnich zbawicieli”. Hm… interesujące.

W tym momencie trwają wzmożone prace nad scenariuszem, a także poszukiwaniem reżysera skłonnego zmierzyć się z tą legendarną marką (warto zaznaczyć, że wytwórnia zrezygnowała z usług Justina Lina, którego namaścił poprzedni właściciel). Z racji wspomnianej presji czasowej, Annapurna odpuściła koncept stworzenia własnej trylogii i zapowiedziała, że pod jej skrzydłami powstaną tylko dwa kolejne epizody.

Na sto procent gwiazdą piątej i szóstej części „Terminatora” będzie Arnold Schwarzenegger. Problem jednak w tym, że aktor od czasu opuszczenia ciepłego fotela gubernatora Kalifornii, należy do najbardziej rozchwytywanych nazwisk w Hollywood. Kalendarz Arniego jest wypełniony po brzegi projektami (w tym, jak sam zaznaczał, kilkoma bliskimi jego sercu, m.in. kontynuacją „Conana” oraz „Bliźniaków”) i najbliższym wolnym terminem wydaje się być początek 2014 roku, co jest kolejnym problemem, przed jakim zostali postawieni twórcy.

Czekacie na kolejne części „Terminatora”, czy może ta marka jest już dla Was od dawna martwa? Kogo widzielibyście na stołku reżyserskim, a także do partnerowania Schwarzeneggerowi?

Źródło: JoBlo.com
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

[Zwiastun] After Earth - Shyamalana powrót do klimatów - 19:05 - Zagłoba
Los bywa przewrotny. M. Night Shyamalan. Kiedyś złoty chłopiec Hollywood, który po sukcesie „Szóstego zmysłu” był na ustach całego świata filmowego i mógł praktycznie wszystko. Obecnie parias, budzący co najwyżej uśmieszek politowania swoimi kolejnymi tandetnymi projektami. Jeden z członków mało zaszczytnego bractwa reżyserów z wiekiem jakby tracących kunszt. Niestety ten, niewątpliwie ogromnie utalentowany, reżyser, kompletnie nie radzi sobie z wyzwaniami, jakie stawia przed nim kinematografia XXI wieku i od ponad dekady błądzi, nie potrafiąc wyczuć pragnień kinomanów.

Kadr z filmu 'After Earth'


Shyamalan nie daje jednak za wygraną i pomimo ustawicznych batów, jakie otrzymuje od krytyków (stały gość „Złotych Malin” oraz czterokrotny laureat tej nieszczęsnej nagrody), wciąż wraca niczym irytująca piosenka. Czy „After Earth”, czyli kolejny powrót do klimatów apokaliptycznych, będzie swoistym przełomem w jego karierze i pozwoli mu powrócić na salony? Pożyjemy, zobaczymy. W sieci właśnie zadebiutował zwiastun tej produkcji, która prezentuje się całkiem smakowicie i intrygująco. Materiał zawiera pewne ilości nadziei i potencjału.



[Za dystrybutorem] 1000 lat temu ludzie uciekli z Ziemi po kataklizmie, a Nova Prime stała się ich nowym domem. Generał Cypher Raige (Will Smith) wraca po długiej misji i pragnie zajmować się tylko swoim 13-letnim synem Kitaiem (Jaden Smith). Jednak zderzenie z asteroidą spowodowało uszkodzenie ich statku – zostają zmuszeni do lądowania na planecie, która jest dla nich nieznana. Cypher jest ciężko ranny i to Kitai musi odnaleźć latarnię, aby nadać sygnał ratunkowy.

Największą zaletą „After Earth” jest chyba fakt, że tym razem Shyamalan zasiądzie wyłącznie na stołku reżyserskim. Za scenariusz filmu odpowiada bowiem wielokrotnie nagradzany Stephen Gaghan („Traffic” oraz „Syriana”), któremu partneruje fan szeroko pojętych klimatów Gary Whitta („Księga Ocalenia”). Dodajmy do tego solidną ścieżkę muzyczną z nutką tajemniczości autorstwa Jamesa Newtona Howarda i mamy… może nie hit, ale ciekawe kino. Takie, które warto nie skreślać już na starcie.

Światowa premiera filmu została ustalona na 7 czerwca 2013 roku.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

[Teaser] Fallout: Nuka Break - drugi sezon na wiosnę - 21:27 - Zagłoba
Fanowskie seriale internetowe – to brzmi dumnie? Zdecydowanie tak, jeżeli mowa o „Fallout: Nuka Break”. Produkcja grupy Wayside Creations to prawdziwy synonim klimatu, kunsztu i wręcz nabożnej dbałości o detale. Ekranizacja, na którą wszyscy fani kultowej marki z całą pewnością zasłużyli i tytuł, jaki bez wstydu można byłoby puścić w publicznej telewizji.

Tim Cain na planie 'Fallout: Nuka Break'


Tym bardziej, że drugi sezon zapowiada się równie znakomicie. Odkąd Wayside Creations przestało kłaść silny nacisk na elementy z pogranicza slapsticku i skupiło się na poważniejszym, mroczniejszym prowadzeniu intrygi, „Fallout: Nuka Break” w pełni rozwinął skrzydła. Życzyłbym sobie, aby taki stan rzeczy się utrzymał. Boję się tylko, że zbieleją mi przez to palce, gdyż nowy odcinek pojawi się dopiero na wiosnę 2013 roku. Ech… trzeba uzbroić się w kolejne dawki cierpliwości, a dla wszystkich w gorącej wodzie kąpanej, filmowcy przygotowali krótki teaser.



Co ciekawe, sami twórcy serii „Fallout” doceniają klasę Wayside Creations. Na potwierdzenie tego faktu, zgodzili się poświęcić swój cenny czas i zaliczyć krótki epizodzik w serialu. Tak jest, gościnny występ w drugim sezonie będą mieli Tim Cain oraz Chris Avellone. To tylko kolejne potwierdzenie wysokiego poziomu „Nuka Break”. Zdecydowanie jest na co czekać.

Kto nie widział - cały pierwszy sezon można obejrzeć pod tym adresem.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

11 grudnia 2012
Nasi na Kremlu! - 21:57 - Jerzy
Okładka czasopisma 'Mówią Wieki' - wydanie specjalne
Byli. Czterysta lat temu. Zajęli go legalnie (choć dyskretnie) jesienią 1610 roku. Dwa lata później (dokładnie 6 listopada 1612) skapitulowali - w chwili gdy kanibalizm był już na porządku dziennym (ćwierć uda 5 zł, mysz 1 zł), a próba dostarczenia żywności przez Chodkiewicza załamała się już w samej Moskwie. Niewielu obrońców, mimo gwarancji, uszło z życiem następnego dnia. Mało kto o tym pamięta, ba; wielu nawet o tym nie wie! Rocznica minęła bez echa. W sumie nigdy to specjalnie Polaków nie emocjonowało. Więcej smakowitych szczegółów w artykule Tomasza Bohuna - "Piechota sama się wyjadła".

W Rosji co innego! Wypędzenie polskiej załogi z Kremla jest (od 2004 roku) świętem, Dniem Jedności Narodowej, obchodzonym - z przyczyn historycznych, religijnych i propagandowych - 4 listopada. Bohaterowie z tamtych lat obecni są w zbiorowej pamięci o czym świadczą liczne i różnorodne dzieła, od oper, aż po grę planszową. "Wydarzenia z lat 1604 - 1619 obrosły w Rosji heroiczną legendą, zazwyczaj nieskrępowaną obecnością kłopotliwych świadectw źródłowych … … mity i stereotypy, utrwalane i propagowane przez oficjalną historiografię i programy szkolne niezależnie od epoki i ustroju wciąż mają się dobrze". - pisze Hieronim Grala ("Jedna smuta - dwie tradycje").

Chaos był potężny. Drobna zmiana przebiegu wydarzeń w tym kluczowym momencie mogła wywołać poważne i dalekosiężne skutki. Stąd, jak podejrzewam, śmiała próba nakreślenia alternatywnego scenariusza ("Sto wozów Chodkiewicza, czyli co by było, gdyby") przez T. Bohuna i J. Krawczyka. Z kolei Oleg Usenko doliczył się (w artykule "Karuzela Samozwańców") aż 18 fałszywych spadkobierców (w tym 4 Dymitrów). Maciej Krawczyk nakreślił ("Duma i uprzedzenie") niezbyt pochlebny, delikatnie mówiąc, konterfekt Maryny Mniszchówny, córki wojewody sandomierskiego, małżonki I Dymitra Samozwańca. Bitwę pod Kłuszynem - z odmiennego niż zwykle, rosyjskiego punktu widzenia - przedstawił Aleksander Małow. Do tego artykuły o szansach królewicza Władysława na objęcie carskiej korony, o wyborze Michała Romanowa i początku nowej dynastii, czy też o istocie i znaczeniu rzekomego "hołdu ruskiego" Szujskich.

To wszystko (i jeszcze trochę) - na szerokim tle politycznych zależności i kalkulacji - znaleźć można w specjalnym (4/2012) wydaniu magazynu historycznego Mówią Wieki, który niedawno trafił do kiosków. Kilkanaście artykułów polskich i rosyjskich historyków poświęconych wielkiej smucie, kryzysowi państwa moskiewskiego po wygaśnięciu dynastii Rurykowiczów - 94 strony, 16 zł. Polecam.
____________________
Linki będą, jak będą. Podobnie z okładką. Skaner zawiódł :-(


Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Metro: Last Light - siódmego dnia Bóg nie odpoczywał... - 22:12 - Zagłoba
…lecz opuścił ludzkość, której dał we władanie Ziemię. Niestety, dzieci Stwórcy nie potrafiły sprostać temu odpowiedzialnemu zadaniu i w bezmiarze swojej pychy sprowadziły zagładę na świat, który niegdyś był żywym przykładem chwały boskiej. Teraz lustrzane odbicie Edenu zamieniło się w cmentarzysko cywilizacji, będące monumentalnym pomnikiem bezmiaru krótkowzroczności człowieka. Nagrobkiem wciąż na swój sposób dzikim, majestatycznym i pięknym, lecz tym razem to natura dzierży berło oraz koronę, a człowiek musi zapłacić wysoką cenę za swoje wcześniejsze przewiny.

Screen z gry Metro: Last Light


Rzeczywistość „Metro: Last Light” przypomina czyściec. Pytanie tylko, czy codzienna walka o przetrwanie w postnuklearnej Moskwie, gdzie jeden błąd prowadzi do paskudnej śmierci, natomiast człowieka ustawicznie trapią melancholiczne wspomnienia o utraconej potędze, to wystarczająca pokuta do skali popełnionego grzechu? Oceńcie sami, przy okazji podziwiając spektakularny zwiastun produkcji studia 4A Games.



Warto zaznaczyć, że międzynarodowy wydawca „Metro: Last Light” przygotował prawdziwą gratkę, dla wszystkich tych, którzy nie mieli okazji zapoznać się z pierwszą częścią egranizacji powieści Dimitrija Głuchowskiego. Jedyne, co trzeba zrobić, to zalogować się na Facebooku (bądź też zarejestrować na tym plugawym narzędziu szatana, jeżeli jeszcze tego nie uczyniliście) i polubić stronę znajdująca się pod tym adresem. W zamian za poświęcenie tych cennych sekund oraz atletyczny wysiłek palca wskazującego, otrzymacie darmowy egzemplarz „Metro 2033” do pobrania przez platformę Steam. Oferta jest ważna tylko do 16 grudnia, więc jakby to ujęli mieszkańcy moskiewskiego metra, nie ma co się pier… ten tego - myszki w dłoń!

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

12 grudnia 2012
Trzy po trzy - 19:47 - Jerzy
logo Game Exe
Sojuszniczy Schron - na którym łatwiej spotkać smoki, krasnoludy, elfy i uciśnione dziewice, niż kanonicznego Wybrańca z Pustkowi (co nie znaczy wcale, że go tam nie ma) - świętuje. Dziewiąte urodziny Game Exe! Wiszący dumnie, na centralnym miejscu na ścianie - tuż nad głową Naczelnego - portret czarniawego szpiczastouchego z dwiema szabelkami (Zgryz…, czy jakoś tak), przybrany został girlandami magicznych kwiatów, a miejscowe wróżki dokupiły do swych różdżek dodatkowe ładunki. Zapowiedziano różnorodne atrakcje, konkursy i nagrody.

Więcej w nowinie nowego Nadzorcy.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

'Duke Nukem 3D: Atomic Edition' za darmo! - 20:38 - Zagłoba
Ho, ho, h.. ail to the King, baby!

Trzeba szczerze przyznać - w tym roku apokaliptyczny Mikołaj jest nadzwyczaj szczodry i szaleje z prezentami dla napromieniowanych graczy, którzy lubią zasmakować w klimatach. Wczoraj możliwość darmowego zgarnięcia „Metro 2033”, a dzisiaj ewidentny powrót do uświęconej klasyki, czyli bezpłatna audiencja u Wielkiego Księcia gier komputerowych. Tak jest, serwis GoG.com w swojej szczodrości proponuje gratisowe pobranie „Duke Nukem 3D” wraz ze smakowitymi dodatkami. Trudno znaleźć lepszą ofertę, która tak dobrze rozgrzeje kości w ten mroźny wieczór.

Artwork z Duke Nukem 3D


Co lepsze, warto zaznaczyć, że nie jest to tylko „gołe” wydanie gry, lecz wersja o szumnej nazwie - „Atomic Edition”. Zawiera ona nie tylko nowe bronie oraz przeciwników, ale także dodatkowy epizod. Jeszcze mało? Co powiecie na bonusową zawartość składającą się, m.in. z 25-stronicowej instrukcji w formacie PDF, 20 szkiców koncepcyjnych i 113 duke’owych dzwonków (wliczając kultowe one-linery)? Nie wspominając już o fakcie, że tytuł jest dostosowany do dobrodziejstw systemu Windows 7 i 8, a także istnieje możliwość popykania na Macintoshach. Groovy!

Konkludując, prawdziwa gratka, która skończy się dokładnie 14 grudnia o 15:00, ponieważ potem za taką przyjemność będzie trzeba zapłacić. Zatem bez wymówek, tyłki w troki, myszki w dłoń i kierować się pod ten adresgorące laski Ziemia w potrzebie! Czas sprzątnąć kilka ufoków.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Konserwowy problem na Białorusi. Winią Rosjan - 22:29 - Zagłoba
Tytuł, jakby wyjęty żywcem ze specjalistycznego pisma skupiającego się na biznesie w strefie wschodnioeuropejskiej, lecz chodzi o najprawdziwszą apokalipsę… albo raczej strach przed nią.

Jak bowiem donosi gazeta „Komsomolskaja Prawda w Biełorussii”, w przygranicznym mieście Homel zaczyna brakować podstawowych produktów, a wszystko w wyniku obawy przed ziszczeniem się starożytnej przepowiedni Majów. Obecnie do rangi towaru luksusowego urastają takie artykuły jak zapałki, świeczki, latarki, konserwy, baterie, ziemniaki, cukier i, oczywiście wielkie zaskoczenie, wódka – na próżno szukać ich w sklepach, a wszystkie dostawy schodzą na pniu. Mieszkańcy miasta całą winę zrzucają na Rosjan, którzy organizują masowe wycieczki do lokalnych marketów i są zaszokowani niefrasobliwą postawą Białorusinów.

Zdjęcie pustego sklepu


„Mówią, że u nas jeszcze jest spokojnie, bo zostały konserwy. U nich wykupują już nie tylko zapałki, ale i gumki do weków. Co prawda nie w Moskwie i dużych miastach, tylko głównie na prowincji.” – tłumaczy anonimowa obywatelka.

Najpierw syberyjski zestaw przetrwania, teraz wyprawy po zaopatrzenie – trzeba przyznać, że Rosjanie podchodzą całkiem serio do kwestii zbliżającej się apokalipsy. Ech… kolejne daty końca świata z całą pewnością będą pojawiać się coraz częściej, a różnorakie fobie zostaną nasilone do granic możliwości, dopóki da się na tym zbić ciężki kapitał. Do czasu aż ziści się koszmar wszystkich niedzielnych wróżbitów i obecnie znany nam świat faktycznie przestanie się kręcić. Nikt nie zna dnia ani godziny.

Źródło: TVN 24.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

13 grudnia 2012
[Zwiastun] Pacific Rim - del Toro apokaliptycznie - 13:07 - Veron
Pacific Rim
Idąc za przykładem redaktora Zagłoby, raczącego nas w ostatnim czasie pokaźną liczbą wieści ze świata filmu, dwa słowa o filmie, o którym pisaliśmy jeszcze w chwili, gdy znany był dopiero jego koncept fabularny. Przez dwa i pół roku "Pacific Rim", o którym mowa, zdążył zostać nakręcony i właśnie przechodzi fazę postprodukcji. Nad wszystkim czuwa talent reżyserski z Meksyku, Guillermo del Toro. Filmowiec znany z takich obrazów jak "Hellboy" czy doskonały "Labirynt Fauna", a ostatnio współscenarzysta filmu, który prawdopodobnie na długo zawładnie kinami, czyli adaptacji tolkienowskiego "Hobbita". Sam "Pacific Rim" zapowiada się nader efektownie, na pierwszy rzut oka przypominając nieco tegoroczną "Battleship". Premiera latem przyszłego roku. Pierwszy zwiastun w rozszerzeniu niusa.

Źródło: Filmweb

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Mira Grant, 'Przegląd Końca Świata: Feed' - nasza recenzja - 13:36 - Veron
Mira Grant - Przegląd Końca Świata: Feed
Zdaję sobie sprawę, że cytowanie siebie zahacza o próżność. Ale jako że to końcówka grudnia i zbliża się czas podsumowań, pozwolę sobie przytoczyć pierwsze zdanie z mojej recenzji książki "Przegląd Końca Świata: Feed": Apokaliptyczny rok 2012 literacko nas rozpieszcza. Istotnie tak jest. Tegoroczne książki w szeroko rozumianych klimatach postapo trzymają znakomity poziom, zaś powieść Miry Grant jest absolutnym zwieńczeniem nad wyraz udanych w tym względzie, mijających dwunastu miesięcy. W moim odczuciu - najlepszą taką propozycją w tym roku i jedną z najlepszych ever.

Wielkie słowa? Owszem. Bo to wielka książka. Zapraszam do lektury!

Recenzja książki "Przegląd Końca Świata: Feed" autorstwa Miry Grant
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Pies (piesek) - też człowiek! - 15:46 - Squonk
Perk z Fallouta
Zbliża się okres noszący tzw. kryptonim operacyjny "święta". W kwestie ideologiczne nie mam zamiaru wnikać, bo każdy może sobie ten czas obchodzić jak chce. Nawet i zaprosić Cthulhu na wigilijną pizzę.

W tym okresie zaczyna się także szał zakupów oraz bezmyślnej (lub nie) konsumpcji. O ile kupowanie sprzętu elektronicznego czy książek, można uznać za słuszne a nawet wskazane, o tyle do rangi - wręcz - najcięższej zbrodni urasta kupowanie swoim pociechom zwierzątek. Zwłaszcza piesków.

Pod choinką gówniarz znajdzie małego psiapsiusia, który za rok - choć będzie już dużym bydlem - to umysłowo nie będzie przerastać naszego dzieciaka, tak samo jak on potrzebującego ciągłej opieki i poświęcenia czasu. I co wtedy? Sru sierściucha do samochodu, i nagły desant w lesie czy na innym zadupiu? I po problemie, a sumienie czyściutkie jak u przedstawicieli Narodu w gmachu na Wiejskiej. No niestety, ale pies to nie nasi chłopcy z Wojsk Specjalnych, i choćby chciał to sobie sam w terenie nie poradzi. W ogóle sobie nie poradzi bez pomocy człowieka.

Poniżej coś, choć zabawnego, to mającego w swoim zamierzeniu poszerzyć świadomość. Dobrze jednak, by owo poszerzenie nie ograniczyło się tylko do zebrania - dziś już ponad zakładany cel - kasiorki, ale także do tego by myśleć i "rozsądnie zarządzać" bytnością wszelkiej maści czworonogów w naszym otoczeniu.

Fundacja na rzecz zwierząt PRZYTUL PSA.



Podgląd newsa | Skomentuj newsa

14 grudnia 2012
Kim Dzong Un prowokuje społeczność międzynarodową. Czy zgrane karty wystarczą? - 16:32 - Zagłoba
Kolejna porcja wieści prosto z centrum absurdu, jakim jest Korea Północna. Kraj, który nie potrafi wyżywić własnych obywateli i zatrzymał się w aspekcie technologicznym gdzieś w latach 60’ ubiegłego wieku, powoli rozwija swój program kosmiczny. Na chwilę obecną raczej można mówić o spektakularnych porażkach niż sukcesach, lecz nie jest zaskoczeniem, iż chodzi tutaj tylko o wywarcie pożądanego efektu na społeczności międzynarodowej. Kim Dzong Un wciąż korzysta ze zgranych trików swojego dziadka i ojca, a reszta świata nadal udaje wielkie zaskoczenie oraz święte oburzenie.

Zdjęcie Kim Dzong Una


12 grudnia z terytorium Korei Północnej została wystrzelona rakieta balistyczna Unha-3, która wzniosła satelitę na orbitę okołoziemską. Sukces to jednak połowiczny, gdyż jak informują amerykańscy badacze, obiekt (bo według nich nazwanie „tego czegoś” mianem satelity, to gruba przesada) został umieszczony tam nieprawidłowo, w efekcie czego koziołkuje on w sposób niekontrolowany i nie potrafi nawiązać łączności z Ziemią. Konkludując, kwestią czasu jest zanim ten koreański cud techniki zostanie przyciągnięty przez grawitację i rozbije się o powierzchnię naszej planety.



Ten fakt nie przeszkadza jednak reżimowi w odtrąbieniu sukcesu w ramach „programu pokojowego wykorzystania przestrzeni kosmicznej”, a jego południowemu sąsiadowi w biciu na alarm na ten „zamaskowany test balistycznego pocisku międzykontynentalnego, zdolnego przenosić bojową głowicę jądrową”. Napinania muskułów i potrząsania szabelką ciąg dalszy.

Jasne jest, że Kim Dzong Unowi nie chodzi o żadne programy, lecz o próbę wzmocnienia swojej pozycji na arenie międzynarodowej. Dotąd lider Korei Północnej był uważany za bardziej ugodowego i skłonnego do współpracy niż jego poprzednicy, a co za tym idzie – słabszego. Na dodatek jako swego rodzaju nóż na gardle należy traktować zbliżająca się rocznicę śmierci Kim Dzong Ila i potrzebę spełnienia wcześniejszej obietnicy, iż 2012 będzie rokiem siły oraz pomyślności dla kraju.

Szczątki koreańskiej rakiety Unha-3


Poza tym, można śmiało przypuszczać, że to była kolejna sugestia skierowana w stronę Seulu. U południowego sąsiada zbliżają się wybory prezydenckie, a dwóch czołowych kandydatów obiecało ugodową dyplomację względem reżimu. Być może chodziło o kolejny nacisk i zapewnienie powrotu do „słonecznej polityki” z lat 1998-2008, kiedy to inwestycje oraz pieniądze lały się strumieniami w kierunku Phenianu, a reżim nawet nie kiwnął palcem w kwestii złagodzenia strategii działania.

Reakcja społeczności międzynarodowej zależna będzie od tego, jakie wnioski zostaną wysunięte z analizy szczątków rakiety, znalezionych przez marynarkę wojenną Korei Południowej na Morzu Żółtym. Zapewne stanie na kolejnych iluzorycznych sankcjach, zakończonych kłamliwymi obietnicami zaprzestania programu przez Koreę Północną, w zamian za pieniądze, żywność i bezpieczeństwo reżimu. Tego ostatniego Kim Dzong Un może być praktycznie pewien – w kryzysowych czasach nikogo nie obchodzi wywołanie nieopłacalnego konfliktu, którego spokojnie można uniknąć, odpowiednio przymykając oczy i zagłuszając sumienie.

Źródło: Wirtualna Polska, Wprost
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

15 grudnia 2012
Ostatni fragment powieści 'W mrok' - 4:28 - Squonk
Powieść z serii Uniwersum Metro 2033
Informacja prasowa od Wydawnictwa Insignis.

Upłynął miesiąc od premiery książki "W mrok" i najwyższy czas na publikację ostatniego fragmentu książki w niezapomnianej interpretacji Krzysztofa Gosztyły. Zachęcamy wszystkich do przeczytania i wysłuchania tego fragmentu, szczególnie zaś tych, którzy jeszcze nie znają mrocznych tajemnic petersburskiego metra, gdzie schroniła się ludzka społeczność po końcu świata.

Fragment można również odsłuchać: Fragment #5 - audio.

Przypominamy, że książki Andrieja Diakowa "W mrok" i "Do światła" ukazały się w ramach projektu Uniwersum Metro 2033, zapoczątkowanym przez wielki międzynarodowy bestseller Dmitrija Głuchowskiego "Metro 2033", wydane w Polsce po raz pierwszy w roku 2007, doczekało się już nakładu przekraczającego 70 000 egzemplarzy. W związku z tym Wydawnictwo Insignis 28 listopada wydało specjalną wersję książki w limitowanej liczbie 3000 egz. w oprawie twardej. Wspaniały pomysł na prezent gwiazdkowy dla tych, których chcielibyście wtajemniczyć w mroczny świat Uniwersum Metra 2033.

Przez ostatni miesiąc wiele się działo w polskim Uniwersum Metro 2033. Gościliśmy w Polsce Andrieja Diakowa, autora trylogii: "Do światła”, "W mrok" i niewydanej jeszcze w Polsce książki, który jeden dzień spędził w Warszawie, udzielając licznych wywiadów dla prasy, radia i telewizji, a kolejny w Lublinie - na festiwalu Falkon 2012. Na Falkonie po raz pierwszy polskie Uniwersum Metro 2033 przeniosło się z wirtualnego świata w rzeczywisty i w zaaranżowanej w stylu postapoakliptycznym kawiarence czytelnicy mogli spotać się z autorem najnowszej książki oraz z ekipą wydawnictwa, która przygotowuje Uniwersum Metro 2033.

To nie koniec niespodzianek…

Już w przyszłym tygodniu, w środę, zapowiemy kolejny tytuł, który ukaże się w Polsce w ramach projektu Dmitrija Głuchowskiego już w roku 2013.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Dwa utwory ze ścieżki dźwiękowej do Wasteland 2 ujawnione - 12:09 - Wrathu
Oficjalna strona Marka Morgana została reaktywowana po wielomiesięcznej przerwie. Zmienił się wygląd, a także dostępne utwory do przesłuchania. Noszą tytuły "Rangers" (4:53) i "LA Cults" (3:51). Możemy po tym być pewni, że akcja gry obejmie Los Angeles, które poznaliśmy już w pierwszej części Fallouta jako Gruzy. Z tego, co można usłyszeć - Morgan nie wyszedł z formy. Solidna dawka postapokaliptycznego klimatu. Niewątpliwie ubarwi on oczekiwaną przez nas produkcję. Ale już bez przedłużania - miłego słuchania!



Dla niezorientowanych, kim jest Mark Morgan. To amerykański muzyk instrumentalista, który na swoim koncie ma muzykę do wielu filmów, seriali i gier, w tym do Falloutów 1, 2 i New Vegas oraz do Planescape Torment.

Informacja uzyskana dzięki GameMusic.pl
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

17 grudnia 2012
Hellcon: Apokalipsa - relacja - 0:01 - Pilarious
Hellcon
8-9 grudnia 2012 roku. W tych dniach odbyła się trzecia odsłona konwentu Hellcon z dumnym podtytułem "Apokalipsa" organizowana przez Stowarzyszenie Entuzjastów Japońskiej Kultury Popularnej "Animatsuri". Całość imprezy odbywała się w XXI LO im. Hugona Kołłątaja, szkole bardzo dobrze mi znanej, bo to nie pierwsza impreza Animatsuri, która się tam odbywa. Miałem okazję być na kilku wcześniejszych imprezach tego stowarzyszenia, sporo osób na miejscu też znałem, dzięki czemu mogłem się dobrze bawić cokolwiek by się nie działo.

Osobiście miałem dużo nadziei co do tego konwentu, zwłaszcza, że tak dumnie go reklamowali. Towarzysze broni z post-apo-2012 już byli w środku od około godziny 9. Ja z entuzjazmem o 9.20 byłem już pod conplace, gdzie przywitała mnie tradycyjna długa kolejka. Temperatura ujemna, a niektórzy stali tam pewnie o 7-8 (akredytacja miała się zacząć o 10). Na brak chętnych organizatorzy nie mieli co marudzić, szkoda tylko, że do dziś nie uporali się z problemem źle prowadzonej akredytacji. Jednak ja się wślizgnąłem do środka już o 9.30, by móc ocenić jak wyglądają ostatnie przygotowania do imprezy.

Na wejściu otrzymałem identyfikator z fajną szatą graficzną, przypinkę z logo konwentu, informator i ochraniacze na obuwie (na zewnątrz śnieg, strach o parkiet). Do zestawu miały potem jeszcze dołączyć smycze i plan atrakcji, które otrzymałem już w trakcie imprezy. Niestety zabrakło Echiko Matsuri - maskotki Stowarzyszenia "Animatsuri", która zawsze się pojawiała na koszulkach.

Po akredytacji postanowiłem sprawdzić jak prezentuje się wnętrze szkoły. I tutaj niespodzianka. Oczekiwałem, że organizatorzy postarają się o klimat (post)apokaliptyczny. Niestety dwie opony i ulotki przyklejone do ścian takiego nie dawały. Ale to nie oznacza, że konwent był całkowicie pozbawiony akcentów lubianych przez nas klimatów. Pokój z panelami postapo wyglądał po prostu świetnie, tak samo jak pula nagród za konkursy (zdjęcia możecie zobaczyć w trochę bardziej optymistycznej relacji na post-apo-2012.pl). Do tego bar "1000 radów", który zwłaszcza w nocy wprowadzał odpowiedni nastrój. Klimatu dodawali też sami goście, gdyż dość sporo osób postanowiło przywdziać jakieś zbroje postapokaliptyczne, wojskowe ciuchy, stroje mieszkańców Krypt z serii Fallout lub po prostu ucharakteryzować się na zombie. To wszystko trochę rekompensowało brak klimatu na samych korytarzach czy salach prelekcyjnych.

Na korytarzach stały stoły, przy których potem osoby posiadające za dużo pieniędzy mogły się ich pozbyć w zamian za różne gadżety (pluszaki, przypinki, katany czy biżuteria steampunkowa) oraz mangi czy gadżety kitajcowe, więc na samym oglądaniu asortymentu można było stracić sporo czasu.

OK, parę słów na temat atrakcji. Patrząc w plan można było zobaczyć, że sale zostały podzielone tematycznie. Jedna sala post-apo, dwie sale w bloku fantastycznym, do tego tak zwany Gaijin, czyli jak dla mnie, atrakcje, które nie zmieściły się nigdzie indziej i nie dotyczą kultury japońskiej, sala kreatywna (zajęcia rysunkowe i takie tam), oraz czetery sale poświęcone kulturze japońskiej. Pierwsze wrażenie? Za dużo Japonii, za mało postapo. Ale w praktyce było tak, że nawet w bloku kitajcowym można było znaleźć atrakcje dotyczące klimatów, prelekcje o postapokaliptycznych seriach anime itd., więc w ostatecznym rozrachunku w każdym pokoju fan apokalipsy znalazł coś dla siebie (niemniej jednak te proporcje trochę bolały osoby, które przyszły specjalnie dla tematyki postapo).

Ponadto osoby, które wędrowały po szkole mogły też się znaleźć w pomieszczeniach z Ultrastar (karaoke), DDR (gra taneczna) czy pokoju pełnym konsoli do gier.

Jak to wszystko wyszło w praktyce? Klimatyczny pokój postapo oferował bardzo fajnych atrakcji, więc osoby, których nie interesuje kultura japońska mimo wszystko mogły znaleźć coś dla siebie. Sama impreza zaczynała się o 11, ja zaś o 12 miałem poprowadzić (kolejny już raz) swoją atrakcję - prezentację różnych japońskich zespołów heavy metalowych. Tym razem miałem mniej słuchaczy niż przy poprzednich edycjach, gdyż 2/3 ewentualnych zainteresowanych dalej stała w kolejce przy wejściu. Ale połowę sali wypełniłem, to też jest coś. W czasie trwania mojej atrakcji na sali głównej odbywały się zapisy do LARPa. Z tego powodu nie wziąłem w nim udziału mimo chęci i dlatego też za dużo o nim powiedzieć nie mogę.

Dla mnie bycie uczestnikiem tak naprawdę rozpoczęło się o 14 (kolejka dalej sięgała poza teren szkoły, wychodziła na ulicę). Bardzo duża ilość atrakcji w wielu różnych pomieszczeniach powodowała, że nie sposób było pojawić się na wszystkich tych, które mnie interesują. Często też zdarzało się tak, że jedna zaczynała się tym samym czasie lub w trakcie innej ciekawej atrakcji, stąd trzeba było wybierać. Dlatego też dużo czasu spędziłem siedząc na korytarzu i rozmawiając z innymi uczestnikami.

Gdy tylko skończyłem swój panel, postanowiłem pójść na atrakcję "Pora na post-apo, czyli tysiąc lat po Wojnie Grzybowej" prowadzonej przez Chaosa i Lord Canti. Nie przepadam za kreskówką "Pora na przygodę", ale słyszałem o jej postapokaliptycznych aspektach, dlatego postanowiłem chwilę zobaczyć co twórcy atrakcji mają do zaoferowania, a nuż mnie przekonają...

Następna w tej samej sali była prelekcja na temat survivalu, a dokładniej jedna z jej części dotycząca zdobycia pożywienia. Nie wysiedziałem nawet do połowy, gdyż w czasie jej trwania zaczynał się panel na temat wydawania mang w Polsce prowadzony przez pracownika Studia JG. Po tej atrakcji wziąłem się za podobno najlepszą część konwentu - socjal. Znaleźć swoich znajomych, ewentualnie poznać kogoś nowego. I tu narzekać też nie mogę. Niestety nie uchwyciłem momentu, w którym wreszcie kolejka przed budynkiem zniknęła, ale ktoś mi opowiadał, że niektórzy stali do 16.

O 20.30 miał się zacząć pokaz cosplay, główna atrakcja konwentu. Niestety ja z niej zrezygnowałem. Czekanie w długiej kolejce w ciasnym i niewentylowanym korytarzu, potem siedzenie dwóch godzin w tłoku już mi wyszło bokiem. A i tematyka strojów bardziej oscylowała przy mandze i anime niż klimatach postapo. Zainteresowani mogą jednak obejrzeć nagrania na YouTube. Ten punkt programu powoduje, że budynek zaczyna pustoszeć i stan ten ogólnie trwa przez całą noc. W ciągu dnia na konwencie było jak dla mnie za dużo uczestników, za duży tłok (na pewno ponad 1000, słyszałem, że mogło być nawet 1700 osób), dlatego od tego momentu poczułem się po prostu lepiej. Do tego w czasie nocnym dużo osób śpi w wypełnionych po brzegi sleep roomach na najwyższym piętrze, więc wtedy korytarze naprawdę pustoszały. Nie mniej na takie atrakcje jak Mafia Death Note, Animcowe Kalambury czy wspomniana przeze mnie świetna projekcja krótkich filmów postapo i tak miały wielu chętnych.

Rano już byłem dość mocno zmęczony, aż zapominałem iść na kolejne interesujące mnie atrakcje (między innymi "Warszawa jako miasto post-apo" w Gaijin Room). Ja konwent zakończyłem około godziny 10, po wyjściu z "Różne oblicza post-apo w mandze i anime", atrakcji prowadzonej przez Shina i Nozetsu. Nie trudno było zauważyć, że materiału mieli przygotowanego dużo więcej niż pozwalał na to przydzielony czas.

Jak ocenić ogólnie konwent. Z pewnością był udany, nie mniej brakowało mi w nim klimatu. Powtórzyły się też niektóre błędy co przy poprzednich imprezach organizowanych przez Animatsuri. Tym razem w końcu na planie atrakcji umieścili informację o tym o czym jest sala i jaki jest jej numer (na poprzednim Hellconie widniała tylko nazwa nawiązująca do konwencji). Same atrakcje poprowadzone bardzo dobrze, widać, że ich twórcy się przygotowali porządnie. Czy wybiorę się na kolejny konwent Stowarzyszenia Animatsuri? Zapewne tak, głównie przekonany przez niektórych znajomych. Nie mniej patrząc po liczbie chętnych wolałbym, by więcej starań dołożyli przy tworzeniu klimatu samej imprezy niż tworzeniu klimatycznych nagrań reklamowych.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Nowa książka z serii Uniwersum Metro 2033 - 'Korzenie niebios' - 2:22 - Squonk
Powieść z serii Uniwersum Metro 2033
Informacja prasowa od Wydawnictwa Insignis.

Wydawnictwo Insignis Media, wydawca projektu Uniwersum Metra 2033, w ramach którego ostatnio ukazało się ekskluzywne wydanie kultowej książki Dmitrija Głuchowskiego "Metro 2033" oraz ciesząca się znakomitymi recenzjami książka Andrieja Diakowa "W mrok", ujawnia kolejny tytuł serii.

Wydarzenie jest tym bardziej godne odnotowania, ponieważ polskie Uniwersum Metra 2033 po raz pierwszy przekracza granice Rosji. Już na wiosnę do księgarń trafi książka "Korzenie niebios" autorstwa Tullia Avoleda, znanego we Włoszech autora wyrafinowanych thrillerów, prawdziwej gwiazdy wśród twórców Uniwersum.

Jak spektakularna jest wizja Italii AD 2033 pisze sam twórca projektu Uniwersum, Dmitrij Głuchowski: "Książka "Korzenie niebios" jest prawdziwa, jakby autor widział to wszystko na własne oczy. Bezkompromisowa. Twarda, wręcz okrutna. Mądra, subtelna, poetycka. Śmiała, łamiąca schematy. Czytałem i nie mogłem się oderwać, jeść ani spać. W tej chwili jest to moja
ulubiona powieść z całego Uniwersum".


Zapraszamy do posłuchania jej fragmentu w interpretacji Krzysztofa Gosztyły. Możecie go również link przeczytać w formacie PDF.

To wszystko już wiosną 2013 roku. Już dziś zapraszamy do księgarń, gdzie można nabyć pozostałe tytuły z Uniwersum Metra 2033, w tym świeżo wydaną drugą cześć trylogii Andrieja Diakowa "W mrok". Polecamy też ekskluzywne wydanie Metra 2033 Dmitrija Głuchowskiego w twardej oprawie, jako wspaniały prezent gwiazdowy dla tych, których chcecie wtajemniczyć w mroczny świat postapokaliptycznego Metra.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Mad Max: Fury Road - to już jest koniec... - 13:39 - Zagłoba
Mad Max
Kolejna część przygód nieugiętego Maxa Rockatansky’ego od dłuższego czasu rodzi się w prawdziwych bólach, lecz jak przystało na historię prawdziwego „Wojownika Szos”, nic nie jest w stanie jej powstrzymać. Masywne australijskie ulewy, koszmar logistyczny związany z kontynentalną przeprowadzką, piekielne pułapki namibijskich bezdroży i niezadowoleni producenci, którym przybyło wiele siwych włosów w wyniku stale rosnących wydatków. Przyszedł jednak czasu na upragniony koniec. Oczywiście, pisząc te kluczowe słówko mam na myśli koniec pewnego etapu.

Tak jest, po sześciu miesiącach ciężkiej pracy, na planie filmowym „Mad Max: Fury Road” padł w końcu ostatni klaps. Oznacza to tylko tyle, że etap zdjęć został finalnie zakończony i teraz przyszła pora na kolejny krok, czyli post-produkcję. Niestety, nie da się ukryć, że ta faza nie należy do najkrótszych i z pewnością także zmusi filmowców do wylania siódmych potów, więc na nowe wcielenie Maxa przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać – doświadczenie podpowiada, że przynajmniej rok.

Z drugiej strony, nie ma nad czym płakać. W ciągu najbliższych miesięcy twórcy będą chcieli podsycić atmosferę przed premierą filmu, a to oznacza sporo smakowitych materiałów (zdjęć, zwiastunów, plotek o fabule). Zostaną otwarte wrota szalonej wyobraźni i rozpocznie się czas spekulacji. Nie ma sensu zaprzeczać, każdy fan postapokalipsy jest chorobliwie ciekaw, jak wypadnie Tom Hardy w głównej roli i czy sprosta legendzie Gibsona.

Źródło: Twitch
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Choinki postapo - a na pewno w 'klimatach' - 15:22 - Squonk
Schroinka
Myślę tak sobie, że w sumie to przedstawiciele - teraz już większości - muzułmańskiej w duńskim mieście Kokkedal to mieli rację. No bo na cholerę ścinać małe drzewka, by raz na rok postawić je na środku miasta, obwiesić jakimś kolorowym badziewiem, a potem sru do śmieci? Co więcej, nasi muzułmańscy - nie do końca - bracia w wierze, powinni zająć się także kwestią żywności i zakazać jej masowego kupowania na święta, by potem to czego się nie zje wyrzucać na śmietnik.

Jednak brodata brać tak łatwo nie poradzi sobie z wyznawcami ideologii fallapokaliptycznej. Bowiem gdy chodzi o jedzenie, to każdy z nich potrafi wytrzymać długi okres czasu bez niego. Wiadomo - postapo. Natomiast w kwestii choinek... Jak więc przechytrzyć brata muzułmanina, który będzie uważać, że kolor zielony to może się znajdować co najwyżej na podłodze meczetu, a nie na drzewku stojącym w kącie naszego mieszkania?

Parę pomysłów znajdziecie w schronowej galerii Choinki (prawie) postapo, do której zdjęcia wykonał piXelRider.

Postapo jest wielkie!!!

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

19 grudnia 2012
Zagłoba redaktorem! - 20:04 - Jerzy
Redaktor Zagłoba zostaje redaktorem! Zara, zara …, redaktor redaktorem? Czyli, że co? Zostaje, chociaż od lat był i nigdy nie przestał być? Właśnie tak. U nas to możliwe. Od tej pory nie jest już honorowym, chociaż oczywiście honorowym jest i będzie.

Po tym wyczerpującym i dogłębnym wyjaśnieniu logicznych aspektów sprawy, czas na meritum. Do Załogi dołączył niestrudzony i wszechstronny newsman, wytrawny recenzent postapokaliptycznych kreacji kulturalnych i doświadczony przewodnik po świecie gier, łączący perfekcyjnie rzeczowość i styl w setkach wiadomości publikowanych tu (13S) i ówdzie (GE). Dopieszcza nas Emanacja w końcówce tego, apokaliptycznego ponoć, 2012 roku. Ładny świąteczny prezent. Gratulujemy! Przede wszystkim sobie.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

W paszczy szaleństwa #3 - Z czego się śmiejecie? Z siebie samych się śmiejecie! - 20:19 - Squonk
Szaleństwo
Dziś doszło do standardowego już świecie współczesnych środków masowego przekazu informacji zdarzenia. Pojawiło się coś banalnego i oczywistego w swoim znaczeniu, jednak zadziałało owe COŚ i rzecz stała się nośna. Medialnie. Do tego mieć znaczenie, żyć własnym życiem, tworzyć nowy kontent.

Chytra baba z Radomia - tak zwie się nowe "odkrycie" polskiego Internetu. Źródło wielu memów, możliwość... No właśnie czego? Podłączenia się do bezmyślnego i ślepego hejtu, daniu ujściu swojej frustracji w wersji instant. A może pogłębiona refleksja nad tym co widać na filmie oraz dostępnych przy nim zdjęciach?

Myślcie nad tym już sami.

Więcej:
- Wigilia w Radomiu: z wielkiego stołu błyskawicznie zniknęły tony jedzenia
- Radom - wigilia na deptaku 2012
- Chytra Baba z Radomia

Art pochodzi ze strony Likwid-Lemon-Drop

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Powstaje polski dokument o apokalipsie - 21:30 - Zagłoba
...i tym razem nie chodzi tutaj o Smoleńsk. Swoją drogą, zastanawiam się, jaką reakcję wywołał u Was tytuł tej informacji.

Pusty śmiech, że nasi filmowcy ponownie porywają się z motyką na słońce? Obawę przed uogólnieniem i potraktowaniem tematu z mocnym przymrużeniem oka? Może nadzieję na rzetelne i intrygujące kino? Generalnie polska kinematografia w sferze filmu dokumentalnego nie ma absolutnie czego się wstydzić i w umysłach rodzimych twórców zrodziło się w ostatnich latach kilka fascynujących produkcji, które zyskały uznanie na całym świecie. Dlatego też, skreślanie tego projektu na starcie może być mocno krzywdzące i w przyszłości okazać się sporym błędem.

Jednak niezależnie od tego, czy uważacie nadwiślańską sztukę filmową za chronicznie niedofinansowane szambo, czy macie zdecydowanie jaśniejszy obraz naszej kultury, nadesłano prośbę o pomoc, a nad takimi rzeczami zawsze trzeba się pochylić. O co się tutaj rozchodzi?

Reżyserka, Monika Pawluczuk, stale poszukuje inspiracji do swojej nowej produkcji i w tym właśnie celu możemy pomóc jej również My – fani szeroko pojętej kultury postapokaliptycznej, którzy mają coś do powiedzenia. W końcu naszym chlebem powszednim jest odkrywanie i dogłębna analiza różnych form zagłady. No i, kto jak kto, ale my dobrze wiemy, że apokalipsa wpierw rodzi się w umysłach.

Wszyscy ci, którzy traktują domniemaną Apokalipsę jako pretekst do zadania sobie ważnych pytań i chcieliby opowiedzieć o swoich prywatnych „końcach świata”, mogą przysłać swoje historie na koniec_swiata@wajdastudio.pl.

Możecie w ten sposób zainspirować Monikę Pawluczuk, autorkę filmu dokumentalnego "Uwierzcie w koniec świata" (produkcja - Wajda Studio). Reżyserka śledzi przygotowania do domniemanego końca świata kilku różnych osób, na przykład pracownika hospicjum, dla którego wiara w apokalipsę jest ucieczką od życia. Innym bohaterem jest mąż, który chce wrócić do porzuconej żony i budować z nią nowe życie na nowych zasadach. Jest ktoś, kto wyjeżdża do Hiszpanii, aby tam schronić się przed zagładą.


Towarzysze, pomożecie?

Źródło: Filmweb
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

20 grudnia 2012
Project V13 nadal żyje - Neo-Black Isle prosi o pomoc fanów - 11:02 - Zagłoba
I cóż mam z Tobą począć? Ty po prostu nie chcesz umrzeć.

Zwrot akcji niczym w klasycznej brazylijskiej telenoweli. Kiedy po procesie z Bethesdą, Interplay poszedł na ugodę z Toddem Howardem i spółką, całkowicie zrzekając się praw do marki „Fallout Online”, każdy był święcie przekonany, że projekt kopnął w kalendarz i popija sobie teraz zimne piwko u Abrahama. Cóż… niespodzianka! „Project V13” nadal dycha i ma się całkiem dobrze. Tyle tylko, że z tą kultową serią komputerowych gier fabularnych z kryptami w tle, nie ma on już nic wspólnego.

Szkic koncepcyjny z projektu V13


„Project V13” w założeniach ma być hybrydą strategii czasu rzeczywistego z cRPG. Mieliście kiedykolwiek do czynienia z grą „Spellforce”? W takim wypadku wiecie już, jak to będzie z grubsza wyglądać. Dla mniej obeznanych – gra postawi przed nami zadanie odbudowy naszej rodzimej kolonii w świecie po zagładzie nuklearnej. W kogo się wcielimy (zwykłych ludzi, mutanty czy androidy) i co będziemy rozbudowywali (ruiny bazy wojskowej czy miasta, lepianki na pustyni), określimy już sami.

W czasie, gdy mieszkańcy naszej osady w pocie czoła będą stawiać pierwsze budynki, wymyślać nowe technologie czy zbierać surowce, my zostaniemy zmuszeni do zabawy w nieustraszonego poszukiwacza postapokaliptycznych przygód. Możemy szabrować ruiny dawnych cywilizacji w poszukiwaniu cennych materiałów i starożytnych technologii, kopać tyłki przebrzydłym bandytom czy podcierać nosy szarym obywatelom w rozlicznych zadaniach pobocznych – wszystko ku chwale naszej kolonii. Protagonista będzie zdobywał doświadczenie, a co za tym idzie, rozwijał swoje umiejętności oraz uczył się nowych talentów, dzięki czemu uzyska np. dostęp do niewiarygodnie silnych narzędzi mordu.



Za projektem stoją starzy wyjadacze branży pokroju Chrisa Taylora, Marka O'Greena, Chipa Bumgardnera i Jeffa Clendenninga.

Co ciekawe, Neo-Black Isle zgodnie z nową modą, prosi samych graczy o pomoc już na starcie za pośrednictwem finansowania społecznościowego. Niestety, potencjalne profity nie porażają. Chyba najciekawszym z nich jest ten, że w zamian za 20$ datek, otrzymamy możliwość czytania i pisania na zamkniętym forum studia, a tym samym wpływania na twórców gry.

W porównania z innymi kickstarterowymi akcjami, cieniutko – najwidoczniej konkurencja mnie zbytnio rozpieściła. Poza tym, po latach afer i dziwnych ruchów ze strony Interplay, wolę się wstrzymać, obserwując całą akcję z bezpiecznej pozycji. Wybaczcie kochani, ale zbyt wiele razy wstawialiście mnie do wiatru oraz złamaliście mi serce, abym teraz rzucił się do pomocy z socjalistyczną pieśnią na ustach. Smutne, lecz prawdziwe. Tym niemniej, założenia produkcji są ciekawe i mają spory potencjał.

Jednak, decyzja należy do Was – kciuk w górę czy w dół?



Źródło: No Mutants Allowed
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Afterfall: InSanity - pierwszy oficjalny dodatek za pasem - 17:48 - Zagłoba
Nicolas Intoxicate niczym Rocky Balboa – powoli, lecz zajadle podnosi się po serii nokautujących ciosów zadawanych przez rzeczywistość. Jeszcze nie tak dawno firma otrzymywała mocne cięgi na giełdzie (rekordowe 4 grosze za akcję), głośno mówiło się masowych zwolnieniach czy nawet o bankructwie, a także istniało spore ryzyko, iż „Afterfall: InSanity” skończy pod kołami walca drogowego w wyniku pozwu wniesionego przez Epic Games. Koniec roku jest jednak łaskawy i należy do lepszych okresów w historii studia. Nie może więc dziwić, że twórcy nie mają zamiaru dłużej kryć się za gardą i planują kontratak.

Screen z dodatku 'Dirty Arena'


Jak informowaliśmy wcześniej, Polacy błyskawicznie doszli do porozumienia z Jankesami i wypuścili swoje dziecko na platformę Steam, gdzie sprzedaje się ono całkiem nieźle (i to nie tylko tutaj, lecz również na innych serwisach specjalizujących się w cyfrowej dystrybucji). Na dodatek, tajemnicą poliszynela jest fakt, iż prace nad komputerową grą fabularną w realiach uniwersum Afterfall, pod roboczym tytułem „Perła Pustkowi”, idą pełną parą. Jednak zanim zostanie odkryta ta cześć kart i na dobre zaczniemy analizować kolejny projekt, Nicolas Intoxicate zamierza nagrodzić swoich lojalnych fanów pierwszym dodatkiem do survival-horroru „InSanity”.

DLC „Dirty Arena” to wariacja związana z popularnym trybem areny. Celem gracza będzie przetrwanie na specjalnych obszarach poprzez eliminację kolejnych fal przeciwników i realizacje różnorakich zadań pobocznych. Poza tym, do gry zostanie zaimplementowany system osiągnięć oraz możliwość zapisu stanu gry w chmurze. Rozszerzenie zadebiutuje w lutym, będzie można pobrać je via Steam i nie zapłacimy za nie ani jednej złotówki. Wedle obietnic, więcej szczegółów poznamy już wkrótce.

Cóż, gracze z pewnością oczekiwali na poprawę różnorakich błędów i niedociągnięć („Edycja Rozszerzona” niestety wszystkiego nie załatała) lub jakiś fabularny dodatek, ale nie ma co wybrzydzać. Darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda.

Źródło: Polygamia
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

21 grudnia 2012
Max Rockatansky w pełnej krasie - 1:07 - Zagłoba
Od chwili, gdy przeczytaliśmy, że Mel Gibson nie wcieli się w skórę dumnego "Wojownika Szos" w czwartej części cyklu "Mad Max", wszyscy zachodziliśmy w głowę, czy uda się znaleźć odpowiednio godne zastępstwo. Czy Tom Hardy sprosta legendzie i z wdziękiem przywdzieje kurtkę z obdartym rękawem? Przekonajcie się sami, gdyż do sieci trafiło właśnie pierwsze zdjęcie protagonisty "Fury Road".

Fotografia Max Rockatansky'ego


I jak? Nada się?

PS. Fotografia trafiła do sieci jednym z partyzanckich kanałów (tym niemniej jej autentyczność została potwierdzona), więc nie narzekajcie na jakość. To tylko pierwszy ochłap i za kilka tygodni z pewnością zostaną opublikowane znacznie lepsze i ostrzejsze materiały.

Źródło: Ain't It Cool News
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

'This is the End', czyli kumpelska komedia w klimatach - 13:01 - Zagłoba
Plakat filmu 'This is the End'
Jakby nie patrzeć, apokalipsa to poważna sprawa, gdzie trup ściele się gęsto, w ruiny popadają całe cywilizacje, a degeneracja i anarchia królują niepodzielnie. To czas zadawania sobie typowo egzystencjalnych pytań, kontemplacji nad kruchością życia i poszukiwania logicznej odpowiedzi na rozliczne dylematy wprawiające w bezsenność. Okres upodlenia, gdy wszystkie zasady moralne idą w krzaki i przetrwanie jest celem nadrzędnym. Dlatego też, bezkompromisowe robienie sobie jaj z tego tematu nie uchodzi – to niepoprawne, straszliwie dziecinne oraz... cholernie odświeżające!

„This is the End” to pełnokrwista kumpelska komedia, która ma zamiar przekłuć balon patosu i wręcz pogrzebowej powagi, nierozłącznie związany z tematyką zagłady. Obsada aż pęcznieje od gwiazd, które zjadły zęby na tego typu kinie – James Franco, Danny McBride, Jay Baruchel, Seth Rogen, Jonah Hill czy Craig Robinson - tych osób nie trzeba przedstawiać. Fani gatunku powinni być zachwyceni, gdyż właśnie dziś w sieci zadebiutował niegrzeczny zwiastun, wypełniony po brzegi niewybrednym i sytuacyjnym humorem, który tak mocno kochają. Zatem, miłego oglądania.

Materiał przeznaczony wyłącznie dla pełnoletnich czytelników.



Opis: Intryga skupia się wokół wspomnianych aktorów (grających samych siebie), którzy po hucznej imprezie w apartamencie jednego z nich, z zaskoczeniem i przestrachem odkrywają, iż przepowiednie o rychłej zagładzie ludzkości były w stu procentach prawdziwe. Kiedy sytuacja zmusza ich do opuszczenia bezpiecznego schronienia i przemierzenia apokaliptycznego Los Angeles, nasi bohaterowie zostaną postawieni przed ciężką próbą, która odkryje przed nimi prawdziwe znaczenie przyjaźni i poświęcenia.

Światowa premiera filmu została ustalona na 14 czerwca 2013 roku.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Borderlands 2 - kolejny dodatek już 15 stycznia - 16:16 - Zagłoba
Marka „Borderlands” podbiła serca tłumów graczy z całego świata i rozwija się w zaskakująco szybkim tempie. Studio Gearbox potwierdziło, że druga część gry już w tym momencie jest znacznie popularniejsza od swojej poprzedniczki, a serwowane do niej dodatki sprzedają się tak świetnie jak białoruskie konserwy na potencjalną apokalipsę. Krokiem oczywistym jest więc błyskawiczne wypuszczanie kolejnych rozszerzeń, przeznaczonych dla graczy spragnionych zakręconych przygód na postapokaliptycznej Pandorze. Tym razem na małe polowanie zaprasza samozwańczy Wielki Łowczy planety – Sir Hammerlock.

Screen z DLC 'Sir Hammerlock's Big Game Hunt'


DLC „Sir Hammerlock's Big Game Hunt” przeniesie nas na dziewiczy kontynent Aegrus, gdzie oprócz morderczej walki z nieprzyjazną fauną i florą, będziemy musieli zmierzyć się z mrocznym dziedzictwem, jakie pozostawił po sobie Przystojniak Jack.




Na Aegrus czeka na nas pięć głównych zadań, dwanaście zleceń pobocznych oraz kilkadziesiąt mniejszych misji łowieckich podrzucanych przez Sir Hammerlocka. Skoro zawitamy do samego serca dżungli i odwiedzimy lokalne bagna, będzie nam potrzebny nowy środek transportu. Tym jest „Fan Boat”, czyli łódź motorowa z charakterystycznym wielkim śmigłem. Oczywiście, jak to w DLC, nie zabraknie również nowych skórek, przeciwników (wedle doniesień dziennikarzy, stanowią oni niemałe wyzwanie nawet dla graczy zaprawionych w bojach) i narzędzi mordu.

„Sir Hammerlock's Big Game Hunt” zadebiutuje na naszych ekranach już 15 stycznia i przyjdzie nam za nie zapłacić 9,99 $ (o ile nie wykupiliście wcześniej „season pass”).

Na deser, w celu dodatkowego osłodzenia tej wieści, Gearbox już zapowiada, że zamierza w najbliższym czasie zwiększyć limit poziomu rozwoju postaci – luźne plany datują tę zmianę na bliżej nieokreślony pierwszy kwartał przyszłego roku. Studio również otwarcie zaznacza, że będzie wspierać tytuł do czasu aż zainteresowanie fanów totalnie osłabnie. Jest to cicha sugestia dla pasjonatów „Borderlands 2”, iż na czterech zapowiadanych rozszerzeniach (należy zaznaczyć, że „Sir Hammerlock” jest już trzecim) wcale nie musi się skończyć. Zatem nie pozostaje nic, tylko czekać na kolejne dobre informacje.

Źródło: Gram.pl
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

23 grudnia 2012
Rosjanie ocieplają wizerunek metra - 15:13 - Sakwan
Karta z kalendarza na rok 2013
To może być gratka dla wielu fanów (dla fanek być może w mniejszym stopniu, chociaż teraz z tym różnie bywa) Uniwersum Metro 2033. Zgodnie z tradycją, co roku, administracja moskiewskiego metra wydaje kalendarz na nadchodzący rok. Tym razem nie było inaczej. Do sieci trafiły zdjęcia, które wchodzą w skład tego gadżetu. Co w tym dziwnego?

Ano to, że każde ze zdjęć przedstawia nagą kobietę (swoją drogą, każda z nich całkiem ładna) w aranżacji kojarzącej się z moskiewskim metrem. Pewnie chcą wyjść naprzeciw wizji brudnych, śmiercionośnych tuneli wykreowanych przez Dmitrija Głuchowskiego. Nie ma co. Administracji zależy na klientach, szczególnie płci męskiej.

Zdjęcia znajdziecie w tym miejscu.

Ha! Udało się wrzucić pierwszego newsa! Jakby mało było problemów z rozgryzieniem kodu i procedur wrzucania newsów, to jeszcze podczas edycji zdążyło mnie wylogować z panelu i całe moje przedstawienie samego siebie poszło się... daleko w las. Na szczęście, mam sporo czasu na poznanie wnętrzności Trzynastego Schronu.

Teraz więc na szybko, coby znowu nie doświadczyć przykrego w skutkach wywalenia.

Jestem Sakwan. Swego czasu prowadziłem bloga Zona RPG. W pewnym momencie doszedłem do wniosku, że za bardzo zacząłem tam mieszać pod względem tematyki i zniknąłem z sieci na kilka miesięcy. Teraz powracam w błyskach fleszy. Tym razem moje herezje będzie mogli czytać właśnie tutaj, na Trzynastym Schronie.

Wsio ode mnie. Wesołych świąt

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

'The Walking Dead' z czwartym sezonem... - 15:33 - Zagłoba
Plakat trzeciego sezonu 'The Walking Dead''
...lecz bez Glena Mazzary, czyli głównego producenta wykonawczego serialu. Jest to o tyle dziwny i zaskakujący ruch, gdyż za jego rządów produkcja rozwinęła skrzydła, bijąc z łatwością kolejne rekordy popularności (co tydzień ponad 10 mln widzów, przy bardzo wysokim współczynniku odbiorców w średnim wieku).

O ile dwa pierwsze sezony „The Walking Dead” śmiało można było polecić jedynie maniakom zombiaczych klimatów, to trzecia seria jest już prawdziwie pasjonującym widowiskiem, które powinien obejrzeć każdy. Nowe epizody trzymają w napięciu przez pełne 45 minut, ich tempo jest wyważone do perfekcji, a zwroty akcji zostały mistrzowsko zaplanowane. Ten kunszt doceniają nie tylko szarzy telemaniacy, lecz również sam mistrz literatury grozy - Stephen King – określając serial jako bliski jego sercu. Nie może zatem dziwić, że włodarze stacji AMC zdecydowali się zamówić kolejne odcinki.

Mazzara zakończy swoją pracę z tytułem wraz z końcem obecnego sezonu. Oficjalnym powodem tej decyzji jest brak spójnej wizji producenta i kanału, dotyczącej przyszłości „The Walking Dead”. Należy zaznaczyć, że nie jest to pierwsza tego typu rotacja w przypadku tej produkcji. Wcześniej na fotelu producenta wykonawczego siedział legendarny Frank Darabont („Skazani na Shawshank”, „Zielona Mila”). Z podobnych pobudek zrezygnował z tej posady w połowie drugiej serii i tylko dzięki wyczuciu Mazzary, a także cudownemu zrządzeniu Pani Fortuny, koniec końców wyszło to serialowi na dobre. Czy tak będzie i tym razem? Wszystkim fanom „Żywych Trupów” można jedynie życzyć, aby historia faktycznie lubiła się powtarzać.

„The Walking Dead” wróci na szklane ekrany 10 lutego. Czwarty sezon, już z nowym człowiekiem za sterami, zostanie wyemitowany jesienią 2013 roku.

Źródło: Hatak.pl
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

28 grudnia 2012
Phantom - powrót do zimnowojennej psychozy - 13:29 - Zagłoba
Fani filmów o tematyce marynistycznej podlanej dusznym zimnowojennym klimatem, mogą śmiało zacierać ręce. Na pierwszy rzut oka „Phantom” wydaje się być spełnieniem mokrych snów każdego pasjonata pełnokrwistych techno-thrillerów, czerpiąc garściami z takich klasyków gatunku jak „Polowanie na Czerwony Październik” i „K-19”. Dodajmy do tego żelazną obsadę, pęczniejącej od nazwisk, które nadal budzą respekt w Hollywood i z niejednego radzieckiego pieca chleb jadły. Gwiazdy takie jak chociażby Ed Harris, Lance Henriksen czy David Duchovny.

Kadr z filmu 'Phantom'


Pytanie tylko, czy panowie nie zardzewieli przez te wszystkie lata? Nie da się ukryć, że większość z nich najlepsze czasy na dużym ekranie ma już dawno za sobą i teraz tylko odcina kupony od dawnej chwały. Wątpliwość budzi też reżyser, Todd Robinson. Znakomity dokumentalista, który jednak w kinie typowo rozrywkowym zaliczał wzloty i upadki. Jak będzie tym razem? Oceńcie sami.




Opis: Ed Harris wciela się w skórę kapitana radzieckiego okrętu podwodnego, który stara się skryć przed swoimi przełożonymi poważną przypadłość. Sporadycznie zdarzają mu się napady wywołujące u niego silne zakłócenia w percepcji rzeczywistości. Jednak bohaterowi nie dane jest odpocząć na spokojnej socjalistycznej emeryturze w jednej z podmiejskich dacz, gdyż pewnego dnia zostaje zmuszony przez admiralicję do wykonania arcyważnej i tajnej misji.

Nie ma pojęcia, iż będzie musiał stawić czoła demonom przeszłości, uosobionym przez grupę renegatów z KGB, którzy chcą przejąć kontrolę nad jego jednostką uzbrojoną w głowice nuklearne. W rękach kapitana spoczywają losy świata, jednak z przestrachem odkrywa, że nie znalazł się w takiej sytuacji przypadkowo. Dowództwo zleciło mu te zadanie tylko dlatego, iż było przekonane, że znalazło idealnego „kozła ofiarnego” i w wyniku trapiących go dolegliwości, nie jest w stanie wykonać misji…


Światowa premiera filmu została ustalona na 1 marca 2013 roku.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<<Niusy

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer