<<Niusy
01 maja 2011
Fukushima w Fallout 3 - 23:38 - Uqahs
Katastrofa w Fukushimie staje się nie tylko inspiracją dla wieszczących mniej lub bardziej sensownie uargumentowane wizje końca świata na skutek promieniowania. Wodze fantazji popuszczają także modderzy skupieni wokół Fallouta 3 (to ktoś jeszcze gra w tę grę?). Póki co nie wyrastają nam dodatkowe kończyny, dlatego spokojnie możemy zająć się szperaniem w internecie. Przykład dał nam Bonaparte..., ten, no... kryspin013 z naszego forum, który podrzucił ciekawy link do moda dodającego wspomnianą elektrownię do Fallouta 3.

Fallout 3 Fukushima

Modyfikacja choć może nie imponuje wielkością i dbałością o szczegóły, to na pewno zwraca uwagę. Twórca podjął dość trudny temat katastrofy, a jego praca ujawnia niechęć do TEPCO - operatora uszkodzonej elektrowni. Mamy tu więc do czynienia z czymś więcej niż tylko próbą odtworzenia realnego świata w wirtualnej rzeczywistości. Pomijając aspekty polityczne, ciekawi mnie, czy autor zadbał o podwyższone poziomy promieniowania na terenie elektrowni? Mod znajdziecie na Fallout 3 Nexus.

Źródło: GRRR.pl
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

02 maja 2011
Focie z Zatoki Meksykańskiej - 1:40 - Squonk
BP
Dyskusja na temat newsa z z 23 kwietnia o skażenia wód Zatoki Meksykańskiej ropą naftową z platformy wiertniczej Deepwater Horizon, zeszła na tory typowo schronowe. Czyli mocno dygresyjne, kłujące w oczy fanów "prawego myślenia". No co poradzić na to, że źródła głupoty są tam silniejsze, niż po stronie przeciwnej?

Natomiast źródło ropy naftowej, które 20 kwietnia ubiegłego roku trysło spod tejże platformy, po jej wybuchu zostało zaczopowane, a wyciek powstrzymany. I co dalej? A czego byście się spodziewali? Rok temu pisaliśmy o medialnej nagonce na koncern BP przeprowadzonej przez internautów, sami ją nadal poniekąd nadal uprawiamy, wstawiając taki a nie inny obrazek do tego newsa. Ale to skutek lenistwa by poszukać inne zdjęcie, a nie skakanie w stylu antykorporacyjnej, zbuntowanej wszy na grzebieniu. Uważam, że ci wszyscy antyglobaiści, ekooszołomi i inni protestujący przeciwko skutkom współczesnego rozwoju gospodarczego świata zachodniego, tak naprawdę są sami na nim fest utuczeni, a dobrobyt przewrócił im we łbach. Chcecie ekologii, to przestańcie jeździć samochodami - ropa naftowa nie będzie już potrzebna w takim stopniu jak teraz. Energia atomowa to zło - to zbierajcie chrust i nim ogrzewajcie sobie wodę. Albo zacznijcie protestować przeciw tym, którzy utrzymują taki, a nie inny stan rozłożenia zapotrzebowania na źródła energii.

Ale spokojnie - nic takie się nie stanie. Ropa naftowa jak była tak nadal będzie wydobywana, od czasu do czasu wyciekając do środowiska naturalnego i przewracając je do góry nogami. Elektrownie atomowe będą powstawać, węgiel będzie spalany, a popioły i CO2 trafiać do atmosfery. Za to wszystko będzie płacić coraz więcej oczywiście społeczeństwo, chcące moczyć swoje tyłki w ciepłej wodzie i wozić je samochodami. A jako listek figowy postawi się owych ekooszołomów, niekiedy naprawdę wierzących, że mają wielką misję do spełnienia.

Stąd też, choć minął rok od eksplozji na platformie Deepwater Horizon, ropa wylała się do morza, to hurtowego ścinania głów nie będzie. Oszacuje się straty, wdroży programy naprawcze, wypłaci odszkodowania, może co nieco oberwie prezydent Barrack Obama, od tamtejszych amerykańskich zwolenników "prawego myślenia". I w sumie będzie mu się należało za kunktatorskie ścibolenie i nie powiedzenie wprost, że albo wydobywamy ropę z amerykańskich brzegów, czasami mamy wycieki ropy i martwe ptaki na plażach, albo nadal uśmiechamy się do brodatych szejków i ich czarnego złota.

Nawet amerykańska polityka jest tak podobna do naszej, jak podobne są brzegi stanu Missisipi do brzegów Zatoki Gdańskiej. Tylko na szczęście bardziej czystsze. I miejmy nadzieję, że tak zostanie.

Warto zajrzeć
Rok po eksplozji Deepwater Horizon - wypasiona galeria z wypasionymi zdjęciami.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Śmierć Bin Ladena i zagrożenie atakiem nuklearnym - 11:17 - Gość 13S
Osama wuja Sama
Tekst newsa napisał Pandemon, wrzucił Squonk.

Media już od kilku godzin trąbią wszem i wobec, że Amerykanom wreszcie (po 9 latach od 9/11) udało się zabić Osamę Bin Ladena. Prezydent Barrack Obama potwierdził publicznie, że mają jego ciało, cała akcja była dość trywialna, bo trwała zaledwie 40 minut. Pozycja przywódcy terrorystów została wyciągnięta od aresztowanych i uwięzionych członków Al-Kaidy - Bin Laden ukrywał się... w swoim domu w Pakistanie.

Jednak, powołując się na portal Wiki Leaks, powinniśmy czuć się zagrożeni, gdyż według opublikowanych tam (dotąd tajnych) informacji - Al-Kaida oświadcza, że ukryła bomby atomowe w zachodnich państwach Europy i zdetonuje je w razie zamordowania lub pojmania ich przywódcy, Bin Ladena. Informacja ta została wyciągnięta od aresztowanego Khalida Sheikha Mohammeda. Ponadto, aresztowani terroryści przyznali, że w planach są również ataki bronią biologiczną i chemiczną, które mają zostać przeprowadzone przede wszystkim na wielkich lotniskach.

Źródła:
USA: Osama bin Laden nie żyje. Mamy jego ciało
Al-Qaeda Hid Bomb in Europe - WikiLeaks Releases Secret File
Śmierć bin Ladena niczego nie zmieni...

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Schrontelewizornia 30.IV-05.V.2011 - 11:52 - Squonk
telewizornia

Osama na dnie morza zatopiony leży,
Naród amerykański bardzo się z tego cieszy.

Media zacieszają ślub czy inną beat(a)fikację,
Prawicuchy i lewaki twierdzą, że to oni mają rację.

A lat temu hen jak nie dziesiąt, Piłsudski Marszałek,
Dziwował się wielce, trąbie nagrywającej dźwięk na wałek.

Dziś jednak nie dźwiękowa trąba aferuje nas wielce,
A srebrny ekran, co dla wielu stał się złotym cielcem!


Tu klikać, tu łoooj >>> Raport telewizyjny na nadchodzący tydzień.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Trapped Dead w sprzedaży - 23:54 - Uqahs
Firma IQ Publishing, którą powinniście kojarzyć za sprawą polskiej edycji Machinarium poinformowała dzisiaj o rozpoczęciu sprzedaży gry osadzonej w świecie opanowanym przez zombie. Trapped Dead to taktyczny RTS w widoku izometrycznym. Brzmi ciekawie. Jak czytamy w opisie:

Trapped Dead
Akcja gry toczy się na początku lat 80’ w małym miasteczku o nazwie Hedge Hill w pobliżu Kansas City w stanie Missouri. Siew nowego typu genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy spowodował powstanie nowego wirusa, który został zmutowany w trakcie naturalnego łańcucha pokarmowego.

Pogryzienie przez psa zarażonego zwierzęcia wywołało wybuch wirusa, który szybko zaraził mieszkańców malowniczej prowincji. Mike i Gerald, dwaj studenci, przypadkowo znajdują się w samym środku rozgrywającego się horroru. Zatrzymując się na stacji benzynowej w pobliżu Hedge Hill nie są świadomi istnienia wirusa, który dotarł już na stację, atakując jej pracowników ...
Gra ukazała się wyłącznie na pecety w polskiej wersji językowej. Kosztuje 49,90 zł. Starzy falloutowi wyjadacze pewnie z sentymentem spojrzą na widok izometryczny. A jeśli do tego darzą sympatią Fallouta Tactics, to Trapped Dead może przysporzyć im wiele radości. Dla lepszego poznania, z czym mamy do czynienia, polecam obejrzeć trailer.

Źródło: IQ Publishing

Zajrzyj także na stronę Trapped Dead.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

03 maja 2011
Japoński kataklizm - 12:54 - Gość 13S
Tekst newsa napisał Jerzy, wrzucił Uqahs.

Wiedza i życie
Tak można by zatytułować cykl artykułów w najnowszym, majowym numerze miesięcznika Wiedza i Życie. Zainteresowanym szczególnie polecam napisany przez ekspertów z Zespołu Analiz Reaktorowych w IPJ w Świerku - "Co się stało w Fukushimie?"

Autorzy zaczynają od podstaw, czyli konstrukcji elektrowni i fizyki procesów zachodzących w reaktorze. Przedstawiają technologię eksploatacji i opisują stosowane w Fukushimie zabezpieczenia. Szczegółowo rekonstruują katastrofę i jej przyczyny, oraz przebieg akcji ratunkowej. Analizują skażenia i stopień zagrożenia dla ludności.

Najciekawsza jest ocena skutków katastrofy i jej wpływu na przyszłość energetyki jądrowej. Eksperci podkreślają, że w elektrowni nikt nie zginął, ani nie został napromieniowany w stopniu zagrażającym zdrowiu. Reaktory wytrzymały ekstremalne trzęsienie i wyłączyły się automatycznie. Problemy w elektrowni zostały spowodowane brakiem niezbędnego zasilania, gdy rezerwowe źródła zostały w znacznym stopniu zniszczone przez tsunami o nadzwyczajnej skali. Przy ocenie nie można - według nich - pomijać faktu, że czterdzieści innych elektrowni jądrowych pracowało bez przerwy, zapobiegając w ten sposób katastrofie humanitarnej spowodowanej brakiem prądu. Alternatywne elektrownie nie mogłyby tego zapewnić. Gazowe są bardzo wrażliwe na trzęsienia, a słabością węglowych są niewielkie zapasy paliwa i konieczność stałego transportu wrażliwymi liniami kolejowymi.

Autorzy zastrzegają też, że 7 - najwyższy - stopień zagrożenia w skali INES, taki sam jak w Czarnobylu, nie oznacza tego samego. Przykładowo, emisja radioaktywnego cezu-137 była 10 razy mniejsza. Taka klasyfikacja katastrofy w Fukushimie jest skutkiem łącznego potraktowania czterech awarii (o stopniach 5, 5, 5, i 3), co nie było do tej pory praktykowane. Podsumowując, technologia się sprawdziła, a skażenia są mniejsze od zaobserwowanych podczas wielu innych katastrof przemysłowych.

Na uwagę zasługuje też artykuł "Zdążyć przed wstrząsem" Andrzeja Hołdysa, o japońskich systemach ostrzegania przed trzęsieniami ziemi i tsunami. Ten pierwszy oparty na błyskawicznym przekazie informacji i często automatycznej reakcji (pociągi, windy) sprawdza się całkiem dobrze. Wraz z asejsmicznym budownictwem i ciągłym szkoleniem całego społeczeństwa, skutecznie minimalizuje ofiary i straty materialne. Ten drugi, mimo dużych nakładów i gigantycznych inwestycji w falochrony, nie potrafił zapobiec tragedii. Chyba nie mógł, wobec nieoczekiwanej skali kataklizmu.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Zima! Zima!!! Zima! Stulecia! Stulecia!!! #3 - 13:31 - Squonk
Zima w maju
A więc stało się!

To nie gra Hopkins FBI, tu skutek prawdziwego odpalenia przez terrorystów bomby atomowej. Nad południową Polskę nadciąga już radioaktywny opad, oraz widać pierwsze skutki nuklearnej zimy...

Narodzie! Trzymaj się ciepło!! Razem damy odpór fanatykom i zimie!!!


Nie wiem co by musiał brać newsman Trzynastego Schronu gdyby wrzucił taki tekst, a tym bardziej nie wiem, co by musiał wziąć cały świat, gdyby do takich wydarzeń doszło. A jednak! Ktokolwiek stoi za tym, że południe Polski zostało zasypane śniegiem i to w podczas naszego Święta Narodowego, to uderzył w centrum naszych patriotycznych uczuć. Nawet pogoda nam nie sprzyja, ale my się nie damy!

Eee... Kurde a miałem zamiar napisać tego newsa w konwencji normalnej, ale w tym - naszym kochanym - kraju, nawet pisanie o pogodzie musi zejść na politykę... ;-/ To w rozszerzeniu newsa macie piosenkę na tę okoliczność.

Ale przedtem źródło newsa:
Atak zimy w maju



Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Konkurs premierowy Dead Meets Lead - 18:13 - Uqahs
Niezależny szwedzki producent gier, Keldyn Interactive wydał dzisiaj swoją pierwszą grę. Dead Meets Lead nie trzeba chyba przedstawiać, bo nie raz pojawiała się na łamach strony. Jest to sympatyczna gra akcji w trybie single player, gdzie główną rolę gra osiemnastowieczny kapitan pośród karaibskich wysp nawiedzonych przez zombie. Slasher w widoku z góry, przywodzi na myśl takie gry, jak Diablo II, ale brak tu elementów RPG.

Trzynasty Schron natomiast zaprasza wszystkich czytelników do udziału w Konkursie Dead Meets Lead. Nie wymagamy nazbyt wygórowanych umiejętności czy wiedzy. Wystarczy odpowiedzieć na trzy proste pytania, a można stać się posiadaczem kodu umożliwiającego ściągnięcie gry. Szczegóły i regulamin konkursu znajdziecie na stronie konkursowej, do której prowadzi poniższy banner.

Konkurs Dead Meets Lead


Grę można pobrać z oficjalnej strony Dead Meets Lead, a także z serwisów dystrybucji elektronicznej, takich jak: Direct2Drive, Impulse, GamersGate oraz Desura. Cena to 13,95 euro.

Przedsmakiem rozgrywki może być demo zawierające jedną mapę survivalową pt. The Challenge. Aby ukończyć to wyzwanie, trzeba wykazać się nie lada umiejętnościami. Demko znajdziecie na stronie gry. Dodatkowo zachęcamy do obejrzenia premierowego trailera.


Podgląd newsa | Skomentuj newsa

04 maja 2011
Forsa nie śmierdzi (nie żyje) w Nowym Vegas - 2:28 - Squonk
Fallout New Vegas
Pamiętacie jeszcze taką grę jak Fallout New Vegas? Jeśli tak, to tym bardziej powinniście pamiętać, że wyszedł do niej dodatek pod nazwą Dead Money.

Wybaczcie mnie jednak to, że nie napiszę o tym nic więcej, tylko od razu zaproszę Was do zapoznania się z jego recenzją, którą przygotował nasz schronowy przodownik ogarniania Fallgasa - Nightmaster.

Fallout New Vegas - Dead Money - recenzja.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Gone: Plaga do wygrania na Game Exe - 23:14 - nie wiem
logo Game Exe
Całkiem postapokaliptyczne wieści dotarły do nas z Game Exe. Okazuje się, że książkę, której recenzję niedawno temu mogliśmy ujrzeć w progach naszego sojuszniczego serwisu, noszącą tytuł Gone: Faza czwarta: Plaga, można od kilku dni wygrać w konkursie przygotowanym przez redaktorów tego fantastycznego portalu. Konkurs rozpoczął się jeszcze w kwietniu i trwa do 12 maja, więc pospieszcie swoje karawany, żeby zdążyć z wysłaniem odpowiedzi na jedynie cztery pytania, które mogą zdecydowanie przybliżyć was do nagrody. Ogłoszenie wyników ma nastąpić już dzień po zakończeniu konkursu. Regulamin dostępny jest pod tym odnośnikiem. Znajdziecie tam również formularz zgłoszeniowy. Do wygrania jest pięć egzemplarzy książki.

Równolegle na Game Exe organizowany jest konkurs, w którym wygrać można Przymierze Ciemności, powieść autorstwa Anne Bishop. Zainteresowanych odsyłam do strony konkursowej.

Game Exe.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Honest Hearts pojawi się już w maju - 23:57 - Uqahs
Fallout New Vegas
Jak donosi Nightmaster, zwany popularnie Nocnym, opierając się o oficjalne informacje, najnowszy dodatek do Fallouta: New Vegas, Honest Hearts pojawi się już 17. maja. Ponadto Bethesda potwierdziła, że oprócz tego DLC pojawią się dwa kolejne, w czerwcu i w lipcu, o których nieoficjalnie wszyscy już słyszeli. Następne rozszerzenia zatytułowano Old World Blues i Lonesome Road. Każde z rozszerzeń podniesie maksymalny poziom postaci o 5. Czyli mając wszystkie 4 DLC, będzie można dobić do 50. poziomu.

W Honest Hearts gracz trafi na teren Parku Narodowego Zion w stanie Utah. Jego karawana zostanie zaatakowana przez dzikusów. Szukając drogi ucieczki, wplątuje się on w wojnę między plemionami i konfliktem między misjonarzem z New Canaan oraz Spopielonym. Podjęte decyzje zadecydują o losie Zionu. Opublikowano też obrazek z nadchodzącego DLC:

Honest Hearts

W Old World Blues gracz zostanie wykorzystany jako królik doświadczalny, co pozwoli mu odkryć pochodzenie niektórych stworów z Mojave. Będzie musiał przetrząsnąć przedwojenne bazy badawcze w Big Empty, aby odnaleźć technologię, dzięki której może przeszkodzić porywaczom lub pomóc im w walce z większym zagrożeniem.

I wreszcie Lonesome Road - historia kuriera zatacza koło. Gracz nawiązuje kontakt z Szóstym Kurierem, Ulyssesem, który odmówił dostarczenia platynowego żetonu na początku New Vegas. Wyjawi swoje powody dopiero po wykonaniu ostatniego zlecenia, które zaprowadzi gracza do Divide, gdzie pogoda raczej nie sprzyja spacerom - huragany, trzęsienia ziemi, burze. Mało komu udało się stamtąd powrócić.

Źródło: NMA
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

05 maja 2011
Rzeczywistość się pomału w świat przemienia ideału - 14:54 - nie wiem
W sen ze srebra i kryształu; Daj mi teraz marzyć, daj.

Gdy czytałem Ferdydurke, to bardzo przypadł mi do gustu, chociaż nie pamiętam czy podany w dosłownie tej samej formie, w której go przytoczyłem, cytat z Zygmunta Krasińskiego, używany przez Gombrowicza w momentach, w których próbował zakomunikować, ze coś jest nie tak, albo że coś się zaraz stanie. Tym razem można go odnieść do dziwnego pomysłu politycznego dotyczącego urozmaicenia SIO, czyli Systemu Informacji Oświatowej o dane jednostkowe dotyczące szczegółów życia uczniów w Polsce. W nowym SIO pojawić się mają informacje o tym, czy dzieciak posiada kartę rowerową, czy jest pod opieką poradni psychologicznej, czy ma dysfunkcje i jeśli tak, to jakie, czy uczy się w szkole specjalnej. Natomiast możemy odetchnąć pełną piersią, bo nie będzie tam informacji dotyczących tego jakiej orientacji politycznej są rodzice tego dziecka oraz czy są prawymi katolikami, tak jak episkopat nakazał (tzn. czy chodzą do kościoła co niedzielę i – co ważniejsze – czy rzucają na tacę). No dobrze – powiemy sobie – chcą więcej informacji o dzieciakach i tych starszych trochę, ale w jakim celu? Żeby lepiej podejść do ucznia, trafniej zrozumieć jego charakter albo naturę, żeby skuteczniej go czegoś nauczyć i wychować? No cóż...

Nie chcę być kompletnym defetystą, ale z własnych doświadczeń wiem, że istnienie jakiejkolwiek bazy danych w Polsce wcale nie równa się temu, że ta baza jest logicznie i dobrze wykorzystywana. No bo – żeby podać najbliższy mi teraz przykład, bo za kilka dni będę miał znowu do czynienia z papierkową robotą – skoro Urząd Skarbowy i moja uczelnia są instytucjami państwowymi, finansowymi z pieniędzy podatników i mają swoje bazy danych, to dlaczego zwyczajnie same nie mogą sobie dać znać o tym, ze mam takie i takie dochody, nie prowadzę działalności gospodarczej i tak dalej? Przecież to kwestia przesłania – z klauzulą poufności – pewnych danych, które i tak wiele osób mi nieznanych dostanie (pani z okienka w US, o ile się tam pojawi raz na jakiś czas oraz koledzy z Wydziałowej Komisji Stypendialnej, którzy wyglądają trochę dziwnie i wcale nie chciałbym im mówić ile zarabiają moi rodzice, bo to moja sprawa). Ja ewentualnie mógłbym zezwolić na taki transfer danych, co leżałoby w moim interesie, bo nie musiałbym specjalnie po to jeździć do domu i przywozić tych papierów. Co więcej – dlaczego oświadczenie o dochodach za poprzedni rok ważne jest tylko trzy miesiące, skoro w aktualnym roku nie ma fizycznej możliwości, żeby zarobić coś w roku poprzednim? Widać rzeczywistość od dwudziestu dwóch lat miała wystarczająco dużo czasu, żeby się pomału w coś przemienić, szkoda tylko że nie spełniła oczekiwań imć Witolda i zamiast w świat ideału przemieniła się w bagno absurdu.

Dlatego na poważnie pomyślałbym nad słowami senatora PiS (zresztą co za różnica z której partii są te kanalie), Zbigniewa Romaszewskiego, który całkiem trzeźwo zauważył, że otworzyliśmy sobie drzwi do świata Orwella. No cóż, mam nadzieję, że to zbyt duże przerysowanie, ale pamiętajmy, że takie kuriozalne uwypuklenia są czasem jedynymi działającymi wiadrami z zimną wodą.

Przed nami świat Orwella - Wiadomości.gazeta.pl
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

06 maja 2011
Mrówki, wszechświat i cała reszta - 20:17 - nie wiem
Czasami, a przybiera to na sile szczególnie w piątkowe wieczory, pojawia się w umysłach niektórych osobników taka myśl, że po całym tygodniu nauki, zamiast zimnego piwka, można zafundować sobie kilka chwil rozmyślań (w środowiskach uczelni technicznych często określanych jako rozkmina, termin chętnie używany, jednak ze wszech miar niepoprawny i niepolski, dlatego z obrzydzeniem reagują na niego humaniści1). No bo mózgi w końcu przyzwyczajone do myślenia, albo innych, szybszych, prototypowych rozwiązań, które jednak – podobnie jak myślenie – prowadzą w końcu do lepszego lub gorszego zrozumienia. Trochę ciekawości też w ludziach tkwi, chociaż czasami trzeba ją pobudzić2. W ten właśnie sposób dociera się do karkołomnie abstrakcyjnych pomysłów, jak np. ten, że tak naprawdę cały wszechświat to być może system nerwowy jakiegoś ogromnego stworzenia, albo – idąc w drugą stronę – ludzki system nerwowy może być dla kogoś całym wszechświatem. Najlepsze w tych rozkminach jest to, że właściwie nie ma dostatecznie dobrych metod badawczych, żeby je obalić. Ale drugą stronę medalu stanowi fakt, że skoro nie można wymyślić doświadczenia, które udowodniłoby nieprawdziwość tych tez, to w myśl filozofii Poppera nie można ich uznać za teorie naukowe, gdyż nie są falsyfikowalne.

Ten typ rozmyślań nieco przypomina mi wywiad, który miałem okazję przeczytać na stronie Gazety.pl, chociaż z całą pewnością uczestnicząca w nim pani profesor dokonuje rozkimn leżących dużo bliżej nauki niż studenckie wesołe gdybania. Wywiad nie jest ani o nuklearnej zagładzie, ani o nowych sposobach prowadzenia wojen, ani o historii II Rzeczpospolitej, ba, tym bardziej nie jest o Falloutach albo o Mad Maxach. Przedmiotem rozmowy są małe bezkręgowce, budujące wielkie kopce i prowadzące życie społeczne, czyli – jak się domyśliliście3 - mrówki (które z postapo mają tyle wspólnego, że pewien polski pisarz w pewnej polskiej powieści, którą pewnego razu napisał, jako najeźdźców, których oblężenie musiała przeżywać biedna planeta Ziemia, przedstawił stwory zamknięte szczelnie w cygaropodobnych skafandrach, więc to oczywiste, że musiały wyglądać jak mrówki, bo kto inny by się chował w ubiorze o kształcie cygara4). Rozmowa schodzi też na inne owady, np. pszczoły, na przykładzie których pani profesor Ewa J. Godzińska pozwala sobie snuć śmiałe marzenia, że być może eliksir młodości i nieśmiertelności tkwi nie w genetyce, ale w zależnościach społecznych. Profesor Godzińska z żywą pasją opowiada o swoich dotychczasowych badaniach, dlatego przeczytanie wywiadu powinno stanowić świetny relaks przed wyjściem do jakiegoś klubu5.



1 Szczególnie tacy, którzy sami okrzyknęli się humanistami, ponieważ nie rozumieli matematyki lub innych przedmiotów ścisłych i próbowali jakoś siebie zaszeregować. Traf, przypadek, albo nieświadomy niczego homo sapiens, który kładł podwaliny pod język, szczególnie język polski, sprawił, że humanista jest bliżej w słowniku niż nieuk albo nierób, stąd chyba właśnie na humanistę padło. Jeśli ktoś się czuje obrażony, to proszę słać zaskarżenia do BBC albo marszałka DoPra ;-)
2 Stąd pewnie to modne ostatnio przysłowie studenckie: Politologia, Socjologia, Psychologia, Historia… Jak można studiować coś, o czym normalny człowiek rozmawia przy wódce?!.
3 Na pewno pomocne było umieszczenie tej nazwy w tytule nowiny.
4 Oczywiście pomijam w rozważaniach biednego studenta dorabiającego jako żywa reklama wytwórni tytoniu, specjalizującej się w cygarach.
5 A może pojawi się okazja, żeby zdobytą wiedzą zaszpanować przed osobą/ami płci przeciwnej? Kto wie… miłego wieczora ;-P
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

07 maja 2011
Fallout z Mafią - 2:19 - Uqahs
Fallout New Vegas
Nie wiem, czy gdyby nie cynk od Hugo1979, ktokolwiek z nas zauważył by tę informację. Emocje po premierze New Vegas już opadły, wszak minęło od niej już pół roku. Momentami jeszcze atmosferę podgrzewają wieści o dodatkach, ale do rzeczy!

Cenega rusza ze specjalną promocją, która trwać będzie do 15. maja. W ofercie znalazł się Fallout: New Vegas w zestawie z Mafią II za jedyne 149,99 PLN. Mowa o pecetowych wersjach. Takie połączenie wydaje się być całkiem opłacalnym zakupem, patrząc choćby na sklepowe ceny obu gier. Oczywiście poszukiwacze okazji mogą nieco taniej zaopatrzyć się na Allegro. Mimo wszystko, fajnie, że Cenega wychodzi z takimi pomysłami. Szkoda tylko, że tak późno.

Źródło: Muve.pl
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

08 maja 2011
W BRINK zagramy już 13. maja - 16:13 - Uqahs
Studio Splash Damage (które eony temu wsławiło się stworzeniem takiej darmowej strzelanki, od której wytarły mi się klawisze WSAD na klawiaturze, a mysz postanowiła sama powiesić się na kablu - chodzi o Enemy Territory) już 10. maja będzie świętować premierę swojej najnowszej gry - BRINK. W Polsce, tytuł ten pojawi się 3 dni później, a jego dystrybucją zajęła się Cenega.

Brink

Dając upust swojemu lenistwu, pisząc o fabule gry, zacytuję sam siebie... Mamy rok 2045. Ziemia wyglądają jak w filmie Wodny świat, a pływające miasto, Arka, zdaje się być ostatnią enklawą ludzkości. Arka miała być samowystarczalnym utopijnym miastem, takim rajem na... wodzie. Niestety po ogromnej powodzi, do Arki zaczęli napływać uchodźcy z zalanych terenów. W krótkim czasie przeludnienie doprowadziło do wyczerpania surowców. Arka stanęła więc na krawędzi (stąd wziął się też tytuł gry) wojny domowej.

Ostatnie dni przyniosły sporo nowych informacji na temat gry. Według mnie, najważniejsza z nich dotyczy wsparcia dedykowanych serwerów. Twórcy postarali się odpowiedzieć na najczęściej zadawane pytania (stąd powstało to FAQ) i tak, dowiedzieliśmy się, że BRINK pozwoli każdemu na postawienie własnego serwera bez potrzeby instalowania gry. Taki samodzielny serwer będzie w pełni darmowy i dostępny do ściągnięcia zaraz po premierze, co na pewno przysporzy grze popularności wśród sieciowych graczy.

Splash Damage pozwoliło sobie także na opublikowanie statystyk dotyczących gry. Niektóre liczby robią wrażenie. Jak choćby liczba możliwych wariacji wyglądu naszej postaci, która przekracza 102 biliardy...

Na uwagę zasługują także filmiki z serii Get SMART prezentujące poszczególne aspekty rozgrywki. Ogromna część z tego co widzimy, to spadek po leciwym Enemy Territory. Podstawy, Cele, Ogólna rozgrywka, HUD, Klasy postaci, Pole bitwy.

Na koniec warto wspomnieć o polskiej edycji gry. Cenega przygotowała dla wersji PC możliwość wyboru języka. Gracze będą mogli więc zapoznać się z polskim dubbingiem lub pozostawić do odsłuchu oryginalne dialogi. Konsolowe wersje nie zostały spolszczone. BRINK na PC kosztuje w pre-orderze 99,99 zł i dorzucany jest do niego DOOM PACK - czyli mały bonus dodający kilka ciuszków i pukawek dla naszej postaci nawiązujących do DOOMa. Posiadacze PS3 i Xboxa 360 będą musieli wydać na tę grę 100 zł więcej niż pecetowcy. Polska premiera zbiega się z europejską, za co można pochwalić polskiego dystrybutora.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Cała Polska kocha kiboli! - 23:12 - Squonk
Zkorekcił i domiauczał swoje 5 groszy Jasiu, bo lubi piłkę ;-)

Jest śmiesznie. Jest tak śmiesznie, że aż smutno. A jest smutno, ponieważ skoro jest tak śmiesznie, to w naszym kraju nie powstanie już nic takiego jak Latający Cyrk Monthy Pythona. No bo skoro mamy cyrk i to pod dostatkiem...

Piłka nożna mnie interesuje tak jak newsy o meksykańskim postapo a to, że na stadionach są kibice, którzy muszą sobie podrzeć na nich mordy, to rzecz oczywista. Tak było od kiedy ten sport stał się popularny i tak będzie pewnie zawsze. Emocje związane ze sportem, emocje związane z kibicowaniem swojej drużynie, atawistyczne formy plemiennej przynależności, identyfikacji i konieczność bycia w grupie. Jak ktoś ma takie potrzeby, to daj mu Panie Boże by mogły być one realizowane (wbrew pozorom piłka nożna to również finezyjne wykorzystanie kulistego przedmiotu do ewolucji z użyciem nóg, tułowia i przede wszystkim głowy, o jakich się niejednemu nie śniło... ale to nie w polskiej lidze - dop. nie wiem). Jednak chyba tylko idiota oceni to co się dzieje teraz w Polsce, w związku z piłką nożną i jej kibicowaniu jako rzecz nie mającą nic wspólnego z polityką. A że zrobił się z tego cyrk, to inna sprawa.

W cyrku uczestniczy rząd z premierem Tuskiem na czele, robiąc kolejną pokazówkę, podobną do walki z pedofilami, hazardem czy dopalaczami. Kibice, kibole czy stadionowi bandyci to niestety (dla rządu) nie są studenci jarający zioło, których zawsze łatwo można zgnoić na komisariacie na równi z bezwzględnymi dilerami narkotyków, czy wypasiony bubuś w Porszaku, który sprzedawał dzieciakom jakieś syntetyczne gówna. To zorganizowane i sprawnie działające grupy, głęboko wierzące w to co robią. Tu jedno wystąpienie przed kamerami czy pomachanie paluszkiem na sejmowej mównicy nic nie da.

Cyrk odstawiła opozycja - i ta z lewa i ta z prawa - ale oczywiście większy. Święte oburzenie, cyniczne uśmieszki, twarze wyrażające pełne zrozumienie oraz żal. No i oczywiście krynica politycznej przenikliwości Panie Prezesie Jarosław Kaczyński, który zamykanie stadionów uznał za zwalczanie politycznych przeciwników, a piąte po dziesiątym przydupasy jego partii już głoszą, że kibolstwo to ostoja patriotycznej myśli i postaw. Ciekawe jednak co zrobiłby z kibolstwem premier Kaczyński, gdyby był nim nadal? Skoro lekarze mieli być brani w kamasze, służby specjalne o 6 nad ranem wpadały do domów, głodujące pielęgniarki tylko nie zjadły kolacji, a minister Ziobro wygłaszał sądy o zaprzestaniu możliwości pozbawienia życia przez pewnego doktora. Strach pomyśleć.

Zupełnie jaja to robią sobie przy okazji tej sytuacji społeczne elitki jak prawnicy, biznesmeni czy inni tacy ładni i ogoleni, którzy stresy codziennego znoju muszą oczywiście odreagować na stadionach. I oczywiście w niczym nie przeszkadzają im antysemickie czy rasistowkie przyśpiewski lub wulgaryzm posunięty do skrajnych granic. "To zapewne taka kultura i obyczaj, a my nie mamy z tym nic wspólnego" powie jeden czy drugi adwokat wiedząc, że słoma z drogich, skórzanych butów im nie wyjdzie. A na koronie stadionu wszyscy równi.

Politykom czy policjantom płaczącym nad losem biednych kiboli się nawet nie dziwie. Jakoś jest w naszym kraju tak, że chorowanie na idiotyzm jest związane z byciem na państwowym garnuszku.

O PZPN to już nie ma się nawet co wypowiadać, by nie pęknąć ze śmiechu. Ci panowie nic nie mogą, na nic nie mają wpływu, o niczym nie wiedzą. Jednocześnie na wszystkim trzymają łapę, tak jak mocno trzymają swoje tyłki na suto opłacanych stołkach.

A kibole niech tak się nie cieszą z tego, że znaleźli politycznych sojuszników, w tej bezsensownej nagonce na nich, prowadzonej w ramach odpowiedzialności zbiorowej. Idą wybory, to nawet gówno będzie uznawane za frykasy przez przeciwników twierdzenia, że jest tak a nie inaczej. Ale po wyborach znajdą się w tym samym miejscu gdzie właściciele punktów z automatami hazardowymi, sprzedawcy dopalaczów czy pedofile. Grupa ta nie potrafi bądź nie chce, a może po prostu uważa, że nic się nie dzieje, jeśli zadymiarze - łączeni z nimi - napierdalają się na stadionach, budowanych także za publiczne pieniądze. Chyba, że coś zadziałają te koneksje z patriotyzmem, kto wie...

Po co w ogóle pojawił tu się taki newsolieton (głupszego słowa nie było? - n.w.) - spytacie się? Na pewno nie dlatego, że mnie jakoś ruszył ten pieprznik, który się wokół tej sprawy dzieje. Ani też z czyją obroną kojarzy mi się płacz elitek nad wsadzonymi do jednego wora kibiców, kiboli oraz stadionowych bandytów. Zbliżają się mistrzostwa Europy w piłce nożnej, które będą wielkim testem dla naszych służb bezpieczeństwa oraz systemu transportu. Komunikacyjny paraliż miast w których będą się odbywać główne mecze, potencjalna możliwość terrorystycznych zamachów i do tego nasze polskie gówno, w których radośnie będą się taplać tematy polityczno-patriotyczno-kibolskie.

Czego więcej jeszcze chcieć, skoro apokalipsa nadejdzie?

No to na koniec miła przyśpiewka, która wbrew pozorom bardzo mi się podoba. I nie strzelajcie foszków chłopcy i dziewczęta na takie coś. Spójrzcie na ładnie ubranych gości, którzy z ekranu telewizora bronią kiboli. Skoro oni tak mogą, to komu może przeszkadzać wesoła przyśpiewka.

W końcu dzisiaj jest niedziela!



Podgląd newsa | Skomentuj newsa

09 maja 2011
Wojna z Białorusią? - 0:34 - Squonk
Wojsko Polskie
Tyran, satrapa, zamordysta - to typowe określenia, które nasze polityczne elity kierują wprost, bądź w domyśle wobec prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki. Ciekawe czy tak samo by robili, gdyby za naszą wschodnią granicą istniało ropno-gazowe Eldorado. No jak sądzicie? Ściskaliby się z Łukaszenką jak np. Silvio Berlusconi z Muammarem Kaddafim? Może nawet odbyło by się jakieś bunga bunga, aby umocnić energetyczny sojusz obu państw, czy może tylko standardowa, aczkolwiek ekumeniczna msza święta?

Białoruś nie ma jednak zasobów energetycznych. Ma za to ziemniaki, oraz relatywnie silną armię, wyposażoną w podobny sprzęt do naszej. Co by było gdyby doszło do wojny między obydwoma krajami, to prognozuje Vladimir Wolff w książce Stalowa kurtyna. Natomiast analizę takiej sytuacji w kontekście aktualnego stanu naszej armii przeprowadził Marcin Ogdowski.

Co by ocaliło Polskę? Nasza dzielna armia? Czy NATO lub kaplica w każdym garnizonie - co tak barwnie opisał ś.p. Tomasz Pacyński w powieści Wrzesień - by pomogły? A może awangarda patriotycznej, polskiej młodzieży czyli kibice oraz kibole?

Tego już dowiecie się w artykule Gdyby Białoruś napadła na Polskę....

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Planete Doc Film Festival #8 - 1:27 - Squonk
Planete Doc Film Festival
6 maja, w Warszawie rozpoczęła się 8 edycja przeglądu filmów dokumentalnych Planete Doc Film Festival. Filmów, które w czasie imprezy będzie można obejrzeć, jest w... no jest bardzo dużo i jeśli będziecie mieli zamiar się tam wybrać, to na pewno coś dla siebie znajdziecie. Mimo tego warto zwrócić na parę okołoklimatycznych pozycji.
  • Armadillo - wojna jest w nas - brytyjscy i duńscy chłopcy w afgańskim piekle politycznych bajek o "wojnie z terrorem" i "potrzebie szerzenia demokracji".

  • Jądro wieczności - podróż po fińskim składzie odpadów promieniotwórczych, który w zamierzeniu jego budowniczych będzie miał przetrwać 100 000 lat.
Cały rozkład jazdy Planete Doc Film Festival

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

10 maja 2011
Konkurs Dead Meets Lead - ostatnia szansa - 7:01 - Uqahs
To już ostatni dzień trwania konkursu Dead Meets Lead. Frekwencja pozytywnie zaskakuje, bo nie spodziewałem się tak dużego odzewu. Tym bardziej że gra szwedzkiego studia należy raczej do niszowych produkcji, o której informacje są skutecznie zagłuszane przez przedstawicieli głównego nurtu. Jeśli więc jeszcze nie wzięliście udziału w konkursie, macie czas do godziny 23:59 albo zacznę odcinać kolejne kończyny mojemu pluszowemu misiowi. Szczegóły konkursu kryją się za poniższym bannerem. Życzę powodzenia!

Konkurs Dead Meets Lead


Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Czym s***ć przed zombie? - 11:15 - Squonk
Zombie
Taki duży, taki mały może zombim być!
Taki ja, taki ty może zombim być!

Idą zombi idą, z pałą oraz z dzidą
Gdy dojdą do ciebie będzie tak jak w niebie


Te wielkie dzieło schronowej poezji, idealnie oddaje nieustępliwość oraz upór w dążeniu do realizacji swoich celów, jaki posiadają zombie. Co wobec tego może zrobić człowiek? Wejść na barykady i stanąć do walki z hordami nie całkiem żywych, lub uciec w siną dal. Czym? Oczywiście wypasionym pojazdem. Jeśli więc znajdziecie się na jakimś megaparkingu i nie będziecie wiedzieć co wybrać, to być może poniższy artykuł pomoże Wam w wyborze.

10 najlepszych maszyn na wypadek Apokalipsy Zombie!

Tylko głodne zombie może wszystko wtrąbić
Oddaj im się szczerze, chociaż w nie nie wierzysz

Taki duży, taki mały może zombim być!
Taki ja i taki ty może zombim być!


Namiary do newsa podrzucił Pilarious.

Umieszczono fragmenty wiersza Oda do zombie.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

11 maja 2011
Trailer Honest Hearts - 16:43 - Uqahs
Fallout New Vegas
Ochrzczono mnie dwukrotnie. Najpierw w wodzie, a potem w ogniu.

Bethesda właśnie opublikowała trailer swojego najnowszego dodatku do Fallouta: New Vegas. Akcję Honest Hearts osadzono na terenie Parku Narodowego Zion. Fabuła skupi się na konflikcie między lokalnymi plemionami, misjonarzami oraz tajemniczym Popielcem, który opowiada o sobie w trailerze. Dodatek pojawi się 17. maja na Xbox LIVE, PlayStation Network oraz Steam.



Podgląd newsa | Skomentuj newsa

12 maja 2011
Konkurs Dead Meets Lead - wyniki - 17:45 - Uqahs
Konkurs Dead Meets Lead

Konkurs cieszył się sporym zainteresowaniem, co nas pozytywnie zaskoczyło. Dead Meets Lead to gra niezależnego studia, o której raczej cicho w świecie. Widać, że jednak zombiaki ciągle budzą emocje. No ale czas na podsumowanie. Aż 35 osób przysłało swoje zgłoszenia, ale tylko 12 z nich spełniało wymogi do wzięcia udziału w losowaniu. Najwięcej problemów sprawiło pytanie nr 3. Najwyraźniej wiele osób nie doczytało regulaminu i przysłało swoje odpowiedzi, nie posiadając konta na naszym forum. Poniżej zamieszczam odpowiedzi na pytania:
  1. Z jakiego kraju pochodzi studio tworzące grę Dead Meets Lead?
    Odpowiedź: ze Szwecji
  2. W którym wieku osadzono akcję gry Dead Meets Lead?
    Odpowiedź: w XVIII wieku
  3. Z ilu broni palnych może korzystać główny bohater Dead Meets Lead?
    Odpowiedź: z czterech
No i czas na gwóźdź programu. Na wszystkie te pytania odpowiedział poprawnie, a jednocześnie miał szczęście przy losowaniu, użytkownik o nicku: Roni13321, któremu serdecznie gratulujemy! W nagrodę otrzymuje on klucz do ściągnięcia gry Dead Meets Lead.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Potencjalnie wesoły piątek trzynastego na horyzoncie - 17:52 - nie wiem
W odróżnieniu od defetystycznych nowin, którymi raczyliśmy Was jakiś czas temu (Potencjalnie pechowy piątek trzynastego na horyzoncie! z 30 grudnia 2009), tym razem mamy do przekazania dobrą nowinę. A nawet dwie.

Uwaga! Przygotujcie się! Od przyszłego roku zostanie obniżona akcyza na alkohol!

Tylko skończony alkoholik albo niepoprawny optymista (oczywiście wiadomo który z nich jest gorszy) mógłby w to uwierzyć. Następnym razem postaram się lepiej, bo alkoholicy i niepoprawni optymiści to jedynie 92,36% ludzi na Trzynastym Schronie. Zdecydowana mniejszość. Ale – wracając do tematu – pierwsza dobra nowina jest taka, że już jutro będzie piątek trzynastego i powinniście się do tego przygotować. Nie dlatego, żeby miał to być dzień pechowy. Szczególnie dla Trzynastoschronian piątki trzynastego są dniami radosnymi (bo to w końcu piątki), ciekawymi, pełnymi wrażeń i opieki Emanacji. Jeżeli już przełknęliście tę dawkę indoktrynacji, to zapoznam Was z drugą dobrą nowiną, a mianowicie...

Już jutro w szczecińskim klubie Cafe Jerzy zagra i zatrąbi zespół Vespa, który mieliście okazję poznać w sierpniowym konkursie pt. Konkurs Vespa (no kto by się spodziewał!). Impreza zaczyna się o 20:00 i potrwa do 23:30. Poza swoim składem (Grzegorz Kupicha, Piotr Markowski, Alicja Mierrewska, Heniu, Szymon Kanister), zespół ugości również dodatkowego członka, Jurka Ważnego, puzonistę Kultu i Buldoga. Wstęp: 15 złotych (Ciekawe czy jak się powołacie na tę nowinę, to zapłacicie mniej, np. 13? Zresztą lepiej powołajcie się na nasę3000, który z Vespą jest za pan brat).

Wyniuchano na Facebooku.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

13 maja 2011
Trzynastego Zajdla na piątek trzynastego na Trzynastym Schronie - 1:09 - Squonk
Janusz A. Zajdel - Wyjście z cienia - audiobook
Dziś Okolicznościowe Święto Schronowe!!!

O co chodzi i dlaczego, to się pewnie dowiecie w trakcie, jeśli jeszcze nie wiecie. Natomiast w związku z tym, a także dlatego, że nie chce mi się pisać więcej stylizowanego na zabawny tekst - bom wielce zmęczony - to kończę te dywagacje i zapraszam Was na konkurs.

Konkurs oczywiście z okazji OŚS!!!

Konkurs Trzynastego Zajdla - regulamin.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

14 maja 2011
51' Stan w plebiscycie - 13:28 - Squonk
51. Stan
Informacja prasowa od Wydawnictwa Portal.

Rozpoczął się plebiscyt na planszową Grę roku. Na liście gier biorących udział w zmaganiach jest także neuroshimowa gra karciana – 51. Stan. Jeśli spędziliście z nią kilka fajnych godzin i uważacie ją za dobry tytuł, oddajcie na nią swój głos w plebiscycie. Być może to właśnie gra osadzona w świecie Neuroshimy zostanie zwycięzcą! Głosować można pod tym adresem: nagroda.gry-planszowe.pl/

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Hyperversum - premiera 18 maja - 14:03 - Squonk
Cecilia Randall - Hyperversum
Za oknem zrobiło się ciepło, więc znak to, że warto sięgnąć w czasie wolnym - jak zawsze zresztą - po lekturę. A jak ciepło, to po lekturę lżejszego kalibru, która jednakoż poszerzy nam horyzonty, a i zapewni co nieco rozrywki. O to informacja prasowa od Wydawnictwa Esprit.

Już 18.05 na rynku polskim ukaże się oczekiwana przez wielu czytelników w Polsce pierwsza część serii, bestsellerowej włoskiej pisarki Cecilii Randal - Hyperversum (Wydawnictwo Esprit).

Rodzice ostrzegali cię przed spędzaniem całego wolnego czasu w wirtualnym świecie gier komputerowych? Mieli rację...

Sześcioro przyjaciół: Ian, Daniel, Jodie, Martin, Donna i Carl, wskutek tajemniczego sztormu przenosi się poprzez zaawansowaną technologicznie grę RPG do XIII-wiecznej Francji. Droga powrotna wydaje się zamknięta na zawsze, zatem muszą szybko nauczyć się, jak przetrwać w średniowiecznym świecie. Tymczasem udaje im się przede wszystkim zyskać nowych wrogów - już drugiego dnia trafiają do więzienia, schwytani przez znanego z okrucieństwa angielskiego szeryfa Jerome'a Derangale'a znanego jako Sans-pitié... A to dopiero początek przygody. Ian, najstarszy z całej grupy, musi przyjąć na siebie rolę opiekuna swoich towarzyszy. Czy jednak uda mu się ustrzec przyjaciół przed niebezpieczeństwami, które na nich czyhają, skoro sam wplątał się w intrygę na najwyższym szczeblu?

Oszałamiający świat średniowiecznych turniejów, pościgi i pojedynki na miecze, polowania, dworski przepych, spisek zdrajców korony i niemożliwa miłość... teraz możesz przeżyć to naprawdę.


Żeby tak do świata Fallouta się przenieść, powiecie? No ale od takich przenosin to macie nas i Trzynasty Schron 24/7, więc czasem warto sobie od tego odpocząć ;-)

Fragment powieści w pliku PDF
Oficjalna strona Hyperversum

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Las Zębów i Rąk - 21:50 - nie wiem
Tak, dziwnie to zabrzmiało. Ciekaw jestem o czym pomyśleliście, przeczytawszy ten tytuł (najciekawsze skojarzenie zostanie nagrodzone browarem). Las Zębów i Rąk to powieść autorstwa Carrie Ryan. Po tym jak odniosła ogromny sukces na rynku amerykańskim, Wydawnictwo Papierowy Księżyc postanowiło wydać książkę w kraju nad Wisłą. A jako że jest to bardzo dobre wydawnictwo (bo jest dobre i – co najważniejsze – jest ze Słupska, czyli najładniejszego miasta na północ od Bytowa, zachód od Lęborka1, wschód od Koszalina i południe od Ustki) i utrzymujemy z nimi przyjazne stosunki, to wysłali nam kilka ciekawych informacji o powieści, które być może Was zainteresują. Książka jest na półkach sklepowych od 20 kwietnia tego roku, więc możecie ją kupić, jeśli zainteresuje Was to, co mam Wam do przekazania w poniższych załącznikach:

Opis i urywki recenzji
Pięciostronicowy fragment powieści

Źródło: Papierowy Księżyc.

1 Powinni go zburzyć.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

16 maja 2011
Zniszczone pociągi nie tylko elektryczne - 23:27 - nie wiem
Pociągi
Pamiętacie nowinę Ładniusie pociągi elektryczne? Nie była postapokaliptyczna. Już sam jej tytuł zalatywał przedszkolem. A na dodatek jakiś głupek wstawił do niej zdjęcie niebieskiego pociągu nieelektrycznego z tej przerażającej bajki używanej do indoktrynowania małych dzieci. To było okropne. Mam nadzieję, że Trzynasty Schron już nigdy nie pozwoli sobie na niepostapokaliptyczną nowinę, szczególnie na niepostapokaliptyczną nowinę o pociągach. To byłoby jak zdrada naszej misji, polegającej na niesieniu światu nowych wiadomości o zombie, Falloucie (i jego wspaniałych twórcach, szczególnie cioci Beth) i innym postapokaliptycznym stuffie, dzięki któremu jesteśmy najlepszą polską stronką o Falloutach.

Ta jasne. Chyba nikt z was nie uwierzył w ten stek gówna, który przed chwilą napisałem (z pominięciem wzmianki o głupku dodającym obrazki do nowin - to było szczere i od serca; ciekawe co wymyśli tym razem? Misia Uszatka…). Tym razem jednak sprawa będzie nieco bardziej destrukcyjna niż galeria pomalowanych błyszczącą farbą lokomotyw, przez które przeklinamy swoje życie i PKP. Tym razem sprawa będzie nawet bardziej destrukcyjna niż galeria przedstawiająca przerdzewiałe pociągi stojące na jakimś cmentarzysku (jestem pewien, że o tym kiedyś pisaliśmy, ale nie pamiętam kiedy; istnieje też możliwość, ze chodziło o samoloty). Tym razem... A właściwie po co mam Wam mówić o co chodzi? Dowiecie się sami, oglądając ten zajebiaszczy film. Elektryczne pociągi? Nie! Rozwałka? Tak! (Nie mogę uwierzyć, że zastosowałem tak żałosny środek przekazu jak wykrzykniki i pytajniki na przemian. Jutro złożę dymisję na biurko naczelnego, albo rzeczywiście zacznę pisać o zombie. Tak czy inaczej, bawcie się dobrze.)

Crash testy pociągów.

Pamiętacie niesamowitą gierkę Crash? Proponuję wyłączyć beznadziejny podkład dźwiękowy z filmu, który Wam podałem i puścić sobie to arcydzieło.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

18 maja 2011
Zabije nas rzepak - 22:55 - nie wiem
Ale na początek dobra wiadomość: polskie gimnazjalistki odkryły planetoidę. Okazuje się zatem, że program astronomicznych orlików może mieć szanse powodzenia. Więcej informacji tutaj. I wracamy do tytułowej nowiny.

Maraton poszukiwania winnych wymierania pszczół ciągnie się za nami od jakiegoś czasu (np. Pszczela apokalipsa z 22 lipca 2010). Na horyzoncie kolejnych podejrzanych tym razem pojawił się rzepak. Oczywiście destrukcyjny związek pomiędzy porą kwitnięcia tej rośliny i wymieraniem pszczół nie ma źródła w niej samej, a raczej w środkach, którymi pielęgnuje się rzepak i zabezpiecza go np. przed działaniem grzybów i pasożytów. Jak pamiętacie, wobec takich właśnie środków ochrony roślin wysuwano oskarżenia już wcześniej (pszczoły nie odnajdywały drogi do ula). Prezez Polskiego Związku Pszczelarskiego, Tadeusz Sabat, twierdzi że ilość i siła neonikotynoidów zawartych w związkach ochrony rzepaku i zaprawach nasiennych są około siedmiu tysięcy razy większe niż siła używanego kiedyś DDT.

Słowa prezesa PZP wydają się być potwierdzane przez statystki, które w ujęciu globalnym wskazują na zależność pomiędzy dużym użyciem środków chemicznych do ochrony roślin oraz wymieraniem pszczół. Dr hab. Zbigniew Lipiński, członek Polskiej Akademi Nauk, dostrzega złożoność tego problemu. Obecnie na terenie Polski tym zagadnieniem zajmuje się Państwowy Instytut Weterynaryjny w Puławach.

Jeśli do tej pory nie możecie uzmysłowić sobie jak wielka byłaby strata pszczół, przyjmijcie do wiadomości informację, że w naszej szerokości geograficznej rośliny owadopylne stanowią około 78% gatunków flory.

Polska miodem NIEpłynąca
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

19 maja 2011
Ubik - luksusowa reedycja - 17:32 - Gość 13S
Philip K. Dick - Ubik
Nowinę napisał Jerzy, wrzucił nie wiem.

Empik reklamuje wysmakowaną graficznie (Wojciech Siudmak) i edytorsko (twarda okładka i dodatkowe teksty Jęczmyka i Orbitowskiego) reedycję wybranych dzieł Philipa K. Dicka. Kupując Ubika za niecałe 46 złotych, dostaniemy 20% zniżki na zakup Blade Runner. Niestety tylko do 24 maja i trzeba się pofatygować osobiście do salonu. Jeśli cena Was nie odstrasza, a najbliższa biblioteka biedna i odległa - polecam.

Uprzedzając ewentualne pytania - z tej darmowej reklamy nic nie będziemy mieli, nad czym głęboko ubolewamy, bo wolelibyśmy mieć. Dobro czytelnika ponad wszystko.

Informacje o książce na stronie empik.com

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

21 maja 2011
Zostań najlepszym - dołącz do najlepszych? - 15:36 - Squonk
Wojsko Polskie
W każdej grupie społecznej - a taką też są fani fallapokalipsy - są osoby, które lubią się tam klepać po pleckach i z całych sił uważać, że wszystko jest w porządku. Są też osoby widzące - ewidentne lub tylko w ich mniemaniu - przekręty, nieprawidłowości czy wręcz k...stwa, które nie mają oporów by o nich głośno mówić.

Jeśli mają za sobą zaplecze, złożone z wiernych i oddanych przydupasów (a jednak!) to zostają nawet prezydentem i premierem (przy spełnieniu kolejnego warunku w postaci bycia bliźniakami). Jeśli jednak nie potrafią skupić wokół siebie myślących bardziej lub mniej ludzi, to prowadzą sami swoją krucjatę. I są skazani na porażkę, gdyż stety/niestety, ale sami Polacy to osoby, o krótkiej pamięci, lubiące ładne i gładkie bajki, o czym choćby świadczą wyniki wielu różnych wyborów.

Samotną osobą, już poza układem, która według swoich słów nie klepała się z nikim po pleckach, jest były dowódca wojsk lądowych gen. Waldemar Skrzypczak. Pisaliśmy o nim już często przy okazji omawiania spraw Wojska Polskiego, a teraz też nadarza się kolejna okazja. Tym razem na jego blogu pojawiła się notka, dotycząca ludzi, którzy przed laty związali swoją przyszłość z wojskiem, a dziś, po odsłużeniu 12 lub nie przekroczeniu 15 lat służby, są zwalniani do cywila.

Można by rzecz, że to kolejne marudzenie sfrustrowanego człowieka, żyjącego we własnym świecie, i przyjemnie zagłębić się w fotel przekonania, że wszystko jest w porządku. Jednak jakoś trudno zapomnieć o zeszłorocznej katastrofie wojskowego samolotu, w której zginęli prezydent oraz całe dowództwo Wojska Polskiego i cyrku jakim od lat odbywał się jednostce, obsługujące tenże samolot. A skoro przy samej lampie było tak ciemno, to co się działo/dzieje dalej?

Profesjonalizacja…? - blog gen. Waldemara Skrzypczaka.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Zamoczył i już tu chyba nie wróci - 16:31 - Squonk
Arnold Schwarzenegger
Najdłuższym, aczkolwiek nieformalnym cyklem nowin, który prowadzę na Trzynastym Schronie jest Poczet newsów nie napisanych, lecz mających swoją treść. Ostatnio trochę ich przybyło, ale co zrobić skoro samo się nie chce wrzucić?

Takim newsem była np. informacja o planach postapokaliptycznego bohatera naszych czasów czyli Arnolda Schwarzeneggera. W styczniu przestał być gubernatorem stanu Kalifornia, i już w mediach zaczęły się pojawiać informację w jakich to filmach go zobaczymy. Zły nazista, który pod wpływem dziecka przemieni się w dobrego (czy jakoś tak), może znów jako terminator? I tak dalej, i tak dalej.

Może coś by z tych planów wyszło, gdyby Schwarzenegger na poważnie spocił się po drugiej stronie kamery, realizując swoje filmowe wizje (jak wielki Clint Eastwood), a nie był osobą otoczoną rzeszą agentów, prawników czy innych pasożytów. Okazało się jednak, że owe pasożyty będą miały być może niezłą wyżerkę na Arnoldzie. Bowiem gdy nasz bohater zaczynał swoją przygodę z polityką, jako kandydat prawej, sprawiedliwej, pełnej cnót i moralności partii republikańskiej z nieodłączną, wspierającą go żoną, to jednocześnie na boku miał ze swoją gosposią dziecko. Stało się - można by rzec - patrząc na rozrywkowego premiera Włoch, ewentualnie powiedzieć, że za cudzołóstwo należą mu się baty na goły tyłek. Ale po co komu zaglądać w gacie, skoro ma się swoje własne, c'nie?

Reasumując, zamiast Terminatora mamy Sperminatora (jak go już nazwali Amerykanie) oraz de facto ulgę, że być może nie będziemy musieli oglądać podstarzałego aktora w nowych produkcjach, które będą żenująco odcinać kupony od jego dawnej sławy. To efekt wypłynięcia na wierzch informacji o pozamałżeńskim związku Schwarzeneggera, które spowodowało zawieszenie jego aktorskich planów.

W końcu nie każdy może być jak wspomniany wyżej Clint Eastwood, który z 80'ką na karku jeszcze może... Kręcić filmy ma się rozumieć.

O planach Arnolda S. pisaliśmy także wcześniej:

Filmowe wieści 12
Jeszcze tu wróci (do filmów)?

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Dziś koniec świata! - 17:45 - Squonk
Szaleństwo




Art pochodzi ze strony Likwid-Lemon-Drop.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Koniec… wciąż nie jest bliski - 17:47 - Ulyssaeir
Gone baby, gone!
Chciałbym się z Wami podzielić pewnymi przemyśleniami, do jakich całkiem niespodziewanie doszedłem ostatnimi czasy. W trakcie urokliwego spaceru z moim psem, grzejąc zarówno mój jak i psi pysk w ostatnich tego dnia, jakże łaskawych promieniach zachodzącego nad Katowicami słońca, w mojej głowie zrodziła się osobliwa myśl. Co jest dziwne już z racji tego, że zwykle chwil olśnienia, wzorem Archimedesa, doznaję mocząc tyłek w wannie.

Ale ja nie o tym.

W takim razie o czym?


Nie wiem, czy za sprawą schronowego wypaczenia i zamiłowania do tematyki postapo mój umysł automatycznie przekształcił czerwoną tarczę słońca i otaczające je chmury w atomowego muchomora, czy może na skutek ostatnich, dodam kolejnych w tym roku i niewiele wartych doniesień o rychłym końcu świata. Tak czy inaczej, spróbowałem, tylko na 5 sekund, ledwie na krótką chwilę stworzyć w swojej głowie przekonanie, nie o prawdziwości wyssanych z palca teorii o sobotnim przyjściu Wielkiego J’a, lecz że w tej właśnie chwili nasz świat się kończy w jeden z najbrutalniejszych sposobów znanych katastrofistom a przecież nam jeszcze lepiej – przez wojnę atomową. Mam tu jednak na myśli prawdziwe uwierzenie, z użyciem wszystkich zmysłów, całej siły woli i autoperswazji, uwierzenie tak potężne, przy którym cierpnie skóra, błyskawicznie spłyca się oddech, serce gwałtownie przyspiesza, żołądek się zaciska, podobnie zresztą jak krtań, źrenice rozszerzają się, gardło zalewa dziwna gorycz i ma się wrażenie, że wraz z nierzeczywistym, niespodziewanym zatrzymaniem się świata, całkiem realnie staje także i czas.

W głowie natychmiast pojawia się tysiące wytworzonych przez wyobraźnię, zainspirowanych filmami, grami, relacjami wojennymi i zdjęciami scen, które choć nie pochodzą z postapokaliptycznej, dystopijnej rzeczywistości zniszczonej cywilizacji, przedstawiają nawet bardziej przerażające, bo przecież prawdziwe, realia wyniszczonych przez kataklizmy rejonów globu. Co ciekawsze, katastroficzne wizje są tym bardziej odczuwalne, gdyż wyobraźnia nakłada je na miejsca, które dobrze znamy i w których często przebywamy albo nawet jesteśmy codziennie: miejsca pracy, spotkań ze znajomymi itp. Wrażenie wydaje się na tyle realne, iż wyraźnie odczuwalne są skutki rozprowadzania adrenaliny w układzie krwionośnym i jej wpływ na całe ciało, choć w danej chwili jest to ostatnie, do czego ucieka zaskoczony i nieco zdezorientowany własną potęgą i twórczością umysł.

Tak szybko, jak wrażenie udało się wywołać, tak też zostało wypchnięte z głowy przez świadomość fikcyjności doznań. Już małą chwilkę później, po ledwie kilku sekundach, które zdawały się trwać wyjątkowo długo, znów byłem w uwielbianym przeze mnie mieście, grzejąc twarz na słońcu, spacerując z psiakiem. Niby nic się w tym krótkim czasie nie zmieniło, świat był dokładnie takim, jakim go zostawiłem, opuściłem, nie czyniąc nawet jednego kroku. A jednak, było w tym świecie coś innego, coś jeszcze, poza mną. Zieleń była równie zielona, wiatr tak samo orzeźwiający. Może więc zmiana polegała na łatwiejszym dostrzeżeniu i docenieniu przeze mnie tych rzeczy? Może bardziej dotarła do mnie jedna z przydatniejszych porad bohatera „Zombieland” – by cieszyć się drobnymi rzeczami?

W tym momencie, odprowadzając słońce wzrokiem aż do widocznej na horyzoncie linii drzew, poczułem się wyjątkowo dobrze; Wiedząc, że świat jest zbudowany tak jak jest i żadna wiara lub jej brak nie zmienią go ani tym bardziej nie zniszczą. Uświadomiłem też sobie jak bardzo jest mi żal ludzi, którzy mają swoje pasje, w większy lub mniejszy sposób determinujące ich życie, jednak w przeciwieństwie do nas i naszego postapokaliptycznego zamiłowania, pasje tych osób są destruktywne oraz niszczące nie tylko dla pasjonata, także ludzi, na których oddziałuje, wciąż pozostając na tyle obezwładniającymi, że nie pozwalają dojść do głosu logice i rozsądkowi.

Wszyscy pewnie słyszeli, bo nie usłyszeć było wyjątkowo trudno, o zapowiedzianym przez Harolda Campinga i mającym rzekomo nadejść w dniu dzisiejszym końcu świata. Patrzę właśnie na zegarek - do 18:00 zostało jeszcze trochę czasu. Mimo tego, nie szykuje się na żaden koniec końców. W planach mam coś o wiele lepszego – pierś kurczaka z ryżem w sosie słodko-kwaśnym. Nie daję temu wiary z kilku powodów, m.in. dlatego, że nie jestem aż tak naiwny – ot posługuje się rozumem, zaś cudowny wynalazek Internetu pozwala mi stwierdzić, że liczba ludności świata nie zmalała o jakieś 4 miliardy istnień ludzkich a Azja, gdzie szósta po południu zdążyła już wybić dawno temu, nadal istnieje. Istnieje i ma się całkiem dobrze., nie licząc Japonii, która zmuszona jest sobie tylko radzić, oraz Korei Północnej, z którą nie radzą sobie ani uważane za cywilizowane rządy krajów wysoko rozwiniętych, ani międzynarodowe organizacje i ich stowarzyszenia. Nieszczególnie dobrze radzą sobie także ludzie w Iraku, Afganistanie i strefie Gazy. Ponadto Gruzji, północnej Afryce… cholera, naprawdę przyszło nam żyć w „ciekawych czasach”. Ale ja nie o tym, przynajmniej nie dziś.

Nikt, kto nie jest zamknięty w betonowym bunkrze własnych, upadających w zderzeniu z logiką, ubzduranych przekonań, nie oczekiwał chyba, że kolejny zapowiadany koniec świata będzie "tym jedynym". Wszechświat jest mimo wszystko bardziej złożony, by rozszyfrować go za pomocą najprostszych matematycznych działań - dodawania i mnożenia – nawet przeprowadzonych przez inżyniera a więc osobę wykształconą w kierunku operowania matematyką, udało się Dzień Sądu przewidzieć. Nasz ewentualny Host (bardzo polubiłem to dyplomatyczne i politycznie poprawne określenie sprawczej siły, która w domniemaniu stworzyła życie, nawet jeśli tą siłą są prawa fizyki, natury i przypadek) z pewnością zabezpieczyłby się lepiej na okoliczność ludzkiej dociekliwości i przynajmniej mocno utrudnił, jeśli nie uniemożliwił, obliczenie ostatniej daty z ostatnich. Matematyka nie kończy się na potęgowaniu, są jeszcze macierze, całki oznaczone i nieoznaczone, różniczki… zwłaszcza różniczki powinny być bliskie przepowiadającym koniec świata. Rozsądkowi wymyka się też sztywno określona liczba tych, którzy, zgodnie z przepowiednią inżyniera, byliby zbawieni - zwolennicy samozwańczego proroka od miesięcy namawiali ludzi do powrotu "na właściwą ścieżkę" (i właściwy kurs :) ). Co by się stało, gdyby ich misja zakończyła się sukcesem? Co by się stało z tymi wszystkimi, którzy uwierzyli a nie zmieścili się w limicie 200 000 000 zbawionych dusz? Interesujący jest także, godny przytoczenia, ale już nie skomentowania, sposób argumentowania zasadności dokonanych wyliczeń:
"Pokażcie mi w Biblii dowód na to, że tego dnia nie będzie końca świata".

Właśnie dlatego jest mi żal. Pomyślcie tylko, przez co ci ludzie przechodzili przez ostatnie miesiące, które wcale nie okazały się być „ostatnimi” – przynajmniej nie w takiej formie, w jakiej spodziewali się tego przemierzający amerykańskie (przede wszystkim, lecz nie tylko!) drogi „jeźdźcy apokalipsy”. Wyśmiewani, krytykowani, związani ze sobą tylko chorym przekonaniem, które ma chronić ich przed niepewnością jutra. Szukając jedynie odpowiedzi na zadawane od wieków pytania dotyczące sensu życia i jego pochodzenie, poszukując w świecie rzeczy absolutnie pewnych, na których mogliby "zbudować siebie" i schować przed równie brutalnym, co nieprzewidywalnym, życiem, powierzyli wszystko, włącznie z życiem zawodowym i rodzinnym oraz spójnością wewnętrzną. W zamian uzyskali jeszcze większe zwątpienie, słabość i rozczarowanie, lecz przede wszystkim dalsze zagubienie, które, o ironio, z każdym kolejnym wyznaczonym terminem w jeszcze większy sposób naraża ich na wpływy innych.

Tym, co w przytoczonej historii irytuje mnie najbardziej, jest podejście do tej sprawy mediów. Zamiast ignorować podobne wystąpienia, dziennikarze im hołdują i nagłaśniają. Kiedyś już na łamach Trzynastego Schronu miałem przyjemność pisać o pseudodziennikarstwie i nie zamierzam się powtarzać. Liczę jednak na to, że gdy przy kolejnej przepowiedni ludzie popełnią zbiorowe samobójstwa, medialne sumienie ludzi szukających sensacji i łatwych tekstów będzie choć trochę odpowiedzialne. Szkoda, że mimo upływu czasu pewne rzeczy nie zmieniają się. Chociaż wniosek wypływający z poprzedniego zdania doskonale współgra z osławionym "War, war never changes", to wydawało by się, że nie powinniśmy stać w miejscu a rozwijać się i nieustannie pracować nad sobą, w myśl starego przysłowia "Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz".

Zatem - dobranoc i dzień dobry. Oto pierwszy dzień reszty naszego życia. Świat istnieje, ale jego kształt zależy od nas. I niech to ostatnie będzie krótkim, miejmy nadzieję, trafnym podsumowaniem całości.

Życzcie mi smacznego!

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

22 maja 2011
Radziecki skład głowic jądrowych w Polsce - 12:19 - Gość 13S
Wybuch bomby atomowej
Namierzył Pilarious, wrzucił Squonk.

Rzecz dla wszystkich niuchaczy w terenie i okolicach, chodzących tropem Schronka, znajdująca się Dobrowie (powiat białogardzki, województwo zachodniopomorskie):
A w rozszerzeniu newsa film z tegoż miejsca, nagrany przez ekipę ze Stowarzyszenia Historyczno-Turystycznego Bastion.



Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Gamestia - serwis z video solucjami gier - 13:27 - Squonk
W naszej Sznurkowni pojawił się nowy link. Jeśli szukacie videosolucji do gier, nad którymi aktualnie "pracujecie", co więcej chcielibyście je mieć pod ręką, to polecamy zajrzeć na serwis Gamestia - Games Solution.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Przyszłość pomocy humanitarnej - 15:35 - Ulyssaeir
concrete canvas
Historia pełna jest dowodów potwierdzających dość ponurą tezę, że w starciu z siłami natury człowiek zwyczajnie nie ma szans. Kataklizmy i tragedie nawiedzają wszystkie rejony świata – wymieńmy tylko te, które miały miejsce niedawno: trzęsienia ziemi w Japonii, Indonezji, Grecji, we Włoszech i na Haiti, powodzie w Stanach Zjednoczonych, Australii, Chinach, Brazylii, Pożary w USA, Hiszpanii, Australii czy Rosji. Dodajmy do tego huragany, osunięcia ziemi, wybuchy wulkanów - można odnieść wrażenie, że tragedia setek lub tysięcy ludzi stała się nieodłącznym elementem życia postrzeganego jako całość, podobnie zresztą jak hipokryzja i nieszczerość są fundamentem tego, co potocznie i całkowicie niesłusznie nazywane jest dziś polityką.

Od dłuższego czasu naukowcy z całego świata pracują nad narzędziami pozwalającymi przewidzieć wystąpienie zjawisk naturalnych o katastroficznym charakterze, ale zwykle jest to niemożliwe. Dlatego lwią część uwagi oraz wysiłków poświęca się systemom wczesnego ostrzegania i rozwija technologie wspomagające proces sprzątania, przywracania życia do normalności. Szybka informacja pozwala znacznie obniżyć ilość ofiar kataklizmów. Badania, które kilka miesięcy temu wpadły mi w ręce, wskazują iż podniesienie alarmu na minutę przed uderzeniem sił natury pozwala zauważalnie zmniejszyć ilość ofiar a 3-5 minutowe wyprzedzenie skutkuje zmniejszeniem liczby ofiar nawet do 60%. Oczywiście, pod warunkiem, że ludzie zostali na to przygotowani, wyposażeni w instrukcję postępowania i przynajmniej kilkukrotnie mogli przećwiczyć procedury ewakuacji.


Dla wielu dramatem większym nawet od samego trzęsienia jest życie tuż po nim. W szczególności na obszarach, na których skutki kataklizmu są najbardziej odczuwalne. Utrata dachu nad głową zwykle oznacza zniszczenie dorobku całego życia a dotknięty podobną tragedią kraj w przeciągu sekund zostaje cofnięty w rozwoju o kilkadziesiąt lat. Ogromnym, problemem staje się zapewnienie schronienia ocalałym, zorganizowanie pomocy medycznej, w zasadzie ponowne zorganizowanie życia. W przypadku obozów, przypominających przecież prowizoryczne obozy uchodźców, jakie możemy zobaczyć w telewizji lub Internecie, pomoc humanitarna jest równie potrzebna, co trudna do zapewnienia. Wysiłki największych krajów globu i oferowane przez nie wsparcie wraz ze spontanicznie organizowanymi przez Caritas lub Czerwony Krzyż zbiórkami, cała pomoc jaka zwykle płynie z wszystkich stron świata, okazuje się co najwyżej ledwie wystarczająca, by umożliwić ocalałym chociaż przetrwanie. Prowizoryczne, budowane naprędce osiedla, niewiele różniące się od doskonale przedstawionych obozów w Dystrykcie 9, zwykle nie nadają się do użytkowania. Namioty niszczą się i nie gwarantują ochrony ani przed zimnem, ani ciepłem, tym bardziej przed roznoszącymi choroby owadami, bakteriami i wirusami. Do już zaistniałych zagrożeń dochodzi epidemiologiczne. O ile jednak akcja ratownicza przyciąga uwagę całego świata, obowiązek odbudowy spoczywa na rękach władz, które wcale nie muszą być zdolne do podniesienia miast z kolan. Doskonałymi przykładami są tu Haiti lub Nowy Orlean, którego do dziś nie udało się odbudować czy ostatecznie posprzątać, mimo upływu prawie 6 lat od zrównania miasta z ziemią przez huragan Katrina.

Dla obecnych i przyszłych ocalałych pojawiło się jednak światełko w tunelu. Ich sytuacja niedługo może się odmienić, właściwie już odmienia się w Etiopii i Japonii. Wszystko za sprawą wynalezienia nowego materiału, określanego jako „betonowe płótno” (ang. concrete canvas), czyli elastycznej tkaniny o strukturze gąbczastej, silnie nasączonej betonem. Sama idea jest banalna i stanowi rozwinięcie dawno wdrożonej technologii budowania betonowych kopuł za pomocą wtłaczania powietrza do polanych odpowiednią mieszankąbetonu poduszek. Innowacyjne jest jednak zastosowanie materiału elastycznego z betonem w środku. Człowiek pyta sam siebie: skoro to takie oczywiste, czemu technologię opracowano tak późno?

Przypominający okrągły bochenek chleba namiot o powierzchni do 54 metrów kwadratowych napełnia się powietrzem przy pomocy wbudowanej, elektrycznej pompy. Gdy konstrukcja wyposażona w dwuskrzydłowe, metalowe drzwi zostanie ukształtowana, należy ją solidnie namoczyć wodą (jak podkreślają twórcy, można to zrobić wodą morską) i zostawić do wyschnięcia. Po 24 godzinach można się wprowadzić do środka. Wewnętrzna powłoka nadmuchiwanego, betonowego namiotu ma ułatwiać utrzymanie czystości i należytych warunków higienicznych, co jest przecież nie bez znaczenia w przypadku szpitali polowych oraz rejonów świata, w których o dostęp do mydła lub czystej wody jest bardzo trudno. Zewnętrzna warstwa o dobrych właściwościach izolacyjnych ma zapewniać ochronę przed wiatrem, wilgocią a nawet ogniem, jako że ceramiczne tworzywo jest niepalne. Poniżej znajdziecie krótką prezentacje wartego ok. 45 000 zł namiotu. Drogo? Zdecydowanie, jednak pamiętajmy, że produkt jeszcze nie trafił do masowej produkcji. Jeśli przy tym okaże się tak wytrzymały, jak sugerują twórcy, W perspektywie 20 lat i tak może okazać się tańszy, niż wymieniane co 2-3 lata, tradycyjne namioty. Nie trzeba też wskazywać, że dzięki zastosowaniu tej technologii w przyszłości powstać mogą całe osady, umożliwiając rozwój biedniejszych regionów świata. Na koniec - obiecany film.



Źródło:
Gazeta.pl
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Trzynasty Bartosh..ownik? - 21:22 - nie wiem
Bar pod Martwym Mutkiem
Karkołomne wygibasy przy wymyślaniu tytułów dla kolejnych aktualizacji Baru pod Martwym Mutkiem to zajęcie, które naprawdę opanowało mój umysł ostatnimi czasy. Ale niech ktoś do cholery nakręci film z czternastką w tytule, zanim Bartosh po raz kolejny poinformuje nas o nowym zaopatrzeniu w swoim barze.

Tym razem jest dobrze, a nawet idealnie. Trzynasta aktualizacja Baru pod Martwym Mutkiem miała miejsce 19 maja tego roku, a w tym roku maj to jedyny miesiąc, w którym trzynasty wypada w piątek. Zdolni astrologowie, magicy i czarnowidze znaleźliby pewnie jeszcze więcej trzynastopochodnych konotacji tego wydarzenia, ale ja jestem zwyczajnym cieciem etatowym na Trzynastym Schronie, więc ograniczę się jedynie do tego.

Tym razem dowiecie się jak przygotować się zarówno do zwiedzania Zasranych Stanów Ameryki, jak i poradzenia sobie, gdyby nagle w waszym domu zabrakło prądu, wody i gazu, a na ulicach zaczęłyby hasać radośnie bezmózgie zombie. Więcej informacji w artykule pt. Zestaw startowy. W przetrwaniu z pewnością pomogą wam pewne sztuczki, szczególnie jeśli traficie do Nixon Town. A historię o strachliwych dupkach z Vegas usłyszycie we wstępniaku do Trzynastej aktualki Baru pod Martwym Mutkiem.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

24 maja 2011
Honest Hearts w Polsce - 0:45 - Uqahs
Fallout New Vegas
Polscy gracze, a w szczególności amatorzy Fallouta, zdążyli już wyrobić w sobie ogromne pokłady cierpliwości. Zahartowało ich czekanie na dodatki. Zaskakuje więc informacja o rychłej dostępności najnowszego DLC do Fallouta: New Vegas w naszym pięknym kraju. Honest Hearts światową premierę świętował 17. maja, a już 3 dni później pojawił się na Steamie.

Jest tylko jedno "ale", a nawet dwa. Po pierwsze, rozszerzenie (tak samo jak Dead Money) nie zostało spolszczone. Nie każdy jest poliglotą, a w Falloutach zazwyczaj wymagana była dość dobra znajomość języka angielskiego, dlatego brak polonizacji może wywołać na twarzach niektórych graczy grymas niezadowolenia. Po drugie, nie wiadomo w ogóle, jak to DLC będzie współpracowało z wersją New Vegas wydaną przez Cenegę. Tym bardziej że polski dystrybutor w ogóle nie informuje o dodatkach, mimo że te są dostępne na Steamie. Czyżby DLC dla Polaków, to nie inicjatywa Cenegi, tylko miły gest ze strony Bethesdy?

Zupełny brak oficjalnych informacji od naszego dystrybutora na temat dodatków szokuje, ale też pozwala przypuszczać, że Cenega przymierza się do wydania ich spolszczonych wersji w pudełkach, w tzw. "DLC packach", a dystrybucją elektroniczną nie brudzi sobie rąk. Pakiety dodatków sprzedwano po premierze Fallouta 3, a na deser uraczono nas edycją Game of the Year. Przypomnijmy, że również Dead Money niczym dobrze wyszkolony ninja wyszedł z cienia i pojawił się na Steamie. Gdyby nie przypadek, to nigdy bym się o tym nie dowiedział. Jak wiadomo historia lubi się powtarzać, ale chyba lepiej nie powielać jej błędów. Kto zaś ma 10 euro i mu to wszystko zwisa, niech zaryzykuje - tyle bowiem kosztują dodatki na Steamie.

Źródło: gram.pl
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Filmowe wieści Trzynaście - 10:36 - Veron
Wieści filmowe
Schronowych trzynastek ciąg dalszy. W najnowszej odsłonie Filmowych wieści: przeczytacie o całkowicie niemelancholijnym Larsie von Trierze i jego "Melancholii"; znajdziecie kilka plotek z planu najnowszej części "Resident Evil"; poznacie przyszłego - być może - "Terminatora"; obejrzycie zwiastuny "Genezy Planety Małp", "Falling Skies" i "The Collapsed"; zdobędziecie kilka informacji o filmie "The Darkness"; dowiecie się o przygotowywanej produkcji o zombie z udziałem wybitnych brytyjskich artystów oraz musicalu o zombie; przeczytacie o ciekawie zapowiadającej się produkcji "Horizons"; dowiecie się co nieco o postapokaliptycznym Zorro; dowiecie się, kto wcieli się w postać Jana III Sobieskiego. Miłej lektury!


*


Lars von Trier zaszarżował. Na Festiwalu Filmowym w Cannes stwierdził, że rozumie Hitlera i sam jest nazistą oraz określił Izrael jako "pain in the ass", co nie spodobało się organizatorom do tego stopnia, że postanowili usunąć go z festiwalu. Jego najnowszy film "Melancholia", który miał swoją premierę na Lazurowym Wybrzeżu i został zakwalifikowany do konkursu głównego imprezy, zbiera jednak przychylne recenzje, a grająca w nim Kirsten Dunst zdobyła nagrodę dla najlepszej aktorki festiwalu. Premiera w Polsce z końcem maja, zapraszam zatem do zaostrzenia apetytów kilkoma multimediami promującymi produkcję.

Mnóstwo zdjęć z filmu

Tapety z filmu w czterech rozdzielczościach

Fragment filmu na Filmweb

*


Milla Jovovich na Twitterze podzieliła się kilkoma niusami na temat piątej części "Resident Evil". Nowa odsłona serii otrzyma podtytuł "Retribution", a jej akcja będzie rozgrywać się m.in. w Tokio. Paul W.S. Anderson, twórca pierwszej części cyklu, jest zaangażowany w produkcję, choć nie wiadomo ostatecznie czy zajmie się reżyserią.

*


Jak juz zapewne wiecie z nowiny Squonka, Arnie na razie odłożył w odstawkę aktorstwo. Nie zmienia to faktu, że o piątej części "Terminatora" coraz głośniej. Prawa do nakręcenia co najmniej dwóch tytułów nabyła właśnie firma Megan Ellison's Annapurna Productions. Niewykluczone też, że udział w projekcie weźmie Vin Diesel - ulubiony aktor (ekhm... aktor...) reżysera przyszłego filmu, Justina Lina.

*


Króciutko - pojawił się zwiastun "Genezy Planety Małp", o której pisałem już nie raz, i nie dwa. A nawet i nie trzy, a więc klikajcie i oglądajcie.

Zwiastun filmu na Filmweb

*


Filmów o filmach ciąg dalszy - poniżej linki do dwóch klipów z "Falling Skies", serialu o inwazji obcych produkcji Stevena Spielberga.

Fragment nr 1 na Stopklatce
Fragment nr 2 na Stopklatce

*


I jeszcze jeden zwiastun - tym razem filmu "The Collapsed".

"Film opowiada o zmaganiach czteroosobowej rodziny, która w obliczu końca świata ucieka jak najdalej od miasta. Trafia na głęboką wieś, gdzie - jak się okazuje - zagrożenie, nie mniejsze od zbliżającej się apokalipsy, stanowią inni ludzie."

Zwiastun na Filmweb

*


Michael Biehn, Kyle Reese z pierwszego "Terminatora", zagra jedną z głównych ról w filmie "The Darkness" w reżyserii Simona Fostera.

"Świat pogrążył się w ciemnościach. Wszelka łączność została przerwana. Nie ma sieci, nie działają telefony i komórki, przestały nadawać stacje telewizyjne i radiowe. Elektrownie nie nadążają z produkcją prądu. A tymczasem temperatura na zewnątrz stopniowo spada. W tych warunkach Greg Stonehaven stoi przed niemożliwym zadaniem dotarcia do swoich dzieci oddalonych od niego o 200 mil..."

*


Wspaniali brytyjscy aktorzy, Ian McKellen i Judi Dench, a także Gillian Anderson i Mark Williams wezmą udział w zombie movie zatytułowanym "The Curse Of The Buxom Strumpet". Film wywodzi się z krótkometrażówki "E'gad Zombies".

"Historia mieszkańców nadmorskiego miasteczka, którzy obok kłopotów sercowych muszą się zmagać także z epidemią zombie. Akcja osadzona została w realiach XVIII-wiecznej Anglii."

*


I jeszcze jedna nowina o filmach z gatunku walki z żywymi trupami - "Zombex", to tytuł przygotowywanego... musicalu o zombie. W produkcji wziąć udział ma m.in. Malcolm McDowell.

"Akcja filmu ma się rozgrywać w Nowym Orleanie po przejściu huraganu Katrina. Mieszkańcy masowo zażywają antydepresant Zombex, który zamienia ich w zombie. Resztka ocalałych musi z nimi walczyć."

*


W październiku ruszają zdjęcia do produkcji "Horizons", w której główną rolę zagra Tom Cruise. Pomysłodawcą fabuły jest Joseph Kosinski, twórca filmu "Tron: Dziedzictwo", który wydał ją wcześniej jako komiks "Oblivion". Budżet oscyluje w okolicach 100 milionów dolarów.

"Akcja filmu rozgrywa się w odległej przyszłości, kiedy to ludzkość mieszka w chmurach, gdyż powierzchnia planety jest niebezpiecznym miejscem. Na planecie przebywa samotny weteran wojenny (Cruise), którego zadaniem jest naprawa dronów służących do zabijania obcych form życia. Pewnego dnia żołnierz natyka się na rozbity statek powietrzny, którym leciała piękna kobieta. To spotkanie odmieni jego spojrzenie na świat."

*


Kolejny nius - z kategorii dziwacznych. Słynny zamaskowany bohater Zorro powróci w postapokaliptycznym widowisku, mającym być skrzyżowaniem "To nie jest kraj dla starych ludzi" z westernami Sergio Leone. "Zorro Reborn" niewiele będzie miał wspólnego z tradycyjną historią, szczegóły fabuły są jednak nieznane. Wiadomo jedynie, że "Zorro w tej wersji będzie motywowany do działania nie poczuciem sprawiedliwości, a pragnieniem zemsty."

Całość wyjdzie ze studia 20th Century Fox, a wyerżyseruje ją debiutant, niejaki Rpin Suwannath.

*


I na koniec nowina niepostapowa, za to bitewno-historyczna. Przygotowywany jest bowiem duży międzynarodowy projekt zatytułowany "Bitwa pod Wiedniem", opowiadający o słynnej odsieczy wiedeńskiej. W filmie Renzo Martinelliego wezmą udział m.in. zdobywca Oscara F. Murray Abraham oraz polscy aktorzy: Daniel Olbrychski, Andrzej Seweryn, Borys Szyc, Piotr Adamczyk oraz Alicja Bachleda-Curuś. Ostatnio dowiedzieliśmy się także, iż w kluczową rolę króla Jana III Sobieskiego wcieli się wybitny polski reżyser, twórca znakomitego "Essential Killing" Jerzy Skolimowski.

Premiera zapowiedziana jest na 11 września 2012, czyli w 329 rocznicy wielkiej potyczki. Więcej na stronie filmu na Filmweb.

*


Źródła newsów: Filmweb i Stopklatka.pl
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Gameplay z Dead Island - 23:39 - Uqahs
Dead Island
Trzy miesiące temu Dead Island zrobiło furorę za sprawą swego trailera. Tym razem Techland przypomina nam o swym dziele za sprawą 11-minutowego filmu z rozgrywki. Naprawdę warto go zobaczyć, ujawnia wiele szczegółów na temat gry. Poznamy dość brutalny system walki, pozwalający łamać kończyny i urywać głowy. Zwiedzimy też wyspę, która jest na tyle duża, że graczom udostępniono pojazdy i system szybkiej podróży. Napotkamy grupy ocalałych w ich schronieniach, bo niezainfekowani ludzie to nasi zleceniodawcy. Questy oczywiście będą wymagały unicestwienia dziesiątek różnych typów zombiaków, do czego przygotowano arsenał broni - od bejsbola nabijanego gwoźdźmi, aż po AK-47. W niedługim czasie powinniśmy spodziewać się kolejnych filmików ukazujących tryb kooperacji i multiplayer.

Gameplay w rozszerzeniu newsa.


Źródło: Polygamia.pl

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

25 maja 2011
Gun Sonata na PC - 0:17 - Uqahs
Bulletstorm
Dopiero informowałem o dość zawiłej drodze, jaką przechodzą dodatki do New Vegas, dlatego utrzymując tematykę DLC, wspomnę o rozszerzeniu do Bulletstorma. DLC pt. Gun Sonata od kilku dni mogą pobrać (przy pomocy znienawidzonej przez niektórych usługi Windows Live) posiadacze PC - przyjemność ta kosztuje 10 dolarów. Konsolowcy uzyskali palmę pierwszeństwa i mogli cieszyć się tym rozszerzeniem już miesiąc wcześniej. Sam dodatek wprowadza trzy mapy do trybu sieciowego Anarchia i dwie lokacje dla trybu Echo.

Zauważyłem, że opinie o Bulletstorm są mocno podzielone. Jedni zachwalają ten tytuł ze względu na wysoką grywalność i dużą dozę rozrywki, inni narzekają na monotonię, niedoróbki, czy słaby tryb multi. To, czy gra osiągnęła sukces, można określić liczbą sprzedanych kopii. Niestety, pod koniec marca wyniki sprzedaży nie powodowały uśmiechów na twarzach ekipy People Can Fly. Wersji konsolowych sprzedano niecałe 300 tysięcy, podczas gdy Adrian Chmielarz liczył, że nabywców znajdą co najmniej 2 miliony kopii. Nie od dziś wiadomo, że na obecnym rynku gier, trudno wybić się z nową marką. Twórcom kultowego Painkillera trzeba jednak życzyć jak najlepiej.

Źródło: gram.pl
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Złoty Książę - 0:57 - Uqahs
To przełomowa nowina, bowiem gra, na którą czekano przez 14 lat, uzyskała złoty status - mówiąc po ludzku, trafiła do tłoczni. Nic już więc nie powstrzyma Księcia przed inwazją na półki sklepowe. Aby Duke Nukem Forever doczekał się premiery, potrzeba było studia Gearbox Software, które zasłynęło znakomitym Borderlands. Z tej okazji, twórcy gry przygotowali specjalny obrazek.

DNF

Z oficjalnym świętowaniem poczekajmy jednak do 10. czerwca. Tego dnia DNF ukaże się także w Polsce, o co zadba polski dystrybutor - Cenega. Gra dostępna będzie w angielskiej wersji językowej. Już teraz można składać zamówienia przedpremierowe (119,99 zł - PC, 209,99 zł - PS3, X360). Do wersji pecetowej dorzucany jest Serious Sam HD: Drugie Starcie, a wszystkie pre-ordery dają dostęp do tzw. "klubu first access", a więc umożliwiają choćby wcześniejsze ściągnięcie dema gry, czy odblokowują różne ekskluzywne pierdółki, jak np. specjalne ciuszki dla głównego bohatera. W ofercie znajdziemy także edycję kolekcjonerską (269,99 zł - PC, 309,99 zł - PS3, X360), której szczegółowy opis znajdziecie w sklepie Cenegi.

Hail to the King, baby!

Źródło: GearboxSoftware.com
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

26 maja 2011
Stanisław Lem - Eden - 9:46 - Gość 13S
Stanisław Lem - Eden
Newsa napisał Aq, wrzucił Squonk.

Szukałem, szukałem i się nie doszukałem. No może nie do końca, bo coś tam w zasobach Trzynastego Schronu jest. Pamiętnik znaleziony w wannie. Zapewne niektórzy już wiedzą, o co, a dokładniej o kogo mi chodzi.

Stanisławie, Staszku… Rodaku.

Dużo się zachwycamy innymi: Tolkienem, Kingiem, Cobenem, Coelho itd, itd. Oczywiście, trzeba powiedzieć, że są to wybitne postaci świata literatury, a na całym naszym ziemskim padole mają swoich wiernych fanów i wyznawców. Jednak w swoich granicach też mamy wybitnych, a jednym z nich jest właśnie Stanisław Lem. Oczywiście, nie jest to mój apel błagalny o czczenie postaci pisarza, a jedynie malutkie przypomnienie jego twórczości. Bowiem ostatnio zleciała mi z półki prosto w ręce jego powieść w wydaniu II z 1968r… Eden.

„Napisany w 1958 r. Eden otwiera epokę dojrzałej twórczości science fiction u Lema. Cóż, więc sprawia, że powieść nadal czyta się z niesłabnącym zainteresowaniem? Z pewnością niezwykła wyobraźnia autora, który tworzy zmysłowe, bogate wizje planetarnej natury i kultury, a zarazem umiejętnie dozuje napięcie, pozwalając tajemnicom Edenu odsłaniać się stopniowo, z dramatycznym napięciem.
Polityczne porządki na planecie przypominają czytelnikom wizje Orwella, ale najważniejszy jest tam sceptycyzm, co do szans wzajemnego poznania: już sama odmienność stosowanych technologii sprawia, że przybysze i miejscowi do końca nie potrafią naprawdę się porozumieć.”


Przyznam szczerze, że gdy rozpoczynałem czytanie tej powieści to nawet przez myśl mi nie przeszło, że po jej zakończeniu, będę miał ochotę a nawet chciał wspomnieć o niej na Trzynastym Schronie. A jednak. Oczywiście jest to typowe Sci-Fi - bo przecież to Lem - ale ma w sobie coś, co pozwala mi postawić tą powieść obok innych, znajdujących w zasobach "trzynastki". Czym chciałbym się z Wami podzielić.

Źródła:
Allegro.pl
Solaris.lem.pl

Dyskusja o powieści Eden na forum Trzynastego Schronu.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Portal 2 - darmowy soundtrack - 23:27 - Uqahs
Portal 2 Soundtrack
Mówi się, że nie ma nic za darmo. Inne znane powiedzenie wyraża żal z niemożności uzyskania darmowego liftingu twarzy przy pomocy czyjejś pięści. Na szczęście podarunek od Valve, twórców Portal 2 nie wymaga ofiary z krwi. No chyba, że o czymś nie wiem.

Producent gry wyskoczył z nie lada prezentem dla fanów. Na stronie oficjalnej udostępnił za darmo soundtrack z gry. Songs to test by - to w zasadzie pierwsza część ścieżki dźwiękowej. Czy kolejne także będą za friko? Tego nie wiadomo. Nie ma co jednak gdybać i brać póki rozdają. Na wspomnianej stronie znajdziemy także kilka dzwonków na telefon, aby jeszcze bardziej wczuć się w klimat gry, a ten jest naprawdę wyjątkowy.

Źródło: Portal 2 - strona oficjalna
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

27 maja 2011
Wybuch wulkanu na Islandii - 1:45 - Squonk
Pegaz
Co ma Trzynasty Schron? Trzynasty Schron ma tłumaczyć swoim czytelnikom, rzeczywistość pod kątem doktryny schronizmu. A służyć pomocą w tym celu będą sami najwięksi: Zajdel, Lem oraz Monthy Python. To ta zwariowana brytyjska grupa wytyczyła kierunek według którego zima może przejść w wiosnę, wiosna w lato, te z powrotem przejść w zimę, a ta wyminąć wiosnę i zamienić się od razu w jesień.

Ale co zrobić aby dzień zmienił się w noc? Można użyć wypróbowanych metod egipskich kapłanów. Jednak czy dziś ktoś jeszcze oddaje cześć bóstwom z nad Nilu? Czy są wszczynane procesy o obrazę uczuć religijnych, bo czyjeś dziecko założyło na bal maskę w kształcie psa?

Tu z pomocą może przyjść Islandia i jej bujne życie wulkaniczne. Tym razem zadymę - w dosłownym sensie - narobił wulkan, o nazwie mniej absurdalnej niż treść tego newsa. Czyli Grimsvotn.

To jesteśmy teraz jak ten Hubert Szymański (czy jakoś tak)z reklamy takiego banku, który wydaje kasę na kontrakty reklamowe z mało śmiesznymi celebrytami, a nie na to by kolejek w nim nie było i powtarzamy: Grimsvotn! Grimsvotn!! Grimsvotn!!!

No i pięknie.

"Dzień zamienił się w noc": Islandia po wybuchu wulkanu - galeria.

Informację podrzucił ounis.

Pegaz też ma z tym wiele wspólnego. Szczegóły tutaj.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Próby jądrowe USA - zdjęcia - 13:29 - Squonk
Wybuch bomby atomowej
Jest w Polsce taka grupa publicystów, którzy mają o sobie mniemanie, że stoją po stronie prawdy i obiektywizmu, są przeciwnikami manipulacji w mediach. Do tego uważają się za tych, którzy walczą z mitycznym salonem. A ich wspólnym wrogiem jest złowrogi potwór zrodzony podczas chędożenia się po 1989 roku komunistycznych i solidarnościowych elit (ale tych co stali tam gdzie ZOMO, a nie TU - koncern Agora.

Wspominam tu o tym ciekawym socjologicznie przypadku z paru powodów. Bo link, jaki pojawi się na końcu tego newsa, będzie prowadził do serwisu internetowego wydawanego przez Agorę. Ale to nie koniec wiązania ze sobą różnych powiązań.

Bo jak tak przeglądam zamieszczone tam zdjęcia, to "odpala" mi się pacyfistyczno-lewacka płyta głosząca, że broń atomowa to zagłada i samo ZUO. Trzeba się więc rozbroić z każdej broni, podać sobie ręce i oddać radosnym i szczerym aktom niepohamowanej miłości, w oparach trawy czy innych używek. Ale wtedy dla przeciwwagi włącza mi się "obiektywista", który mówi, że gdyby nie te atomowe szaleństwo USA, to do dziś byśmy żyli na komunistycznych, postatomowych pustkowiach. Gdyż to ZSRR zasypało by wolny świat swoimi atomówkami, a czerwona gwiazda i łysy dziad z brodą i syfilisem, byłby w każdym domu.

No tak, ale owi prawi mędrcy zapominają, że to my byśmy byli wtedy po stronie zwycięzców, i razem z naszym wielkim bratem zza Buga administrowali np. ciepłymi plażami Kalifornii. Oczywiście pod warunkiem, że jakieś plaże by tam jeszcze zostały...

Najlepsze, najbardziej szokujące zdjęcia testów broni atomowej.

Informację podrzucił Little Boy.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Na wszelkie smutki najlepsze ręczne robótki #4 - 19:27 - Squonk
Cieszy, bawi, inspiruje, daje... Eee... No nie to o czym myślicie, a Fallout 3. Tym razem zainspirował do zrobienia Pip-Boya, broni oraz garści kapsli od Nuka Coli. Zainspirowanym został niejaki Dave, a zmajstrowane gadżety zobaczycie tutaj.

Zauważono na Fallout Corner.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Amerykańskie Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorób ostrzega przed zombie - 23:42 - Gość 13S
CDC
Newsa napisał Pilarious, wrzucił Squonk.

Myślicie, że to śmieszne? A co zrobicie, gdy nagle pojawią się zombie? Wydaje Wam się pewnie, że jesteście przygotowani. Ha! To polecam się sprawdzić. Na stronie Amerykańskiego Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorób pojawiła się informacja co w takim przypadku robić. Możemy tam się dowiedzieć czym są zombie, co należy przygotować przed apokalipsą i co należy robić w jej trakcie. Polecam lekturę, bo ta wiedza bardziej się przydaje od umiejętności liczenia całek.

Zombiekaliptyczna wiadomość z rządowej półki.

A tak na poważnie - w ten humorystyczny sposób CDC chce wbić Amerykanom podstawową wiedzę, jak się przygotować na wypadek kataklizmów takich jak trzęsienie ziemi czy powódź. Pomysł ciekawy, łatwiej dotrze do ludzi.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

28 maja 2011
Cywilizacja postapo - zestaw startowy - 0:06 - Gość 13S
Newsa napisał Jerzy, wrzucił Uqahs.

traktor
Zamiast motyki i pługu ciągniętego przez braminy, zestaw prostych samoróbek do wykonania w zwykłym warsztacie. Przemyślana, modułowa konstrukcja umożliwia składanie maszyn stosownie do potrzeb. Koszt budowy, nie mówiąc już o naprawach, wielokrotnie (średnio osiem razy) niższy od przemysłowo wytwarzanych. Ciekawa alternatywa, na czasy postapo jak znalazł - rolnicze transformery.

Ich twórcą jest Marcin Jakubowski, który po wyjeździe z Polski, prestiżowych studiach i doktoracie z fizyki jądrowej, został farmerem w Missouri. Zrażony poniesionymi kosztami zakupu i serwisu maszyn skonstruował własne i opublikował w sieci ich darmową dokumentację.

Na rolnictwie się wcale nie skończyło. Grono zapaleńców z różnych dziedzin stworzyło projekt Open Source Ekology (link do Wiki - tam ponad 2,3 tysiąca stron - opisy, kosztorysy, plany i filmy instruktażowe. Traktor w sześć dni zasięgu ręki!). Osiem maszyn jest już gotowych. Projekt przewiduje konstrukcję i publikację - według tych samych zasad - pięćdziesięciu podstawowych. Mają one zapewnić samowystarczalność społeczności, bez rezygnacji z cywilizacyjnych wygód. Przykłady. W planach wzorcowa - możliwa do adaptacji w dowolnym regionie świata - wioska i zrewolucjonizowanie światowej ekonomii, dzięki lokalnemu wytwarzaniu dobrych i tanich dóbr.

Brzmi to trochę utopijnie, ale po TED2011 Fellows, są pieniądze i rosnąca grupa współpracowników, więc kto wie? W najgorszym razie będziemy mieli tylko (a może aż?) technologicznego GECKa, cywilizację na płytach DVD. Powyższy krótki wykład gorąco polecam, można włączyć polskie napisy.

Swoją drogą ciekawe, czy mały Marcin (wyjechał w wieku 10 lat) widywał popularne kiedyś na polskich wsiach, konstruowane z konieczności, samoróbki traktorów? (Tu w fotograficznej, nostalgicznej dokumentacji Łukasza Skąpskiego.). Może oglądał „Zrób to sam” Adama Słodowego? Wkład PRL-u w cywilizację postapo?

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

X-men: Pierwsza klasa - za tydzień - 3:00 - Squonk
X-men: Pierwsza klasa
W jednym z poprzednich newsów weszliśmy w klimaty czasów Zimnej Wojny, więc zaskoczeniem - dla osób, które nie są fanbojami fantastyki - będzie fakt, że najnowszy film z uniwersum X-menów dość mocno jest w nich osadzony. Pierwsze informacje o tym obrazie, z marketingowego punktu widzenia mnie odrzucały. Jacyś mało znani aktorzy, niunie robiące miny na swoich buźkach, wszyscy ładni, domyci i ogoleni. Ktoś, kto wypuścił w świat pierwsze informacje o X-men: Pierwsza klasa - podobnie jak polscy tłumacze tytułów filmów - postanowił błysnąć "kreatywnością" i przeorientować target tego filmu na inny. Widać padło na fanów hajskulimjuzikali czy przygód hanmontan, bo tak to mniej więcej się prezentowało. A że nie jestem fanbojem, to nie przykładałem większej uwagi by wyniuchać coś więcej.

Zresztą do poprzednich filmów z serii X-men musiałem się długo przekonywać. Całkiem przypadkowo ponad 10 lat temu znalazłem się w kinie, na pierwszej części trylogii. Poskakali, pobiegali i tyle z tego zrozumiałem. Dopiero jak zacząłem oglądać na Carton Network animowany serial X-men: Ewolucja, to coś zaczęło mi świtać. Na tyle, że odkryłem jakimi to świetnymi filmami są te trzy obrazy. Przede wszystkim z uwagi na dobrą obsadę, rozsądnie użyte efekty specjalne i zarysowany może trochę zbyt cienką kreską, światowy konflikt apokaliptyczno-rasowy. No i aktorski duet Ian McKellen - Patrick Stewart. W X-menach nikt do końca nie jest biały lub czarny, ale Magneto i Xavier, są najbardziej szarzy, a przez to jeszcze bardziej prawdziwi.

X-men: Pierwsza klasa przenosi widza, kilkadzieścia lat wstecz, do czasów lat 60'ch ubiegłego wieku. Zimna Wojna, konflikt kubański, komunizm wyciągający swoje brudne łapy w stronę zachodu, który ględząc o potrzebie demokracji i wolności, jednocześnie wspierał każdego tyrana, jeśli ten zdeklarował się nie trzymać z "czerwonymi". Jak w tym świecie odnajdą się mutanci i ich wyjątkowe moce, mogące przynieść ludziom oraz światu zagładę lepszą niż najlepsze atomówki, to okaże się już za tydzień.

Recenzja pierwszej, filmowej serii X-men, a w rozszerzeniu newsa dwa trailery niniejszego filmu.





Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Nauka, postapo, panda i demony - 13:30 - Uqahs
Panda
Istne pandemonium! Spokojnie, nie będzie o bałaganie na Schronie, bo i być nie może, skoro u nas wszędzie ład i porządek. Chodzi raczej o biednego Pandemona, którego nowiny spędzają maj w naszej niusowej poczekalni, a których żaden z łaskawych redaktorów nie ma ochoty wziąć na warsztat i przedstawić szerszej publice. Dlatego nadrabiam zaległości i przedstawiam trzy krótkie ne(o)wsiki od opętanej pandy w takiej dość zmiksowanej formie.

Krzycz i ładuj komórkę
Naukowcy z Seulu stworzyli urządzenie, które wytwarza energię z dźwięku, a dokładniej z fal akustycznych.
Zastosowano je już w prototypowym telefonie komórkowym, który ładuje się podczas rozmowy. W planach jest również zamontowanie takich urządzeń w ściany wyciszające np. przy autostradach.

Źródło: Interia.pl

Sztuczna i schizofreniczna inteligencja
Naukowcy z Uniwersytetu w Austin stworzyli komputer bazujący na sieci neuronowej, który nauczono języka angielskiego, a następnie "zalano" falami różnych informacji. Doprowadziło to do tego, że urządzenie zaczęło przypominać osobę chorą na schizofrenię - myliło fakty z fikcją, oraz przeplatało światowe fakty ze swoim "życiem". Komputer ten przyznał się m.in. do podłożenia bomby czy planowania zamachów terrorystycznych. Fakt, że udało się uzyskać taki stan maszyny, gdzie jest ona niejako "świadoma" świadczy o sporych osiągnięciach w dziedzinie sztucznej inteligencji. Jednak jest to "tylko" skutek uboczny badań naukowców nad schizofrenią.

Źródło: Interia.pl

Polski filmik postapo
Cóż tu wiele mówić - polska po klasycznym wybuchu atomowym. Poza kilkoma szczegółami - podobało mi się, a zwłaszcza muzyka (prócz gitarowych wstawek).

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

30 maja 2011
Zainfekowany HammerFall - 23:08 - Pilarious
Okładka albumu Infected
HammerFall - power metalowy zespół ze Szwecji, którego teksty oscylowały zawsze wokół smoków, bitew i młotów bojowych... I co oni mogą mieć wspólnego z post-apo? Ano, w pewnym momencie komuś z zespołu odbiło i wpadł na pomysł na album o tematyce zombie. I tak oto 20 maja światło dzienne ujrzał album Infected.

Pierwotnie okładka miała przedstawiać symbol zagrożenia biologicznego, jednak z pewnych względów musieli ją zmienić. Wielu fanom pomysł się nie spodobał. Poza odejściem od dotychczasowego stylu i tematyki, jest to pierwsza okładka HammerFall, na której nie pojawia się ani młot ani maskotka zespołu - Hector (a jest on dla HammerFall tym czym Eddie dla Iron Maiden). Nawet grupie zombie to się nie spodobało - patrz w rozszerzeniu newsa:



Ale za to fanom klimatów post-apokalitycznych ten album może przypaść do gustu.

Na koniec, chciałbym się przywitać. Od dziś będę wrzucał tu jakieś newsy (mam nadzieję, że mnie nie wykopią dość szybko).

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<<Niusy

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer